Główny Inspektorat Sanitarny ostrzega przed spożywaniem mąki dostępnej w sklepach. Stwierdzono w niej przekroczenie dopuszczalnego poziomu toksyny szkodliwej dla zdrowia ludzi. Sprawdź, czy masz tę mąkę w domu. Pokazujemy, o którą dokładnie chodzi.
Jak ostrzegają eksperci, mąki z zawartością takiego poziomu ochratoksyny A, nie należy spożywać.
Ochratoksyna A w mące – co to jest?
Ochratoksyna A to toksyna wytwarzana przez grzyby Aspergillus i Penicillum. Grzyby te rozwijają się w ziarnach zboża głównie po zbiorze, w trakcie niewłaściwego przechowywania w zbyt wysokiej wilgotności.
Ochratoksyna A jest szczególnie niebezpieczna dla naszego zdrowia, ponieważ ma działanie rakotwórcze. Ponadto toksyna ta działa teratogennie (czyli może powodować wady wrodzone płodu), immunosupresyjnie (obniża odporność) oraz toksycznie dla genów i nerek.
O jaką mąkę chodzi?
Mąka z ochratoksyną A jest teraz wycofywana ze sklepów, ale wielu konsumentów zdążyło ją kupić, ma ją w domu i używa. Dlatego koniecznie sprawdź, czy nie ma jej również u ciebie w kuchennej szafce.
Chodzi o mąkę żytnią razową typ 2000 o masie netto 900 g marki Radix-Bis. Partia, której dotyczy ostrzeżenie, to: 11.12.2024. Jest to jednocześnie data minimalnej trwałości mąki.
Klasyczny podłogowy odkurzacz z kablem, akumulatorowy odkurzacz pionowy, odkurzacz z elektroszczotką, robot sprzątający czy mały odkurzacz ręczny? Jaki rodzaj odkurzacza jest najlepszy? Najlepszy oczywiście do twoich potrzeb, bo każdy ma swoje przeznaczenie i każdy ma swoje plusy i minusy. Oto krótki przewodnik, w którym przedstawiamy rodzaje odkurzaczy z ich wadami i zaletami.
Brud pojawia się w każdym domu. Jeśli chcesz się go pozbyć z pomocą odkurzacza, masz wiele opcji do wyboru. Oto różne rodzaje odkurzaczy oraz ich wady i zalety:
Odkurzacz podłogowy z kablem
To klasyczny odkurzacz – z rurą i zasilany kablem z sieci. Wśród takich modeli znajdziesz też wielofunkcyjne odkurzacze do pracy na sucho i mokro. Obudowa z silnikiem, wentylatorem, filtrem oraz workiem lub pojemnikiem na kurz porusza się na kółkach. Wąż łączy obudowę z rurą ssącą i końcówką.
Zalety i wady
Zalety:
Duża moc ssania
Główna część odkurzacza znajduje się na podłodze, więc nie musisz dźwigać sprzętu
Duży zasięg dzięki długiemu wężowi
Praktycznie nieograniczony czas odkurzania
Wiele modeli dostępnych jest z workiem na kurz
Wady:
Zajmuje sporo miejsca przy przechowywaniu, raczej nie da się go złożyć
W ciasnych mieszkaniach czasem trudno nim manewrować
Mało praktyczny przy odkurzaniu schodów
Największa zaleta: W większości modeli bardzo duża moc ssania.
Alternatywa: Kompaktowy odkurzacz podłogowy. Jest mniejszy, lżejszy i bardziej zwrotny, a niektóre modele mają pasek na ramię, co ułatwia odkurzanie schodów.
Jak sama nazwa wskazuje, odkurzacze akumulatorowe to te rodzaje odkurzaczy, które czerpią energię z akumulatora. W większości modeli można zdemontować rurę ssącą, co pozwala na ich użycie w roli poręcznego, małego odkurzacza ręcznego.
Zalety i wady
Zalety:
Brak kabla ułatwia manewrowanie i zapewnia większą wszechstronność
Wiele odkurzaczy akumulatorowych można przekształcić w małe odkurzacze ręczne, idealne do czyszczenia wnętrza samochodu lub tapicerki
Zajmują mniej miejsca w przechowywaniu
Mają lepszy bilans ekologiczny w porównaniu do urządzeń przewodowych
Czas pracy można przedłużyć dzięki zapasowemu akumulatorowi (niektórzy producenci dostarczają go w zestawie)
Wady:
Ograniczony czas pracy akumulatora, przy pełnej mocy często działa krótko
Wiele modeli odkurza stosunkowo głośno
Często mają mniejszą moc ssania w porównaniu do odkurzaczy podłogowych
Modele z workiem na kurz to rzadkość
Największa zaleta: Uniwersalność i wszechstronność użytkowania.
Alternatywa: Jeśli cenisz sobie poręczność i chcesz odkurzać przez dłuższy czas, warto rozważyć wybór odkurzacza pionowego z kablem. Wadą wielu takich modeli jest brak automatycznego zwijania kabla.
Rodzaje odkurzaczy, do których można zamontować elektroszczotkę, będą dokładniej czyścić dywany niż standardowe końcówki. Obracające się szczotki są napędzane przez silnik, a ich ruch obrotowy dodatkowo wspomaga przesuwanie głowicy ssącej. Elektroszczotki są rzadkością w odkurzaczach przewodowych, ale standardem w modelach akumulatorowych.
Zalety i wady
Zalety:
Szczotka wnika głęboko we włókna dywanu, skutecznie usuwając zalegający brud
Zazwyczaj lepiej zbiera sierść zwierząt z dywanów
Urządzenia z aktywną szczotką mogą mieć niższe zużycie energii, ponieważ efektywność czyszczenia nie zależy wyłącznie od przepływu powietrza
Wady:
Silnik sprawia, że głowica ssąca jest większa i cięższa; odkurzacze z elektroszczotką często ważą około 10 kg
Z dywanów z długim włosiem szczotka może wyrywać włókna, a nieobrobione płytki oraz delikatne kamienie naturalne mogą ulec zarysowaniom
Największa zaleta: Skutecznie usuwa głęboko osadzony brud z dywanów.
Roboty sprzątające zasilane akumulatorem są płaskie i mają rozmiar zbliżony do talerza na pizzę. Dzięki obrotowym szczotkom zbierają okruchy i kurz, które trafiają do ich pojemnika na brud. Wiele modeli wyposażono w sensory, a niektóre także w kamerę lub technologię laserową. Na rynku dostępne są również urządzenia, które zarówno odkurzają, jak i myją podłogę.
Zalety i wady
Zalety:
Wygodne w użyciu – użytkownik nie musi robić prawie nic, robot odkurza sam
Przy codziennym użytkowaniu skutecznie usuwają głównie te większe zabrudzenia
Kompaktowe rozmiary – dzięki nim nie zajmują dużo miejsca, nawet z bazą ładującą
Wady:
Nie dorównują mocą ssania klasycznym odkurzaczom podłogowym
Czyszczą dywany jedynie powierzchownie
Ich obszar działania ogranicza się do podłóg
Z uwagi na swój kształt niedokładnie sprzątają kąty, krawędzie i wąskie przestrzenie
Największa zaleta: Najwygodniejsze rozwiązanie dla osób, które nie lubią odkurzać.
Alternatywa: Dla osób ceniących wygodę, lekkie i dobrej jakości odkurzacze akumulatorowe mogą być także doskonałym wyborem, choć trzeba je prowadzić ręcznie.
W naszych testach robotów sprzątających znajdziesz porównanie wielu modeli zarówno z funkcją mycia, jak i i bez niej.
Małe odkurzacze na akumulator sprawdzają się do szybkiego sprzątania, np. w samochodzie lub w domu. Są idealne do usuwania na szybko okruchów, sierści zwierząt czy żwirku dla kotów. Niektóre modele radzą sobie również z cieczami. Dostępne są zarówno modele z pojemnikiem na kurz, jak i z pojemnikiem oraz filtrem stałym. Większość z nich działa maksymalnie przez 10-20 minut na jednym ładowaniu, po czym wymagają ponownego podłączenia do stacji ładowania. Można ją zamontować na ścianie.
Zalety i wady
Zalety:
Lekki, poręczny i wszechstronny, idealny do sprzątania w samochodzie oraz do szybkiego odkurzania tapicerki i innych powierzchni
Brak uciążliwych kabli
Zajmuje niewiele miejsca podczas przechowywania
Wady:
Nie nadaje się do większych powierzchni, sprawdza się tylko jako dodatkowy odkurzacz
Czas pracy akumulatora może być ograniczony, w zależności od modelu
Często wymaga opróżniania pojemnika, a to niezbyt higieniczna czynność
Największa zaleta: Łatwość użytkowania.
Alternatywa: Wiele dużych pionowych odkurzaczy akumulatorowych z naszych testów można przekształcić w mały odkurzacz ręczny.
To już bardziej gadżet niż sprzęt gospodarstwa domowego, ale jakże przydatny i łatwy w użyciu! Wbrew pozorom potrafi wciągnąć nawet większe zabrudzenia z biurka czy blatu kuchennego, takie jak śmieci pozostałe po temperowaniu ołówka czy rozsypane otręby, płatki i okruszki. Łatwo go też naładujesz za pomocą kabla USB.
Zalety i wady
Zalety:
Kompaktowy rozmiar
Lekki i szybki w użyciu
Zmieści się nawet w małe szczeliny, np. odkurzy zabrudzenia z szuflady czy odkurzy klawiaturę
Zajmuje mało miejsca
Poręczny i łatwy w transporcie
Tani
Wady:
Moc ssania ograniczona
Tylko do odkurzania bardzo małych powierzchni
Największa zaleta: Łatwość użytkowania i szybkość sprzątnięcia, kiedy np. coś się rozsypie.
Alternatywa: Jeśli taki mini odkurzacz to dla ciebie za mało, dobrą alternatywą będzie mały ręczny odkurzacz akumulatorowy.
28 LODÓWEK DO ZABUDOWY W TEŚCIE: Nie wszystkie chłodziarko-zamrażarki z testu działają niezawodnie i są energooszczędne. Ale dobra wiadomość jest taka, że w teście znajdziesz trzy ocenione bardzo dobrze. Jest też sporo dobrych lodówek. Tak więc masz, w czym wybierać, jeśli planujesz zakup nowej lodówki do zabudowy.
Jakie są główne problemy testowanych chłodziarko-zamrażarek pod zabudowę? Kilka z nich to prawdziwe pożeracze prądu. A na energooszczędność warto zwrócić szczególną uwagę podczas zakupu lodówki, bo to sprzęt, który działa u ciebie w domu non-stop, w przeciwieństwie do większości innych urządzeń elektrycznych.
Problemy, kiedy zabraknie prądu
Podczas badań odnotowaliśmy też problemy niektórych lodówek z zamrażaniem. Przede wszystkim izolacja nie sprawdziła się w wielu lodówkach. W badaniu izolacji nie poradziło sobie kilka modeli i musieliśmy wystawić im oceny niedostateczne za ten parametr. Co dokładnie sprawdzaliśmy w teście izolacji? Chodzi o zbadanie, jak lodówka zareaguje, kiedy zostanie wyłączony prąd. W warunkach laboratoryjnych dokonaliśmy pomiarów, przez ile czasu komory chłodząca i mrożąca w naszych urządzeniach potrafią utrzymać odpowiednio niską temperaturę w razie takiej awarii.
Oceny wystawione lodówkom za wszystkie badane parametry wahają się od bardzo dobrych aż po niedostateczne. A więc rozrzut w jakości jest duży. Dlatego przed zakupem nowej lodówki do zabudowy, sprawdź w wynikach testu, który model będzie odpowiednim wyborem dla ciebie. Oszczędzisz sobie sporo kłopotów, które czekają na właścicieli lodówek kiepskiej jakości, no i – sporo pieniędzy. Bo ceny lodówek z testu sięgają aż 8549 zł, ale dobry sprzęt kupisz już za 2598 zł. Natomiast dobra mała lodówka podblatowa kosztuje 1399 zł.
Urządzasz kuchnię w zabudowie? Zastanów się dwa razy, czy na pewno chcesz mieć też zabudowaną lodówkę. Choć takie urządzenie elegancko wtapia się w jednolitą zabudowę kuchni, pamiętaj, że w standardowych meblach o szerokości 60 cm część przestrzeni zajmuje korpus oraz wentylacja lodówki. W rezultacie lodówki do zabudowy mają mniej miejsca na przechowywanie żywności w porównaniu do urządzeń wolnostojących o podobnej wysokości.
Za zakupem lodówki wolnostojącej przemawia również fakt, że w naszych testach takie urządzenia utrzymują bardziej stabilną temperaturę wewnątrz i są zazwyczaj bardziej energooszczędne. Sprawdź, najlepsze lodówki wolnostojące z wielkiego testu 87 takich chłodziarko-zamrażarek.
I jeszcze jedno: Wolnostojące urządzenia o podobnej wielkości i wyposażeniu często są również tańsze od swoich odpowiedników pod zabudowę.
Na co zwrócić uwagę przy zakupie kuchni do zabudowy?
W gotowych zestawach kuchennych mebli i sprzętu często znajdują się tanie urządzenia o słabej efektywności energetycznej. Upewnij się, że pozornie tanie oferty nie okażą się drogie ze względu na wysokie koszty eksploatacji.
A zatem wybór między lodówką do zabudowy a wolnostojącą to decyzja, która ma duży wpływ na oszczędności. Meble do zabudowy często są drogie i zajmują dużo miejsca. W tym teście lodówek do zabudowy porównasz sobie dane dotyczące pojemności oraz energooszczędności badanych modeli i będziesz mógł podjąć decyzję, czy warto zdecydować się na lodówkę wolnostojącą, a jeśli tak, to zobaczysz, który model będzie opłacalnym wyborem.
Pamiętaj też, że montaż urządzeń do zabudowy wiąże się z dodatkowymi kosztami, które można ominąć, wybierając urządzenie wolnostojące. Ponadto wolnostojące lodówki można łatwo przenieść, na przykład podczas przeprowadzki. Kolejną zaletą wolnostojących urządzeń jest łatwiejsze użytkowanie: aby wyczyścić tył urządzenia lub tackę na skropliny, można je łatwo wysunąć i z powrotem wstawić.
CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST WYNIKI TESTU. Oceny 28 lodówek do zabudowy są przedstawione w tabeli. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak AEG, Bosch, Haier, Liebherr, Whirlpool oraz wiele innych. Ceny testowanych lodówek wahają się od 1399 do 8549 zł. Nasze lodówki musiały wykazać się znakomitą wydajnością energetyczną. Sprawdziliśmy je pod tym kątem w praktyce, a nie tylko w teorii, którą obrazuje etykieta energetyczna. W lodówkach porównaliśmy też takie parametry, jak chłodzenie, mrożenie, izolacja (czyli zdolność do utrzymywania niskiej temperatury po awarii pądu) czy łatwość użytkowania. Te wszystkie cechy lodówek zostały ocenione przez ekspertów w badaniach laboratoryjnych.
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Na co zwracać uwagę podczas wyboru nowej lodówki do zabudowy? Czy warto wykupić przedłużenie gwarancji? Czy powłoka antybakteryjna naprawdę działa czy lepiej jej unikać dla własnego zdrowia? Na te pytania odpowiadamy w dalszej części testu. Z testu dowiesz się też, który model wybrać, żeby cieszyć się zakupem przez długie lata.
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych lodówek (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.
Czy chcesz poznać pełną treść i wyniki tego testu?
Dokonaj jego zakupu lub uzyskaj roczny dostęp do naszych treści.
Z Waszych wpłat finansujemy kolejne testy
28 OPON ZIMOWYCH W TEŚCIE: Różnice między oponami są ogromne. Nowy test opon zimowych z sezonu 2024/2025 pokazał, że kupując nowe opony, możesz trafić na dobrze ocenione, ale też na niedostateczne pod względem bezpieczeństwa jazdy. Dlatego sprawdź w teście, które wybrać.
Od opon zależy bezpieczna jazda, dlatego tak ważny jest ich właściwy wybór. Ten test opon zimowych to porównanie 28 opon na podstawie badań w laboratorium oraz w praktyce, podczas jazdy w warunkach zimowych. Ich ceny wahają się od 309 do 830 zł za sztukę, a noty wystawione przez badaczy – od dobrej do niedostatecznej.
W niektórych oponach badacze skrytykowali fatalną skuteczność hamowania, zwłaszcza na mokrej nawierzchni. Kilka modeli otrzymało słabe oceny w kategorii właściwości ekologicznych. W tym wypadku na wyniki wpłynęły negatywnie słaba trwałość lub duża masa opon.
Tym razem badacze wzięli pod lupę opony w dwóch rozmiarach: 215/55 R17 98V i 205/55 R16 91H. Te pierwsze pasują do małych SUV-ów, na przykład takich jak Volkswagen T-Roc. Zaś drugi rozmiar nadaje się do mniejszych samochodów kompaktowych, takich jak Volkswagen Golf.
W sklepach oferta opon zimowych różnych marek jest bardzo duża. Pewnie trudno ci zdecydować, który model będzie najlepszym wyborem dla ciebie. Okazuje się, że cena opon jest pewnym wskaźnikiem jakości: otóż w teście dobrych i tanich opon nie ma.
Na co jeszcze zwracać uwagę podczas wyboru opon? Samochód sportowy będzie wymagał opon o wysokiej wydajności, z wyższym indeksem prędkości i zazwyczaj bardziej miękką mieszanką gumy. Takie opony mają większą przyczepność. Ale coś za coś: dzieje się to niestety kosztem trwałości opony.
W przypadku typowego samochodu rodzinnego opony o wysokiej wydajności mogą być kosztowną przesadą. Właścicielom takich aut polecamy modele ze średniej półki, których zaletą jest najczęściej niższe zużycie paliwa (dzięki mniejszemu oporowi toczenia). Do tego dochodzi mniejsze ścieranie opon (a więc większa trwałość), no i niższa cena takiej opony w sklepie. Na końcu, w tabeli z wynikami testu, znajdziesz porównanie opon popularnych marek oraz tych mniej znanych, zwykle w niższej cenie.
Czekasz ze zmianą opon, aż bieżnik zetrze się do minimalnej dopuszczalnej granicy 1,6 mm? Przyczepność opon, zwłaszcza na mokrej jezdni, pogarsza się jeszcze zanim bieżnik osiągnie tą minimalną dopuszczalną głębokość. Dlatego warto zacząć szukać nowych opon, kiedy głębokość bieżnika wyniesie 2-3 mm. Nowa opona ma bieżnik o głębokości około 8 mm.
Starty bieżnik to nie jedyny sygnał wskazujący na konieczność zmiany opon na nowe. Sprawdzaj nie tylko głębokość bieżnika, ale też, czy opona ma jakiekolwiek nierówności lub wybrzuszenia. One oznaczają, że struktura gumy uległa zniszczeniu i według prawa nie nadaje się ona do użytku.
Czas na wymianę opony jest też wtedy, kiedy zauważysz, że zaczynają być w niej widoczne wewnętrzne kordy, czyli włókna wzmacniające. Tworzą one wewnętrzną warstwę będącą osnową opony. Jeśli zaczynają wychodzić spod gumy, czym prędzej wymień opony.
Najlepiej wymieniać wszystkie opony w samochodzie jednocześnie. Zwykle jednak przednie i tylne opony zużywają się w różnym tempie. Aby przedłużyć żywotność opon, możesz rozważyć ich rotację – przeniesienie tylnych opon na przód i odwrotnie – w połowie ich cyklu żywotności.
CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST WYNIKI TESTU. Oceny 28 opon zimowych, w tym w tym 16 w rozmiarze 215/55 R17 i 12 w rozmiarze 205/55 R16, są przedstawione w tabeli. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak Pirelli, Goodyear czy Continental, ale także tańsze, mniej znane marki, takie jak: Maxxis, Davanti czy Kenda. Ceny testowanych opon wahają się od 309 do 830 zł za sztukę. Nasze opony musiały wykazać się znakomitym bezpieczeństwem jazdy w warunkach zimowych. Badacze sprawdzili je na jezdni mokrej, suchej oraz na lodzie i śniegu. Opony zostały porównane także pod względem ich właściwości ekologicznych. W ramach tych badań porównano je m.in. pod względem: trwałości, ścierania gumy, wydajności, hałasu. Te wszystkie cechy opon zimowych zostały ocenione przez ekspertów w badaniach laboratoryjnych oraz w praktyce podczas jazdy w różnych warunkach.
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Po czym poznasz, że to pora na wymianę opon na nowe? Na co zwracać uwagę podczas wyboru nowych opon zimowych? Jakie opony wybrać, żeby były jak najbardziej oszczędne? Które opony będą najlepszym wyborem do twojego samochodu? Na te pytania odpowiadamy w teście.
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych opon zimowych (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.
Czy chcesz poznać pełną treść i wyniki tego testu?
Dokonaj jego zakupu lub uzyskaj roczny dostęp do naszych treści.
Z Waszych wpłat finansujemy kolejne testy
87 CHŁODZIARKO-ZAMRAŻAREK W TEŚCIE: Nie kieruj się marką, kiedy wybierasz nową lodówkę. Nasz test aż 87 modeli chłodziarko-zamrażarek pokazuje jasno: nawet znane marki, obok bardzo dobrych modeli mają też słabe.
Dopiero niezależne badania przeprowadzone w laboratorium mogą wskazać, którą lodówkę warto wybrać, żeby się nie zawieść. Tym razem takiemu testowi poddaliśmy aż 87 wolnostojących chłodziarko-zamrażarek. Ich ceny wahają się od 1199 do 10224 zł i wcale nie jest tak, że im droższa lodówka, tym lepsza. Najwyżej ocenione urządzenie kosztuje niecałe dwa i pół tysiąca, zaś znacznie niżej od niej musieliśmy ocenić wiele droższych modeli.
Od razu podpowiemy, że jeśli potrzebujesz lodówki pod zabudowę, chłodziarki bez zamrażalnika albo dużej side-by-side, to w kolejnych testach, które opublikujemy, znajdziesz to, czego szukasz. Niebawem pojawi się też test samych zamrażarek.
Porównujemy zużycie prądu
Chłodziarko-zamrażarki są najczęściej wybieranym rodzajem urządzeń spośród wyżej wymienionych. Łączą w sobie chłodziarkę i zamrażalnik. W zależności od tego, czy potrzebujemy dużą lodówkę czy wolimy mniejszą, mamy do wyboru modele o wysokości od półtora do ponad dwóch metrów.
W naszych testach lodówek teraz przykładamy jeszcze większą wagę do wydajności energetycznej niż kiedyś. Wyniki tego badania dowodzą, że nawet droższa lodówka może na dłuższą metę okazać się mniej kosztowna, jeśli będzie zużywała mało prądu. W czasach, kiedy ceny energii rosną, ten aspekt staje się jeszcze bardziej istotny, dla konsumentów wybierających nową lodówkę.
Zużycie prądu przez lodówkę jest ważne z jeszcze jednego powodu: Ona nigdy nie odpoczywa. Nawet nocą, kiedy wszyscy domownicy śpią, lampy, komputery i telewizor są wyłączone, a pralka i zmywarka dawno skończyły swoje cykle, lodówka cały czas pracuje. A licznik prądu cały czas się kręci.
Dlatego zanim kupisz nową lodówkę, koniecznie porównaj oceny w rubryce „Wydajność energetyczna” w tabeli z wynikami naszego testu.
Większość konsumentów przed zakupem sprawdza zużycie energii na etykiecie energetycznej. To, co na niej widzisz, to zużycie prądu w momencie, kiedy lodówka jest pusta i ma cały czas zamknięte drzwi. Ale przecież ty używasz swojej lodówki w zupełni inny sposób. A więc będzie ona potrzebowała też zupełnie innej ilości energii elektrycznej.
W naszym teście bierzemy pod uwagę to, w jaki sposób lodówka pracuje w twojej kuchni. A więc podczas badań jest ona otwierana, badacze wkładają do niej żywność w temperaturze pokojowej, a potem lodówka musi schłodzić włożone produkty.
Symulacja takiego codziennego użytkowania lodówki przez konsumentów pozwala poznać prawdziwe zużycie prądu w przeciwieństwie do czysto teoretycznego, które widzisz na etykiecie energetycznej. Obliczone przez nas roczne zużycie prądu różni się od danych z etykiety nawet o 80%.
W tabeli z wynikami testu znajdziesz prawdziwe roczne zużycie prądu. Dzięki temu z łatwością możesz porównać je w każdej z przetestowanych lodówek. Dodatkowo, po wykupieniu dostępu do testu, poznasz sposoby, jak zmniejszyć koszty energii pobieranej przez lodówkę.
Spośród 87 lodówek z testu tylko siedem mogliśmy ocenić bardzo dobrze za wydajność energetyczną. I nie każda z tych siedmiu chłodziarko-zamrażarek ma najwyższą klasę energetyczną na swojej etykiecie. Ale teraz wiesz już, dlaczego tak się dzieje.
Pojemność podawana przez producentów może mylić
Im większa jest chłodziarko-zamrażarka z zewnątrz, tym najczęściej jest również większa w środku. Ale – uwaga – nie zawsze. Niektóre modele mają większą pojemność od innych, mimo podobnych wymiarów zewnętrznych. Co więcej, pojemności podawane przez producentów mogą wprowadzać w błąd. Dlatego nie kieruj się nimi ślepo, kiedy wybierasz lodówkę.
My w naszym teście nie zwracamy uwagi na pojemności podawane przez producentów, tylko dokonujemy sami pomiarów badanych urządzeń. W tabeli z wynikami znajdziesz więc rzeczywistą pojemność lodówki do wykorzystania w praktyce, z pominięciem szczelin i zakrzywień, których i tak nie da się wykorzystać jako przestrzeń do przechowywania żywności.
Za duża lodówka to strata pieniędzy
Nie kupuj zbyt dużej lodówki do swoich potrzeb. Dla jednej do dwóch osób w gospodarstwie domowym w zupełności wystarczy urządzenie o pojemności do 90 l w części chłodzącej. Pojemność powyżej 130 l to wybór dobry dla rodziny liczącej od trzech osób.
Mniejsza lodówka, oprócz oszczędzania energii, ma jeszcze jeden plus: szybciej ją zapełnisz. Ale jaki to plus? Ano taki, że podczas otwierania drzwi ucieka mniej zimna, bo stojące w niej produkty temu zapobiegają.
Problematyczne czyszczenie
Lodówkę otwierasz i zamykasz kilka (jeśli nie więcej) razy dziennie. Dlatego wygoda jej użytkowania ma duże znaczenie. W wielu modelach z testu badacze skrytykowali szuflady, które ciężko się wsuwa i wysuwa oraz półki, których wysokość trudno regulować. Bywa, że również programowanie – na przykład ustawianie określonej temperatury – nie należy do prostych zadań.
Najwięcej kłopotu sprawia jednak czyszczenie lodówek. Nawet szybkie usunięcie brudu z drzwi bywa problemem, a co dopiero posprzątanie wylanej w lodówce śmietany albo mleka, które wyciekło z butelki… Tutaj nakład pracy robi się naprawdę duży. W badaniach sprawdzaliśmy go za pomocą soku wiśniowego, który specjalnie rozlewaliśmy w naszych lodówkach. 25 lodówek z testu otrzymało oceny mierne w badaniu czyszczenia. Jeśli nie chcesz męczyć się z brudną lodówką, sprawdź w tabeli, które to modele
CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST WYNIKI TESTU. Oceny 87 lodówek, w tym 80 chłodziarko-zamrażarek oraz 7 chłodziarek są przedstawione w tabeli. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak Bosch, LG, Liebherr, Miele, Samsung, Whirlpool oraz wiele innych. Ceny testowanych lodówek wahają się od 1199 do 10224 zł. Nasze lodówki musiały wykazać się znakomitą wydajnością energetyczną. Sprawdziliśmy je pod tym kątem w praktyce, a nie tylko w teorii, którą obrazuje etykieta energetyczna. W lodówkach porównaliśmy też takie parametry, jak chłodzenie, mrożenie, izolacja (czyli zdolność do utrzymywania niskiej temperatury po awarii pądu) czy łatwość użytkowania. Te wszystkie cechy lodówek zostały ocenione przez ekspertów w badaniach laboratoryjnych.
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Na co zwracać uwagę podczas wyboru nowej lodówki? Co zrobić, żeby zużywała jak najmniej prądu? Na te pytania odpowiadamy w dalszej części testu. Z testu dowiesz się też, który model wybrać, żeby nie przepłacić. Jak się bowiem okazało, jedna z najtańszych lodówek wypadła w badaniach najlepiej, zaś drogie modele uplasowały się dalej w rankingu.
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych lodówek (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.
Czy chcesz poznać pełną treść i wyniki tego testu?
Dokonaj jego zakupu lub uzyskaj roczny dostęp do naszych treści.
Z Waszych wpłat finansujemy kolejne testy
Wiele lodówek ma funkcję „wakacje”. Jej zadaniem jest oszczędzanie prądu podczas naszej dłuższej nieobecności w domu. Tylko czy ona naprawdę działa czy może to tylko chwyt marketingowy? Odkrywamy prawdę, czy tryb wakacyjny w lodówce działa…
Pomysł brzmi dobrze: przez dłuższy czas nikogo nie ma w domu, więc lodówka też może mieć wakacje. Ale czy tryb wakacyjny naprawdę oszczędza prąd?
Funkcja „wakacje” w lodówce pod lupą badaczy
Wiele chłodziarko-zamrażarek można przełączyć w tryb wakacyjny za pomocą jednego przycisku. W trybie wakacyjnym zamrażarka działa normalnie, ale w części chłodzącej temperatura nieco wzrasta.
Skoro lodówka słabiej chłodzi, powinna zużywać mniej energii – tego przynajmniej oczekujemy. Ale czy to rzeczywiście prawda? A jeśli tak, to ile prądu można faktycznie zaoszczędzić?
Aby to sprawdzić, badacze z naszej zaprzyjaźnionej organizacji testującej z Niemiec – fundacji Warentest – przyjrzeli się dziesięciu chłodziarko-zamrażarkom, m.in. takich marek jak: Samsung, Liebherr, Beko, Grundig i LG. Wszystkie urządzenia przełączyli na tryb wakacyjny – najpierw na tydzień, potem na dwa, a następnie na cztery tygodnie.
Możesz nawet stracić
Co się okazało? Wyniki były zaskakujące! Jeśli wyjeżdżasz na długo, tryb wakacyjny pozwoli ci minimalnie zaoszczędzić na prądzie, ale przy nieobecności trwającej jeden lub dwa tygodnie można wręcz zapłacić więcej.
Opróżnij lodówkę przed wyjazdem
Ważne! Zanim przełączysz lodówkę na tryb oszczędny na kilka tygodni, usuń z niej wszystkie łatwo psujące się produkty. Zaś żywność, która toleruje wyższe temperatury, na przykład dżemy lub nieotwarte napoje, może w niej zostać.
Co natomiast zrobić z produktami łatwo psującymi się? Masz kilka opcji: zjeść, oddać, zabrać ze sobą lub zamrozić. Ostatnia opcja spowoduje dodatkowe zużycie energii przez zamrażarkę, co badacze uwzględnili w swoich obliczeniach.
Po włączeniu funkcji „wakacje” lodówka musi najpierw osiągnąć nową, wyższą temperaturę. Zaś po powrocie, gdy tryb wakacyjny się skończy, lodówka musi powrócić do normalnej temperatury, co może zająć kilka godzin.
Pierwsze zaskoczenie
Kiedy lodówka została już opróżniona z produktów wrażliwych na ciepło, badacze wcisnęli przycisk „wakacje”. I tu pierwsze zaskoczenie: Podczas gdy wszystkie testowane chłodziarki w trybie normalnym utrzymywały temperatury od nieco powyżej 3℃ do około 4,5℃, w trybie wakacyjnym rozpiętość była znacznie większa. Lodówki Grundig i LG prawie w ogóle się nie ociepliły: obie w trybie wakacyjnym utrzymywały temperatury poniżej 7℃. W chłodziarkach Haier, Hisense i Samsung zapanowały natomiast temperatury przekraczające 15℃.
Funkcja „wakacje” w lodówce – włączać czy nie?
A więc czy włączanie funkcji „wakacje” w lodówce ma sens? Cóż, jeśli wyjeżdżasz na tydzień, możesz nawet stracić.
Sześć z dziesięciu testowanych urządzeń w trybie wakacyjnym generuje wyższe koszty energii niż w trybie normalnym. Nie są to co prawda wielkie kwoty, ale mogą sięgać nawet do ponad 2 zł.
Z kolei cztery modele biorące udział w teście rzeczywiście oszczędzają w trybie wakacyjnym, ale… również minimalnie: W ciągu tygodnia zaoszczędzisz od czterech do 40 groszy.
Upał zmniejsza oszczędności
Im dłuższy urlop, tym lepszy bilans: Po czterech tygodniach trybu wakacyjnego wszystkie lodówki przyniosły oszczędności. Jednak i tu oszczędności te nie były imponujące. Wahały się od 60 groszy do nieco ponad 7 zł. Takie wyniki badacze uzyskali, kiedy w pomieszczeniu panowała temperatura 23℃. Tymczasem w niektórych kuchniach, zwłaszcza latem, temperatura może być znacznie wyższa. Kiedy lodówki ustawiono w pomieszczeniu o temperaturze 35℃, trzy z nich z włączoną funkcją „wakacje” zużywały więcej energii niż w trybie normalnym! I to nawet po czterech tygodniach.
Fundacja Pro-Test regularnie testuje lodówki w laboratoriach. W naszym teście 87 lodówek znajdziesz dobre, tanie i energooszczędne modele.
Zamiast oszczędności… bakterie
Funkcja „wakacje” w lodówce nie tylko oszczędza niewiele energii, ale może mieć też negatywny efekt uboczny. Otóż przy wyższych temperaturach w zamkniętym urządzeniu łatwiej mogą namnażać się drobnoustroje. Dlatego przed wyjazdem lodówkę należy dokładnie wyczyścić.
Gra niewarta świeczki
Jak pokazuje test funkcji „wakacje” w lodówkach, samo naciśnięcie przycisku to za mało, żeby rachunek za prąd był wyraźnie niższy. Co gorsza, strat może być więcej niż korzyści. A oszczędności, nawet jeśli się pojawią, to są na tyle niewielkie, że gra jest niewarta świeczki.
Co więc zrobić przed wyjazdem na wakacje z jedzeniem w lodówce? Lepiej podarować je sąsiadom w ramach podziękowania za podlewanie kwiatów podczas naszej nieobecności. Jeśli masz oddzielną lodówkę, niepołączoną z zamrażalnikiem, wtedy najlepiej ją całkowicie opróżnić, wyłączyć i zostawić otwartą. To na pewno zaoszczędzi więcej energii niż funkcja „wakacje”.
10 PAR BUTÓW W TEŚCIE: Z membraną czy bez? Test butów trekkingowych pokazał, że dla jakości to nie ma znaczenia. Eksperci poddali ocenie 10 modeli butów do wędrówek. Badania przeprowadzili zarówno w warunkach laboratoryjnych, jak i w praktyce. Jaki był wynik testu? Dobre buty możesz mieć już za 459 zł. Dwa modele w teście okazały się nawet bardzo dobre.
W teście wzięło udział dziesięć par butów trekkingowych, zarówno w wersjach damskich, jak i męskich. Testowane buty mają wysokie cholewki, a ich ceny wahają się od 429 do 1239 zł. Osiem z nich ma wodoodporną, oddychającą membranę, najczęściej z Gore-Texu. Z kolei dwa modele są wykonane ze skóry.
Jaki był wynik testu? W obu grupach badacze wyłonili po jednym bardzo dobrym modelu. Dokładne wyniki każdej z par znajdziesz w tabeli na końcu testu.
Wulkaniczne skały, rwące potoki, ścieżki zatopione w świerkowych lasach… Nasi testerzy rzadko miewają tak idylliczne warunki do pracy, jak przy teście butów trekkingowych.
W każdej z 10 par butów testerzy musieli przejść te same górskie szlaki. A to wszystko po to, żeby test każdego buta był porównywalny.
Niemal równie idylliczne, co warunki podczas przeprowadzania tego testu, są też jego wyniki: Pięć par butów uzyskało oceny dobre; dwie pary są natomiast bardzo dobre – to ogólne wyniki zarówno badań w terenie, jak i w laboratorium.
Jeśli natomiast wziąć pod uwagę wyniki samego testu praktycznego, to tu wystawiliśmy aż pięć ocen bardzo dobrych. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety, biorące udział w teście, uznali pięć par butów za wygodne, dobrze dopasowane i stabilne. Niektóre modele ocenili też jako przyjemnie lekkie.
7 WSKAZÓWEK, JAK DBAĆ O BUTY Najważniejsza zasada brzmi: Po wędrówce buty trekkingowe zawsze wyczyść i wysusz. I to zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Następnie zaimpregnuj je. Ciekawe spostrzeżenie badaczy: Nie wszystkie marki oferują naprawę podeszw. W niektórych przypadkach może jednak pomóc szewc. 1. Pielęgnacja to podstawa Przed rozpoczęciem użytkowania butów należy zapoznać się z instrukcją producenta i w razie potrzeby zaimpregnować obuwie. Części skórzane pielęgnuj woskiem do skóry. W tym celu wyjmij sznurowadła, aby szmatka lub szczotka z woskiem mogły dotrzeć do wszystkich zakamarków.
2. Pospiesz się z czyszczeniem Po zakończonej wędrówce od razu umyj buty i wyczyścić z nich brud. Nie zapomnij o czyszczeniu wkładek.
3. Susz delikatnie Wilgotnych butów nie należy suszyć bezpośrednio obok kaloryfera, ponieważ może to uszkodzić materiał, zwłaszcza skórę. Wystarczy suszyć je w ciepłym pokoju.
4. Nie zapomnij o wnętrzu Wilgoć często pochodzi z wnętrza butów, a nie tylko z zewnątrz – od mokrej trawy lub deszczu. Dlatego otwórz szeroko buty i wyjmij wkładki. Wkładki schną o wiele szybciej, kiedy je wyjmiesz.
5. Ponowne impregnowanie Przed kolejną wyprawą ponownie zaimpregnuj buty, najpóźniej wtedy, kiedy krople wody przestaną spływać z wierzchniej warstwy. Jeśli używasz spray’u, wybierz produkt bez fluoru. Wosk do skóry należy nanosić jak najcieńszą warstwą, a następnie przetrzeć szmatką lub szczotką.
6. Naprawa podeszw Jeśli bieżnik jest zużyty lub podeszwa jest nierównomiernie ścierana, należy ją wymienić. Nowe podeszwy na wymianę oferują marki: Meindl, Lowa, Hanwag i Salewa. W przypadku butów Lowa Renegade dotyczy to jednak tylko obcasa.
7. Naprawa wnętrza Przetarte wnętrze buta, zwłaszcza na piętach, zdarzało się również w naszym teście laboratoryjnym. Takie uszkodzenia naprawi każdy doświadczony szewc.
Wygoda to dopiero początek
Niestety nie z każdą parą było tak kolorowo. Niektóre wywołały mieszane uczucia: Podczas gdy jeden z badaczy uznał, że nigdy więcej nie założy innego buta, to jego towarzyszka z damskim odpowiednikiem tego samego obuwia na nogach stwierdziła: „Za ich noszenie należałoby się odszkodowanie za ból!”. Chodziło o testowany model Hanwag. Jest on ciężki i bardziej nadaje się do terenu alpejskiego, co nie każdemu odpowiada. Z kolei badane buty Keen testerzy uznali za raczej nieodpowiednie na wymagający teren. Kolejne buty – te z Decathlonu – szwankowały w badaniach stabilności i komfortu.
Ale przecież komfort noszenia to tylko fragment całego testu. Badacze przyjrzeli się butom znacznie bardziej dokładnie, oceniając to, na ile są wodoodporne i czy odprowadzają wodę; czy „oddychają”, czy szybko schną, czy są trwałe i w końcu czy przypadkiem nie zawierają szkodliwych substancji.
Wyniki tych wszystkich badań każdej z par butów znajdziesz w tabeli z porównaniem testowanych modeli.
100 tysięcy tarć w laboratorium
A te wszystkie badania poza testem praktycznym, zostały przeprowadzone w laboratorium.
Na przykład trwałość butów sprawdzono na maszynie, która 100 000 razy ocierała wewnętrzną podszewkę buta o specjalną testową tkaninę. W ten sposób dowiedzieliśmy się, które buty najszybciej się zetrą.
Inna maszyna – symulująca chodzenie – przez wiele godzin poruszała butami w kąpieli wodnej. W ciepłej i wilgotnej komorze klimatycznej symulowaliśmy w ten sposób proces starzenia się butów.
W trakcie tego testu w trzech parach butów zaczęły odklejać się fragmenty podeszwy. To duży problem, ponieważ jeśli od razu nie naprawimy buta, w miejsca, gdzie podeszwa się odkleiła, mogą dostawać się brud i woda.
Znajdź buty odpowiednie dla siebie
Mimo że przed zakupem nie da się przetestować butów na długiej wędrówce po górach, w sklepach często dostępne są miniaturowe trasy do wędrówek, które pozwalają na przetestowanie obuwia w stosunkowo realistycznych warunkach.
Stań na takiej przygotowanej w sklepie nachylonej powierzchni i sprawdź, czy stopy przesuwają się do przodu. Tak? To nie jest dobry znak. Oceń też, czy buty można dostatecznie mocno zasznurować, aby stopy były stabilne. Warto też sprawdzić, czy cholewka lub język buta naciskają na goleń, kiedy stoisz na stromej powierzchni lub na małym stopniu.
CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST WYNIKI TESTU. Oceny 10 par butów do trekkingu w wersjach zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn, są przedstawione w tabeli. Wśród badanych modeli znajdziesz buty topowych marek, takich jak Salewa, Salomon czy Jack Wolfskin oraz wiele innych. Do testu włączyliśmy też tańsze buty z Decathlonu, żeby sprawdzić, jak wypadają na konkurencji. Ceny testowanych butów wahają się między 429 do 1239 zł. Buty musiały przejść test praktyczny na szlakach górskich oraz badania laboratoryjne, sprawdzające m.in. trwałość, wodoodporność i zawartość szkodliwych substancji.
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Jakie buty będą właściwym wyborem dla ciebie? Najpierw musisz odpowiedzieć sobie na kilka pytań, w tym między innymi, na jakie warunki buty będą ci potrzebne: wysokogórskie czy może zamierzasz wędrować w niskich górach lub po równinach. Z testu dowiesz się też, które buty wybrać, żeby nie przepłacić. Jak się bowiem okazało, niemal najtańsze buty zostały ocenione dobrze.
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych butów (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.
Testowane buty trekkingowe: Decathlon / Forclaz Trek 500 Matryx, Hanwag Tatra ll GTX, Jack Wolfskin Force Trekker Texapore Mid, Keen Targhee III Mid WP, Lowa Mauria EVO LL,Lowa Renegade GTX Mid, Meindl Apennin MFS, Meindl Litepeak GTX, Salewa Alp Trainer 2 Mid GTX, Salomon X Ultra 4 Mid GTX
Czy chcesz poznać pełną treść i wyniki tego testu?
Dokonaj jego zakupu lub uzyskaj roczny dostęp do naszych treści.
Z Waszych wpłat finansujemy kolejne testy
57 PRALEK W TEŚCIE: Mimo że ich ceny rzadko schodzą poniżej 2000 zł, ten test pralek pokazał, że nie każda radzi sobie z najważniejszym zadaniem, czyli praniem. Ale dobra wiadomość jest taka, że jedna z najtańszych pralek w teście okazała się najlepsza.
Wiadomo: skuteczność prania to najważniejsze, czego oczekujemy od pralki. Ale liczą się też inne umiejętności tego sprzętu, bez którego w dzisiejszych czasach trudno sobie już wyobrazić funkcjonowanie domu. Wirowanie, płukanie, zużycie wody i prądu, czas potrzebny na cykl prania czy w końcu hałas, jaki dobiega z pracującego urządzenia – to wszystko jest ważne, kiedy wybierasz nową pralkę. Dlatego każdy z tych parametrów porównaliśmy w naszym teście aż w 57 pralkach dostępnych na rynku.
Żeby dopełnić całości, nasze porównanie pralek obejmuje również łatwość ich obsługi i ocenę instrukcji.
Oczywiście, jak zawsze w naszych testach, wszystkie badania zostały przeprowadzone przez ekspertów w laboratorium całkowicie niezależnie od producentów.
Zaraz więc zobaczysz, która pralka spośród 51 modeli ładowanych od frontu oraz sześciu ładowanych od góry, będzie dla ciebie najlepszym wyborem.
Test pralek pozwala wybrać mądrze
Ten test pralek pokazał, że najlepszy stosunek ceny do jakości ma urządzenie za 1858 zł. To jedna z najtańszych badanych pralek. Z kolei najdroższa w teście kosztuje 8399 zł i nie pierze aż tak skutecznie, jak nasza zwyciężczyni.
Jak widać, kupno pralki bez niezależnego porównania modeli to błądzenie po omacku i ryzyko znacznego przepłacenia. Ale wystarczy rzut okaz na tabelę z wynikami testu, którą znajdziesz dalej, a wszystko stanie się jasne.
Większość przetestowanych modeli to klasyczne pralki ładowane od frontu. Możesz w nich uprać maksymalnie od siedmiu do 11 kg ubrań. Standardowa szerokość takiej pralki to 60 cm, a głębokość również waha się w podobnych granicach.
W teście znajdziesz też wąskie pralki ładowane od frontu – o głębokości poniżej 50 cm. To świetne rozwiązanie dla małego gospodarstwa domowego, jeśli nie chcesz kupować pralki ładowanej o góry.
Ten ostatni rodzaj pralek – ładowane od góry – mają z kolei mniejszą szerokość – 40 cm. Ich maksymalna ładowność to 6 kg. Jeśli więc masz w mieszkaniu mało miejsca i mało osób, rozważ wybór takiej pralki. W teście przedstawiamy porównanie sześciu modeli ładowanych od góry w oddzielnej tabeli.
Nie za szybka, nie za wolna
Ważnym kryterium wyboru pralki jest prędkość wirowania. Określa ona, jak szybko bęben pralki może obracać się podczas wirowania: im szybciej, tym pralka wyciska więcej wody z ubrań. Jest to istotne, jeśli ubrania mają być później suszone w suszarce bębnowej. Im mniej wilgoci pozostaje w praniu, tym mniej energii i czasu będzie potrzebowała suszarka.
Pralka, która osiąga prędkość 1400 obrotów na minutę, pozostawia około 50% wilgoci. Z taką ilością wody w ubraniach suszarki radzą sobie dobrze. Przy 1600 obrotach na minutę pozostaje 45-50% wilgoci. Wynik wirowania jest co prawda nieco lepszy niż przy 1400 obrotach, jednak jest pewien minus tak szybkich obrotów: pranie bardziej się gniecie. To utrudnia później prasowanie.
Etykieta (nie)prawdę ci powie
Kiedy kupujesz pralkę, z pomocą przychodzi etykieta energetyczna. Tylko, czy dane na niej zawarte są odzwierciedleniem tego, jak oszczędna będzie pralka u ciebie w domu? Najczęściej wcale nie! Tutaj wyjaśniamy, dlaczego.
Dobrze piorą i wirują
Na pewno ucieszy cię fakt, że większość pralek z testu pierze dobrze lub nawet bardzo dobrze. Niestety jednak trzy modele nie zdały testu skuteczności prania i otrzymały oceny niedostateczne za ten badany parametr. W tabeli z wynikami zobaczysz, o które pralki chodzi.
A jak wygląda sprawa wirowania? Tutaj oceny były nawet jeszcze lepsze. Skuteczność wirowania sprawdzamy w laboratorium, ważąc pranie dwukrotnie: najpierw kiedy jest suche przed włożeniem do pralki, a potem już po wypraniu i wywirowaniu. Różnica ciężaru mówi nam, ile wody pozostało w ubraniach.
Im więcej wody pralka potrafi usunąć z ubrań, tym szybciej nasze pranie potem wyschnie. Jednak, jak już wspomnieliśmy, nie zawsze warto wirować z maksymalną liczba obrotów, bo trudniej wtedy wyprasować ubrania.
Odwieczny problem pralek
Niestety za każdym razem w naszych testach pralek pojawia się pewien problem w badanych urządzeniach. Chodzi o…
CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST WYNIKI TESTU. Oceny 57 pralek są przedstawione w tabelach – oddzielnie dla pralek ładowanych od frontu i oddzielnie dla mniejszych modeli ładowanych od góry. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak Bosch, LG, Samsung, Beko, Whirlpool czy Candy oraz wiele innych. Ceny testowanych pralek wahają się od 1399 do 8399 zł. Pralki z testu wirują z prędkością od 1000 do 1600 obrotów na minutę i pomieszczą od 6 do 11 kg prania. Nasze pralki musiały wykazać się znakomitą skutecznością prania (co niestety nie każdej się udało), a także wirowania i płukania. Ponadto muszą być ciche i oszczędne, a ich obsługa nie może przysparzać problemów. Te wszystkie cechy pralek zostały porównane przez ekspertów w badaniach laboratoryjnych.
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Jaka pralka jest idealna do twojego gospodarstwa domowego? Najpierw musisz odpowiedzieć sobie na kilka pytań, żeby dobrać odpowiedni rozmiar pralki. Z testu dowiesz się też, który model wybrać, żeby nie przepłacić. Jak się bowiem okazało, jedna z najtańszych pralek wypadła w badaniach najlepiej, zaś drogie modele uplasowały się dalej w rankingu.
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych pralek (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.
Testowane pralki ładowane od frontu: Asko W4086C.W/3,Asko W4096R.W/3, Beko B3WFT510415W, Beko WTA 9715 XW, Bosch WGG144ZEPL, Bosch WAN2403BPL, Bosch WGG244FUPL, Bosch WIW28542EU, Bosch WUU28T68ES, Candy HCU1282DWB41S, Candy CSO 1295TW4/1-S, Candy RO 1294DWMT/1-S, Candy RO 1486DWMCT/1-S, Candy RO16106DWMCT/1-S, Candy RO284DWMS7/1-S, Candy RO 4106DWMC7/1-S, Candy RO41274DWMCT/1-S, Candy RO 486DWMC7/1-S, Candy RO 496DWM7/1-S, Gorenje WNEI84AS, Haier HW80-B14939, Haier HW100-B14979U1, Haier HW80 B14959S8TU1, Haier HW80-B14959TU1, Haier HW80-BP14939, Haier HW90-B14939, Hisense WF5S1045BW, Hisense WFVB7012EM, IKEA UDDARP (605.237.65), LG F2W8S501W.ABWQPPL, LG F2W9S72YW.ABWQPPL, LG F4W1072YP.APTQPPL, LG F4W1072YW.ABWQPPL, LG F4W1172YW.ABWQPPL, LG F4W1175YE.APBQPPL, LG F4W1175YW.ABWQPPL, LG F4W90506W.ABWQPPL, LG F4W9072YP.APTQPPL, Miele WEB385 WCS 125 Edition, Miele WWB380 WCS 125 Edition, Miele WWF 664 WCS, Samsung WW11DB8B95GBU3, Samsung WW11DG5B25AEET, Samsung WW11DG6B85LKU3, Samsung WW70AGAS21TE, Samsung WW80CGC04DAEEC, Samsung WW90CGC04DAH, Samsung WW90DB7U94GBU3, Sharp ES-NFB612CWB, Sharp ES-NFL814AWNA, Whirlpool W8 W046WR BE
Czy chcesz poznać pełną treść i wyniki tego testu?
Dokonaj jego zakupu lub uzyskaj roczny dostęp do naszych treści.
Z Waszych wpłat finansujemy kolejne testy
Kiedy kupujesz pralkę, z pomocą przychodzi etykieta energetyczna. Tylko, czy dane na niej zawarte są odzwierciedleniem tego, jak oszczędna będzie pralka u ciebie w domu? Najczęściej wcale nie! Oto, dlaczego…
Pralki muszą być wyposażone w etykietę energetyczną od lat 90. XX wieku. Etykieta energetyczna pralki ma informować o najważniejszych danych technicznych – przede wszystkim zużyciu prądu i wody. Dzięki etykiecie konsument powinien móc na pierwszy rzut oka rozpoznać, czy ma do czynienia z oszczędnym, czy też z nieefektywnym modelem. Ale czy w praktyce rzeczywiście można zadać się na etykietę energetyczną?
Metamorfoza etykiety
Całkiem niedawno etykieta energetyczna pralki przeszła metamorfozę: Od marca 2021 r. obowiązuje nowa etykieta w całej Unii Europejskiej. Klasy efektywności są teraz obliczane inaczej niż dawniej. Poprzednio obowiązujące najlepsze klasy A+++, A++ i A+ zostały usunięte. Zastąpił je zakres klas od A do G. Większość pralek z klasą A+++ spadła do klasy B lub C.
Od zielonego do czerwonego, czyli kolory etykiety
Na etykiecie widnieje siedem kolorowych pasków. Oznaczają one klasy efektywności od A do G. Pralka oznaczona A jest bardzo oszczędna, a G wyjątkowo nieefektywna. Skala kolorów zaczyna się na kolorze ciemnozielonym dla najbardziej oszczędnych urządzeń, a kończy na głębokiej czerwieni dla największych „pożeraczy” energii.
Komisja Europejska zdefiniowała granice klas w taki sposób, że przy wprowadzeniu nowej etykiety tylko niewiele modeli osiągało najlepszą klasę A. Dopiero w ciągu 10 lat większość modeli ma osiągnąć tę najwyższą klasę.
Skala jest stopniowana w taki sposób, że różnica między dwiema sąsiadującymi klasami wynosi od 11 do 14%.
To musisz wiedzieć, żeby później się nie zdziwić
Ważna informacja, o której musisz pamiętać, porównując etykiety energetyczne pralek w sklepie: Wszystkie dane na etykiecie energetycznej dotyczą wyłącznie programu oszczędnego „Eco 40-60”.
Co z tego wynika dla ciebie? Cóż, jeżeli w domu na co dzień korzystasz właśnie z programu eco, to jak najbardziej dane na etykiecie odzwierciedlą to, w jakim stopniu pralka będzie oszczędzała twoją wodę i prąd.
Jednak większość osób najczęściej włącza pranie na program podstawowy, a nie ekologiczny. Pamiętaj, że wtedy zużycie prądu i wody wygląda w pralce zupełnie inaczej niż przedstawia to etykieta energetyczna.
Klasyfikacja do danej klasy efektywności energetycznej odbywa się na podstawie wskaźnika efektywności energetycznej (EEI). Wartość ta jest obliczana według wzoru, który uwzględnia zużycie energii podczas cyklu prania przy pełnym, połowicznym i zapełnionym w jednej czwartej bębnie oraz wielkość pralki.
Jak powstaje etykieta energetyczna pralki?
Przepisy dotyczące etykiet energetycznych, wydawane w Brukseli, powstają na podstawie specjalnych testów i formuł obliczeniowych. Producenci urządzeń muszą się do nich dostosować.
Jednak rzeczywiste zużycie energii przez poszczególne pralki w codziennym użytkowaniu oraz poziom hałasu zależą w dużym stopniu od indywidualnego sposobu użytkowania. Tak więc kierowanie się etykietą energetyczną podczas wyboru pralki, to jedno. Ale ważniejsze jest to, jak pralka będzie zachowywać się u ciebie w domu. Żeby się o tym przekonać, Fundacja Pro-Test poddaje pralki znacznie bardziej szczegółowym badaniom laboratoryjnym, niż ma to miejsce w przypadku określania wartości na etykietę.
A zatem zanim kupisz nową pralkę, zajrzyj do wyników testu, w którym porównujemy aż 57 modeli pralek dostępnych w sklepach.
Bez etykiety nie ma reklamy
Co jeszcze warto wiedzieć o etykiecie energetycznej? Otóż musi ona być dobrze widoczna na zewnętrznej stronie urządzenia w sklepie. Nie wystarczy umieszczenie jej w instrukcji obsługi lub wewnątrz bębna.
Co więcej, bez przypisanej klasy efektywności energetycznej sprzedawcy nie mogą reklamować pralki. Niezależnie od tego, czy chodzi o prospekty, ulotki czy sklepy internetowe – jeśli przy produkcie podana jest cena lub informacje techniczne, musi być również wskazana klasa efektywności.
W sezonie Polacy chętnie kupują truskawki prosto od rolnika albo na bazarku. Wybierają je w przeświadczeniu, że są lepsze i zdrowsze niż z dużych sieci handlowych. A jak jest naprawdę? Czy te truskawki nie mają pozostałości pestycydów?
W poprzednim teście zbadaliśmy pozostałości pestycydów w polskich truskawkach z dużych dyskontów: Lidla i Biedronki. Wielu konsumentów pisało do nas wtedy, że oni kupują truskawki tylko na targowisku, bazarku lub od rolnika, bo wtedy mają pewność, że truskawki nie są pryskane. Inni z kolei sugerowali, żeby zbadać truskawki właśnie z tych źródeł, bo chcą się dowiedzieć, czy rzeczywiście to lepszy wybór. Dlatego publikujemy ten test: polskich truskawek, które kupiliśmy na jednym z warszawskich bazarków oraz od rolnika od lat sprzedającego swoje truskawki w Warszawie bezpośrednio z samochodu.
Tym razem truskawki do testu kupiliśmy na bazarku (po lewej) oraz od rolnika sprzedającego swoje truskawki bezpośrednio z samochodu (po prawej)
Czy truskawki od rolnika i z bazarku są zdrowsze?
Sezon na truskawki trwa w najlepsze. W zeszłym roku w czerwcu truskawki jadło aż 90% konsumentów w Polsce. To bardzo dużo. I więcej niż w poprzednich sezonach.
Takie świeże i sezonowe owoce, jak truskawki, Polacy chętnie kupują na bazarach, targowiskach albo wręcz bezpośrednio z samochodu, którym truskawki przyjeżdżają prosto z pola.
Według powszechnej opinii powtarzanej od lat, najlepsze i wolne od pozostałości pestycydów są właśnie takie truskawki – wprost od rolnika. Najlepiej z jego małej uprawy. Zresztą sami rolnicy często zapewniają kupujących, że ich truskawki są bez pestycydów. Do truskawek z targowisk i bazarów konsumenci też mają zaufanie. Z kolei do truskawek oferowanych przez duże sieci handlowe podchodzą z dystansem. Czy słusznie?
Jak pokazują nasze badania, nie do końca… Wyniki testu na zawartość pestycydów w truskawkach z dużych dyskontów opublikowaliśmy w zeszłym tygodniu. Teraz mamy ich porównanie z truskawkami z bazarku i od rolnika. Okazuje się, że owoce z tych wszystkich źródeł zawierały pozostałości pestycydów. Najwięcej różnych szkodliwych związków było w owocach z Biedronki, ale również bardzo dużo – w truskawkach z bazarku oraz w tych bezpośrednio od rolnika.
Co ciekawe, najmniej różnych szkodliwych związków – trzy – miały truskawki kupione w Lidlu, a więc właśnie w dużym sieciowym dyskoncie.
NIE MA ZDROWYCH PESTYCYDÓW
Po poprzednim teście truskawek, który opublikowaliśmy, przedstawiciele Lidla i Biedronki zabrali głos, broniąc się zapewnieniami, jak wiele badań na zawartość pestycydów przeprowadzają. Przekonują, że ich produkty są w pełni zdrowe, bo nie przekraczają dopuszczalnych norm. Nie wspominają jednak o tym, że konsumentami truskawek są m.in. małe dzieci. To, że oferowane nam owoce nie przekraczają norm pozostałości pestycydów, nie znaczy, że wszystko jest w porządku, bo nie ma zdrowego pestycydu. Nie wolno też zapominać o negatywnym wpływie pestycydów na środowisko naturalne, czego w swoich stanowiskach po naszym teście przedstawiciele Lidla i Biedronki nie biorą już pod uwagę.
Jak napisała w oświadczeniu, Aleksandra Robaszkiewicz z działu komunikacji Lidla, ziemniaki i truskawki, które w naszych testach miały po trzy różne pestycydy, są prawie ekologiczne. Cóż, prawie robi różnicę… Ale jeśli Aleksandra Robaszkiewicz uważa, że tak blisko im do produktów ekologicznych, to co stoi na przeszkodzie, żeby pozbyć się z nich całkowicie pozostałości pestycydów, żeby faktycznie zasłużyły na to miano?
Tymczasem rolnicy w Polsce są przeciwni zmniejszeniu ilości stosowanych pestycydów, tak jak zakłada to Zielony Ład. Fundacja Pro-Test jest zdecydowanie przeciwna takiemu podejściu. Dla zdrowia nas, konsumentów i naszych dzieci, zmniejszenie ilości stosowanych pestycydów w żywności jest priorytetem.
Lista pestycydów w polskich truskawkach
Truskawki, które kupiliśmy na warszawskim bazarku oraz z samochodu od rolnika, pojechały do akredytowanego laboratorium – podobnie, jak w poprzednim teście te kupione przez nas w Lidlu i Biedronce. Badacze sprawdzili, czy owoce zawierają któreś z ponad 540 pestycydów. Jaki był wynik badania?
Aż sześć różnych toksycznych substancji zawierały truskawki, które kupiliśmy na warszawskim bazarku. To odmiana rumba. Jak nas poinformowano, te truskawki pochodziły z giełdy Bronisze – miejsca, w którym w warzywa i owoce zaopatruje się wiele sklepów i sklepików z Warszawy i okolic. Ich kilogram kosztował 10 zł. Co znajdowało się w tych truskawkach?
Pozostałości: azoksystrobiny, boskalidu, difenokonazolu, kaptanu, piraklostrobiny i pirymetanilu.
Niewiele mniej różnych szkodliwych związków – pięć – laboratorium wykryło w owocach kupionych przez nas od rolnika, który niemal w centrum Warszawy od lat bezpośrednio z samochodu sprzedaje truskawki ze swoich upraw. Truskawki od rolnika kupiliśmy za 15 zł/kg. To była również odmiana rumba.
Oto pestycydy, których pozostałości znajdowały się w tych owocach: boskalid, fludioksonil, kaptan, piraklostrobina i pirymetanil.
Przypomnijmy poprzednie wyniki: Jeszcze więcej, bo aż siedem różnych szkodliwych związków, zawierały truskawki, które kupiliśmy w Biedronce. Były to owoce odmiany alba, oferowane w kilogramowych łubiankach pod biedronkową marką Warzywniak. Natomiast najmniejsza liczba pestycydów spośród wszystkich przebadanych znajdowała się w truskawkach z Lidla – trzy różne substancje. To truskawki Lady Emma firmowane marką Ryneczek Lidla.
Wyniki naszych badań obalają więc mit głoszący, że truskawki od rolnika czy z bazarku są mniej zanieczyszczone od innych.
Dokładne porównanie wyników badań wszystkich czterech próbek truskawek pokazujemy w tabeli poniżej.
Im mniej pestycydów, tym lepiej
Wykryte ilości pestycydów we wszystkich badanych przez nas truskawkach nie przekraczały dopuszczalnych unijnych norm. Niemniej jednak duża liczba różnych związków budzi niepokój. Nawet jeżeli pojedynczo mieszczą się one w granicach normy, to czy rzeczywiście nie mają one wpływu na nasze zdrowie, jeśli występują po kilka w jednych truskawkach? Wtedy przecież łączna zawartość tych szkodliwych substancji staje się wielokrotnie wyższa.
Naukowcy stawiają też inne pytanie – o efekty działania mieszanki wielu różnych pestycydów na nasze zdrowie. Nad oddziaływaniem takiego pestycydowego koktajlu na nasz organizm nie ma żadnej kontroli. Toksyczność poszczególnych pestycydów może wzrosnąć, jeśli wejdą w reakcję z innymi. Jakie efekty w naszym ciele wywołują współoddziałujące na siebie toksyczne substancje, nawet jeśli pojedynczo mieszczą się w normach? Skutki działania takich mieszanek różnych pestycydów w niskich dawkach na zdrowie człowieka wciąż nie są dokładnie poznane.
Pamiętajmy też, że w ciągu dnia zjadamy nie tylko truskawki. W wielu innych składnikach naszej codziennej diety również znajdują się pozostałości pestycydów. Dowodzą tego chociażby wcześniejsze badania Fundacji Pro-Test: jabłek, pomidorów polskich i z importu oraz ziemniaków. We wszystkich z tych warzyw i owoców (i to zarówno z upraw w Polsce, jak i za granicą) wykryliśmy pozostałości pestycydów. Tej sumy spożywanych każdego dnia toksycznych związków nie sposób kontrolować. I nie sposób przewidzieć, w jaki sposób długofalowo będą oddziaływać na zdrowie nasze i naszych dzieci.
A zatem warto trzymać się zasady: im mniej pestycydów w tym, co jemy, tym lepiej. Powinniśmy minimalizować ilości tych toksycznych substancji w naszej diecie, jak tylko się da.
Na zdrowie?
W jaki sposób długofalowe jedzenie pozostałości pestycydów wraz z żywnością wpływa na nasze zdrowie? Naukowcy dowiedli związek między ekspozycją na pestycydy a zwiększonym ryzykiem wystąpienia takich chorób, jak: nowotwory (m.in. jajnika, piersi, mózgu czy prostaty), zaburzenia neurologiczne (np. choroba Parkinsona i Alzheimera), choroby układu sercowo-naczyniowego, opóźnienia rozwojowe u dzieci, wpływ na zdolność reprodukcyjną i niepłodność zarówno u kobiet, jak i mężczyzn, zaburzenia poznawcze na chorobach płuc kończąc.
Grupami najbardziej narażonymi na działanie pestycydów są dzieci, kobiety w ciąży oraz karmiące, a także osoby starsze. Kontakt z pestycydami jest szczególnie niebezpieczny podczas życia płodowego, na przykład poprzez dietę matki.
Jak na ironię, truskawki to jedne z pierwszych owoców podawanych niemowlętom już od szóstego miesiąca życia. Tymczasem z badań wynika, że są też jednymi z bardziej zanieczyszczonych owoców.
Po co stosuje się pestycydy?
Skoro pestycydy są szkodliwe dla naszego zdrowia, to po co je w ogóle stosować? Otóż uprawy owoców (i nie tylko) są narażone na różne zagrożenia: szkodniki, grzyby chorobotwórcze czy chwasty. Dlatego rolnicy szukają pomocy w środkach ochrony roślin. Na różnych etapach uprawy i w obliczu różnych zagrożeń dla roślin mają do dyspozycji liczne substancje chemiczne, dzięki którym pomnożą swoje plony i nie dopuszczą do ich zniszczenia.
I tak insektycydy to pestycydy zabijające owady atakujące plony; herbicydy z kolei ratują uprawy przed chwastami, zaś fungicydy – przed grzybami, między innymi przed szarą pleśnią. To jedna z najgroźniejszych chorób truskawek i najszybciej je atakujących. Szara pleśń potrafi w krótkim czasie zniszczyć zbiory. Dlatego na konwencjonalnych plantacjach zwykle zapobiegawczo stosuje się przeróżne pestycydy zwalczające grzyby.
Ponieważ pozostałości pestycydów, które potem zjada konsument, mogą być niebezpieczne dla naszego zdrowia, przepisy prawa określają najwyższe dopuszczalne poziomy każdej ze stosowanych substancji w produkcie końcowym. Niektórych, najbardziej toksycznych pestycydów prawo zakazuje, mimo że były one dopuszczone dawniej. Limity i dopuszczone środki ochrony roślin są stale aktualizowane, ponieważ naukowcy wciąż prowadzą badania nad ich wpływem na nasze zdrowie.
Zgubne dla przyrody
Trzeba tu zaznaczyć, że pestycydy szkodzą nie tylko zdrowiu ludzi, ale też mają zgubny wpływ na środowisko naturalne. Dostają się do powietrza, gleby i wody. Rozprzestrzeniają się w środowisku i mogą utrzymywać się w nim przez długi czas. Wiele fungicydów ma negatywny wpływ na bioróżnorodność.
Naukowcy alarmują, że pestycydy mogą zabijać zagrożone gatunki zwierząt. Wśród nich są pszczoły, których wyginięcie pociągnęłoby katastrofalne skutki dla ludzkości.
Część środków chwastobójczych i owadobójczych, którymi rolnicy opryskują pola, zawierają neurotoksyny. Nawet już ich niewielkie ilości wpływają na komunikowanie się pszczół oraz na ich zmysł orientacji. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), uznał neurotoksyny za szkodliwe dla tych chronionych owadów.
Obrońcy środowiska alarmują, że w szczególności mieszanka chemiczna składająca się z wielu różnych środków chwastobójczych i owadobójczych zagraża populacji pszczół. A jak widać w naszych badaniach, w truskawkach mamy do czynienia właśnie z taką mieszanką.
11 pestycydów w truskawkach
W naszych obu testach truskawek znaleźliśmy łącznie aż 11 różnych pestycydów w czterech próbkach owoców. Można sobie łatwo wyobrazić, jaką mieszankę pestycydów pochłaniamy wraz z truskawkami w sezonie, kiedy jemy je codziennie.
Wśród wykrytych przez nas tym razem pestycydów znajduje się związek difenokonazol. Wykryliśmy go w truskawkach z bazarku. Działa on toksycznie na organizmy wodne i jest bardzo trujący dla ptaków.
Boskalid to kolejny wykryty w teście związek – znajdował się w obu próbkach truskawek: tych z bazaru i od rolnika. Badania, na podstawie których Komisja Europejska ustala normy dla pozostałości pestycydów w żywności, wskazują, że długotrwałe narażenie na spożycie tej substancji może mieć wpływ na wątrobę i tarczycę, a także na płodność. Co prawda badania były prowadzone na szczurach, więc nie wiadomo do końca, czy taki sam wpływ boskalid będzie miał na ludzi.
Z kolei piraklostrobina, która znajdowała się w obu próbkach truskawek, jest zaklasyfikowna jako substancja zaburzająca gospodarkę hormonalną człowieka. W badaniach na zwierzętach długotrwałe spożycie powodowało martwicę komórek wątroby oraz wady rozwojowe płodu.
Czy da się usunąć pestycydy z truskawek?
Z truskawek nie pozbędziemy się nawet części pestycydów, usuwając skórkę, tak jak na przykład z jabłek. To delikatne owoce, które zjadamy w całości, łącznie z ich zewnętrzną warstwą, w której zawsze zanieczyszczeń jest najwięcej. Czy jest więc jakiś sposób na pozbycie się szkodliwych substancji z truskawek?
Badacze z Uniwersytetu w Cagliari we Włoszech postanowili sprawdzić skuteczność mycia truskawek zwykłą wodą oraz specjalnym detergentem do mycia owoców. Co się okazało? Mycie owoców wodą z kranu zmniejszyło ilości części pestycydów, ale nie wszystkich. Na przykład na pozostałości pirymetanilu nie miało w ogóle wpływu.
A co z myciem specjalnym detergentem? W tym wypadku też nie wszystkie pozostałości pestycydów zostały usunięte. Jednak udało się usunąć ich większe ilości niż podczas mycia wodą. Z truskawek zniknęło od około 45% do 60% tych chemicznych zanieczyszczeń.
Dwie strony truskawek
Mimo zanieczyszczenia pozostałościami pestycydów, warzywa i owoce, w tym truskawki, to wciąż cenny składnik naszej diety. Truskawki mają mało kalorii – ok. 30 kcal w 100 g, więc są idealne w czasach, w których zmagamy się z epidemią otyłości.
Truskawki są też bogatym źródłem w witaminy C. Zawierają także inne witaminy (A, E, z grupy B) i związki mineralne.
Dlatego mimo zawartości pestycydów nie można rezygnować z jedzenia truskawek. Co więc robić, żeby nie narażać się na szkodliwie działanie pestycydowego koktajlu? Wybierać świadomie, dokładnie myć owoce przed zjedzeniem i wpływać na dostawców i sieci handlowe, by minimalizowały pozostałości w nich pestycydów.
Testy dla świadomości konsumentów
Celem naszych testów truskawek, a także innych warzyw i owoców, nie jest zniechęcenie konsumentów do ich jedzenia, ale wpłynięcie na polepszenie ich jakości. Producenci, plantatorzy i sieci sklepów mają dzięki porównanie, jak wypadają na tle konkurencji w naszych testach. Dzięki temu mogą stale podnosić jakość produktów, które oferują nam, konsumentom.
Jak widać na przykładzie truskawek z Lidla, da się wyprodukować owoce z mniejszą liczbą pestycydów. Zapewne można by stosować ich jeszcze mniej, żeby ich ilości w owocach nie były w ogóle wykrywalne.
Taki właśnie kierunek powinni przyjąć producenci, by minimalizować ilości wykorzystywanych pestycydów.
Oczywiście testy Fundacji Pro-Test są też, a może przede wszystkim, drogowskazem dla konsumentów. Tylko świadomość tego, co kupujemy pozwala nam dokonywać właściwych wyborów w sklepie.
Fundacja Pro-Test niebawem opublikuje wyniki badań również innych owoców i warzyw, ale także i innych produktów spożywczych. Dzięki nim konsumenci otrzymują informacje, na podstawie których mogą dokonywać świadomych wyborów w sklepie.
W teście Fundacji Pro-Test akredytowane laboratorium przebadało truskawki kupione w dwóch miejscach: na jednym z warszawskich bazarków oraz bezpośrednio od rolnika, który sprzedaje swoje truskawki wprost z samochodu niemal w centrum Warszawy. Truskawki do testu kupiliśmy pod koniec maja 2024 r.
Na zlecenie Fundacji Pro-Test laboratorium oznaczyło w truskawkach zawartość 540 pestycydów oraz dodatkowo fosetylu, chloranów i nadchloranów oraz jonu bromkowego. W żadnym z produktów wykryte poziomy pestycydów nie przekraczały limitów określonych w rozporządzeniu (WE) nr 396/2005 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 23.02.2005 z późn. zm.