0,00 zł

Brak produktów w koszyku.

Test nawilżaczy powietrza: Niektóre rozpylają bakterie!

8 NAWILŻACZY POWIETRZA W TEŚCIE: Mają nawilżać powietrze w pomieszczeniu za pomocą pary wodnej i mgiełki. Sprawdziliśmy, jak sobie radzą z tym zadaniem. Oto niezależny test nawilżaczy powietrza przeprowadzony w laboratorium. Co się okazało? Niektóre z przebadanych nawilżaczy rozpylają bakterie, a jeden z najdroższych w teście wyszedł najsłabiej. Sprawdź wyniki testu, zanim kupisz nie ten nawilżacz, co trzeba.

Zbyt suche powietrze w domu negatywnie wpływa na nasze samopoczucie. Jeśli względna wilgotność powietrza utrzymuje się przez dłuższy czas poniżej 30%, nasza skóra może być sucha i podrażniona. Suche powietrze w domu wysusza też błony śluzowe i może powodować swędzenie oczu. Mało tego! W suchych pomieszczeniach wzrasta wskaźnik przeżywalności niektórych patogenów − a tym samym ryzyko infekcji.

Przed zakupem nawilżacza warto sprawdzić koszty materiałów eksploatacyjnych oraz wymagania dotyczące pielęgnacji, bo mogą Cię zaskoczyć

Jak temu zaradzić? Sposób wydaje się prosty: Włączyć nawilżacz powietrza. To niewielkie urządzenie ma za zadanie poprawić klimat w pomieszczeniu poprzez zwiększenie wilgotności powietrza. Niektóre modele dodatkowo same sterują nią w taki sposób, aby utrzymywała się na żądanym poziomie.

Większość z nas za przyjemną odczuwa względną wilgotność powietrza między 40 a 60%. A co powyżej tych wartości? Tu już trzeba być ostrożnym, bo utrzymująca się stale wilgotność powietrza powyżej 60% sprzyja rozwojowi pleśni. Dlatego warto za pomocą higrometru kontrolować, czy nie robi się zbyt wysoka. Nawet, jeśli masz nawilżacz ze sterowaniem higrostatycznym, lepiej mierzyć wilgotność powietrza niezależnie od niego.

Test nawilżaczy powietrza: Najlepsze i najgorsze modele

W ramach testu do laboratorium pojechało pięć nawilżaczy ewaporacyjnych i trzy nawilżacze ultradźwiękowe. Kosztują one od 60 do 270 euro. Wynik: Wiele urządzeń skutecznie zwiększa wilgotność powietrza, jednocześnie stabilnie nią steruje i poprawnie ją wskazuje.

Jednak tylko dwa modele uzyskały ogólną ocenę dobrą. Zwycięzca testu to…

CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST
 
WYNIKI TESTU. Oceny ośmiu nawilżaczy powietrza, w tym pięciu ewaporacyjnych i trzech ultradźwiękowych są przedstawione w tabeli. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak Philips, Levoit, Beurer oraz wielu innych. Ceny testowanych nawilżaczy wahają się od 100 do 1399 zł. Nasze nawilżacze musiały wykazać się znakomitą wydajnością nawilżania oraz dokładnością ustawień. W ocenie ważna była tez łatwość obsługi, hałas, zużycie energii i – co istotne – zanieczyszczenie mikrobiologiczne pomieszczenia. Te wszystkie cechy nawilżaczy zostały ocenione przez ekspertów w badaniach laboratoryjnych.
 
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Na co zwracać uwagę podczas wyboru nawilżacza? Który najlepiej nawilża powietrze, a jakiego nie kupować, żeby nie przepłacić? , a który odkurza najskuteczniej? No i właściwie które modele zanieczyszczały powietrze bakteriami? Na te pytania odpowiadamy w dalszej części testu. Z testu dowiesz się też, który nawilżacz wybrać, żeby cieszyć się zakupem przez długie lata.
 
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych nawilżaczy (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.

Testowane nawilżacze: Beurer LB 300 Plus, Boneco Ultrasonic U250 white, Conopu 6 L (OZJ21S07), Levoit Dual 200S Pro, Philips 5000 Series HU5710/03, Stadler Oskar biały (O-020), Venta LW25 Comfort Plus biały, Xiaomi Smart Evaporative Humidifier (BHR8532EU)

Test odkurzaczy 2026: Sprawdziliśmy 31 modeli. Wiemy, który kupić

TEST ODKURZACZY 2026: 31 modeli sprawdzonych w laboratorium – Dobry odkurzacz nie musi kosztować majątku. W teście odkurzaczy model za 441 zł niemal dorównał urządzeniu za 1697 zł. W laboratorium sprawdziliśmy 31 odkurzaczy klasycznych – workowych i bezworkowych – i oceniliśmy nie tylko to, jak zbierają kurz z podłóg i dywanów, ale też ile pyłu wydostaje się z nich z powrotem do pokoju, jak głośno pracują i ile prądu zużywają. Co się okazało?

Nasz test odkurzaczy pokazuje, że nawet drogi sprzęt może rozczarować, a tańszy pozytywnie zaskoczyć. Który odkurzacz najlepiej sprząta, który jest wart swojej ceny, a których modeli lepiej unikać? Sprawdziliśmy to w niezależnym teście.

Problemy na dywanie

Kiedy odkurzamy, spodziewamy się w efekcie idealnie czystej podłogi… Odkurzacz wciąga okruszki, zbiera kurz z podłogi, ale czy rzeczywiście usuwa wszystkie zabrudzenia? Okazuje się, że nie każdy. Duże różnice między urządzeniami wychodzą na jaw dopiero wtedy, gdy sprawdzimy, jak radzą sobie z kurzem ukrytym głębiej we włóknach dywanu.

W badaniach odkurzaczy nie wystarczy sprawdzić, czy urządzenie zbiera widoczne śmieci. Liczy się również to, jak skutecznie usuwa drobny brud z różnych powierzchni. W naszym teście 31 odkurzaczy klasycznych najlepiej widać to na przykładzie dywanów. To właśnie z nimi nasze odkurzacze mają największe problemy. Tylko jeden model z testu usuwa bardzo dobrze brud z dywanu. Pozostałe uzyskały za ten badany parametr niższe oceny – wiele to noty mierne.

Jak więc widać w skuteczności odkurzania występują duże różnice między poszczególnymi odkurzaczami. To ważne, zwłaszcza jeśli w domu mamy dywany, po których chodzimy w butach, albo zwierzęta zostawiające sierść. Sam fakt, że odkurzacz działa i zbiera widoczne zabrudzenia, nie oznacza jeszcze, że dobrze poradzi sobie z brudem ukrytym między włóknami.

Pamiętaj więc, że dobry wynik na panelach nie gwarantuje równie dobrego sprzątania dywanów. W naszym teście wiele modeli bardzo dobrze radziło sobie z twardymi podłogami, a na dywanach osiągało znacznie słabsze oceny.

Co z tego wynika dla ciebie? Jeśli w mieszkaniu masz głównie drewniane podłogi lub płytki, nie musisz wybierać odkurzacza, który najlepiej wypada na dywanach. Ale jeśli w domu jest dużo wykładzin, grubszych dywanów albo zwierzęta, warto dokładnie sprawdzić wyniki właśnie w tego badanego parametru.

Właśnie dlatego w tabeli z wynikami testu, którą pobierzesz na końcu tego artykułu, warto patrzeć nie tylko na końcowy wynik, ale również na oceny cząstkowe. To one pokazują, w czym dany model jest naprawdę dobry, a gdzie może rozczarować.

Odkurzacz wciąga kurz, ale czy zatrzymuje go w środku?

Odkurzacz powinien nie tylko zbierać kurz z podłogi, ale też zatrzymywać go w swoim wnętrzu. Tymczasem, jak pokazują nasze testy odkurzaczy, część drobnych cząstek może wydostawać się na zewnątrz razem z wydmuchiwanym powietrzem.

Dlaczego tak się dzieje? Powodem może być konstrukcja obudowy, ale też tylny filtr, który nie w każdym modelu jest wystarczająco szczelny.

Większość modeli wypadła pod tym względem bardzo dobrze. Były jednak wyjątki. Aż dwa modele uzyskały tu oceny niedostateczne.

Zatrzymywanie raz wciągniętego kurzu w środku obudowy to ważna umiejętność odkurzacza. W końcu jego zadaniem jest sprzątanie, a nie brudzenie. Dlatego koniecznie sprawdź w tabeli z wynikami testu nie tylko oceny za skuteczność odkurzania, ale również wynik dotyczący emisji kurzu.

CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST
 
WYNIKI TESTU. Oceny 31 odkurzaczy podłogowych, klasycznych, przewodowych są przedstawione w tabeli. Są to zarówno modele workowe, jak i bez worka na kurz. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak Bosch, Philips, Miele, AEG oraz wiele innych. Ceny testowanych odkurzaczy wahają się od 159 do 2199 zł. Nasze odkurzacze musiały wykazać się znakomitą skutecznością odkurzania. Sprawdziliśmy je pod tym kątem w praktyce, a nie tylko w teorii, którą obrazuje etykieta energetyczna. W odkurzaczach porównaliśmy też takie parametry, jak hałas, trwałość, emisja kurzu (czyli ile kurzu już po jego wciągnięciu wydobywa się z odkurzacza z powrotem do pomieszczenia) czy wygoda użytkowania. Zmierzyliśmy też pobór prądu. Te wszystkie cechy odkurzaczy zostały ocenione przez ekspertów w badaniach laboratoryjnych.
 
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Na co zwracać uwagę podczas wyboru nowego odkurzacza? Czy lepiej wybrać odkurzacz workowy czy bezworkowy? Który jest najbardziej energooszczędny, a który odkurza najskuteczniej? Na te pytania odpowiadamy w dalszej części testu. Z testu dowiesz się też, który model wybrać, żeby cieszyć się zakupem przez długie lata.
 
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych odkurzaczy (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.

Testowane odkurzacze: AEG AL51C2SW, AEG VX83-2EBR, Auchan / Qilive Q.5770/600191771, Bosch BGB41PET1, Bosch BGB41POW1, Bosch BGB41RD3H, Bosch BGL41HYG0L, Bosch BGL41HYG2H, Bosch BGL41POW2H, Bosch BGL6PET3 ProAnimal, Bosch BGL8HYG0L, Bosch BGL8POW3A, Bosch BGS7PET1, Domo DO7285S, Eta Avanto 4519 90000, Hoover HP105HM 011 HP1 Home, Lidl / Silvercrest Compact 100386040, Miele Guard L1 Cat & Dog, Miele Guard L1 Comfort, Miele Guard L1 yellow Flex, Miele Guard M1 Cat & Dog, Miele Guard M1 Parquet Flex, Miele Guard S1 blue, Miele Guard S1 Junior Terra red STAF0, Miele Guard S1 Parquet Flex STRF0, Philips XB1142/10 1000 Series, Philips XD2142/12 2000 Series, Princess 336090 Airmotion Pro, Sencor SVC 1080TI, Tristar SZ-2330, Valberg (Electrodepot) B9

Pestycydy w winogronach

Winogrona uchodzą za zdrową przekąskę. Są pełne witamin, związków mineralnych i cennych składników roślinnych. Ale to tylko jedna strona medalu. Oddaliśmy do laboratorium winogrona z czterech sieci marketów. Wynik? W niemal wszystkich znajdowały się pozostałości pestycydów – nawet 16 różnych substancji w jednej próbce! Jedyny „czysty” wyjątek to winogrona ekologiczne.

Słodkie i kuszące wyglądem – winogrona mają wielu amatorów. Jednak wraz z owocami możemy zjadać także pozostałości środków ochrony roślin. Dlatego postanowiliśmy sprawdzić, które winogrona będą najlepszym wyborem, a których lepiej unikać. Zbadaliśmy pięć próbek jasnych winogron kupionych w czterech sieciach marketów: Aldi, Biedronka, Kaufland i Lidl. Wśród owoców kupionych do testu znalazły się cztery próbki z upraw konwencjonalnych i jedna ekologiczna. Badania na zawartość pozostałości 557 pestycydów przeprowadził na zlecenie Fundacji Pro-Test Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach. Jeśli zastanawiasz się, jak wypadły winogrona, które kupujesz, sprawdź wyniki testu – zamieszczamy je poniżej. Z dalszej części artykułu dowiesz się też, które winogrona zawierały pozostałości pestycydów niedozwolonych do stosowania w Unii Europejskiej, w jaki sposób substancje te mogą oddziaływać na twoje zdrowie i w końcu – które winogrona nie zawierały żadnych pozostałości.

W jednej próbce aż 16 pestycydów

Dlaczego postanowiliśmy zbadać akurat winogrona? To owoce, w których często wykrywa się pozostałości wielu różnych pestycydów. Mamy też powód, by przyjrzeć im się bliżej: w naszym teście rodzynków w jednym produkcie wykryliśmy aż 27 różnych pestycydów. Inny, znanej marki, miał przekroczony dopuszczalny limit pozostałości. A że rodzynki to suszone winogrona, tym razem sprawdziliśmy, co kryje się w tych świeżych owocach. Co się okazało?

Najwięcej pozostałości pestycydów znaleźliśmy w winogronach z Aldi. Laboratorium wykryło w nich aż 16 różnych substancji. Na drugim miejscu od końca znalazły się winogrona z Lidla, w których wykryliśmy 10 pestycydów. W próbce z Kauflandu było ich siedem, a w winogronach marki La Zagara z Biedronki – pięć.

Zupełnie inaczej wypadły winogrona ekologiczne Hey Vita z Biedronki. W tej próbce nie wykryliśmy pozostałości żadnego pestycydu.

Jak widać, w odwiecznej rywalizacji między Lidlem a Biedronką, tym razem to Biedronka jest górą.

Warto jednak pamiętać, że liczba wykrytych substancji to nie wszystko. Znaczenie ma również ich stężenie i to, jak wypada ono w porównaniu z obowiązującymi limitami. W żadnej próbce nie stwierdziliśmy przekroczenia najwyższego dopuszczalnego poziomu pozostałości pestycydów, ale dwa związki budzą szczególne zastrzeżenia – nie są dopuszczone do stosowania w rolnictwie w UE.

Pestycydy, których nie wolno stosować w UE

W winogronach z Aldi wykryliśmy flutriafol i spirotetramat – substancje niedopuszczone do stosowania w rolnictwie na terenie Unii Europejskiej. Skąd wzięły się więc w winogronach z Aldi? To winogrona z upraw w Turcji. Ich kraj pochodzenia może być więc odpowiedzią na pytanie o zakazane pestycydy.

Flutriafol jest stosowany w rolnictwie jako fungicyd, czyli pestycyd zwalczający choroby grzybowe roślin. Substancja ta budzi zainteresowanie toksykologów m.in. ze względu na wyniki badań na zwierzętach, w których obserwowano zmiany dotyczące wątroby oraz rozwoju płodu.

Co jeszcze wykryliśmy w winogronach z Aldi

Kolejny związek, spośród 16 znajdujących się w winogronach z Aldi, który budzi szczególne obawy, to acetamipryd. Jest to insektycyd, czyli środek do zwalczania owadów zagrażających uprawom. Działa na ich układ nerwowy, powodując ich paraliż i śmierć. Niepokój budzą związane z nim wątpliwości toksykologiczne. W 2024 r. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności, EFSA, wskazał możliwy wpływ tej substancji na rozwój układu nerwowego.

Uwagę zwraca też wykryty w tych samych winogronach tetrakonazol. Powodem jest stosunek jego stężenia do limitu. W próbce wykryliśmy 0,028 mg/kg, przy limicie 0,07 mg/kg. To około 40% dopuszczalnego poziomu – najwięcej spośród substancji wykrytych w winogronach kupionych w Aldi. To fungicyd, czyli środek grzybobójczy. Jest podejrzewany o szkodliwe działanie na płodność lub na dziecko w łonie matki.

10 pestycydów w winogronach z Lidla

W winogronach kupionych w Lidlu – również importowanych z Turcji – wykryliśmy pozostałości aż 10 różnych pestycydów. Wśród nich znalazły się środki grzybobójcze, m.in. cyprodynil, azoksystrobina i fludioksonil. Co prawda żadna z wykrytych substancji nie przekroczyła normy, ale konsument nie spożywa przecież każdej substancji osobno – zjada te winogrona wraz z dziesięcioma różnymi związkami, co do których nie sposób przewidzieć efektów współoddziaływania między sobą i wpływu takiego koktajlu pestycydów na organizm. Mało tego! Oprócz winogron zanieczyszczonych tak dużą liczbą pozostałości pestycydów, każdego dnia spożywamy przecież inne produkty – również nie pozbawione toksycznych substancji. W jaki sposób wszystkie te związki chemiczne oraz ich metabolity oddziałują między sobą i w jak wpływają na nasze zdrowie – tego nie wiadomo.

Szczególne znaczenie ma to w przypadku dzieci, których organizm wciąż się rozwija, a masa ciała jest mniejsza niż u dorosłych, więc narażenie na toksyczne substancje w przeliczeniu na kilogram masy ciała może być większe.

Wśród dziesięciu pozostałości pestycydów wykrytych w winogronach z Lidla, znajdują się trzy mogące mieć potencjalny wpływ na układ hormonalny. Są to: cyprodynil, prokwinazyd i fludioksonil.

Co ciekawe, sam Lidl ustalił własny, ambitny limit – maksymalnie czterech substancji w jednym produkcie. Niestety, jak widać, badane winogrona z Lidla znacznie go przekroczyły.

Winogrona z Kauflandu z siedmioma pestycydami

We włoskich winogronach kupionych w Kauflandzie wykryliśmy pozostałości siedmiu pestycydów, w tym insektycydów działających na układ nerwowy owadów oraz fungicydów stosowanych do zwalczania chorób grzybowych roślin.

Szczególną uwagę zwraca spiroksamina. W badaniach dotyczących bezpieczeństwa tej substancji pojawiły się wątpliwości, czy przy zjedzeniu większej porcji winogron jej ilość nie mogłaby być zbyt duża. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności uznał, że przekroczenie bezpiecznego poziomu jest mało prawdopodobne, ale brakowało danych, które pozwoliłyby to ostatecznie potwierdzić. Dlatego warto ograniczać narażenie na pozostałości pestycydów w żywności, zwłaszcza gdy wciąż istnieją wątpliwości dotyczące ich bezpieczeństwa.

Niepokój budzi również fludioksonil – ten sam związek, który znaleźliśmy również w winogronach z Lidla. Eksperci uznali, że substancja ta może zaburzać działanie układu hormonalnego, który m.in. reguluje wzrost, rozwój i dojrzewanie organizmu.

Kolejna substancja znaleziona w winogronach z Kauflandu, na którą warto zwrócić uwagę, to lambda-cyhalotryna. Jest to środek stosowany do zwalczania owadów. Działa na ich układ nerwowy. Ustalono dla niej bardzo niski poziom, którego nie powinno się przekraczać przy jednorazowym narażeniu. Samo wykrycie lambda-cyhalotryny w winogronach co prawda nie oznacza jeszcze, że owoce są niebezpieczne. Aby to ocenić, trzeba uwzględnić, ile winogron zjadamy i czy ten związek trafia do naszego organizmu również z innymi produktami. Jednak ponieważ w naszych testach regularnie wykrywamy prawdziwe miksy pestycydów, warto wybierać produkty, w których pozostałości tych substancji jest jak najmniej.

Nasz test winogron to kolejny przykład na to, jak wiele różnych toksycznych substancji może znajdować się w jednym produkcie. W poszczególnych winogronach wykryliśmy od kilku do nawet kilkunastu różnych pestycydów. Nawet jeśli pozostałości każdego z nich mieszczą się w dopuszczalnych limitach, warto brać pod uwagę nie tylko ilości wykrytych substancji, lecz także ich właściwości, wpływ na zdrowie oraz skutki kontaktu z kilkoma takimi substancjami naraz.

Pięć pestycydów w winogronach z Biedronki

W winogronach z Włoch z upraw konwencjonalnych, które kupiliśmy w Biedronce, wykryliśmy pozostałości pięciu różnych pestycydów. Żadna z wykrytych substancji nie przekroczyła dopuszczalnego limitu, ale dwie zasługują na szczególną uwagę.

Pierwszą jest prokwinazyd. To środek stosowany do zwalczania chorób grzybowych roślin. W ocenie opublikowanej w 2026 r. eksperci uznali, że substancja ta może zaburzać działanie układu hormonalnego człowieka, który m.in. reguluje wzrost i rozwój organizmu. Nie udało się w pełni ocenić jej bezpieczeństwa dla konsumentów, ponieważ brakowało danych o szkodliwości niektórych produktów rozpadu, które powstają z niej w roślinach. Jak widać, ważne pytania dotyczące bezpieczeństwa tej substancji wciąż pozostają bez odpowiedzi.

Z kolei emamektyna B1a to środek stosowany do zwalczania szkodników. W badanych winogronach jej pozostałości wynosiły 0,026 mg/kg, czyli aż 65% dopuszczalnego limitu. Związek ten może działać toksycznie na układ nerwowy u ludzi.

Kolejny związek, który znajdował się winogronach z Biedronki i na który warto zwrócić uwagę, to etofenproks – środek owadobójczy stosowany w rolnictwie. Działa on na układ nerwowy owadów, zakłócając przekazywanie sygnałów w ich organizmie. W odpowiednio dużych dawkach może być szkodliwy także dla innych organizmów, dlatego ważne jest, ile tej substancji trafia do organizmu człowieka.

Jedyne winogrona bez pestycydów w teście: BIO z Biedronki

Jedyne winogrona bez pestycydów w teście to Hey Vita BIO z Biedronki

Winorośl jest narażona na wiele chorób i szkodników, dlatego w jej uprawie często stosuje się środki ochrony roślin. Jednak nasz test dowodzi, że da się wyprodukować winogrona również bez żadnych pozostałości pestycydów: w naszym teście całkowicie „czyste” od pozostałości pestycydów były winogrona bio z Biedronki. W uprawach ekologicznych nie stosuje się bowiem większości chemicznych środków ochrony roślin używanych w uprawach konwencjonalnych. Testowane winogrona ekologiczne pochodziły z upraw w Portugalii.

Nasz wynik pokazuje, że można wyprodukować winogrona bez wykrywalnych pozostałości pestycydów. To dobra wiadomość dla konsumentów i ważny argument za tym, by szukać sposobów na ograniczanie stosowania pestycydów w uprawach.

Warto też pamiętać, iż użycie pestycydów nie musi oznaczać, że ich pozostałości znajdziemy później w owocach. Rolnik może zrobić sporo, by na winogronach pozostawało jak najmniej pestycydów. Przede wszystkim nie powinien pryskać krzewów na wszelki wypadek, lecz sprawdzać, czy oprysk jest naprawdę potrzebny. Może też zapobiegać chorobom oraz korzystać z innych metod ochrony roślin. Jeśli oprysk jest konieczny, powinien stosować tylko potrzebne środki i przestrzegać czasu, jaki musi upłynąć od oprysku do zbioru owoców.

Czy wykryte pestycydy mogą szkodzić zdrowiu?

Mimo że wykryte przez nas poziomy pozostałości pestycydów nie przekraczają dopuszczalnych norm, nie oznacza to, że temat można zlekceważyć. Z punktu widzenia ochrony zdrowia warto ograniczać kontakt z pestycydami i unikać niepotrzebnego narażenia na ich pozostałości.

Wciąż nie wszystko wiemy też, w jaki sposób różne pestycydy mogą oddziaływać na siebie, gdy trafiają do organizmu razem z żywnością. Dlatego warto stosować prostą zasadę: w miarę możliwości wybierajmy żywność, która zawiera jak najmniej pozostałości pestycydów.

WYNIKI TESTU – SZYBKIE FAKTY
 
16 – to największa liczba wykrytych substancji: w winogronach z Turcji kupionych w Aldi
 
3 kraje – badane winogrona pochodziły z Włoch, Turcji i Portugalii
 
0 pozostałości pestycydów – tylko jasne winogrona BIO Hey Vita z Biedronki nie zawierały pozostałości żadnego z badanych pestycydów

Jeść winogrona czy zrezygnować?

Winogrona zawierają wiele cennych składników odżywczych, dlatego nie warto z nich rezygnować, tylko – jak wspomnieliśmy – wybierać te, w których jest jak najmniej pozostałości pestycydów.

W naszym teście pozbawione pozostałości pestycydów były winogrona bio z Biedronki. To dobry argument za tym, by sięgać po owoce ekologiczne, choć sam certyfikat bio nie daje gwarancji, że w każdych takich winogronach nie znajdziemy żadnych pozostałości.

Co możemy zrobić w domu, żeby zminimalizować narażenie na pestycydy?

Najważniejsza zasada brzmi: Umyj owoce przed spożyciem. Tylko jak? I czy da się całkowicie usunąć pestycyd z owoców?

Winogrona najlepiej myć bezpośrednio przed jedzeniem, a nie zaraz po przyniesieniu ich ze sklepu. Naturalny, białawy nalot na skórce to woskowa warstwa, która chroni owoce przed utratą wilgoci.

Myj winogrona dokładnie pod bieżącą wodą, delikatnie pocierając ich powierzchnię palcami. Następnie możesz osuszyć je czystym ręcznikiem papierowym. Nie używaj płynu do naczyń ani mydła – do mycia owoców wystarczy woda.

Pamiętaj, że mycie pomaga usunąć zabrudzenia i może zmniejszyć ilość części pozostałości pestycydów, ale nie gwarantuje ich całkowitego usunięcia. Niektóre substancje mogą bowiem wnikać w głąb owocu.

Zdrowie kryje się w pestkach

Winogrona dostarczają witamin i składników mineralnych, a także związków roślinnych, m.in. polifenoli – takich jak katechiny i taniny – które mają właściwości antyoksydacyjne.

Sporo tych związków znajduje się jednak w pestkach. Szkoda więc, że coraz większą popularnością cieszą się winogrona bezpestkowe, które są wygodniejsze do jedzenia, ale pozbawiają nas możliwości skorzystania z tego, co kryją pestki.

TAK TESTOWALIŚMY
 
Laboratorium Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach przebadało akredytowanymi metodami badawczymi na zlecenie Fundacji Pro-Test pięć próbek winogron kupionych w czterech sieciach handlowych. W winogronach laboratorium oznaczyło zawartość pozostałości 557 pestycydów. Produkty do testu zostały zakupione pod koniec września 2026 r.

Wielki test małych telewizorów. Porównaliśmy 54 modele od 32 do 50 cali

54 TELEWIZORY W TEŚCIE: Jaki mały telewizor wybrać? Sprawdziliśmy 54 modele o przekątnej od 32 do 50 cali. Wśród nich są zarówno tanie telewizory do niewielkich pomieszczeń, jak i droższe modele z nieco większym ekranem, ale czy to oznacza też lepszą jakość obrazu? Wyniki testu pokazują jedno: mały telewizor wcale nie musi oznaczać słabej jakości.

W naszym teście porównaliśmy telewizory pod kątem jakości obrazu i dźwięku, łatwości obsługi, Smart TV oraz zużycia prądu. Sprawdziliśmy także możliwości podłączeń, tunery i funkcje ułatwień dostępu. Dzięki temu możesz porównać nie tylko telewizory 32 cale, ale również modele 42, 43, 48 i 50 cali.

Telewizory w tym teście może i są małe, ale różnice między nimi – zdecydowanie duże. Czy warto kupić najtańszy model 32-calowy? Czy lepiej wybrać telewizor 43 lub 50 cali? I czy mały telewizor OLED może zaoferować naprawdę bardzo dobry obraz? Odpowiedzi znajdziesz, dalej, w wynikach naszego testu.

Jeżeli natomiast planujesz zakup większego telewizora, koniecznie zajrzyj do wyników wielkiego testu właśnie takich dużych modeli.

Mały telewizor nie musi być gorszy

Mały telewizor kojarzy się zwykle z prostym, niedrogim modelem, który ma przede wszystkim zmieścić się w niewielkim pokoju. Wyniki naszego testu pokazują jednak, że nie zawsze trzeba iść na kompromis i rezygnować z jakości, jeśli potrzebujemy małej przekątnej.

Wśród 54 przetestowanych telewizorów znalazły się modele, które uzyskały bardzo dobre wyniki za różne badane parametry. Dwa najwyżej ocenione – konkurencyjnych marek – otrzymały ogólną ocenę 4,3. Wśród dobrze ocenionych znajdziesz modele między innymi takich marek, jak LG, Samsung, Sony, Philips, TCL czy Hisense. Ale sama marka jeszcze nic nie mówi o jakości, bo inne modele tych samych firm zostały w teście ocenione dostatecznie, a nawet miernie.

A jak na jakość sprzętu wpływa rozmiar ekranu? Co ciekawe, ranking otwierają telewizory 48-calowe. W czołówce znalazły się też 50-calowe, ale też 43-calowe. Dobrze wypadły także wszystkie trzy modele 42-calowe.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku najmniejszych telewizorów. Wszystkie sześć modeli 32-calowych uzyskało ocenę dostateczną.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy mały telewizor będzie słabym wyborem. Warto jednak pamiętać, że kilka dodatkowych cali może oznaczać nie tylko większy ekran, ale również wyraźnie lepszą jakość telewizora.

Często większy ekran oznacza również wyraźnie lepszą jakość, lecz są wyjątki

Dlatego jeśli masz miejsce na większy ekran, warto sprawdzić, co oferują modele 42, 43, 48 czy 50 cali – i dopiero wtedy zdecydować, jaka przekątna będzie odpowiednia. Szczegóły znajdziesz w tabeli z wynikami testu, na końcu artykułu.

Warto tu jeszcze zaznaczyć, że nie zawsze wybór większego ekranu automatycznie gwarantuje lepszą jakość. Dowód? To chociażby telewizor 50-calowy, który uplasował się na samym końcu naszego rankingu z oceną mierną,

4K to nie wszystko

W specyfikacji telewizora często rzucają się w oczy hasła takie jak 4K, HDR czy Ultra HD. Ale sama rozdzielczość nie mówi jeszcze, jak telewizor poradzi sobie z obrazem, który rzeczywiście będziemy oglądać. Powód jest prosty: w codziennym użytkowaniu telewizor może wyświetlać materiały z różnych źródeł, a nie tylko treści 4K.

Ma to szczególne znaczenie w przypadku małych telewizorów. W naszym teście znalazło się sześć modeli 32-calowych: cztery TCL i po jednym Philips oraz Sharp. Żaden z nich nie ma rozdzielczości 4K. Cztery oferują rozdzielczość Full HD, a dwa – HD Ready. Czy to oznacza, że ich obraz musi być gorszy? Niekoniecznie. O jakości obrazu decyduje przecież więcej niż sama liczba pikseli. Dlatego zamiast patrzeć wyłącznie na oznaczenie 4K, warto sprawdzić wyniki rzeczywistych testów obrazu w tabeli z wynikami naszego testu. To one pokazują, jak telewizor radzi sobie z materiałami, które faktycznie możemy na nim oglądać.

Natomiast w naszym teście dużych telewizorów znajdziesz krótki przewodnik po typach wyświetlaczy, który pozwoli ci się odnaleźć w technicznych nazwach i skrótach stosowanych przez producentów. Ale przede wszystkim pokaże, jak nie dać się nabrać na marketingowe hasła.

Ten sam Smart TV, a jednak inny

Podobnie jest ze Smart TV. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że jeśli dwa telewizory mają ten sam system Smart TV, korzystanie z nich będzie wyglądało tak samo. W praktyce nie musi tak być.

W naszym teście sprawdziliśmy między innymi, jak szybko uruchamia się menu, jak sprawnie Smart TV reaguje na polecenia i jak płynnie działają jego funkcje. Co ciekawe, różnice mogą występować nawet między telewizorami korzystającymi z tego samego oprogramowania i pilota. Jak to możliwe? Jedną z przyczyn są różnice w zastosowanym procesorze i pamięci.

Małe telewizory zwykle otrzymują od producentów znacznie słabsze procesory i mniej pamięci RAM niż ich więksi bracia. To spowalnia działanie: Telewizor 32 czy 43-calowy potrafi uruchamiać aplikacje typu Netflix czy YouTube nawet o kilka sekund dłużej, a interfejs systemowy (np. Google TV czy Tizen) potrafi wyraźnie „klatkować” lub zawieszać się przy szybkim przewijaniu. Producenci wychodzą z założenia, że mały telewizor to sprzęt „drugorzędny” (do kuchni czy sypialni) i oszczędzają na podzespołach.

Jak więc widzisz  wynikach naszego testu, badane modele różnią się funkcjonalnością Smart TV. Dlatego przed zakupem warto spojrzeć nie tylko na to, czy telewizor ma Netflixa, YouTube’a czy inne popularne aplikacje, ale również sprawdzić w tabeli z wynikami, jak sprawnie pozwala z nich korzystać. W końcu nawet najlepsza aplikacja niewiele pomoże, jeśli jej uruchomienie albo przejście do kolejnego filmu trwa wieki.

Ekran, który odbija światło, może zepsuć dobre wrażenie

W naszym teście sprawdziliśmy także jeszcze parę innych rzeczy, których nie widać w specyfikacjach podawanych przez producentów. Jedno z takich badań (jego wyniki również znajdziesz w tabeli poniżej) to odbicia światła.

Jakość obrazu może być fantastyczna, ale znasz tę sytuację, kiedy w najbardziej emocjonującym momencie filmu albo meczu nagle przestajesz widzieć, co dzieje się na ekranie, bo przez okno właśnie zaświeciło słońce? Chyba każdy poczułby się poirytowany. Żeby uniknąć takich przykrych niespodzianek, sprawdź, jak oceniliśmy nasze telewizory za „odbicia światła”. Jak zobaczysz w tabeli z wynikami, różnice między poszczególnymi modelami są wyraźne. Część telewizorów dostała za tę cechę ocenę bardzo dobrą, ale jest też wiele not dostatecznych.

Znasz tę sytuację, kiedy w najbardziej emocjonującym momencie filmu albo meczu nagle przestajesz widzieć, co dzieje się na ekranie, bo przez okno właśnie zaświeciło słońce? Chyba każdy poczułby się poirytowany.

Ten badany parametr jest szczególnie ważny, jeśli telewizor stoi w jasnym pomieszczeniu, w którym na ekran pada światło z okna, lampy lub innych źródeł. Dodatkowo światło odbite od ekranu może podnosić poziom czerni, przez co czarne fragmenty obrazu wyglądają na szare i kontrast obrazu spada.

Co istotne, nie zawsze da się to ocenić w sklepie, czy mamy do czynienia z takim problemem odbić światła. Warunki oświetlenia są tam zupełnie inne niż w domu.

Dobry obraz, ale… nie z każdej strony

Czy telewizor może mieć bardzo dobry obraz, a jednocześnie wyraźnie tracić jakość, gdy patrzysz na niego z boku? Tak. I właśnie takie różnice pokazują nasze pomiary.

Przykład? LG 43QNED80A6A uzyskał za jakość obrazu ocenę dobrą, ale za obraz oglądany pod kątem zaledwie mierną. Podobnie Sony K-43S35: ocena za obraz – dobra, ale już w momencie, kiedy patrzymy na niego pod kątem jakość spada do miernej. Takich przykładów jest w naszym teście więcej. W praktyce oznacza to, że ocena obrazu oglądanego na wprost nie mówi wszystkiego.

Czy to ma przełożenie na to, jak ty będziesz odbierać jakość obrazu w swoim domu? Oczywiście, przecież nie zawsze patrzymy w ekran siedząc na wprost niego. Na przykład w salonie, gdzie telewizję ogląda kilka osób, często nie sposób pomieścić się tak, żeby każdy miał miejsce dokładnie naprzeciwko ekranu. Ktoś ogląda telewizję z fotela z boku, ktoś z kanapy ustawionej pod kątem. Wtedy obraz może wyglądać inaczej niż podczas oglądania go na wprost.

Co ciekawe, nie jest to problem wszystkich telewizorów. W naszym teście część modeli uzyskała za kąty widzenia ocenę dobrą, podczas gdy inne wypadały pod tym względem znacznie słabiej. Dlatego sama ocena jakości obrazu to za mało, jeśli telewizor ma stać w miejscu, z którego będziemy patrzeć na niego pod kątem.

Dobry obraz, ale kiepski dźwięk? To możliwe

Telewizor może świetnie wypadać pod względem obrazu, a jednocześnie mieć przeciętny dźwięk. W naszym teście dobrze widać tę różnicę. Philips 43PUS9010 dostał za obraz ocenę dobrą, ale za dźwięk niedostateczną. Podobnie jest z LG 43QNED80A6A i paroma innymi telewizorami z testu.

Dlatego czasem lepiej zamiast polegać na dźwięku oferowanym przez telewizor, zastosować inne rozwiązanie. Jakie? Najczęściej wybieranym sposobem na poprawę dźwięku jest zewnętrzny głośnik, tzw. soundbar. Nie wiesz, jaki wybrać? Sprawdziliśmy 74 modele soundbarów za ciebie. Oczywiście również w niezależnych badaniach laboratoryjnych.

Czasem zewnętrzny głośnik nie jest jednak konieczny. Wśród testowanych małych telewizorów znaleźliśmy jeden model, który ma bardzo dobry dźwięk i jednocześnie bardzo dobry obraz. Jest to model…

CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST
 
WYNIKI TESTU. Oceny 54 małych telewizorów są przedstawione w tabeli. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak LG, Samsung, Sony czy Philips oraz wielu innych. Ceny testowanych telewizorów wahają się od 688 do 4999 zł. Telewizory z testu musiały wykazać się świetną jakością obrazu i dźwięku, łatwością obsługi, wydajnością energetyczną, możliwościami podłączeń i jeszcze wieloma innymi cechami, które porównaliśmy w badaniach laboratoryjnych.
 
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Jaka przekątna małego telewizora sprawdzi się u ciebie najlepiej? Jak nie dać się nabrać na marketingowe pułapki producentów i sprzedawców? Wyboru którego modelu telewizora nie będziesz żałować i który ma najlepszy stosunek ceny do jakości? Ten test małych telewizorów pomoże ci znaleźć najlepszy model dla ciebie.
 
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych telewizorów (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.

Testowane telewizory: Hisense 43A7Q, Hisense 43E79Q Pro, Hisense 43E7Q, Hisense 50A7Q, Hisense 50E7Q, Hisense 50E7Q Pro, LG 43QNED80A6A, LG 43QNED86A6C, LG 43UA75006LA, LG 50NANO81A6A, LG 50QNED80A6A, LG 50QNED86A6C, LG 50UA75006LA, LG OLED42C5ELB, LG OLED48B56LA, LG OLED48C54LA, Philips 32PFS6900/12, Philips 43PUS7800/12, Philips 43PUS7810, Philips 43PUS8510/12, Philips 43PUS9010, Philips 48OLED770, Philips 50PUS7810, Philips 50PUS8010, Philips 50PUS9010, Samsung GQ42S92FAE, Samsung GU43U7099FU, Samsung QE42S90FAE, Samsung QE43LS03FAU, Samsung QE43Q7FA, Samsung QE43QN92FAT, Samsung QE48S90FAE, Samsung QE50LS03F, Samsung QE50Q7F2, Samsung QE50QEF1AUXXH, Samsung QE50QN80FAU, Samsung QE50QN92F, Sharp 32HF3865E, Sharp 43HL4265E, Sharp 50HL4265E, Sony K-43S35, Sony K-50S3, TCL 32S41K, TCL 32S4K, TCL 32S59K, TCL 32S5K, TCL 43P79K, TCL 50C61K, TCL 50C69K, TCL 50C6K, TCL 50C6KS, TCL 50C7K, TCL 50P69K, TCL 50P79K

Test musów owocowych: Pestycydy w każdej tubce

10 MUSÓW OWOCOWYCH W TUBKACH W TEŚCIE: Cztery, sześć, a nawet siedem różnych pozostałości pestycydów w jednym musie owocowym – to wyniki naszego testu. Musy, tak chętnie jedzone szczególnie przez dzieci, porównaliśmy także pod względem składów, wartości odżywczych i tego, czy ich opakowania nie wprowadzają konsumentów w błąd.

Musy owocowe w saszetkach od lat cieszą się popularnością. Rodzice chętnie wrzucają je do szkolnego plecaka, zabierają na spacer czy podają jako drugie śniadanie. Nic dziwnego – są wygodne, nie wymagają mycia ani krojenia, a opakowania kuszą owocami, kolorową grafiką i hasłami „100% owoców” czy „bez dodatku cukru”.

Na pierwszy rzut oka wydają się idealną przekąską. A jaka jest rzeczywistość? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Co zbadaliśmy?

Do naszego testu wybraliśmy 10 popularnych musów owocowych w tubkach. Oceniliśmy ich skład, wartość odżywczą oraz to, czy sposób prezentacji produktu na opakowaniu nie wprowadza w błąd. Najważniejszą częścią badania były jednak laboratoryjne analizy pozostałości pestycydów. Sprawdziliśmy, ile różnych substancji ochrony roślin znajduje się w gotowych musach i w jakich ilościach. Badania na zawartość pozostałości 511 pestycydów przeprowadził na zlecenie Fundacji Pro-Test Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach.

Wyniki okazały się bardzo zróżnicowane…

Pestycydy z tubki

Zbadaliśmy następujące musy owocowe: Auchan Mus Jabłko Truskawka, Bob Snail Smoothie Banana Strawberry, Dawtona Jabłka Truskawki, Flips Truskawka Jabłko-Banan, Hortex Leon i przyjaciele Mus 100% owoców jabłko banan truskawka, Kubuś jabłko banan truskawka marchew, Lidl / Regionalne Polskie Szlaki Mus Owocowy z Regionu Grójeckiego jabłko borówka amerykańska truskawka, Lidl / Solevita Mus owocowy truskawka jabłko banan marchew również z sieci Lidl, Owolovo Truskawkowo Mus jabłkowo-truskawkowy oraz Biedronka / Vital Fresh Mus 100% owoców jabłko wiśnia truskawka dostępny w Biedronce.

W każdym z 10 musów wykryliśmy pozostałości pestycydów. W najlepszym przypadku były to trzy różne substancje, w najgorszym – aż siedem.

Musy owocowe z testu – jako że są produktami złożonymi z kilku owoców – nie mają wyznaczonego przez prawo maksymalnego limitu pozostałości pestycydów. Przypomnijmy: takie limity obowiązują jedynie produkty jednorodne, np. jabłka lub banany, ale już nie ich mieszanki.

Jednak normy określają maksymalną ilość pozostałości pestycydów w żywności przeznaczonej dla niemowląt i małych dzieci, nawet jeśli mamy do czynienia z produktem złożonym. W takich wypadkach zasadniczo żadna z pozostałości nie może występować w ilości większej niż 0,01 mg/kg (z wyjątkami, dla których określono inne limity). Formalnie badane przez nas musy nie są klasyfikowane jako żywność dla niemowląt i małych dzieci. W praktyce jednak często jedzą je także najmłodsi, w tym dzieci poniżej 3. roku życia. Tymczasem gdyby musy z naszego testu były żywnością przeznaczoną dla tej grupy, aż dziewięć z dziesięciu nie spełniałoby normy dotyczącej pozostałości pestycydów.

Dla organizmu rosnącego dziecka każda zbędna chemia to niepotrzebne obciążenie. Okazuje się jednak, że wiele wykrytych przez nas pestycydów w musach przekracza wartość 0,01 mg/kg. Co więcej, przekroczenie to występuje w niemal każdym zbadanym musie w odniesieniu do co najmniej jednej substancji. Wyjątek to Bob Snail, który jako jedyny z testu spełnia te wymogi.

A zatem dziewięć musów z testu nie może nosić miana żywności przeznaczonej dla małych dzieci. To brzmi paradoksalnie, biorąc pod uwagę fakt, że część producentów kieruje swoje musy właśnie do najmłodszych konsumentów, na co wskazują chociażby kolorowe opakowania z dziecięcymi postaciami.

Jednym z takich produktów jest mus Kubuś z testu. Zawierał pozostałości aż sześciu różnych pestycydów. Wykryliśmy w nim: boskalid, cyprodynil, kaptan, pirymetanil, acetamipryd i spirotetramat. Co więcej, dwa z nich (kaptan i spirotetramat) przekraczały wspomnianą normę dotyczącą żywności specjalnego przeznaczenia dla niemowląt i małych dzieci. Przykładowo: gdyby ten mus był przeznaczony dla dzieci poniżej trzeciego roku życia, zawartość kaptanu przekraczałaby w nim normę aż 26-krotnie!

Kolejny mus ewidentnie kierowany do maluchów – Hortex Leon i przyjaciele – miał pozostałości czterech pestycydów: fenpropimorfu, kaptanu, acetamiprydu i spirotetramatu. Również w tym przypadku kaptan nie mieścił się w przytaczanej normie dotyczącej żywności dla małych dzieci.

Dla rodzica, który daje dwulatkowi tubkę musu, informacja o prawnej kategorii produktu może mieć niewielkie znaczenie. Liczy się to, co faktycznie zjada dziecko.

Najwięcej pozostałości w musie z Regionu Grójeckiego

Na ostatnim miejscu w rankingu znalazł się mus Lidl: Regionalne Polskie Szlaki Mus Owocowy z Regionu Grójeckiego. Wykryliśmy w nim aż siedem różnych pozostałości pestycydów: boskalid, fludioksonil, kaptan, pirymetanil, acetamipryd, chlorantraniliprol i flonikamid. To najwięcej w teście.

„Produkt polski”, „Polskie Smaki”, „Region Grójecki” – brzmi dumnie. W świetle wyników naszego testu te hasła z opakowania mogą jednak działać bardziej jak antyreklama i kłaść się cieniem na wizerunku „polskiej zdrowej żywności”.

Ten przykład to ważna lekcja dla nas, konsumentów: ładne napisy na opakowaniu i atrakcyjne slogany nie zastępują wyników badań laboratoryjnych.

Produkt polski kontra produkt ukraiński

Jak na ironię, to właśnie produkt odwołujący się do Regionu Grójeckiego i „Polskich Szlaków” miał w naszym badaniu największą liczbę pestycydów, a produkt wyprodukowany w Ukrainie okazał się jednym z tych, które miały ich najmniej. Chodzi o mus Bob Snail Smoothie Banana Strawberry. Wykryliśmy w nim pozostałości trzech pestycydów. Dzięki temu wynikowi, a także bardzo dobrym ocenom za skład i opakowanie otrzymał najwyższą końcową notę w teście – dobrą (3,5) – ex aequo z musem Dawtona Jabłka Truskawki.

Najlepszy wynik musu z Ukrainy burzy często powtarzane w naszym kraju przekonanie, jakoby żywność zza wschodniej granicy była z definicji gorszej jakości niż żywność produkowana w Polsce.

Zakazane substancje

W kilku musach wykryliśmy substancje, które nie są obecnie zatwierdzone w Unii Europejskiej do stosowania w środkach ochrony roślin. Chodzi o trzy takie związki: chlofentezynę, która znajdowała się w musie Bob Snail, fenpropimorf – w musie Hortex oraz spirotetramat – w musach Flips, Hortex i Kubuś.

Skąd więc te substancje wzięły się w musach, skoro w UE nie wolno ich stosować? Mogły trafić do nich wraz z owocami pochodzącymi z krajów spoza UE, w których takie środki są dopuszczone. Pozostałości mogą też utrzymywać się w środowisku po wcześniejszym stosowaniu pestycydów. Wszystkie trzy wymienione związki były dawniej dopuszczone w krajach Unii. Na przykład spirotetramat mógł być stosowany aż do października 2025 roku. A więc mogło być też tak, że producenci musów użyli owoców z poprzednich sezonów.

Toksyczny koktajl

Ten test po raz kolejny potwierdza to, co pokazywały już wyniki naszych poprzednich testów żywności: największym problemem nie są przekroczenia norm pojedynczych substancji, ale efekt tzw. koktajlu pestycydów.

Nawet jeśli producenci dbają o to, aby każda toksyczna substancja z osobna mieściła się w granicach prawa, to jednak nikt nie bada, jak na organizm rocznego czy dwuletniego dziecka działa jednoczesne przyjęcie sześciu lub siedmiu różnych pestycydów w jednej porcji. Interakcje między tymi związkami chemicznymi mogą potęgować ich szkodliwość. Dodatkowo, pamiętajmy, że pestycydy zjadamy nie tylko z musem owocowym, ale też z wieloma innymi produktami, które spożywamy w ciągu dnia.

Mus owocowy to nie to samo co świeży owoc

Musy owocowe są wygodne. Nie trzeba ich myć, obierać ani kroić. Dziecko może zjeść je niemal wszędzie: na spacerze, w samochodzie czy w przedszkolu. To jednak nie oznacza, że pod względem żywieniowym są równoważne świeżym owocom.

Większość badanych przez nas produktów składa się wyłącznie z przecierów owocowych, bez dodatku cukru. Mimo to podczas produkcji dochodzi do rozdrobnienia owoców i uszkodzenia ich struktury komórkowej. W efekcie naturalnie występujące w nich cukry stają się łatwiej dostępne dla organizmu. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zalicza cukry obecne w przecierach owocowych do tzw. wolnych cukrów i zaleca ograniczanie ich spożycia.

Dlatego w naszym teście obniżyliśmy ocenę za zawartość cukrów prostych podanych na etykiecie w ilości powyżej 10 g/100g. Które musy mają najmniej, a które najwięcej cukru?

Pod względem zawartości cukru najlepszym wyborem w teście jest badany produkt Dawtona – ma go najmniej – 9 g/100 g. Zaś najwięcej cukrów prostych w naszym teście zawiera mus Bob Snail – 14 g/100 g.

Cukier w musie nie znaczy jeszcze, że to produkt, którego należy za wszelką cenę unikać. Warto jednak pamiętać, że dziecko spożywa wolne cukry nie tylko wraz z musem. W ciągu dnia pije też soki, je słodzone jogurty, płatki śniadaniowe, dżemy czy słodycze. A to wszystko źródła sporych ilości cukru. Dopiero suma zjadanych produktów tego typu w ciągu całego dnia ma znaczenie.

Świeży owoc syci bardziej

Kolejna wyższość owoców nad musami: Całe owoce trzeba pogryźć. Jedzenie trwa dłużej, a zawarty w nich błonnik spowalnia opróżnianie żołądka i sprawia, że dłużej czujemy sytość. Mus wysysa się z tubki w kilkanaście czy kilkadziesiąt sekund.

Badane przez nas produkty zawierały od 0,9 do 2,0 g błonnika w 100 g. Dla porównania, świeże jabłko zawiera około 2,4 g błonnika w 100 g. Warto więc pamiętać, że mus nie zastępuje całego owocu pod względem fizjologicznym.

Dlatego dietetycy zalecają, aby mus traktować jako wygodną przekąskę od czasu do czasu, a nie zamiennik świeżych owoców.

Czy mus to „porcja owoców”?

Tymczasem na części opakowań producenci podkreślają, że mus stanowi porcję owoców (np. Kubuś). Takie stwierdzenie może odnosić się do ilości owoców użytych do produkcji. Nie oznacza jednak, że mus działa na organizm tak samo jak świeże owoce.

Stopień przetworzenia, obecność wolnych cukrów oraz sposób spożycia sprawiają, że specjaliści zalecają, aby podstawowym źródłem owoców w diecie pozostawały owoce świeże.

Tubka jest wygodna, ale nie powinna zastępować gryzienia

Wady jedzenia musów z tubek widzą także logopedzi, neurologopedzi, ortodonci i stomatolodzy. Podkreślają, że rozwój dziecka wymaga nie tylko odpowiednich składników odżywczych, ale również nauki gryzienia, żucia i prawidłowego połykania. Pokarmy o zróżnicowanej konsystencji stanowią naturalny trening mięśni jamy ustnej.

Specjaliści zaznaczają jednocześnie, że okazjonalne podanie musu w tubce nie jest problemem. Kłopot może pojawić się wtedy, gdy staje się on codziennym zamiennikiem świeżych owoców i warzyw – wymagających gryzienia.

Opakowanie też ma znaczenie

O tym, który mus wrzucimy do koszyka, często decyduje rzut oka na przód opakowania. To on odpowiada za nasze pierwsze wrażenie. I to właśnie tam producenci najchętniej pokazują duże, soczyste truskawki czy borówki – owoce kojarzące się z wysoką jakością i zwykle droższe od jabłek. Tymczasem po odwróceniu opakowania i przeczytaniu składu podanego już małą czcionką, często okazuje się, że w musie znajdują się głównie jabłka, a wyeksponowane na froncie owoce stanowią jedynie niewielki dodatek.

Dlatego sprawdzaliśmy, czy grafika i nazwa produktów wiernie odzwierciedlają ich rzeczywisty skład, czy też mogą wywoływać inne wrażenie i wprowadzić konsumenta w błąd.

Marketing kierowany do najmłodszych

W naszym teście sprawdzaliśmy też, czy opakowania musów wykorzystują postacie i elementy graficzne wyraźnie kierowane do dzieci. Tego typu zabiegi marketingowe mogą zachęcać najmłodszych do sięgania po produkt i wpływać na ich preferencje żywieniowe jeszcze zanim nauczą się świadomie oceniać reklamy. Z tego powodu eksperci zajmujący się zdrowiem publicznym od lat zwracają uwagę na potrzebę ograniczania marketingu żywności skierowanego do dzieci.

W naszym teście tego typu chwyty marketingowe są najbardziej widoczne na opakowaniach musów: Flips, Solevita marki własnej Lidla, Hortex i Kubuś.

Flips, Solevita z Lidla, Hortex i Kubuś mają grafiki ewidentnie kierowane do dzieci
TAK TESTOWALIŚMY
 
Laboratorium Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach przebadało akredytowanymi metodami badawczymi na zlecenie Fundacji Pro-Test 10 próbek musów owocowych w tubkach. W musach laboratorium oznaczyło zawartość pozostałości 511 pestycydów. Produkty do testu zostały zakupione w lipcu 2026 r.

Dzięki dofinansowaniu powstają kolejne niezależne testy

0

112 telewizorów, 33 air fryery, 74 głośniki do telewizora, 62 roboty sprzątające, 36 ekspresów do kawy… To tylko część produktów przebadanych w ramach niezależnych testów, które w ostatnim czasie opublikowaliśmy na www.Pro-Test.pl. Każdy z nich powstaje po to, aby ułatwić konsumentom wybór naprawdę dobrych produktów i pokazać, że wysoka jakość nie zawsze wiąże się z wysoką ceną i odwrotnie – duży wydatek nie zawsze gwarantuje, że otrzymasz dobry sprzęt.

Publikacja niezależnych testów jest możliwa m.in. dzięki wsparciu Narodowego Instytutu Wolności. W 2026 r. Fundacja Pro-Test otrzymała dofinansowanie w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 PROO – Priorytet 5 (edycja 2026). Środki zostaną przeznaczone na dofinansowanie składki członkowskiej w ICRT (International Consumer Research & Testing – międzynarodowej organizacji zrzeszającej niezależne organizacje konsumenckie z całego świata), która wynosi 5159,66 euro. Umowę zawarto 15.05.2026.

Dzięki członkostwu w ICRT możemy wspólnie z innymi organizacjami konsumenckimi przeprowadzać kolejne testy produktów, które powstają na podstawie szczegółowych badań laboratoryjnych. W efekcie wyniki otrzymują polscy konsumenci. Już wkrótce na Pro-Test.pl opublikujemy m.in. test mniejszych telewizorów, test przenośnych głośników, a także kolejne testy zmywarek, odkurzaczy i ekspresów do kawy. Warto zaglądać na naszą stronę – nowe wyniki pojawią się już niebawem.

Czarna lista produktów 2026: Tych urządzeń unikaj jak ognia!

0

Od fotelika samochodowego oczekujesz bezwzględnego bezpieczeństwa? Kupujesz markowy ciśnieniomierz, by kontrolować zdrowie, i ślepo ufasz jego wynikom? Testy laboratoryjne obnażają brutalną prawdę o jakości wielu urządzeń, których używasz na co dzień. Oto czarna lista produktów przygotowana przez naszą zaprzyjaźnioną brytyjską organizację konsumencką „Which?”. Poniżej przedstawiamy produkty dostępne w polskich sklepach.

Niektóre popularne produkty, których używamy każdego dnia, okazują się nie tylko stratą pieniędzy. W skrajnych przypadkach mogą też zagrażać zdrowiu, a nawet życiu. I to właśnie takie dwa produkty otwierają niechlubną listę przygotowaną przez ekspertów na podstawie niezależnych badań laboratoryjnych. Sprawdź, czy nie masz ich w domu.

Fotelik, który „odlatuje” podczas zderzenia

Najbardziej przerażającym zaskoczeniem tegorocznego zestawienia okazał się fotelik samochodowy Kinderkraft Mink Pro 2 sprzedawany w zestawie z bazą Mink FX 2 Isofix za 519 zł.

Choć produkt bez problemu przeszedł podstawowe crash testy przy montażu samymi pasami bezpieczeństwa, to próba laboratoryjna fotelika zamontowanego na bazie Isofix zakończyła się katastrofą. Podczas symulacji zderzenia skorupa fotelika po prostu odpięła się od bazy i wystrzeliła w powietrze. Skutki? Mogłyby być tragiczne. Zarówno dla dziecka, jak i pozostałych pasażerów.

Organizacja konsumencka apeluje o natychmiastowe zaprzestanie używania tego fotelika wraz z bazą Isofix. Producent ogłosił program dotyczący bazy Isofix Mink FX 2 obejmujący zwrot środków lub wymianę zestawu na inny produkt. Z akcji mogą korzystać również polscy konsumenci.

Zatem jakiemu fotelikowi można zaufać? Odpowiedź znajdziesz w naszym teście 17 fotelików samochodowych.

Ciśnieniomierz, który… kłamie

Kolejną czarną owcą testów okazał się zaawansowany technologicznie i popularny ciśnieniomierz naramienny Braun ExactFit 5 Connect.

Za około 200 zł otrzymasz urządzenie naszpikowane funkcjami smart, które jednak kompletnie poległo w najważniejszej dyscyplinie: precyzji pomiaru. W testach odwzorowujących standardy brytyjskiego i irlandzkiego towarzystwa nadciśnienia tętniczego (BIHS), sprzęt wielokrotnie pokazywał fałszywe wyniki.

Dlaczego to tak niebezpieczne? Zaniżony odczyt może uśpić czujność chorego przy realnym zagrożeniu wylewem. Z kolei drastycznie zawyżony wywołuje u pacjentów niepotrzebną panikę i może prowadzić do błędnej diagnozy.

Głośnik, który gra gorzej niż twój telefon

Głośnik House of Marley Jammin może i nie zagraża zdrowiu, ale na pewno niepotrzebnie uszczupli twoją kieszeń (a kosztuje 149 zł).

Ten przenośny głośnik trafił na czarną listę z powodu fatalnej jakości dźwięku. Eksperci określili go jako płaski, pozbawiony głębi i zwyczajnie nudny.

Mimo kompaktowych rozmiarów i dobrej baterii, testy wykazały, że brzmienie tego modelu jest gorsze niż z głośnika telefonu. Zdecydowanie odradzają więc jego zakup.

Jaki więc głośnik warto kupić? Przenośne głośniki będziemy testować już niebawem, a na razie mamy dla Ciebie wyniki testu głośników zewnętrznych do telewizorów: sprawdź nasz test 74 soundbarów.

Wybieraj świadomie

A jak uniknąć kupienia produktu, którego później będziemy żałowali? Właśnie po to przeprowadzamy dla Ciebie niezależne testy. W Pro-Test regularnie sprawdzamy produkty w laboratoriach, żeby przekonać się, jak naprawdę radzą sobie w codziennym użytkowaniu. Dzięki temu dowiesz się nie tylko, których modeli lepiej unikać, ale przede wszystkim – które są bezpieczne, trwałe i warte wydanych pieniędzy. Zajrzyj do wyników naszych najnowszych testów.

Test soundbarów: Znaleźliśmy tani model z naprawdę dobrym dźwiękiem

74 SOUNDBARY W TEŚCIE: Soundbar to prosty sposób na poprawę dźwięku telewizora, ale nie każdy jest wart swojej ceny. Nasz test soundbarów pokazuje, że wysoka cena i imponująca specyfikacja zewnętrznych głośników do telewizora nie zawsze idą w parze z dobrą jakością dźwięku. Sprawdziliśmy aż 74 modele – od tanich po urządzenia klasy premium – aby przekonać się, które naprawdę poprawiają brzmienie telewizora, a które tylko dobrze wyglądają na papierze.

Soundbar to podłużny głośnik, który stawia się pod telewizorem lub montuje pod nim na ścianie. Jego zadaniem jest poprawa jakości dźwięku, ponieważ głośniki wbudowane w nowoczesne telewizory często nie są w stanie zapewnić dobrego brzmienia.

CO TO JEST SOUNDBAR?
 
Soundbar to wąski głośnik przeznaczony do telewizora, który ma poprawić jakość dźwięku. Dzięki niemu dialogi są wyraźniejsze, a filmy, seriale czy koncerty brzmią znacznie lepiej niż przez wbudowane głośniki telewizora. Niektóre modele są sprzedawane z bezprzewodowym subwooferem lub tylnymi głośnikami, dzięki czemu mogą zapewnić efekt zbliżony do kina domowego.

W teście znalazły się urządzenia kosztujące od 179 do 9499 zł, dzięki czemu mogliśmy porównać zarówno najtańsze soundbary, jak i konstrukcje z najwyższej półki.

Kupując soundbar, łatwo odnieść wrażenie, że im droższy model, tym lepszy dźwięk. Wyniki naszego testu soundbarów pokazują jednak, że sprawa nie jest tak prosta. Wśród urządzeń kosztujących kilka tysięcy złotych znalazły się soundbary ocenione podobnie jak modele dostępne za znacznie mniejsze pieniądze. Sama cena nie daje więc gwarancji zakupu najlepszego sprzętu.

To dobra wiadomość dla osób, które chcą poprawić jakość dźwięku telewizora, ale nie planują wydawać fortuny. A przy okazji, jeżeli stoisz właśnie przed wyborem nowego telewizora, koniecznie zajrzyj przed zakupem do naszego wielkiego testu aż 112 telewizorów.

Wyniki testu pokazują, że cena nie świadczy o jakości soundbara. Wiele niedrogich modeli wypadło dobrze w badaniach

Na co zwrócić uwagę przy wyborze soundbara?

Jednocześnie test soundbarów potwierdził, że modele z wyższej półki potrafią zaoferować rozwiązania, których próżno szukać w tańszych urządzeniach. Nie oznacza to jednak, że każdy użytkownik rzeczywiście je wykorzysta.

Nasz test soundbarów pokazał również, że specyfikacja techniczna to tylko część obrazu. Liczba kanałów, deklarowana moc czy efektowne hasła marketingowe nie przesądzają o tym, jak urządzenie sprawdzi się podczas oglądania filmów lub słuchania muzyki. Dlatego w ocenie największą wagę przywiązaliśmy do jakości dźwięku – tej, którą rzeczywiście słychać podczas codziennego użytkowania.

Test soundbarów: najważniejsze wnioski

Oprócz jakości dźwięku podczas oglądania filmów i słuchania muzyki, w teście oceniliśmy też łatwość obsługi, zużycie energii oraz wszechstronność urządzeń.

Wyniki pokazują, że różnice między poszczególnymi modelami są duże. Najlepiej ocenione soundbary oferują czysty, dobrze zrównoważony dźwięk, natomiast najsłabsze modele mają problemy z naturalnym brzmieniem lub niskimi i wysokimi tonami.

Co ciekawe, w całym teście żaden model nie uzyskał oceny bardzo dobrej w klasyfikacji ogólnej. Nawet najlepsze urządzenia mają więc swoje słabsze strony.

W dalszej części artykułu wyjaśniamy, na co naprawdę warto zwrócić uwagę przy wyborze soundbara i które parametry mają znaczenie, a które są przede wszystkim elementem marketingu producentów.

Po czym poznać dobry soundbar?

Dobry soundbar powinien przede wszystkim poprawić komfort oglądania filmów i seriali. Dialogi powinny być wyraźne nawet podczas cichych scen, a efekty dźwiękowe – naturalne i dobrze oddzielone od siebie. Równie ważne jest to, aby przy większej głośności dźwięk nie stawał się ostry lub zniekształcony.

Nie bez znaczenia pozostaje także odtwarzanie muzyki. Soundbar, który dobrze radzi sobie z filmami, nie zawsze równie dobrze sprawdza się podczas słuchania ulubionych utworów.

Dlatego w naszym teście nie poprzestaliśmy na analizie parametrów technicznych deklarowanych przez producentów – sprawdziliśmy, jak urządzenia radzą sobie w praktyce.

To właśnie odsłuch pokazuje, czy dźwięk jest naturalny, przestrzenny i przyjemny w odbiorze. A tego nie da się wyczytać ze specyfikacji.

Marketing producentów kontra rzeczywistość. Które parametry soundbara naprawdę mają znaczenie?

Z reklam producentów można wywnioskować, że o jakości soundbara decyduje liczba kanałów, duża moc i technologia Dolby Atmos. Producenci prześcigają się w podawaniu kolejnych parametrów i nazw technologii. Na opakowaniach można znaleźć informacje o kilkunastu kanałach audio, setkach watów mocy czy zaawansowanych systemach poprawy dźwięku. Problem w tym, że same liczby niewiele mówią o tym, jak soundbar zagra w twoim salonie. Weźmy na przykład liczbę kanałów. Model oznaczony jako 7.1.4 wcale nie musi zapewniać lepszego efektu przestrzennego niż urządzenie z prostszą konfiguracją.

Liczba kanałów i moc w watach nie mówią jeszcze o tym, jak soundbar zagra w twoim salonie

Podobnie jest z mocą. Wysoka wartość podawana w watach nie oznacza automatycznie lepszej jakości dźwięku. Świadczy jedynie o możliwościach wzmacniacza, a nie o tym, jak urządzenie poradzi sobie z odtwarzaniem dialogów, muzyki czy efektów filmowych.

Równie ostrożnie warto podchodzić do marketingowych nazw trybów dźwięku czy funkcji wykorzystujących sztuczną inteligencję. Część z nich może okazać się przydatna, jednak ostatecznie najważniejsze pozostaje to, jak soundbar brzmi podczas normalnego użytkowania.

Dlatego w niezależnym teście nie oceniamy atrakcyjności specyfikacji ani liczby funkcji. Liczy się efekt końcowy – czyli to, co rzeczywiście słyszy użytkownik.

Marketing vs. rzeczywistość, czyli co naprawdę kryje się pod nazwami funkcji soundbarów

HASŁO PRODUCENTACO POKAZUJE TEST?
Dolby AtmosSamo logo Dolby Atmos nie mówi jeszcze, jak soundbar poradzi sobie z odtwarzaniem efektów przestrzennych. Liczy się jakość wykonania całego zestawu.
Liczba kanałów (np. 7.1.4)Więcej kanałów nie oznacza automatycznie lepszego brzmienia. O jakości decyduje przede wszystkim to, jak urządzenie wypada podczas odsłuchu.
AI SoundWpływ tej funkcji na jakość dźwięku zwykle jest niewielki w porównaniu z jakością samych głośników.
Moc (W)Wysoka moc nie jest wyznacznikiem jakości dźwięku. Nie mówi, czy dialogi będą wyraźne ani czy muzyka zabrzmi naturalnie.
Rozbudowana lista funkcjiFunkcje dodatkowe mogą być przydatne, ale nie zastąpią dobrej jakości dźwięku.

Skoro już wiesz, jakie funkcje niekoniecznie przekładają się na jakość dźwięku, pewnie zadajesz sobie pytanie…

Jakie funkcje soundbara warto mieć?

Dwa soundbary o podobnej jakości dźwięku mogą znacząco różnić się wygodą użytkowania. Dlatego przed zakupem warto sprawdzić, jakie funkcje oferują i które z nich rzeczywiście mogą się przydać:

  • HDMI eARC lub ARC ułatwia podłączenie soundbara do telewizora i pozwala sterować głośnością za pomocą pilota od telewizora. Dla większości użytkowników to najwygodniejszy sposób połączenia obu urządzeń.

W naszym teście złącze HDMI ARC lub eARC miała zdecydowana większość modeli, dlatego dziś warto traktować je jako podstawowe wyposażenie dobrego soundbara.

  • Bluetooth przyda się osobom, które chcą odtwarzać muzykę ze smartfona lub tabletu. Obecnie jest dostępny w większości modeli.

W naszym teście wszystkie soundbary oferują łączność Bluetooth.

  • Jeśli często korzystasz z serwisów streamingowych, takich jak Spotify, zwróć uwagę, czy soundbar obsługuje Wi-Fi. Dzięki temu muzykę można odtwarzać bezpośrednio z sieci domowej, bez konieczności każdorazowego łączenia telefonu przez Bluetooth.

Łączność Wi-Fi jest dostępna w niespełna połowie przetestowanych soundbarów. Jeśli zależy Ci na odtwarzaniu muzyki bezpośrednio z serwisów streamingowych, warto sprawdzić tę funkcję przed zakupem.

  • Przydatną funkcją może być również tryb poprawy wyrazistości dialogów. Docenią go zwłaszcza osoby, którym przeszkadza, że głosy aktorów są tłumione przez muzykę lub efekty specjalne.
  • Niektóre modele umożliwiają także późniejsze dokupienie tylnych głośników, dzięki czemu zestaw można rozbudować, jeśli z czasem pojawi się taka potrzeba.

W naszym teście tylko 13 z 74 soundbarów jest sprzedawanych w komplecie z tylnymi głośnikami. To rozwiązanie spotykane głównie w bardziej rozbudowanych zestawach przeznaczonych do kina domowego.

Czy warto kupić soundbar z subwooferem?

Subwoofer odpowiada za odtwarzanie najniższych tonów, dlatego największą różnicę odczują osoby oglądające filmy akcji, koncerty czy słuchające muzyki z wyraźnym basem. Eksplozje, odgłosy silników czy ścieżka dźwiękowa nabierają głębi, której sam soundbar zwykle nie jest w stanie zapewnić.

Nie oznacza to jednak, że model bez subwoofera będzie złym wyborem. W niewielkim mieszkaniu lub wtedy, gdy zależy ci przede wszystkim na wyraźniejszych dialogach i lepszym dźwięku niż z telewizora, taki zestaw może w zupełności wystarczyć. Warto też pamiętać, że dodatkowy głośnik zajmuje miejsce, a jego ustawienie ma wpływ na końcowy efekt.

Czy warto dopłacić do tylnych głośników?

Jeśli zależy nam na kinowych efektach przestrzennych, tylne głośniki potrafią zrobić większą różnicę niż sama liczba kanałów deklarowana przez producenta. To właśnie one pozwalają lepiej oddzielić dźwięki dochodzące z różnych stron i zwiększają wrażenie otoczenia dźwiękiem podczas oglądania filmów.

Nie każdy jednak wykorzysta ich możliwości. Aby efekt był pełny, głośniki powinny być odpowiednio ustawione za miejscem, w którym siedzisz. A to nie zawsze jest możliwe w małych pomieszczeniach. Jeśli soundbar ma służyć głównie do oglądania wiadomości, programów telewizyjnych czy seriali, dopłata do zestawu tylnych głośników nie jest konieczna.

Wyniki testu: Soundbar za 699 zł, który pokonał znacznie droższych rywali

Ten test soundbarów nie potwierdził popularnego mitu, że „wszystkie soundbary grają podobnie”. Różnice między poszczególnymi modelami były wyraźne – zarówno pod względem jakości dźwięku, jak i opłacalności zakupu.

Najwyższą ocenę ogólną w teście uzyskał model, który – co ciekawe – kosztuje 2599 zł, a więc wyraźnie mniej niż wiele innych soundbarów z czołówki rankingu. To dowód na to, że za bardzo dobry sprzęt nie zawsze trzeba płacić kilka czy nawet kilkanaście tysięcy złotych.

Podobnie jest z kolejnym w rankingu soundbarem – jest nawet tańszy: kosztuje 1699 zł, a jego jakość dźwięku również mogliśmy ocenić wysoko.

Ale być może bardziej zaskoczy cię inny model – jeszcze tańszy, i to aż o tysiąc złotych – który również uzyskał dobrą ocenę ogólną. Ma w zestawie bezprzewodowy subwoofer i głośnik centralny poprawiający czytelność dialogów. Nie sprawia więc wrażenia modelu „okrojonego” mimo atrakcyjnej ceny 699 zł.

O które dokładnie modele chodzi? Dowiesz się z dalszej części artykułu.

CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST
 
WYNIKI TESTU. Oceny 74 soundbarów są przedstawione w tabeli. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak: Samsung, LG, Sony, JBL czy Sonos, a także urządzenia marek specjalizujących się w sprzęcie audio, m.in. Bose, Harman Kardon, Klipsch, KEF, Marshall czy Teufel oraz wielu innych. Ceny testowanych soundbarów wahają się od 179 do 9499 zł. Soundbary z testu musiały wykazać się świetną jakością dźwięku ocenioną na podstawie pomiarów laboratoryjnych oraz odsłuchu w praktyce przeprowadzonego przez ekspertów. Dodatkowo pod uwagę wzięliśmy łatwość obsługi urządzeń, oszczędność w zużyciu prądu i jeszcze wiele innych cech, które porównaliśmy w badaniach laboratoryjnych.
 
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Który soundbar kupić, aby nie przepłacić? Które modele naprawdę wyróżniły się jakością dźwięku, a które rozczarowały mimo wysokiej ceny? W dalszej części artykułu analizujemy wyniki testu, wskazujemy najlepsze modele w różnych kategoriach oraz podpowiadamy, dla kogo będą najlepszym wyborem.
 
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich 74 badanych soundbarów (możesz ją pobrać w pliku PDF). Otrzymujesz także dostęp do pełnej wersji artykułu, w której szczegółowo omawiamy wyniki testu i wskazujemy modele warte uwagi.

Testowane soundbary: Amazon Fire TV Soundbar, Bluesound Pulse Cinema, Bluesound Pulse Cinema Mini, Bose Lifestyle Ultra Soundbar, Bose Smart Soundbar, Creative Labs Sound Blaster GS5, Creative Labs Sound Blaster Katana SE, Denon DHT-S218, Grundig DSB 3000, Harman Kardon Enchant 900, Harman Kardon Enchant 1100, Hisense AX5125H, Hisense AX5140Q, Hisense HS2000, Hisense HS3100, JBL Bar 300MKII, JBL Bar 500MK2, JBL Bar 800MK2, JBL Bar 1000MK2, JBL Bar 1300MK2, JBL Cinema SB510, KEF Xio, Klipsch Flexus Core 200, Klipsch Flexus Core 300, Klipsch Flexus Core 300 + Sub 200, LG DS60TR, LG DS70TR, LG DS70TY, LG DS90TY, LG Sound Suite H7, LG US80TR, Majority Bowfell Axis Atmos, Majority Bowfell Axis Dolby, Marshall Heston 60, Marshall Heston 60 + SUB 200, Marshall Heston 120, Philips TAB5109/10, Philips TAB5309/10, Philips TAB6100/10, Philips TAB6309/10, Razer Leviathan V2 X, Samsung HW-B400F/EN, Samsung HW-B650D, Samsung HW-B650F, Samsung HW-B66CF, Samsung HW-B750F, Samsung HW-Q600F, Samsung HW-Q800F, Samsung HW-Q800H, Samsung HW-Q930F, Samsung HW-Q930H, Samsung HW-Q990F, Samsung HW-QS700F, Samsung HW-QS90H, Samsung HW-S701D, Samsung HW-S801D, Sharp HT-SBW310, Sharp HT-SBW320, Sharp HT-SBW53121, Sharp HT-SBW55121, Sonos Arc Ultra, Sonos Arc Ultra + SUB4, Sony BRAVIA Theatre Bar 7, Sony Bravia Theatre Bar 6, Sony Bravia Theatre Bar 8, Sony Bravia Theatre Bar 9, Sony Bravia Theatre System 6, TCL Q65H, TCL Q75H, TCL Q85H Pro, TCL S55H, Teufel Cinebar 11 „2.1-Set” (2025), Teufel Cinebar 22 (5.1), Xiaomi Desktop Speaker

Uwaga! Salmonella w popularnym suplemencie. Nie spożywaj tej herbatki

Dwie partie popularnej herbatki Verdin Fix Kompozycja 6 ziół są wycofywane z rynku. Wykryto w niej bakterie Salmonella spp. Sprawdź, czy masz je w domu i nie spożywaj.

Produkt może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów – ostrzega Główny Inspektor Sanitarny. Choć herbatka jest przeznaczona do przygotowania naparu, kontakt z zanieczyszczonymi saszetkami może prowadzić do przeniesienia bakterii na dłonie lub inne powierzchnie. Natomiast już po zaparzeniu herbatki zgodnie z instrukcją umieszczoną na opakowaniu ryzyko narażenia na żywe bakterie Salmonella spada.

Której partii dotyczy wycofanie?

Sprawdź, czy masz w domu produkt o poniższych danych:

• Verdin Fix Kompozycja 6 ziół, 20 saszetek (36 g)

• Numery partii: L:26/077P i L:26/068N

• Data minimalnej trwałości: 31.03.2028

• Producent: USP Zdrowie Sp. z o.o., Poleczki 35, 02-822 Warszawa

Producent wycofuje wskazane partie ze sprzedaży i wstrzymał ich dalszą dystrybucję.

Co zrobić, jeśli masz ten produkt?

Jeśli numer partii zgadza się z podanym wyżej, nie spożywaj herbatki. W przypadku wystąpienia objawów zatrucia pokarmowego po jej spożyciu lub kontakcie z saszetkami, skontaktuj się z lekarzem.

Wielki test telewizorów

112 DUŻYCH TELEWIZORÓW W TEŚCIE: Szukasz nowego telewizora, co do którego chcesz mieć pewność, że cię nie zawiedzie? W naszym teście aż 112 telewizorów znajdziesz model najodpowiedniejszy dla siebie. Wśród wysoko ocenionych telewizorów są również niedrogie.

Ten wielki test telewizorów to porównanie ponad 100 modeli. Wyniki uzyskaliśmy na podstawie badań każdego z telewizorów przeprowadzonych w laboratorium. Tym razem pod lupę badaczy trafiły duże telewizory – od 55 do 75 cali. Natomiast test mniejszych telewizorów opublikujemy już niebawem.

Wśród testowanych urządzeń znajdziesz model najlepiej dopasowany do swoich potrzeb, który nie zawiódł w badaniach. A testom poddaliśmy parametry telewizorów, które są istotne dla ciebie: sprawdziliśmy m.in. jakość obrazu oraz dźwięku, zużycie prądu i łatwość obsługi. Dodatkowo telewizory porównaliśmy pod kątem wydajności energetycznej, możliwości podłączeń, smart TV, a także ułatwień dostępu.

Nasz test telewizorów pokazuje, że różnice między poszczególnymi urządzeniami są duże, dlatego warto porównać je przed zakupem.

Fakty i mity przy zakupie telewizora

Przy wyborze nowego telewizora warto wziąć pod uwagę wiele parametrów. Ich liczba podawana przez producentów może w pierwszej chwili przytłoczyć. W tym teście pokazujemy ci najważniejsze i wyjaśniamy w prosty sposób, co oznaczają i czy w ogóle są istotne czy może to tylko puste hasła marketingowe. Oddzielamy też fakty od mitów i pokazujemy ci błędy, jakich należy unikać podczas kupowania telewizora.

Zacznijmy od najważniejszego wyboru, jaki stoi przed osobą kupującą telewizor – przekątnej ekranu.

Jak wybrać odpowiednią przekątną telewizora?

Jeszcze kilka lat temu telewizor o przekątnej 55 cali uchodził za duży. Dziś jest to standard, a coraz więcej osób decyduje się na modele 65- i 75-calowe. Producenci zachęcają do zakupu jak największych ekranów, przekonując, że zapewniają one bardziej kinowe wrażenia. Czy rzeczywiście zawsze warto kupić największy telewizor, na jaki pozwala budżet?

Zasada numer jeden brzmi: dopasuj telewizor do odległości od kanapy. Bo najważniejszym kryterium nie jest wielkość salonu, lecz odległość, z jakiej będziesz oglądać telewizję. Producenci podają dość duże zakresy odległości od ekranu i raczej je zaniżają. Fakty są jednak takie, że najwygodniej będzie oglądać ci telewizję (na telewizorze 4K) z następujących odległości:

👀 43 cale: ok. 2,6 m

👀 55 cali: ok. 3,4 m

👀 65 cali: ok. 4 m

Te odległości to wynik badania preferencji konsumentów. Oczywiście ty możesz mieć inne preferencje, dlatego potraktuj podane przekątne jako punkt wyjścia. W praktyce wiele osób świadomie wybiera ekran nieco większy i też jest zadowolona.

Większy nie zawsze znaczy lepszy

Nie daj się jednak złapać w pułapkę mitu, że im większy ekran, tym lepsze wrażenia. To tylko częściowo prawda. O jakości odbioru w znacznie większym stopniu decydują bowiem takie parametry, jak kontrast, jasność HDR, odwzorowanie kolorów, płynność ruchu czy skuteczność redukcji odbić światła. Dlatego najważniejszym badaniem w naszym teście była jakość obrazu. W tabeli z wynikami testu na końcu tego artykułu zobaczysz porównanie wyników jakości obrazu każdego z badanych telewizorów.

A zatem jeżeli masz odpowiednią ilość miejsca i budżet, spokojnie możesz wybrać większy ekran. Jednak zdecydowanie ważniejsze od samej przekątnej jest to, jakiej jakości obraz oferuje telewizor. Lepiej kupić 55-calowy model z bardzo dobrą matrycą niż 75-calowy telewizor o przeciętnej jakości obrazu.

Jakość obrazu jest ważniejszym kryterium wyboru niż rozmiar telewizora

Czy warto dopłacać za 8K?

Kolejny mit mówi, że 8K to zawsze lepszy wybór niż 4K. Prawda jest jednak taka, że dla większości osób – wcale nie. Dlaczego?

W 2026 roku zdecydowana większość filmów, seriali i transmisji nadal dostępna jest w jakości 4K lub niższej. Materiałów 8K jest bardzo niewiele. Jednocześnie dobre telewizory 4K oferują obraz tak szczegółowy, że przy typowych odległościach oglądania różnice są praktycznie niezauważalne.

Ten sam model, tylko inny rozmiar? Niekoniecznie!

Myślisz, że ten sam model telewizora w różnych rozmiarach różni się tylko wielkością, a reszta parametrów jest identyczna? Otóż nie. To kolejny mit i pułapka, w którą łatwo wpaść. Bo model 55-calowy i 75-calowy o tej samej nazwie mogą mieć: inną matrycę, inną jasność HDR, kontrast czy typ podświetlenia.

Zdarza się również, że tylko największe wersje otrzymują bardziej zaawansowane podświetlenie Mini LED lub wyższą jasność.

Dlatego nie warto zakładać, że skoro 65-calowy model wypadł świetnie w teście, to identycznie będzie wyglądała wersja 50-calowa. W tabeli z wynikami naszego testu łatwo zauważysz, że wiele analogicznych telewizorów o różnych przekątnych ekranów, otrzymało inne oceny.

Nie daj się zmylić technicznym nazwom i skrótom

Nowoczesne telewizory oferują coraz więcej funkcji, ale wraz z nimi pojawia się również mnóstwo technicznych nazw i skrótów, takich jak LCD, OLED, QLED czy HDR. Osobie, która nie śledzi na co dzień rynku RTV, trudno zorientować się, co one oznaczają i czy rzeczywiście mają znaczenie podczas codziennego użytkowania.

Warto jednak poznać podstawowe pojęcia. Dzięki temu łatwiej wybierzesz telewizor, który będzie odpowiadał zarówno warunkom panującym w domu, jak i twoim oczekiwaniom.

Przykładowo telewizory OLED oferują zazwyczaj głębszą czerń, wyższy kontrast i bardziej nasycone kolory, dzięki czemu obraz wygląda bardziej efektownie. Jednocześnie niektóre modele OLED mogą osiągać niższą jasność niż najlepsze telewizory LCD z podświetleniem Mini LED, dlatego w bardzo nasłonecznionych pomieszczeniach lepiej sprawdzają się niektóre telewizory LCD.

Z kolei telewizory LCD zwykle nie zapewniają tak głębokiej czerni jak OLED, ale często osiągają wyższą jasność i są dostępne w niższych cenach. Mogą więc być dobrym wyborem do jasnych salonów lub dla osób dysponujących ograniczonym budżetem.

Krótki przewodnik po typach wyświetlaczy

TYP WYŚWIETLACZACO TO OZNACZA?
LCDPodstawowa technologia. Najtańsza, zwykle oferuje najsłabszy kontrast i czerń.
QLEDTelewizor LCD z warstwą kropek kwantowych. Jaśniejszy obraz i lepsze kolory niż zwykły LCD.
Neo QLEDUdoskonalony QLED z podświetleniem Mini LED. Bardzo wysoka jasność i lepszy kontrast.
QNEDTelewizor LCD LG z technologią kropek kwantowych i NanoCell. Lepsze kolory, a w wyższych modelach także Mini LED.
QD Mini LEDTelewizor LCD z kropkami kwantowymi i podświetleniem Mini LED. Bardzo wysoka jasność i dobry kontrast.
OLEDKażdy piksel świeci samodzielnie. Idealna czerń, świetny kontrast i bardzo szerokie kąty widzenia.
OLED evoUlepszona wersja OLED. Oferuje wyższą jasność niż klasyczny OLED.
QD-OLEDPołączenie technologii OLED i kropek kwantowych. Jedna z najlepszych technologii obrazu – świetny kontrast, bardzo żywe kolory i wysoka jasność.

Warto pamiętać, że określenia takie jak LCD, OLED, QLED czy Mini LED odnoszą się przede wszystkim do rodzaju zastosowanej technologii wyświetlania. Choć ma ona wpływ na jakość obrazu, nie przesądza o tym, że każdy telewizor wykorzystujący daną technologię będzie równie dobry. Znacznie większe znaczenie mają wyniki testu obejmujące m.in. kontrast, jasność HDR, odwzorowanie kolorów czy płynność ruchu.

Jeżeli nie jesteś pewien, która technologia będzie najlepsza, warto przeanalizować wyniki naszego testu (tabelę z wynikami do pobrania porównującą jakość telewizorów w różnych technologiach masz niżej). Warto też obejrzeć kilka modeli w sklepie i porównać ich obraz. Uwaga – tutaj jednak czyha na ciebie kolejna pułapka…

CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST
 
WYNIKI TESTU. Oceny 112 dużych telewizorów są przedstawione w tabeli. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak LG, Samsung, Sony czy Philips oraz wielu innych. Ceny testowanych telewizorów wahają się od 1298 do 9999 zł. Telewizory z testu musiały wykazać się świetną jakością obrazu i dźwięku, łatwością obsługi, wydajnością energetyczną, możliwościami podłączeń i jeszcze wieloma innymi cechami, które porównaliśmy w badaniach laboratoryjnych.
 
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Telewizor o jakiej technologii sprawdzi się u ciebie najlepiej? Jak rozszyfrować techniczne nazwy i skróty. Jak nie dać się nabrać na marketingowe pułapki producentów i sprzedawców? Ten test telewizorów pomoże ci znaleźć najlepszy model dla ciebie. W dalszej części artykułu podpowiadamy też, jak poprawić jakość obrazu i dźwięku w telewizorze.
 
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych telewizorów (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.

Testowane telewizory: Hisense 55E7Q, Hisense 55E7Q PRO, Hisense 55E79Q Pro, Hisense 55U8Q, Hisense 58E79Q, Hisense 65A7Q, Hisense 65E7Q, Hisense 65E79Q Pro, Hisense 65E8Q, Hisense 65U7Q, Hisense 65U7Q PRO, Hisense 65U8Q, Hisense 75E79Q Pro, Hisense 75E7Q Pro, K-65S3, KD-75X75WL, LG 55NANO81A6A, LG 55QNED80A6A, LG 55QNED82A6B, LG 55QNED86A6A, LG 55QNED87A6B, LG 55QNED8EA6A, LG 55UA73006LB, LG 55UA75006LA, LG 65NANO81A6A, LG 65QNED80A6A, LG 65QNED86A6A, LG 65QNED87A6B, LG 65QNED8EA6A, LG 65QNED93A6A, LG 65UA75006LA, LG 75UA75006LA, LG OLED55B56LA, LG OLED55C54LA, LG OLED55C5ELB, LG OLED55G54LW, LG OLED65C54LA, LG OLED65C5ELB, LG OLED65G54LW, Panasonic TV-55W85BEZ, Panasonic TV-65W85BEZ, Philips 55MLED820/12, Philips 55MLED920/12, Philips 55OLED760/12, Philips 55OLED770, Philips 55OLED910/12, Philips 55PUS7810, Philips 55PUS8510/12, Philips 55PUS9010, Philips 55PUS9060, Philips 65MLED920/12, Philips 65OLED770, Philips 65OLED910/12, Philips 65PUS7810, Philips 65PUS8010, Philips 65PUS8510/12, Philips 65PUS9060, Philips 75PUS8510/12, Samsung GQ55QN92FAT, Samsung GU65U7099FU, Samsung QLED QE65QN92DAT, Samsung QE55LS03F, Samsung QE55LS03FAU, Samsung QE55Q7F2, Samsung QE55Q7F2AU, Samsung QE55Q7F4AU, Samsung QE55Q7FAAU, Samsung QE55QEF1AUXX, Samsung QE55QN80F, Samsung QE55QN80FAU, Samsung QE55S85F, Samsung QE55S90FAEXXH, Samsung QE55S95F, Samsung QE65LS03F, Samsung QE65Q7F2, Samsung QE65Q7F2A, Samsung QE65Q7FAAU, Samsung QE65QN80F, Samsung QE65QN80FAU, Samsung QE65QN92DAT, Samsung QE65QN92FAT, Samsung QE65S85F, Samsung QE65S90FAT, Samsung QE65S95F, Samsung QE75QN77F, Sony K-55XR5, Sony K-55XR8M2, Sony K-65XR5, Sony K-65XR8M2, Sony K-75S35B, TCL 55C6K, TCL 55C6KS, TCL 55C69K, TCL 55C69KS, TCL 55C7K, TCL 55P69K, TCL 55P79K, TCL 55P89K, TCL 55P8K, TCL 65C6KS, TCL 65C69K, TCL 65C69KS, TCL 65C7K, TCL 65P69K, TCL 65P79K, TCL 65P89K, TCL 65P8K, TCL 75C69K, TCL 75C6K, TCL 75P79K, TCL 75P7K