0,00 zł

Brak produktów w koszyku.

Strona główna Blog Strona 13

Deepfake: zabawa czy zagrożenie?

0

Widzisz swojego ulubionego aktora, który w filmiku przekonuje cię do kupienia nowego produktu? Albo dobrze znanego ci polityka, mówiącego o zagrożeniach? Czy wiesz, że to wcale nie muszą być te osoby? To może być deepfake.

Deepfake to nowa technologia rozwijająca się w ostatnim czasie bardzo szybko. Dzięki niej praktycznie każdy może stworzyć film, w którym występująca osoba nie jest prawdziwa, mimo że łudząco przypomina kogoś, kogo znasz. Cyfrowa postać może być tak bardzo podobna do znanego aktora czy światowego przywódcy, że nie sposób rozpoznać, że to fake. Mało tego! Nie tylko ludzkie oko tego nie rozpoznaje, ale nawet programy komputerowe jak na razie słabo radzą sobie z wykrywaniem deepfake’ów.

Poniżej zobaczysz na filmiku, jak wygląda deepfake.

Sztuczna inteligencja coraz inteligentniejsza

Nie od dziś mówi się, żeby nie wierzyć we wszystko, co widzimy w internecie. Ale wraz z rozwojem sztucznej inteligencji coraz łatwiej nabrać się na technologiczne sztuczki.

Od dawna znane są metody manipulacji zdjęć, jednak dopiero od kilku lat udaje się manipulować przy filmach czy dźwięku tak, że nie tracą one na jakości. Tym samym stają się nie do odróżnienia od oryginału.

Jest to możliwe dzięki rozwojowi sztucznej inteligencji. To właśnie ona pozwala na to, żeby system „nauczył się” mimiki, sposobu poruszania i sposobu mówienia danej osoby. Na podstawie zebranych danych może stworzyć kopię człowieka. Oczywiście na tylko na filmie. Przynajmniej na razie.

Skąd ta nazwa?

Skąd w ogóle wzięła się nazwa „deepfake”? Pochodzi od angielskich określeń: „deep learning”, czyli „głębokie uczenie” oraz „fake”, czyli „fałszywy”.

Nie tylko do śmiechu

Łatwiej jest stworzyć deepfake z udziałem kogoś znanego. Dlaczego? Bo materiałów, w których pojawiają się celebryci, jest bardzo dużo. Zatem sztuczna inteligencja ma z czego się uczyć. Im więcej danych, tym efekt wierniejszy rzeczywistości.

Deepfake wykorzystujący celebrytów czy polityków to nie tylko śmieszne filmiki w mediach społecznościowych. Ta technologia niesie za sobą nowe zagrożenia. Jednym z nich jest zyskanie skutecznego i łatwo dostępnego narzędzia do siania dezinformacji i manipulowania ludźmi.

Twoja kopia

Czy deepfake może powstać tylko ze znaną osobą? Nie! Taki film można zrobić z każdym.

Coraz więcej z nas publikuje filmiki ze swoim udziałem w mediach społecznościowych. One wystarczą, żeby sztuczna inteligencja mogła nauczyć się naszego wyglądu, mimiki czy głosu, a następnie stworzyć naszą kopię.

Nowe narzędzie w rękach oszustów

Zagrożenia płynące z technologii deepfake nie ograniczają się do kampanii dezinformacyjnych. Deepfake daje także możliwości stosowania nowych metod oszukiwania konsumentów.

Dzięki technologii deepfake można na przykład przechytrzyć zabezpieczenia biometryczne, takie jak na przykład system rozpoznawania głosu chroniący telefon przed dostępem kogoś niepowołanego czy system identyfikacji twarzy.

Technologia deepfake to także nowe narzędzie w rękach oszustów stosujących metody phishingu.

Phishing to oszustwo interetowe znane od lat. Polega na wyłudzaniu danych lub pieniędzy przez cyberprzestępcę podszywającego się pod inną osobę lub instytucję. Dzięki temu oszust zyskuje zaufanie atakowanego.

Można sobie wyobrazić, jakie nowe możliwości daje oszustom deepfake.

Deepfake z udziałem Baracka Obamy oraz twórca filmiku

Uwaga na ten ser! Jest wycofywany z Lidla

0

Ser wycofywany z Lidla: Niektóre partie koziego sera pleśniowego marki Pilos są wycofywane z Lidla. Powód? Mogą się w nich znajdować metalowe ciała obce zagrażające zdrowiu konsumentów.

W komunikacie na swojej stronie internetowej firma Lidl podaje, że francuski producent sera poinformował o wycofaniu z obrotu niektórych partii sera Pilos.

Firma Société Fromagère de Riblaire wykryła w swoim produkcie zanieczyszczenie w postaci metalowego ciała obcego. Jego przypadkowe spożycie może wiązać się z ryzykiem zdrowotnym.

Jeśli masz ten ser w domu, sprawdź jego partie. Podajemy je w artykule

Sprawdź, czy masz te partie sera

Decyzja o wycofaniu sera ze sklepów dotyczy produktu Pilos Ser kozi w opakowaniu 200 g, z terminami przydatności do spożycia: 01/10/2022, 06/10/2022, 09/10/2022, 11/10/2022 i 15/10/2022.

Sprawdź, czy masz te konkretne partie w domu. Jeśli tak, absolutnie ich nie jedz.

Co zrobić z zanieczyszczonym serem?

Co możesz zrobić? Jeśli masz w domu ser wycofywany z Lidla z podanymi wyżej terminami przydatności do spożycia, możesz zwrócić go do sklepu. Nie musi to być ten sam sklep, w którym ser został kupiony – możesz to zrobić w każdym sklepie sieci Lidl.

Nie musisz też mieć paragonu. Jak zapewniają przedstawiciele Lidla, każdy klient zwracający zanieczyszczony ser, otrzyma zwrot pieniędzy.

Prawdopodobnie zainteresuje Cię też nasz test serków wiejskich dostępny w całości za darmo

Thermomix może być niebezpieczny

0

Producent Thermomiksa w specjalnym komunikacie ostrzega użytkowników przed niebezpieczeństwem, jakie może im grozić. Chodzi o ryzyko wzrostu ciśnienia podczas gotowania. Może ono spowodować wyciek potrawy i poparzenie użytkownika.

Thermomix to popularne urządzenie, które łączy w sobie funkcje wszechstronnego robota kuchennego z możliwością gotowania i pieczenia. Dzięki temu, że ułatwia i przyspiesza przygotowywanie potraw, zyskał sobie rzesze fanów. Teraz okazuje się jednak, że może stwarzać ryzyko poparzenia.

Para buch!

Jak informuje dystrybutor Thermomiksa w Polsce, firma Vorwerk, problem dotyczy modelu TM6. Kiedy używamy go ze standardową miarką, przylega ona szczelnie do pokrywy. Jak zapewnia producent, jej konstrukcja pozwala na wydostawanie się pary podczas gotowania lub duszenia. Ale kiedy gotujemy określone potrawy, składniki mogą podnosić się pod wierzch i zagęszczać. To może uniemożliwić parze wydostanie się na zewnątrz. Efekt jest taki, że ciśnienie wzrasta, gorąca potrawa kipi i wycieka z naczynia. Może się zdarzyć, że użytkownik zostanie wtedy poparzony.

Nigdy nie przekraczaj maksymalnego dopuszczalnego poziomu napełnienia naczynia. Producent Thermomiksa ostrzega, że wtedy ryzyko przelania i wypryśnięcia składników potrawy, a w następstwie tego – poparzenia – jest szczególnie duże.

Producent podaje rozwiązanie

Jak zapobiegać poparzeniu? Producent radzi, żeby podczas gotowania w temperaturze 95°C lub wyższej nie używać miarki TM6. Zamiast tego należy użyć koszyczka. Ten spoczywa luźno na górze naczynia i nie powoduje wzrostu ciśnienia.

Co ze starszymi modelami Thermomiksa?

Masz starszy model Thermomiksa? Jeśli gotujesz w nim, używając miarki TM5, nie musisz się martwić. Ona jest bezpieczna, ponieważ leży luźno na pokrywie naczynia miksującego.

Może się jednak zdarzyć, że w starszym modelu urządzenia używasz nowej miarki o symbolu TM6. Wtedy postępuj zgodnie z zaleceniami producenta, o których wspomnieliśmy wyżej, żeby zapobiec poparzeniu.

Pobierz aktualizację

Thermomix radzi też, aby zaakceptować nową aktualizację oprogramowania urządzenia. W niej znajdują się dodatkowe wskazówki dotyczące bezpieczeństwa.

Również przepisy kulinarne producenta zostały już odpowiednio dostosowane i biorą pod uwagę wykryty problem.

Więcej szczegółów znajdziesz na stronie polskiego dystrybutora Thermomiksa, firmy Vorwerk.

Użytkownicy oburzeni brakiem akcji wymiany miarki

Oprócz informacji o możliwości poparzenia zamieszczonej na stronie internetowej, Thermomiks opublikował też wpis na Facebooku. W komentarzach, wielu użytkowników kosztującego blisko 6 tys. urządzenia, wyraża oburzenie, że miarka nie zostanie przez producenta wymieniona na taką, która nie będzie stwarzać ryzyka podczas gotowania. Konsumenci piszą też, że zastąpienie miarki koszyczkiem nie jest wygodnym rozwiązaniem, ponieważ koszyczek jest znacznie bardziej uciążliwy w myciu od miarki.

Prawdopodobnie zainteresuje Cię też nasz test 15 robotów kuchennych

Uwaga na… chipsy wycofywane z Rossmanna

0

GIS ostrzega przed chipsami kukurydzianymi enerBIO: w surowcu do ich produkcji wykryto wysoką zawartość szkodliwej substancji. Spożycie zanieczyszczonych chipsów może stanowić ryzyko dla zdrowia. Sprawdź, o które produkty chodzi!

Trwa akcja wycofywania ze sklepów chipsów kukurydzianych marki enerBIO sprzedawanych w drogeriach Rossmann. Powodem jest wykrycie w ich surowcu alkaloidów tropanowych. Jest to toksyczny związek mogący oddziaływać na liczne narządy w ciele człowieka. Dlatego zanieczyszczonych chipsów w żadnym wypadku nie wolno spożywać.

Wycofywane chipsy: Chodzi o te dwa produkty:

enerBiO Tortilla Chips Paprika wycofywane ze sklepów Rossmann

Nazwa produktu: enerBiO Tortilla Chips Paprika 125g
Wyprodukowano dla: Dirk Rossmann GmbH
Dystrybutor w Polsce: Rossmann SDP Sp. z o.o., ul. Św Teresy 109, 91-222 Łódź
Wycofaniu podlega produkt z kodem kreskowym (EAN) 4305615678559, bez względu na numer partii i datę minimalnej trwałości

enerBiO Tortilla Chips Meersalz wycofywane ze sklepów Rossmann

Nazwa produktu: enerBiO Tortilla Chips Meersalz 125g
Wyprodukowano dla: Dirk Rossmann GmbH
Dystrybutor w Polsce: Rossmann SDP Sp. z o.o., ul. Św Teresy 109, 91-222 Łódź
Wycofaniu podlega produkt z kodem kreskowym (EAN) 4305615678641, bez względu na numer partii i datę minimalnej trwałości

Sklepy Rossmann wycofują wszystkie kwestionowane produkty bez względu na numer partii i datę minimalnej trwałości. Jak się dowiadujemy, chipsy zostały również wycofane ze sprzedaży internetowej. Dodatkowo we wszystkich drogeriach Rossmann została wywieszona informacja dla klientów o możliwości zwrotu wyżej wymienionych produktów. A zatem jeśli masz w domu chipsy, o których mowa, możesz zwrócić je do sklepu i otrzymać zwrot pieniędzy.

Mam te chipsy. Co mam robić?

Jeśli masz w domu chipsy, o których mowa, w żadnym wypadku ich nie jedz. Możesz zwrócić je do sklepu i otrzymać zwrot pieniędzy.

Jak kupić bezpieczny rower dla dziecka?

8 ROWERÓW DLA DZIECI W TEŚCIE: Spośród ośmiu rowerów dla dzieci tylko dwa okazały się dobre. Resztę badacze ocenili dostatecznie, a aż trzy otrzymały oceny niedostateczne.

Jak przetestować jazdę na rowerze dziecięcym w praktyce? Posadzić na nie chętne dzieciaki i pozwolić na jazdę po trasie pełnej przeszkód: skręty, slalom, balansowanie po krawężnikach i pochylniach, przyspieszenia i ostre hamowania – kto jako dziecko tego nie lubił?

Testy przeprowadzane przez dzieci oczywiście nadzorował zespół ekspertów, którzy notowali wszelkie spostrzeżenia dotyczące rowerów. Na przykład to, że lekkimi kołami łatwiej manewrować i prościej je unosić albo że bagażnik utrudnia wsiadanie na rower.

Po zakończonym teście praktycznym badacze mogli przyznać każdemu z rowerów po czwórce za ten parametr. Ale przed rowerami jeszcze kilka badań, które okażą się dla nich znacznie trudniejsze do przejścia.

Ryzykowny zakup roweru

Trzy rowery otrzymały oceny końcowe niedostateczne. Jakich badań nie przeszły? Elementy dwóch z nich pękły w teście trwałości. W trzech rowerach hamulce za słabo hamowały. W części testowanych jednośladów badacze wykryli dodatkowo szkodliwe substancje: ftalany i policykliczne węglowodory aromatyczne w siodełkach.

Ceny rowerów z testu wahają się od 1759 zł do 2740 zł. To duży wydatek, dlatego tym bardziej warto sprawdzić przed zakupem, czy te pieniądze nie idą w błoto, nie mówiąc już o bezpieczeństwie dziecka.

Zanim kupisz rower, upewnij się, że jest łatwy w obsłudze. Czasem zwykłe podniesienie siodełka czy kierownicy to nie lada wyzwanie.

Dzieci szybko wyrastają z roweru, ale duży wydatek może się częściowo zwrócić – wielu rodziców sprzedaje później taki rower albo przekazuje młodszemu rodzeństwu. To wszystko oczywiście pod warunkiem, że rower jest nadal sprawny. Dlatego zanim kupisz pojazd dla malucha, zerknij także na rubrykę z ocenami trwałości w teście. Co w niej znajdziesz?…

Nie bez szwanku w teście trwałości

Trwałość rowerów została sprawdzona w badaniach laboratoryjnych. Poszczególne elementy rowerów, takie jak kierownica, siodełko czy mechanizm pedałów były w laboratorium wielokrotnie obciążane odpowiednią siłą. Rowery musiały przejść ten test bez szwanku. Niestety nie każdemu się to udało.

Testowane rowery: Cube Kid 200 Street, KTM Wildcat 20, Pegasus Avanti 7 20, Puky Cyke 20-7 Active, Puky Skyride 20-3 Alu Light, S’cool Xxlite 20″ 7-S, Winora Dash 20 3-biegowy, Woom 4

Odkurzacz pionowy czy tradycyjny?

43 ODKURZACZE PIONOWE AKUMULATOROWE W TEŚCIE: Nasze testy odkurzaczy od lat pokazują jasno: odkurzacz akumulatorowy nie dorównuje skutecznością odkurzania tradycyjnemu, podłączanemu do sieci. Jak odkurzacze pionowe wypadły w aktualnym teście? Czy tym razem masz, w czym wybierać, jeśli planujesz zakup odkurzacza akumulatorowego?

Tym razem w badaniach laboratoryjnych porównaliśmy 43 akumulatorowe odkurzacze pionowe. Czy okazały się gorsze od zwykłych odkurzaczy z ostatniego testu? Na pierwszy rzut oka odkurzacze pionowe z aktualnego testu wypadły słabiej od odkurzaczy z kablem z poprzednich badań. Widać to w mniejszej liczbie dobrych ocen w tabeli. Ale jeśli przyjrzeć się szczegółom, to tu już możemy zobaczyć pewne niuanse, które wskażą nam mocne strony odkurzaczy akumulatorowych w porównaniu z kablowymi.

Dywan to wyzwanie

Pierwsza wyższość odkurzaczy akumulatorowych nad tradycyjnymi podłączanymi do sieci jest widoczna w badaniu poboru prądu: modele z tego testu są w większości bardziej oszczędne pod tym względem.

Przejdźmy jednak do tego, co w odkurzaczu jest najważniejsze, czyli skuteczności odkurzania. W laboratorium nasze sprzęty musiały poradzić sobie z różnymi powierzchniami i różnymi rodzajami zabrudzeń – podobnie jak w domach, które mają sprzątać. I tak odkurzacze musiały usuwać kurz z twardej podłogi i z miękkiego dywanu, musiały sprzątać kurz ze szczelin i usuwać nitki z dywanów.

Większym wyzwaniem dla odkurzacza jest zawsze dywan w porównaniu z parkietem. Do odkurzenia dywanu potrzeba więcej mocy ssania. I tu widzimy różnicę między skutecznością odkurzaczy akumulatorowych a tych z kablem. Aż siedem ocen niedostatecznych musieliśmy wystawić naszym odkurzaczom pionowym za usuwanie kurzu z dywanu. Dla porównania w teście odkurzaczy z kablem tych najniższych ocen nie ma wcale.

Duża moc wymaga dużej siły

Ale plus w skuteczności może jednocześnie oznaczać minus w wygodzie użytkowania. Chodzi o to, że duża moc ssania, która z jednej strony umożliwia skuteczniejsze usuwanie zabrudzeń z dywanu, z drugiej sprawia, że potrzeba naprawdę dużo siły, żeby takim odkurzaczem operować. Dlatego aż 24 mocne odkurzacze kablowe z poprzedniego testu otrzymały oceny niedostateczne w badaniu wygody odkurzania dywanu. Natomiast żadnego z akumulatorowych modeli z aktualnego testu nie oceniliśmy tak nisko za ten badany parametr.

Testowane odkurzacze pionowe: AEG Ultimate 8000 AP81UB25GG, AEG QX6-1-44SW, AEG QX6-1-46DB, Ariete 2723, Beko VRT94929VI, Bissell 2602C Icon Advanced 25.2V, Black&Decker Powerseries PET 18V BHFEV182CP QW, Bosch BCH85N, Bosch BCS8224WA, Bosch BCS82MAT14 Unlimited Gen2, Bosch BSS821VNE4 Unlimited Gen2, Bosch BSS8224, Cecotec Conga RockStar 700 Ultimate ErgoFlex, Cecotec Conga Rockstar 700 X-Treme, DeLonghi Colombina Evo XLM418.GCG, DeLonghi XLM510.GRG, Dreame T30 Mistral VTT1, Dyson V12 Detect Slim, Dyson V15 Detect Absolute, Dyson V15 Detect Complete Extra, Electrolux EP81UB25GG Hygienic 800, Electrolux WQ61-40OG, Electrolux WQ71-GREEN Well Q7, Gorenje SVC216FMLW, H.Koenig UPX22, Hoover HF322AFP 011, Kärcher VC 4s, Kärcher VC 4S bezprzewodowy Plus, Klindo KVCM296-21, Philips XC8347/01, Princess 01.339490.01.001 Rapido, Roborock H7, Roidmi R15, Roidmi R20, Rowenta RH9890WO X-Force Flex 11.60 Aqua, Samsung Jet 60 Turbo VS15A6031R1/EN, Samsung Jet 70 VS15T7036R5, Samsung VS15A6032R5, Tristar SZ-1980, Tristar SZ-1990, Xiaomi MI G10, Xiaomi Mi Vacuum Cleaner G9, Xiaomi Mi Vacuum Cleaner Light

Test blenderów: Jak wybrać najlepszy?

38 BLENDERÓW W TEŚCIE: Blender kielichowy to jeden z tych sprzętów kuchennych, które oszczędzają czas. W nim szybko przygotujesz pyszne smoothie, czyli koktajl owocowy lub warzywny. Ale możliwości blendera nie kończą się na smoothie! Z jego pomocą wymieszasz też ciasto na naleśniki, pokruszysz lód i zrobisz zupkę dla maluszka. W laboratorium przetestowaliśmy wszystkie te funkcje blenderów i jeszcze więcej…

Oprócz sprawdzenia jakości blendowania, kruszenia i siekania porównaliśmy 38 blenderów dostępnych aktualnie w sklepach pod względem łatwości obsługi. W badaniach nie zapomnieliśmy też o ocenie solidności ich wykonania, hałasie, jaki wydobywa się z nich podczas pracy, zużyciu prądu, a także bezpieczeństwie użytkowania.

Jak wybrać najlepszy?

Na rynku dostępnych jest wiele rodzajów blederów różnych marek. Każdy jest reklamowany ciekawymi funkcjami i właściwościami. Również ceny blednerów różnią się bardzo. Jak więc wybrać pomocnika kuchennego, który nie zawiedzie cię przez wiele lat? Jak rozpoznać, który model jest wysokiej jakości – i to w twojej kuchni, a nie tylko w reklamach? No i w końcu, jak nie przepłacić? Od razu podpowiemy, że bez poznania wyników badań blednerów przepłacić jest łatwo: okazuje się, że drogi blender za ponad 1000 zł wyszedł w teście jedynie dostatecznie, podczas gdy wśród dobrze ocenionych znajdziesz kilka perełek za 300-400 zł. Znaleźliśmy też dobry blender za jedyne 169 zł.

Rodzaje blenderów

Na początek wyjaśnijmy, jakie mamy do wyboru rodzaje blenderów kielichowych i czym się one różnią? Blender kielichowy inaczej nazywamy stołowym. Te nazwy już wiele nam mówią: kielichowy – bo ma kielich, do którego wkładasz składniki; stołowy – bo całe urządzenie ustawiasz na stole, a nie trzymasz w ręku pod czas pracy (tak jak w przypadku blenderów ręcznych). Blender stołowy składa się z podstawy – korpusu urządzenia, w którym znajduje się silnik i elementy sterujące. Na podstawie umieszczamy kielich, czyli taki dzbanek, który w swojej dolnej części jest wyposażony w ostrza. Od góry pojemnik zamykamy pokrywką. W większości urządzeń ma ona otwór, przez który można dodawać składniki, a potem ją zamknąć. Przez ten otwór można też ubijać składniki za pomocą specjalnego ubijaka.

Nieco mniejsze (i zazwyczaj tańsze) blendery kielichowe to specjalne blendery do smoothie. Nazywa się je też blenderami „fitness”, bo stworzone są z myślą o osobach, które przyrządzają sobie koktajl na trening i zabierają go ze sobą, kiedy wychodzą z domu. Jest to możliwe nawet bez przelewania go do oddzielnego szejkera, bo taki blender ma wąski kielich, kształtem przypominający bardziej butelkę niż dzbanek, wykonany z lekkiego tworzywa, a nie ze szkła i wyposażony w zakrętkę. Czasem w zestawie producent dorzuca nawet dwie takie butelki do zabrania ze sobą z gotowym koktajlem w środku.

Wielu producentów łączy w swoich blenderach funkcję dużego robota kielichowego z takim sportowym, oferując butelki do miksowania jako dodatkowe akcesoria obok dużego dzbanka.

Testowane ekspresy: Blendtec Total Blender (model Classic), Bosch MMB6141B VitaPower, Bosch MMB6141B VitaPower, Bosch MMB6141S VitaPower, Bosch MMB6172S VitaPower Serie 4, Bosch MMB6174S VitaPower Serie 4, Bosch MMB6382M VitaPower Serie 4, Bosch MMB6384M VitaPower Serie 4, Braun JB 3100BK, Braun JB 3150 BK ProBlend 3, Braun JB 3272 SI ProBlend 3, Concept SM 3500, Electrolux Explore 7 E7TB1-8SSM, ETA Vital Blend Digi II 1100 90010, G21 Excellent, Kenwood BLP400WH Blend-X Fresh, Kenwood BLP41.C0WH, KitchenAid 5KSB4026ECA, Magimix Power Blender black 11628SK, Nutribullet 600W, NutriBullet PRO 900 Royal Blue, OBH Nordica Hero 6700, Philco PHTB 6001, Philips HR2603/90, Philips HR2604/80, Russell Hobbs Desire Blender 24720-56, Sage The Super Q, Sencor SBU 7730BK, Smeg BLF 01 BLEU, Tefal BL81G8 Perfectmix+, Tefal BL 435831, Tefal BL439D, Tefal BL46EN Eco Respect, Tefal BL8111 Perfectmix+ High Speed, Tefal BL811D Perfectmix+, Tescoma President 1,8l, Tristar BL-4477, Vitamix Ascent A2500i, WMF Kitchenminis Smoothie-to-go

Test wykrył arsen w ryżu

0

Ryż może zawierać rakotwórczy arsen nieorganiczny – wykazał test ryżu do risotto.

Skąd w ryżu ten szkodliwy pierwiastek? Arsen przedostaje się do ryżu podczas upraw na glebie, w której występuje w sposób naturalny. Również w północnych Włoszech, gdzie uprawia się ryż do risotto, który trafia między innymi do polskich sklepów.

Szwajcarski magazyn „Gesundheitstipp” opublikował test ryżu do risotto. Badania ryżu obejmowały zawartość arsenu, a także innych szkodliwych substancji. Większość produktów w teście okazała się dobra lub bardzo dobra, ale było też kilka miernych ocen. W każdym ryżu badacze znaleźli co najmniej śladowe ilości arsenu i kadmu. Na szczęście żaden produkt nie przekroczył dopuszczalnej normy.

Kolejna dobra wiadomość jest taka, że ani pestycydy, ani ołów, ani pleśnie nie zostały znalezione w badanych próbkach ryżu.

Dobrze oceniony ryż, który jest dostępny również w Polsce, to Ben’s Original Ryż Risotto.

NASZA RADA
 
Jak pozbyć się chociaż części arsenu z ryżu?
Przed ugotowaniem dokładnie kilkukrotnie wypłucz ryż w wodzie. W ten sposób usuniesz z niego stosunkowo dużo arsenu.

Przebywanie na dworze poprawia wzrok

Ostatnie lata pandemii sprawiły, że coraz więcej dzieci musi nosić okulary. Wśród dorosłych zamknięcie w domach i większa ilość pracy przed monitorem niż dawniej także przyczyniły się do nasilenia krótkowzroczności. Jeśli dodamy do tego mniejszą ilość czasu spędzanego na dworze, mamy gotowy przepis na epidemię krótkowzroczności. Eksperci już właśnie tak mówią o rosnącej liczbie osób z coraz słabszym wzrokiem.

Od dawna wiadomo, że spędzanie czasu na zewnątrz ma ogromny wpływ na zapobieganie krótkowzroczności u dzieci. Dzieje się tak prawdopodobnie poprzez stymulację wydzielania dopaminy. Wyższe natężenie światła ma wpływ na zapobieganie krótkowzroczności, co wynika z badań przeprowadzonych na zwierzętach i na ludziach. Ekspozycja na światło słoneczne przez 40 minut dziennie zmniejsza wzrost długości gałki ocznej. Udowodniono też, że ekspozycja na sztuczne światło o wyższym natężeniu może obniżyć wzrost krótkowzroczności. W Chinach na przykład przeprowadzono badanie, które polegało na zwiększeniu natężenia oświetlenia w klasach z 100 do 500 luksów. Przebadano 317 dzieci na początku oraz po roku zwiększonego natężenia światła. W wyniku tego działania udało się zredukować ryzyko krótkowzroczności o 6%.

Co dzieje się na dworze z naszymi oczami?

Podczas innych badań przeprowadzonych w Centrum Okulistyki i Nauki o Wzroku w Perth w Australii sprawdzono, jakie czynniki spędzania czasu na zewnątrz chronią przed krótkowzrocznością. Porównano osiem czynników spędzania czasu na świeżym powietrzu i ich wpływ na ochronę przed krótkowzrocznością. Były to: większe natężenie światła, redukcja rozmyć peryferyjnych, zwiększenie poziomu przyjmowanej witaminy D, różnice spektrum chromatycznego światła, wyższa aktywność fizyczna, regulacja rytmu dobowego, mniejsza ilość pracy z bliska oraz wyższa częstotliwość przestrzenna obiektów widzianych na zewnątrz.

Badanie wykazało, że większa ilość przyjmowanej witaminy D, aktywność fizyczna oraz mniejsza ilość pracy z bliska są czynnikami, które hamują wzrost krótkowzroczności. Nie ma natomiast wystarczających dowodów, że podobny wpływ ma regulacja rytmu dobowego, szerokie spektrum chromatyczne światła i częstotliwość przestrzenna widzianych przedmiotów.

Świeże powietrze jak lek dla dzieci

Zainteresowanie naukowców wzbudza też wpływ okresu dojrzewania na pogorszenie wzroku. Badacze z Szanghajskiego Centrum Zapobiegania i Leczenia Chorób Oczu doszli do wniosku, że ilość czasu spędzonego na zewnątrz ma znaczący wpływ na hamowanie wzrostu krótkowzroczności u dzieci, u których okres dojrzewania jeszcze się nie rozpoczął lub jest we wczesnym etapie. U dzieci przed okresem dojrzewania, które mało czasu spędzały na zewnątrz zmiany długości osiowej były większe. Zaś u dzieci w okresie pokwitania czas na zewnątrz miał mniejszy wpływ na wzrost krótkowzroczności.

Podsumowując, czas na świeżym powietrzu jest kluczowy w zapobieganiu krótkowzroczności szczególnie u dzieci przed lub we wczesnym etapie okresu dojrzewania. A zatem dbanie o wzrok to kolejny powód, dla którego tak ważne jest, aby dzieci, szczególnie w wieku 8-12 lat, spędzały dużo czasu na dworze.

PAP, JW

Nie wszystkie tatuaże bezpieczne

Kiedyś symbol buntu, kryminału i pozostawania poza normą, dzisiaj jest czymś niemal tak powszechnym, jak zwykła biżuteria. Czy to znaczy, że tatuaż jest w dzisiejszych czasach całkowicie bezpieczny?

Boom na ozdabianie ciała artystycznymi tatuażami rozpoczął się w Polsce na początku lat 90. i trwa do dzisiaj. Wcześniej na przedramionach i torsach naszych rodaków pojawiały się tatuaże w postaci serc przebitych strzałą, kotwic i tym podobnych „dzieł”, którym bliżej było do więziennej celi, niż do artystycznej estetyki. Dzisiaj tatuaż to często prawdziwe dzieło sztuki, a tatuażysta to artysta. Media społecznościowe ułatwiają prezentowanie tej sztuki na ciele szerszemu gronu odbiorców, a na specjalnie organizowane wydarzenia zjeżdżają się pasjonaci tatuażu, aby podziwiać nawzajem prace zarówno w swoim wykonaniu, jak i te na swoich ciałach.

W ostatnich 30 latach na mapie Polski pojawiły się setki salonów tatuażu. Z badań CBOS wynika, że w 2017 roku tatuaż miało 8% Polaków. Biorąc pod uwagę modę na tatuowanie, teraz jest ich na pewno znacznie więcej, choć aktualnych badań na ten temat brak.

Historia tatuażu
 
Chociaż pierwsze ślady tatuażu na ludzkiej skórze pochodzą z mumii egipskiej kapłanki z 2 tys. lat p.n.e., a wcześni chrześcijanie jako znak rozpoznawczy tatuowali sobie na piersiach znak krzyża lub ryby, to swój rozwój zawdzięcza on morskim wyprawom w XVII w. W tedy to angielski żeglarz James Cook przywiózł z wyprawy wytatuowanego mieszkańca Tahiti i słowo „tatau” oznaczające w tamtym języku „malowidło”.
 
W 1890 r. wynaleziono elektryczną maszynkę do tatuażu, co wpłynęło na jego szybki rozwój. I chociaż w swojej historii ma on tak niechlubne momenty jak tatuowanie na przedramionach więźniom obozów koncentracyjnych numeru identyfikacyjnego, to rewolucja dzieci kwiatów, a następnie punk rock przyczyniły się do jego współczesnego rozkwitu. Punk rock to również renesans związanego z tatuażem piercingu, czyli ozdabiania ciała kolczykami.

Czy ta powszechność tatuaży w naszym społeczeństwie i artystyczna ewolucja branży tatuatorskiej daje gwarancję, że zrobienie sobie tatuażu jest bezpieczne? Okazuje się, że niekoniecznie.

Naukowcy ostrzegają

Główny Inspektorat Sanitarny ostrzega, że składniki mieszanek do tatuażu mogą przedostawać się do krwi, wywołując skutki ogólnoustrojowe. – Metabolizm barwników w skórze oraz ich rozkład z powodu narażenia na promieniowanie słoneczne i promieniowanie laserowe mogą prowadzić do uwalniania w organizmie niebezpiecznych związków – tłumaczy GIS.

Mieszaniny do tatuażu, ale także do wykonywania makijażu permanentnego składają się nie tylko z barwników, ale również składników pomocniczych: rozpuszczalników, regulatorów pH, substancji konserwujących i innych związków chemicznych. Ale na tym nie koniec. Naukowcy z Wydziału Zdrowia Publicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach zbadali w barwnikach stosowanych przez tatuażystów zawartość metali ciężkich. W niektórych znaleźli ich duże ilości. Różniły się one w zależności od koloru barwnika i jego producenta. Okazało się, że tusze kolorowe zawierają kadm, ołów i arsen w większych stężeniach niż tusze czarne.

Co najbardziej lubimy tatuować?
 
Większość (75%) osób mających tatuaże zapytanych przez CBOS gustuje w niewielkich, raczej subtelnych w wyrazie tatuażach, które mają charakter mało widocznej ozdoby. Tylko co piąty badany (20%) preferuje tatuaże duże, zajmujące znaczną powierzchnię ciała.
 
Polacy zdobią tatuażami najczęściej górne partie ciała, przede wszystkim ręce, ramiona i barki. Na ramieniu lub / i na barku tatuaż ma prawie dwie piąte badanych (37%). Co siódmy (15%) ma wytatuowany jakiś wzór na przedramieniu, a co jedenasty (9%) – na nadgarstku. Jedynie nieliczni (4%) noszą tatuaż na dłoni. Obok barków i ramion dość popularne jest także tatuowanie pleców, robienie tatuaży na łopatkach czy na kości krzyżowej (łącznie 18% deklaracji). Rzadziej tatuowana jest przednia część tułowia – na klatce piersiowej, na brzuchu lub na żebrach ma tatuaż co ósmy miłośnik takich dekoracji (13%).

Naukowcy zwracają uwagę, że oprócz metali ciężkich pigmenty mogą zawierać nanocząsteczki, ftalany i węglowodory szkodliwe dla naszej gospodarki hormonalnej. Niekiedy są one nawet rakotwórcze. Jeśli kolorowymi wzorami pokrywana jest duża powierzchnia skóry, może dojść do przekroczenia dopuszczalnej toksycznej dawki. Najbardziej zanieczyszczone okazały się tusze koloru zielonego. Badacze znaleźli w nich wysoką zawartość bardzo toksycznego pierwiastka, jakim jest arsen.

Pożegnanie z kolorem?

Niebezpiecznym substancjom w tuszach do tatuażu od dawna przygląda się Unia Europejska. Na początku 2022 roku wprowadziła zakaz stosowania niektórych barwników uznając, że niosą one ryzyko dla zdrowia w postaci raka lub mutacji genetycznych.

Europejska Agencja Chemikaliów (ECA) stwierdziła, że pigmenty mogą przenikać ze skóry do krwiobiegu, negatywnie wpływając na węzły chłonne czy wątrobę. Również laserowe usuwanie tatuażu niesie za sobą ryzyko. Otóż może powodować rozbijanie substancji na mniejsze cząstki, które zaczynają krążyć po organizmie.

Nowe unijne regulacje prawne sprawiły, że tatuażyści i fani kolorowych ozdób na ciele musieli pożegnać się z dwoma najbardziej niebezpiecznymi kolorami: zielonym i niebieskim. Ale w praktyce oznacza to wycofanie również innych odcieni, do których tworzenia używa się tych barwników, czyli między innymi fioletu czy niektórych brązów.

Informacja dla konsumenta

Jak rozpoznać, czy w salonie tatuażu masz do czynienia z dozwolonymi barwnikami? GIS przypomina, że barwnik musi być opatrzony następującą informacją: „Mieszanina przeznaczona do stosowania w tatuażach lub makijażu permanentnym”. Przed użyciem mieszaniny do tatuowania osoba wykonująca tatuaż ma obowiązek przekazać ci informacje umieszczone na opakowaniu lub w instrukcji użytkowania.

To musisz wiedzieć, zanim zrobisz sobie tatuaż
 
Jeśli masz zamiar poddać się zabiegowi wykonania tatuażu lub makijażu permanentnego, upewnij się, że stosowany preparat jest przeznaczony do tego celu.
 
Etykieta mieszaniny powinna zawierać:
 
1.     Numer partii
2.     Wykaz składników
3.     O ile wynika to ze składu produktu informacje o:
        – zawartości regulatorów pH,
        – obecności związków niklu i chromu (VI) (stężenie w produkcie dla niklu nie może przekraczać 0,0005 % dla chromu 0,00005 %) oraz ostrzeżenie „Może powodować reakcje alergiczne”,
       – instrukcji bezpieczeństwa na potrzeby używania.