0,00 zł

Brak produktów w koszyku.

Strona główna Blog Strona 12

Bakłażan – tego o nim nie wiesz!

0

Bakłażan to jedno z tych warzyw, które w przepisach może zastąpić mięso. Jest też bardzo zdrowy. Zobacz, co jeszcze kryje to fioletowe, wszechstronne warzywo.

Bakłażan czy oberżyna? Spokojnie, obie te nazwy określają to samo warzywo – psiankę podłużną. Tak, tak, to trzecia – tym razem oficjalna – nazwa bakłażana. Ale na tym nie koniec nazw tego filetowego warzywa w kształcie dużej gruszki. No właśnie, temu kształtowi bakłażan zawdzięcza kolejną ze swoich nazw: gruszka miłosna. Jak już jesteśmy przy nazwach, to jeszcze dla porządku dodajmy tu łacińską: Solanum melongena.

Skąd pochodzi bakłażan?

Skoro już przedstawiliśmy bakłażana z imienia i nazwiska, warto dowiedzieć się, skąd do nas przyjechał. Otóż bakłażan pochodzi z południowo-wschodniej Azji. Obecnie uprawiany jest w różnych, raczej ciepłych, rejonach świata. W Polsce też rośnie, z tym że z uwagi na ciepłolubność tej rośliny, woli skryć się w szklarni albo pod foliowym tunelem.

Bakłażan ma charakterystyczny, fioletowy kolor. Ale tylko z zewnątrz. Pod błyszczącą gładką skórką skrywa się biały lub delikatnie zielonkawy miąższ.

Zamiennik mięsa?

Jeden bakłażan ważący 250 g ma około 65 kcal. To niewiele. Świetnie nadaje się więc dla osób chcących schudnąć. Tym bardziej, że na długo daje uczucie sytości.

Jak wspomnieliśmy na początku, bakłażan może być zamiennikiem mięsa. Odpowiednio przyrządzony przypomina je w smaku. Ma też mięsistą konsystencję. A fakt, że jest sycący sprawia, że kiedy zastąpi w obiedzie mięso, to i tak porządnie się najesz.

Zobacz nasz prosty przepis na pyszne faszerowane bakłażany. Sposób przygotowania pokazujemy na filmiku:

Solić czy nie solić?

W wielu przepisach znajdziesz wskazówkę, żeby przed przyrządzeniem bakłażana posolić. Sól ma usunąć goryczkę. Jednak odmiany bakłażanów, które dostępne są dzisiaj w sklepach, tego gorzkiego smaku już raczej nie mają. Dlatego jeśli go nie wyczuwasz, spokojnie możesz zrezygnować z solenia bakłażana przed gotowaniem lub pieczeniem.

Jeśli jednak zamierzasz bakłażana smażyć, warto przed tym zabiegiem posolić jego plastry. Dzięki temu bakłażan nie wchłonie nadmiernej ilości tłuszczu. A trzeba tu zaznaczyć, że bakłażan potrafi chłonąć go jak gąbka. Taki smażony bakłażan z niskokalorycznego warzywa staje się wtedy prawdziwą bombą kaloryczną pełną tłuszczu.

Co zrobić z bakłażana?

Jaka potrawa przychodzi ci na myśl jako pierwsza, kiedy pada hasło „bakłażan”? Nam zdecydowanie musaka. To grecka tradycyjna zapiekanka: przekładane warstwy bakłażana z mielonym mięsem i ziemniakami.

Popularną potrawą z bakłażana jest też baba ghanoush. To z kolei danie kuchni arabskiej – pasta zrobiona na bazie tego warzywa.

Pasty warzywne z bakłażanem można kupić także już gotowe. Wraz z rosnącą popularnością kuchni roślinnej, wybór takich past jest obecnie w sklepach bardzo duży.

Zobacz, jakie masz do wyboru pasty z bakłażanem i porównaj ich ceny.

Zanim kupisz, pamiętaj też, żeby porównać ich składy.

Zdrowie z bakłażana

Bakłażan, jak większość warzyw, jest bardzo zdrowy. Jednak nie tyle ze względu na zawartość witamin i związków mineralnych. Te oczywiście w nim są, ale nie w jakichś spektakularnych ilościach. Witaminy z grupy B, mangan, potas, żelazo – znajdują się w bakłażanie w ilościach umiarkowanych. Ale to, za co powinniśmy być najbardziej wdzięczni matce naturze, to korzystne dla zdrowia związki roślinne: fenolowe i flawonoidy.  

Wśród związków fenolowych w bakłażanie króluje kwas chlorogenowy. To przeciwutleniacz, który chroni nas przed nowotworami i opóźnia procesy starzenia.

Z kolei flawonoid o nazwie nasunin wykazuje właściwości, które mogą być pomocne w leczeniu chorób nowotworowych. Jako przeciwutleniacz nasunin chroni też nasze komórki przed starzeniem. Związek ten znajduje się skórce, która – jak się okazuje – jest nie tylko piękna, ale i zdrowa. Za filetowy kolor skórki odpowiada właśnie nasunin. A zatem bakłażana lepiej nie obierać.

Bakłażan zawiera też dużo błonnika, który jest ważnym składnikiem zdrowej diety. Między innymi pomaga utrzymać prawidłowy poziom cholesterolu i reguluje pracę układu trawiennego.

Nikotyna w bakłażanie

Pewnie cię zaskoczymy, ale bakłażan, oprócz licznych dobroczynnych składników, zawiera też… nikotynę. Na szczęście nie ma jej dużo. W 100 g to jedynie 0,01 mg. Taka ilość nie jest dla nikogo szkodliwa. A zatem nie ma żadnych przeciwwskazań do jedzenia tego zdrowego i wszechstronnego warzywa. No, chyba, że ktoś jest na bakłażana uczulony.

Jest jeszcze jedna trucizna, która występuje w bakłażanie. To solanina. Właśnie z jej powodu nie można jeść bakłażanów na surowo. Przed zjedzeniem, bakłażana trzeba koniecznie poddać obróbce cieplnej. Dzięki temu solanina przestaje mieć działanie toksyczne. Dobra wiadomość jest natomiast taka, że bakłażana nie trzeba obierać. Odetnij jedynie zieloną końcówkę. Bakłażan ma jadalną skórkę. Oczywiście jadalną dopiero po ugotowaniu lub upieczeniu.

Więcej zdrowych przepisów, w tym również z bakłażanem, znajdziesz w naszej książce, „Dieta bez diety. Przepisy”

Test oczyszczaczy: W poszukiwaniu czystego powietrza

7 OCZYSZCZACZY POWIETRZA W TEŚCIE: Jaki oczyszczacz powietrza kupić? Taki, który skutecznie usuwa wirusy, pyłki, smog i inne szkodliwe substancje z powietrza w twoim domu. Nowy test oczyszczaczy powietrza pokazał, że tylko jedno urządzenie z siedmiu przebadanych, jest w tym wszystkim dobre.

Ten test oczyszczaczy powietrza daje odpowiedź na pytanie, które postawiliśmy na początku: Jaki oczyszczacz wybrać? Żeby znaleźć odpowiedź, siedem oczyszczaczy powietrza pojechało do laboratorium. Tam badacze w restrykcyjnych testach porównali je między sobą.

Sprawdzili przede wszystkim skuteczność oczyszczania powietrza z różnych cząsteczek unoszących się w powietrzu. Z punktu widzenia użytkownika ważna jest też łatwość obsługi oczyszczacza. A więc i ten parametr został wzięty pod uwagę w porównaniu. Eksperci dokonali też pomiarów zużycia prądu oraz głośności naszych maszyn. No i w końcu sprawdzili je pod względem bezpieczeństwa. Ten test oczyszczaczy powietrza daje też odpowiedź na pytanie, którym aplikacjom dołączanym do urządzeń możesz zaufać.

Walka ze szkodliwymi cząsteczkami

Tej zimy smogu zapewne nie unikniemy. Zanieczyszczenie powietrza może wręcz osiągać rekordowe poziomy. W końcu w uwagi na powszechny brak węgla, Polacy ogrzewają swoje domy, czym się da. Jak co roku wraz z rozpoczęciem okresu grzewczego wzrasta zainteresowanie oczyszczaczami powietrza. Czy słusznie wierzymy ich producentom zapewniającym o skutecznym usuwaniu szkodliwych cząsteczek? Test oczyszczaczy powietrza pokazał, że tak, ale… dowiódł też, że nie każdemu urządzeniu możesz zaufać.

Ceny przetestowanych modeli wahają się od 839 do 2649 zł. Z nowymi filtrami każdy świetnie radzi sobie z usuwaniem cząsteczek aerozoli. To one odpowiadają za przenoszenie wirusów. Co ciekawe, tylko cztery oczyszczacze wciąż dobrze usuwają aerozole, kiedy filtry są już zużyte.

Inne cząsteczki, których chcemy pozbyć się z powietrza (a w szczególności chcą tego alergicy), to pyłki. Z nimi dobrze radzi sobie każdy z oczyszczaczy z testu.

Oczyszczacz ma też usuwać szkodliwe związki chemiczne, takie jak na przykład formaldehyd. I tutaj pojawiają się problemy. Aż cztery urządzenia okazały się w obliczu tego wyzwania niemal bezskuteczne. Jedno poradziło sobie średnio, a dwa dobrze. Tylko jeden model okazał się skuteczny w walce ze wszystkimi rodzajami zanieczyszczeń: to zwycięzca testu. W tabeli z wynikami testu zobaczysz, jaki to model.

Testowane oczyszczacze powietrza: Ideal AP 30 Pro, Levoit Core 400S, Medion MD 10378, Philips AC2887/10, Philips AC2939/10, Rowenta Intense Pure Air XL Connect PU6080, Xiaomi Mi Air Purifier Pro

Test pralek: Tanie pranie

30 PRALEK W TEŚCIE: Nowy test pralek pokazuje jasno: różnice między pralkami są bardzo duże. Nawet pranie i wirowanie nie każdej wychodzi tak jak powinno. Duże różnice są też w zużyciu prądu. Sprawdź w teście, która pralka jest najlepsza i oszczędna.

30 pralek dostępnych na polskim rynku pojechało do laboratorium. Tam przeszły szczegółowe badania. Nasi naukowcy sprawdzili w nich wszystko to, co jest istotne z punktu widzenia użytkownika.

Pralki porównaliśmy pod względem jakości prania, płukania i wirowania. Pod uwagę wzięliśmy także czas pracy w różnych programach oraz hałas, jaki emitują podczas cyklu prania i wirowania. Oczywiście nie mogło też zabraknąć badań zużycia wody i prądu. Nasz test pralek to także porównanie łatwości obsługi i instrukcji każdego z modeli.

Płukanie czy oszczędzanie?

Test pralek pokazał, że z praniem doskonale radzi sobie siedem urządzeń z początku rankingu. Jest niestety też jeden model z oceną niedostateczną za skuteczność prania, czyli najważniejszy parametr pralki.

Co ciekawe, znacznie słabiej pralki wypadły w pojedynku płukania. Okazało się, że nawet te z czołowych miejsc w teście radzą sobie jedynie miernie z tym zadaniem. Co więc zrobić, żeby na praniu nie zostawały resztki detergentu? Dobrze jest włączyć dodatkowy cykl płukania. Czasem potrzeba ich nawet kilka.

Test pralek: Kobieta z małym dzieckiem wkładającym pranie do pralki
Nawet dobre pralki z testu słabo radzą sobie z wirowaniem. Dlatego żeby na praniu nie zostawały resztki detergentu, dobrze jest włączyć dodatkowy cykl płukania. To ważne szczególnie, jeśli pierzemy dla małych dzieci albo alergików.

Niestety stajemy tu przed dylematem: dobrze wypłukane ubrania czy oszczędzanie wody i prądu? Wiadomo bowiem, że każdy dodatkowy cykl płukania wiąże się z kosztami za zużycie wody i obciążeniem dla naszej planety.

Kompromis czystości z oszczędnością

Jak już jesteśmy przy kosztach, to podczas testu zauważyliśmy ciekawą korelację. Często pralki bardziej oszczędne okazywały się słabsze pod względem skuteczności prania. Dlatego ważne jest, aby przyjrzeć się wynikom obu tych parametrów w tabeli z wynikami testu i znaleźć kompromis między nimi.

Pralki z wysokimi ocenami zarówno za skuteczność prania, jak i zużycie energii znajdziesz na czele rankingu. W przypadku zwycięskich modeli Miele udało się ten kompromis uzyskać. Ale na przykład ostatni w tabeli model Samsung otrzymał co prawda bardzo dobrą notę za energooszczędność, jednak nasz test pralek pokazał, że pierze niedostatecznie.

Jak prać wydajniej?

W marcu 2021 roku etykiety energetyczne sprzętów AGD i RTV, w tym i pralek, przeszły rewolucję. Nowe etykiety mają prostszą skalę: od A do G, zamiast oznaczeń A z licznymi plusami. Dzięki tej zmianie łatwiej teraz porównać efektywność energetyczną pralek. Więcej na temat nowych etykiet pisaliśmy w artykule „Etykieta bez plusów”.

Cały czas jednak wartości podane na etykiecie energetycznej dotyczą programu oszczędnego. Najczęściej to program o nazwie „eco”. Większość osób na co dzień używa jednak innego programu – podstawowego dla bawełny. A oszczędność w programie eco nie oznacza automatycznie oszczędności w pozostałych programach. Dlatego w teście zmierzyliśmy zużycie energii właśnie między innymi w tym programie. Dzięki temu możesz sprawdzić, ile twoja pralka faktycznie będzie zużywała prądu.

Jak widzisz, to zużycie w wielu modelach ma się nijak do oznaczenia na etykiecie energetycznej. Weźmy takiego Samsunga WW70T4020EE. Na jego etykiecie widnieje „D”, ale kiedy zmierzyliśmy pobór prądu w programie prania bawełny, okazało się, że jest całkiem oszczędny.

W tabeli z wynikami testu znajdziesz też wyniki pomiarów zużycia wody przez każdą z naszych pralek.

Uwaga! Chcesz prać oszczędniej? Zawsze zapełniaj bęben do pełna. W ten sposób pierzesz bardziej wydajnie i koszty w przeliczeniu na kilogram prania spadają.

Długo i zimno

Producenci zrobią wiele, żeby podawane konsumentom wartości zużycia wody i prądu na etykiecie energetycznej, były jak najniższe. Dlatego często temperatura prania w programie ekologicznym jest w rzeczywistości niższa od tej wyświetlanej przez pralkę. Wiadomo przecież, że w praniu najwięcej kosztuje podgrzewanie wody.

Z badań wykonywanych w ramach naszych testów wynika, że nawet gdy na wyświetlaczu widnieje 60°C, to w bębnie temperatura może mieć tylko 30°C! To naprawdę niewiele. Żeby ubrania były czyste po takim praniu, producenci wydłużają czas trwania cyklu. Ale czy to wystarczy?

Testowane pralki: Beko B5WFT59418W, Candy CS 1072DE/1-S, Candy CS 1410TXME/1-S, Candy CSO 14105TE-S, Candy CSS4147TWMCE/1-S, Candy RCSS 149HMC-S, Gorenje WNEI94BS, Haier HW100-B14959U1, Haier HW80-B14939-IB, Haier HW80-B14959TU1, Haier HW90-B14959U1, Haier I-Pro Series 5 HW90-B14959, LG F4WV3209S0W, Ikea Tvättad, LG F4WV508S1, Miele WSD 023 WCS, Miele WSG 663 WCS, Miele WSH 863 WCS, Miele WSI 863 WCS, Miele WWD 020 WCS, Miele WWG 660 WCS, Miele WWG 760 WPS, Miele WWH 860 WCS, Miele WWR 860 WPS PowerWash TwinDos, Samsung WW70T4020EE, Samsung WW90T304MWW/EC, Sharp ESNFB7141WD, Whirlpool FFB 10469, Whirlpool FFB 8258, Whirlpool W6XW845WB EE

Downsizing, czyli ukryte podwyżki

Produkt ten sam, ale mniej w opakowaniu. To downsizing – zjawisko, które w ostatnim czasie bardzo się nasiliło. Konsumenci muszą być na zakupach bardziej czujni niż dotychczas.

Wkładasz do koszyka swój ulubiony jogurt. Przy kasie płacisz tyle, co zwykle. Nawet nie zauważasz, że jogurt podrożał. Jak to możliwe, skoro jego cena nie wzrosła? Wzrosła, tylko ty tego nie zauważasz. Kubeczek jogurtu kosztuje wciąż tyle samo, z tą różnicą, że teraz w środku jest mniej zawartości.

To właśnie przykład zjawiska o nazwie downsizing. W ostatnim czasie dotyczy coraz większej liczby produktów. Producentowi łatwiej w ten sposób „przemycić” wzrost ceny. Konsument zauważy, że coś podrożało, ale nie tak łatwo dostrzec mu różnicę w gramaturze opakowania.

To pokazuje, że z inflacją możemy mieć do czynienia również w bardziej zawoalowany sposób niż tylko wzrost ceny.

Nowy wygląd – nowa gramatura

Downsizing najczęściej pojawia się przy okazji odświeżenia opakowania. Przykład? To biała czekolada Wedla. Kiedyś ważyła 100 g. Teraz ma nowe, swoją drogą ładne i nowocześnie wyglądające opakowanie, tyle że czekolady jest już tylko 80 g.

Jak już jesteśmy przy Wedlu, to warto przyjrzeć się kultowemu produktowi tej firmy. Ptasie Mleczko spektakularnie zmieniało swoje opakowanie z biegiem lat. Ale jeszcze bardziej spektakularne okazują się zmiany gramatury. Pewnie nawet nie każdy amator tych czekoladek zauważył, że podczas gdy kiedyś kupował ich 450 g w opakowaniu, to później było to 420 g, a potem jedynie 380 g. Ale na tym nie koniec! W 2020 roku opakowanie Ptasiego Mleczka znów zmieniło szatę graficzną. Wraz z tą zmianą zawartość stopniała do 360 g.

Nie zauważamy zmian

Może się jednak zdarzyć, że wygląd opakowania produktu wcale się nie zmienia. Zmienia się tylko ilość tego, co znajduje się w środku. Weźmy taką Coca-Colę. Okazuje się, że litrowa cola, już nie zawiera litra napoju. Teraz to tylko 850 ml.

Kiedy pokazaliśmy te przykłady naszym obserwatorom w mediach społecznościowych, okazało się, że wielu z nich było zaskoczonych. To pokazuje, że producentom udaje się niepostrzeżenie zmniejszać gramatury. Większość kupujących tego nie zauważa.

– Jak ktoś robi zakupy do domu, to downsizingu nie zauważy, ale my z mężem mamy catering. Dla nas waga produktu to podstawa – napisała do nas czytelniczka.

Ten trik najtrudniej dostrzec

Jest jeszcze jeden sposób na oszczędzenie na produkcji. Ten trik producentów jest najtrudniejszy do dostrzeżenia przez konsumenta. Chodzi o zmianę receptury produktu. Zmiana może dotyczyć choćby jednego składnika, który wymieniany jest na tańszy. Ale już to wystarczy, że jakość produktu diametralnie się zmienia. Zwykle na gorszą.

Cena pozostaje wtedy oczywiście taka sama, maleją za to koszty produkcji.

Tak naprawdę taki produkt o zmienionej recepturze powinien być już sprzedawany jako zupełnie inny. Jego opakowanie i nazwa powinny wyraźnie informować nas, konsumentów, że kupujemy już inny produkt. Przecież nie sposób mieć w pamięci całego składu, nawet ulubionych ciastek czy kremu, żeby zauważyć, że coś się w nim zmieniło. Poza tym jeśli coś kupujemy regularnie, nie sprawdzamy składu za każdym razem. Po prostu ufamy producentowi, że skoro oferuje nam ten sam produkt, nie zmienia jego składu i jakości.

Tłumaczenia producentów

– Na opakowaniu jest przecież podawana pojemność i to do konsumentów należy czytanie tych informacji – tłumaczą się producenci. Tyle że my, konsumenci, nie zawsze potrafimy sobie wyobrazić, ile to jest 70 g chipsów, ile 230 g koncentratu pomidorowego, a ile 45 ml kremu. Nie pamiętamy też, ile chrupek znajdowało się w opakowaniu jeszcze wczoraj.

Póki co nie pozostaje nam jednak nic innego, niż dokładne przyglądanie się temu, co kupujemy. Czytajmy napisy na etykietach i porównujmy wielkości i ceny konkurencyjnych produktów stojących na półce sklepowej. Ułatwieniem jest fakt, że sklepy mają obowiązek podawania ceny za jednostkę miary (czyli za 1 kg lub 1 l) na wywieszce przy półce. Mimo że te są ceny podane malutkim druczkiem, warto je porównywać, a unikniemy przepłacania.

Downsizing – wspólna lista

Cały czas czytelnicy nadsyłają nam przykłady produktów, których opakowania się zmniejszyły. Wśród nich jest też przypadek z Anglii: papier toaletowy, którego rolka zmalała. Bez zmiany ceny oczywiście. – Nie wiem, w jakim kierunku to zmierza, ale jest to przerażające. Większość osób nie zwraca na to uwagi – pisze do nas Agnieszka z Wielkiej Brytanii.

* * *

Jeżeli w ostatnim czasie poczuliście się wprowadzeni w błąd za sprawą opakowania, przyślijcie nam jego zdjęcie wraz z krótkim opisem na adres: redakcja@pro-test.pl albo na Instagramie lub Facebooku.

Wspólnie tworzymy listę produktów w opakowaniach, które mogą wprowadzać nas, konsumentów, w błąd. Dzięki informacjom od Was nasza lista cały czas się wydłuża.

Poniżej przykłady zmian opakowań, jakie nasi Czytelnicy przysyłali nam na przestrzeni ostatnich lat (od 2009 r.).

Downsizing: jak Ptasie Mleczko zmieniało opakowania oraz ich gramaturę

Chcesz zobaczyć więcej przykładów, jak downsizing może wprowadzać w błąd, w tym również dotyczące kosmetyków? Znajdziesz je tutaj.

Skąd jest włoski makaron?

0

Producent makaronów Barilla został pozwany w USA przez dwójkę konsumentów, którzy poczuli się wprowadzeni w błąd zapewnieniem: „włoska marka makaronu nr 1”. Okazało się bowiem, że Barilla produkuje makaron na rynek amerykański w USA, a nie we Włoszech.

Matthew Sinatro i Jessica Prost, para amerykańskich konsumentów, twierdzą, że nie kupowaliby makaronu Barilla, gdyby byli świadomi, że nie jest on wcale produkowany we Włoszech. Na włoskie pochodzenie zarówno składników, jak i samego makaronu wskazuje, według nich, napis na opakowaniu: „Italy’s #1 Brand of Pasta”, czyli „włoska marka makaronu nr 1”. Dodatkowo obok napisu widnieje logo w barwach włoskiej flagi.

Od sklepu po światowy koncern

Marka Barilla powstała na przełomie XIX i XX w. w Parmie we Włoszech jako nieduży sklep. W kolejnych latach rozrosła się na tyle, że dzisiaj ma swoje zakłady produkcyjne w wielu krajach na świecie. I tak, większość makaronu Barilla, który trafia na rynek amerykański, jest produkowana w stanach Iowa i Nowy Jork.

Opakowanie makaronu spaghetti marki Barilla w USA
Opakowanie makaronu Barilla na rynku USA ma napis: „Italy’s #1 Brand of Pasta”

Pozew amerykańskich konsumentów został częściowo uznany przez sąd. Wymiar sprawiedliwości stwierdził, że para rzeczywiście poniosła straty ekonomiczne, kupując droższe makarony Barilla. Uznał też, że nie wybierałaby ich, gdyby była świadoma ich prawdziwego pochodzenia.

Z Włoch do Polski

Opakowanie z napisem: „Marca no 1 in Italia”
Opakowanie z napisem: „Marca no 1 in Italia”

A jak wygląda sprawa z makaronem Barilla sprzedawanym na polskim rynku? Jak zapewnił nas Damian Podawca z Barilla Poland, makarony marki Barilla sprzedawane w Polsce są produkowane we Włoszech. Stamtąd są do nas importowane.

Zatem jeśli polski konsument zobaczy na opakowaniu hasło wskazujące na fakt, iż ma do czynienia z włoskim makaronem, nie będzie wprowadzony w błąd.

Nowe opakowanie makaronu Barilla
Obecnie na polskim rynku funkcjonuje nowe opakowanie

Czasem może rzeczywiście na takie hasło trafić. Chodzi o napis na opakowaniu: „Marca no 1 in Italia” (marka nr 1 we Włoszech). Takich opakowań jest jednak niewiele. Zobaczymy je głównie na makaronach w niektórych sklepach internetowych. Obecnie na rynku funkcjonuje opakowanie z całkowicie nową grafiką.

Test opon zimowych 2022

32 OPONY ZIMOWE W TEŚCIE: Nowy test opon zimowych wskazał, które opony dostępne obecnie na rynku są dobre. Ale badacze znaleźli też dwa niedostateczne modele – tych lepiej unikaj, bo w teście zawiodły na mokrej nawierzchni.

Wybierasz nowe opony do swojego pojazdu? Ten test opon zimowych jest więc dla ciebie lekturą obowiązkową. To od opon zależy w znacznej mierze bezpieczeństwo jazdy. Zastanawiasz się, które wybrać? Badacze poddali 32 modele opon restrykcyjnym testom. W tabeli przedstawiamy wyniki każdej z nich. Na tej podstawie wybierzesz opony odpowiednie dla twojego samochodu.

Tym razem w teście znajdziesz opony w rozmiarach 185/65 R15 88T do małych aut oraz do SUV-ów z niższej klasy średniej – w rozmiarze 215/60 R16 99H.

Kiedy wymienić opony na zimowe?

Drogowców zima zaskoczy zapewne jak co roku. Ale ty nie daj się zaskoczyć. Zimowe warunki na drodze mogą pojawić się już w listopadzie. Dlatego jeśli jeszcze nie masz w swoim aucie zimowych opon, to ostatni dzwonek, żeby je wymienić. Tak naprawdę na oponach zimowych powinniśmy jeździć od października do Wielkanocy.

Testowane opony zimowe:

185/65 R15 88T: Avon WT7 Snow, Barum Polaris 5, BFGoodrich g-Force Winter 2, Bridgestone Blizzak LM005, Continental WinterCont. TS870, Dunlop Winter Response 2, Firestone Winterhawk 4, Fulda Kristall Montero 3, Goodyear UltraGrip 9+, Imperial Snowdragon HP, Maxxis Premitra Snow WP6, Michelin Alpin 6, Nexen Winguard Snow’G3, Semperit Speed-Grip 5, Vredestein Wintrac, Wanli SW611

215/60 R16 99H: Brigdestone Blizzak LM005, Cooper WM-SA2+,Continental WinterCont. TS850, Dunlop Winter Sport 5, Falken Eurowinter HS01, Goodyear UtraGrip Perform. +, GT Radial Winterpro 2, Kleber Krisapl HP3, Matador MP93 Nordicca, Michelin Alpin 6, Nokian Tyres WR Snowproof, Sava Eskimo HP2, Toyo Tires Observe S944, Uniroyal WinterExpert, Vredestein Wintrac, Yokohama BluEarth*Winter V906

Test lodówek: Z którą oszczędzisz?

67 LODÓWEK W TEŚCIE: Wiele lodówek z testu zużywa tyle prądu, że jego koszt szybko przekroczy cenę zakupu chłodziarki. Po kilku latach użytkowania może się okazać, że tania lodówka jest tak naprawdę bardzo droga, biorąc pod uwagę koszty energii elektrycznej. A droga może okazać się… tanią. Ten test lodówek pomoże ci wybrać najlepszą.

Inflacja, rosnące ceny energii elektrycznej… to wszystko sprawia, że w dzisiejszych czasach wybór lodówki trzeba przemyśleć dwa razy. Chłodziarko-zamrażarka to jedno z najbardziej energochłonnych urządzeń w domu. W końcu działa całą dobę. Chłodziarko-zamrażarki z naszego testu zużywają od 142 do 432 kWh rocznie, więc różnice są duże.

W kalkulacji, którą lodówkę opłaca się kupić, musisz uwzględnić i cenę zakupu sprzętu, i późniejsze wydatki na prąd. W teście znaleźliśmy niedrogie modele, które jednak po latach użytkowania będą kosztować cię dużo. Ale są też droższe lodówki, które z biegiem czasu i kolejnymi rachunkami za prąd okażą się bardziej korzystne dla kieszeni.

W teście pokazujemy koszty energii elektrycznej wyliczone dla każdej lodówki.

Lodówki prześwietlone na wylot

Ten test lodówek to oczywiście nie tylko porównanie pod kątem poboru energii. W tabeli z wynikami testu znajdziesz ranking 67 modeli lodówek z ocenami jakości chłodzenia, zamrażania, stabilności temperatury, izolacji, wygody użytkowania i nie tylko.

W teście porównaliśmy zarówno chłodziarko-zamrażarki (w tym również dwa modele z zamrażarką wbudowaną wewnątrz części chłodzącej), jak i same chłodziarki. Ceny testowanych modeli wahają się od 1209 zł do 7649 zł, a więc przekrój jest bardzo duży. Lecz równie duży jest przekrój kosztów zużycia prądu.

Ile kosztuje 15 lat pracy lodówki?

Żeby obliczyć, ile za prąd będą płacić właściciele poszczególnych lodówek, zaczęliśmy od pomiaru poboru energii elektrycznej każdego z urządzeń. Nie polegaliśmy na deklaracjach producentów. Pomiarów dokonaliśmy w laboratorium, w warunkach symulujących użytkowanie lodówki przez konsumentów w domu. Temperatura otoczenia wynosiła 25°C, a lodówki miały optymalne ustawienia. Pomiarów dokonano przy okazji innego badania, które przeprowadzaliśmy do tego testu – oceniającego chłodzenie oraz zamrażanie. Kiedy już wiedzieliśmy, ile naszym lodówkom potrzeba prądu, mogliśmy obliczyć, jak głęboko trzeba będzie sięgnąć do kieszeni, żeby opłacić rachunki za energię w ciągu 15 lat używania sprzętu…

Testowane lodówki: 

Chłodziarko-zamrażarki: AEG RCB736E5MX, AEG SFB682F1AF, Beko BCNA275E4FN, Beko BCSE400E40SN, Beko RCSA300K30WN, Beko RDNT231I30XBN, Bosch KGN33NWEB, Bosch KGN36XLDP, Bosch KGN392ICF, Bosch KGN392ICF/03, Bosch KGN39VICT, Bosch KIS87AFE0, Bosch KIV87NSF0, Bosch KUL15AFF0, Candy CCE3T618FW, Candy CCE3T618FS, Candy CCE4T618ES, Candy CCT3L517FS, Candy CCT3L517FW, Candy CMDDS P5144WHN, Electrolux LNT7ME34K1, Hisense RB390N4CW10, Hotpoint HA70BE 72 X, Hotpoint HAFC8 TT33SK O3, IKEA RAKALL 500, Indesit INC18 T311, Indesit LI7 SN2E W, LG GBB62PZFGN, LG GBB71PZUGN, LG GBB72SWVGN, LG GBP61SWPGN, LG GBB72MCUGN, LG GBB72PZUGN, LG GBP62DSXCC, Liebherr ICSe 5103, Liebherr CNel 4213-23, Liebherr CNPEL 4313, Liebherr CNsfd 5023, Miele KFN 7714 F, Samsung BRB26600FWW, Samsung BRB26602EWW, Samsung BRB26615FWW, Samsung BRB26705DWW, Samsung BRB26705FWW, Samsung BRB26715DWW, Samsung RB31FDRNDSA, Samsung RB34A7B5DCE, Samsung RB38A7B5C12, Samsung RB38T600ESA, Samsung RB38T605DWW, Samsung RT38K553PS9, Smeg C8174DN2E, Whirlpool ART 9811 SF2, Whirlpool SP40 802 2, Whirlpool W5 721E OX 2, Whirlpool W5 721E W 2, Whirlpool W5 911E OX 1, Whirlpool WB70E 972 X, Whirlpool WB70E 973 X, Whirlpool WB70I 952 X, Whirlpool WHC18 T573, Whirlpool WHC20 T352

Chłodziarki: Liebherr IRBd 4120, Liebherr RBsfe 5220, Miele K 7743 E, Samsung RR39M7565B1

Fundacja Pro-Test staje w obronie praw konsumentów w tzw. aferze drobiowej

0

Prawo do informacji to jedno z podstawowych praw konsumentów. Dlatego Fundacja Pro-Test zwróciła się do Głównego Inspektoratu Weterynarii i Głównego Inspektoratu Sanitarnego o podanie informacji publicznej dotyczącej szczegółów tzw. afery drobiowej, w tym nazw produktów, które trafiły do konsumentów.

W minionym tygodniu dziennikarze Onetu i Wirtualnej Polski ujawnili, że do pasz, między innymi, dla drobiu były wykorzystywane oleje do produkcji smaru i paliw. Pasza z olejami technicznymi trafiała do dużych producentów drobiu w Polsce.

W tzw. aferze drobiowej u status pokrzywdzonych otrzymali producenci pasz i drobiu, którzy kupowali oleje techniczne oferowane jako spożywcze. Statusu pokrzywdzonych nie otrzymali jednak konsumenci. Fundacja Pro-Test stoi na stanowisku, iż w pierwszej kolejności to właśnie oni powinni otrzymać status pokrzywdzonych.

Producenci na każdym etapie łańcucha dostawczego i produkcyjnego mogą wykonywać badania laboratoryjne sprawdzające jakość komponentów czy pasz. Zwłaszcza powinni to robić, kiedy kupują je po okazyjnych cenach i z krótszym okresem oczekiwania niż standardowo. Natomiast konsumenci pozbawieni narzędzi i przede wszystkim informacji są bezradni w obliczu ujawnionych przez dziennikarzy faktów. Bez informacji konsumenci nie mogą podejmować świadomych decyzji zakupowych.

W związku obecnością polskich produktów drobiowych na rynku słowackim Ministerstwo Rolnictwa Słowacji ogłosiło, że tamtejszy Państwowy Urząd Weterynarii i Żywności nie zaleca spożywania mięsa drobiowego z Polski do czasu wyjaśnienia problemu, ponieważ informacje na temat ryzyka zdrowotnego dla konsumentów nie są wystarczające. W ten właśnie sposób powinny w pierwszej kolejności postąpić polskie służby sanitarne i weterynaryjne, jeśli zależy im na ochronie najsłabszego uczestnika rynku, czyli konsumenta. W drugiej kolejności powinny ujawnić listę producentów, do których trafiała zafałszowana pasza lub karmione nią zwierzęta. Swoją drogą dopóki odpowiednie służby w Polsce nie ujawnią tej listy, do najbardziej pokrzywdzonych w wyniku afery będą należeć nie tylko konsumenci, ale też producenci mięsa, którzy nie mieli z nią nic wspólnego.

Z powodu braku dostępu konsumentów w Polsce do niezależnej informacji o jakości produktów spożywczych (brak woli współpracy UOKiK-u, GIW-u, GIS-u, Ministerstwa Rolnictwa i Ministerstwa Zdrowia w zakresie testowania produktów z Fundacją Pro-Test) zwrócimy się do członków ICRT (International Consumer Research & Testing – zrzeszenia największych organizacji konsumenckich w Europie i na świecie) z propozycją przetestowania na poszczególnych rynkach produktów z Polski mogących zawierać pozostałości olejów technicznych ujawnionych w tzw. aferze drobiowej.

Dodatkowo wystąpiliśmy do Głównego Inspektoratu Weterynarii o podanie informacji publicznej w związku z ujawnionymi nieprawidłowościami. Oto pismo Fundacji Pro-Test do GIW-u:

Zwróciliśmy się także o podanie informacji publicznej do Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Oto pismo Fundacji Pro-Test do GIS-u:

Test robotów sprzątających

Czy robot jest dla ciebie?

39 ROBOTÓW SPRZĄTAJĄCYCH W TEŚCIE: Robot odkurzający i robot mopujący jednocześnie? Tak! Nasz test robotów sprzątających wyłonił urządzenie, które dobrze radzi sobie z oboma tymi zadaniami. Niestety tylko jedno z 39.

Ten test robotów sprzątających wskaże ci, które urządzenie będzie dla ciebie najlepszym wyborem. Podpowie też, na co zwracać uwagę, kiedy wybierasz odkurzacz automatyczny. I czy ty w ogóle go potrzebujesz.

Od razu zdradzimy ci, że z odkurzeniem twardej podłogi 11 robotów z testu poradziło sobie bardzo dobrze. Ale jeśli masz w domu dywany, to nie licz na skuteczne usunięcie z nich kurzu.

A jak z kosztami? Robot sprzątający zużywa co prawda mniej prądu niż tradycyjny, ale to nie znaczy, że będzie cię kosztował mniej. Dalej wszystko wyjaśnimy.

Tak więc na razie jeszcze nie wyrzucaj swojego starego odkurzacza. Najpierw przeczytaj ten test robotów sprzątających. A przy okazji: jaki tradycyjny odkurzacz jest dobry i tani? Odpowiedź na to pytanie znajdziesz w naszym ostatnim teście 65 takich odkurzaczy.

Jaki robot dobrze odkurza i mopuje?

Tylko jeden jedyny robot z testu bardzo dobrze poradził sobie z odkurzeniem twardej podłogi i jednocześnie z usuwaniem plam. Badanie usuwania plam pokazało, że różnice między testowanymi robotami są w tym względzie bardzo duże.

Nasz test robotów sprzątających wskazał też spore różnice w innej umiejętności ważnej dla automatycznych odkurzaczy. Chodzi o pokonywanie przeszkód. Okazało się, że niektóre roboty znacznie lepiej radzą sobie z tym zadaniem od innych.

Tak naprawdę jednak żadnemu z robotów sprzątających z testu nie mogliśmy wystawić ogólnej oceny dobrej. Większość uzyskała noty dostateczne, a aż sześć jedynie mierne.

Nawet najlepsze roboty sprzątające z testu nie mogą równać się tradycyjnym odkurzaczom pod względem siły ssania. Dlaczego roboty sprzątające wypadły tak słabo w teście? Co sprawia robotom odkurzającym największe problemy? Ten test robotów sprzątających odpowiada na te pytania, a także pokazuje, którym modelom można zaufać, a które lepiej omijać szerokim łukiem…

Testowane roboty sprzątające: Ariete 2718/1, Cecotec Conga 3790, Cecotec Conga 3890 ULTRA, Cecotec Conga 3890 VITAL, Cecotec Conga 4690 ULTRA, Cecotec Conga 7090 IA, Ecovacs Deebot N8, Ecovacs Deebot N8+, Ecovacs Deebot N8 Pro, Ecovacs Deebot N8 Pro +, Ecovacs Deebot U2, Ecovacs Deebot T9, Ecovacs Deebot T9 +, Eta Aron 2512, EZIclean Aqua Connect X550, iRobot Roomba 675, iRobot Roomba 692, iRobot Roomba Combo R1138, iRobot Roomba i3 i3158, iRobot Roomba i3+ i3558, iRobot Roomba I4+ I4558, iRobot Roomba J7 J7158 40, iRobot Roomba J7+ J7558 40, Lidl / Silvercrest nr art. 100327256, Miele Scout RX3 Runner, Neato D8, ProfiCare PC-BSR 3042, Roborock S7, Rowenta RR7675WH X-Plorer Serie 75, Rowenta RR7975WH X-plorer Serie 95 Animal, Samsung Jet Bot+ VR30T85513W, Samsung Jet Bot AI+ VR50T95735W, Sencor SRV 6250BK-EUE3, Tesla RoboStar iQ300, Xiaomi Dreame D9, Xiaomi Mi Robot Vacuum Cleaner Mop, Xiaomi Mi Robot Vacuum Mop Essential, Zaco A9s Pro, Zaco A10

Jedna ładowarka do różnych urządzeń

0

Stos ładowarek – każda do innego urządzenia? Za dwa lata pozbędziemy się niepotrzebnych ładowarek. Do każdego mobilnego urządzenia będzie pasowała ta sama, jednolita ładowarka.

Decyzję o ujednoliceniu ładowarek do urządzeń mobilnych właśnie podjął Parlament Europejski. Wszystkie smartfony, tablety i aparaty fotograficzne niezależnie od marki czy modelu będzie można ładować jedną ładowarką USB typu C.

Nowe prawo wejdzie w życie jesienią 2024 r. Na jednolitą ładowarkę do laptopów musimy poczekać do wiosny 2026 r.

Jednolita ładowarka dla środowiska

– Zmierzamy w kierunku ograniczenia tysięcy ton elektrośmieci – mówi europosłanka, Róża Thun, która od lat pracowała nad ujednoliceniem ładowarek w Unii Europejskiej.

– Szacuje się, że wyrzucone i nieużywane ładowarki stanowią około 11 tys. ton e-odpadów rocznie – dowiadujemy się z komunikatu Paramentu Europejskiego.

Jednolita ładowarka dla naszych kieszeni

Na nowych regulacjach skorzysta nie tylko środowisko naturalne, ale także oszczędzą konsumenci. Po pierwsze nie będą musieli kupować kilku różnych ładowarek do swoich urządzeń. Po drugie będą mieli wybór podczas zakupów: będą mogli kupić sprzęt z nową jednolitą ładowarką albo bez niej. PE prognozuje, że konsumenci oszczędzą 250 mln euro rocznie na niepotrzebnych zakupach ładowarek.