0,00 zł

Brak produktów w koszyku.

Pestycydy w produktach Chodakowskiej i Lewandowskiej

Aż 11 pestycydów w jednym batoniku dla dzieci i tylko jeden spośród dziewięciu przebadanych produktów całkowicie wolny od szkodliwych substancji. Test produktów Ewy Chodakowskiej i Anny Lewandowskiej pokazał, że nawet „zdrowe” przekąski mogą zawierać koktajl pestycydów.

Czy batoniki, ciasteczka, musli, liofilizowane truskawki i owsianka sygnowane nazwiskami najpopularniejszych polskich trenerek fitness są naprawdę tak zdrowe, jak obiecują ich twórczynie? Test Fundacji Pro-Test pokazuje, że niekoniecznie. Kupiliśmy dziewięć produktów Anny Lewandowskiej i Ewy Chodakowskiej i oddaliśmy je do zbadania w laboratorium, żeby sprawdzić, czy zawierają pozostałości pestycydów. Wyniki mogą zaskoczyć. I to nie tylko najbardziej zagorzałych fanów zdrowego stylu życia.

Test produktów „fit” – laboratorium kontra marketing

Produkty oznaczone jako „fit”, „raw”, „kids” czy „zdrowe” mają dawać konsumentom poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy firmują je znane nazwiska promujące zdrowy styl życia. Produkty polecane przez Annę Lewandowską i Ewę Chodakowską kojarzą się ze zdrowiem, fit stylem życia i budzą zaufanie. Ale czy na pewno są tak czyste, jak sugerują reklamy i skojarzenia z naszymi narodowymi trenerkami?

Aby to sprawdzić, kupiliśmy w sklepach dziewięć produktów spożywczych z linii BeRaw! Ewy Chodakowskiej, Purella Superfoods również firmowanych jej nazwiskiem oraz Foods by Ann Anny Lewandowskiej. Próbki trafiły do Zakładu Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach, gdzie zostały przebadane pod kątem obecności pozostałości aż 516 pestycydów.

Wyniki testu: pestycydy w niemal wszystkich produktach

Spośród dziewięciu przebadanych produktów tylko jeden nie zawierał żadnych pozostałości pestycydów. W pozostałych ośmiu wykryliśmy od jednej do jedenastu różnych substancji. Najwięcej pestycydów znajdowało się w… batoniku dla dzieci.

BeRaw! Kids Batonik Guma Balonowa – rekordzista z 11 pestycydami

Najbardziej zatrważający wynik dotyczył produktu BeRaw! Kids Batonik Guma Balonowa Ewy Chodakowskiej. Badacze wykryli w nim pozostałości aż 11 różnych pestycydów, w tym acetamipryd w ilości 0,089 mg/kg.

Dla porównania w żywności dla niemowląt i małych dzieci przepisy UE dopuszczają maksymalnie 0,01 mg/kg każdego pestycydu. To oznacza, że w tym batoniku wartość była ponad ośmiokrotnie wyższa, i to tylko dla jednej substancji! Trzeba tu jednak zaznaczyć, że przytoczona norma nie obowiązuje testowanego batonika, ponieważ nie należy od do kategorii żywności specjalnego przeznaczenia. To oznacza, że – mimo iż przekaz na opakowaniu oraz na stronie inernetowej produktu wyraźnie stwierdza, że batonik jest skierowany m.in. do dzieci – wcale nie musi on trzymać wspomnianego limitu.

Niemniej jednak producenci powinni dokładać najwyższej staranności, aby produkty, które kierują do dzieci, zachowywały jak najlepszą jakość i czystość. Dzieci są szczególnie narażone na negatywne skutki kontaktu z pestycydami. Ich organizmy dopiero się rozwijają. Układ nerwowy, hormonalny i odpornościowy oraz organy nie są jeszcze w pełni dojrzałe, dlatego nawet niewielkie dawki toksycznych związków mogą zaburzać procesy rozwoju. Ponadto dzieci mają mniejszą masę ciała niż dorośli, co oznacza, że ta sama ilość szkodliwej substancji stanowi dla nich relatywnie większe obciążenie. Dlatego organizacje zdrowia publicznego, w tym WHO i EFSA, od lat podkreślają, że ograniczenie pozostałości pestycydów w żywności przeznaczonej dla dzieci powinno być jednym z priorytetów producentów i organów kontrolnych.

Czym właściwie jest acetamipryd wykryty w batoniku Ewy Chodakowskiej? To pestycyd stosowany do zwalczania szkodników w uprawach. Jest zaklasyfikowany jako neonikotynoid, czyli związek chemicznie zbliżony do nikotyny. Działa na układ nerwowy owadów, powodując ich paraliż. Niestety przy okazji szkodzi też pszczołom i innym owadom zapylającym.

Acetamipryd może mieć również neurotoksyczny wpływ na ludzi, zwłaszcza dzieci. Badania wykazały jego obecność w płynach ustrojowych kobiet w ciąży i dzieci, co budzi uzasadnione obawy o jego wpływ na rozwój układu nerwowego.

Wśród pozostałych pestycydów wykrytych w testowanym batoniku BeRaw! Kids Guma Balonowa znalazły się też pozostałości: azoksystrobiny, boskalidu, cyprodynilu, fluopyramu, heksytiazoksu, lambda-cyhalotryny, metalaksylu, pyrimetanilu, piryproksyfenu i tebukonazolu.

To prawdziwy koktajl chemiczny, którego łączny wpływ na zdrowie nie został dokładnie zbadany. Eksperci podkreślają jednak, że takie mieszanki mogą mieć efekt synergii – działanie poszczególnych substancji może się wzajemnie potęgować, zwiększając toksyczność.

Energy Simple Bar Foods by Ann – 4 składniki i …7 pestycydów w batonie

Niewiele lepiej wypadł Energy Simple Bar Truskawkowy marki Foods by Ann, czyli produkt sygnowany nazwiskiem Anny Lewandowskiej. W batoniku przeznaczonym dla dorosłych i dla dzieci wykryto siedem różnych pestycydów.

Na stronie producenta czytamy, że te batony uwielbiają rodzice i dzieci oraz że można je zabrać do szkoły czy na zajęcia pozalekcyjne. A więc i w tym przypadku mamy jasną sugestię, że batonik jest polecany również dzieciom.

Producent zachęca też, by cieszyć się słodką chwilą bez wyrzutów sumienia. Jednak w świetle wyników naszego testu wyrzuty sumienia mogą pojawić się raczej u producenta niż u konsumentów. Produkt przeznaczony m.in. dla najmłodszych nie powinien zawierać pozostałości pestycydów, tym bardziej że istnieją technologie i surowce pozwalające ich uniknąć.

Na opakowaniu batona czytamy „tylko 4 składniki”. Wypadałoby jednak napisać „4 składniki i 7 pestycydów”.

Malation w ciasteczkach – zakazany w Polsce pestycyd

W Bezglutenowych ciasteczkach owsianych Foods by Ann laboratorium wykryło malation – pestycyd z grupy związków fosforoorganicznych, który ze względu na dużą szkodliwość dla środowiska, został wycofany z rejestru w Polsce. Obecność tej substancji w ciasteczkach może wskazywać, że surowce do ich produkcji pochodzą z importu z krajów, w których malation nadal jest stosowany.

Oprócz malationu, ciasteczka Anny Lewandowskiej zawierały też kaptan – fungicyd stosowany w uprawach owoców i warzyw. Obecność dwóch pestycydów w batoniku to i tak całkiem dobry wynik na tle pozostałych testowanych produktów.

Pozostałe produkty: pestycydy nawet w musli i owsiankach

Pestycydy wykryto również w innych produktach z badania, a były to:

Owsianka truskawka & aronia Foods by Ann Anna Lewandowska – 4 substancje (warto tu zaznaczyć, że to kolejny z produktów Anny Lewandowskiej, które są polecane dla m.in. dla dzieci).

Liofilizowane truskawki Foods by Ann Anna Lewandowska – 3 pestycydy.

Purella Superfoods Super Musli energia morwa, maca, chia dostępne w sklepie Ewy Chodakowskiej – 2 pestycydy.

Ciasteczka owsiane z orzechami nerkowca, żurawina i rodzynkami Foods by Ann Anna Lewandowska – 2 pestycydy.

Baton Ewy Chodakowskiej BeRaw! Cripsy Fruit starwberry & brownie – 2 pestycydy.

Baton Ewy Chodakowskiej BeRaw! Energy Plum Dark chocolate cover – 1 pestycyd.

Jedynym produktem wolnym od pozostałości pestycydów w naszym teście okazało się musli proteinowe kakao, orzeszki arachidowe, czekolada marki Purella Superfoods, które Ewa Chodakowska oferuje w swoim sklepie.

Paradoks prawa: w owocach są limity, w batonach – nie ma

Jak to możliwe, że produkty nawet z aż 11 różnymi szkodliwymi substancjami  mogą trafić na sklepowe półki i nawet nie obowiązują ich żadne normy dotyczące pestycydów? Prawo unijne ustala dopuszczalne poziomy pozostałości pestycydów dla jednorodnych surowców, np. jabłek, pszenicy czy orzechów. Baton lub musli to jednak produkty złożone, czyli mieszanina wielu składników. Dla takich wyrobów nie ma określonych limitów.

To luka, która sprawia, że producent nie musi kontrolować końcowego produktu pod kątem zawartości pestycydów. Wystarczy, że poszczególne surowce spełniają normy. Problem w tym, że w praktyce często nawet tego nie sprawdza.

Zdrowszy wybór? Marketing kontra rzeczywistość

Na internetowej stronie marki BeRaw współtworzonej przez Ewę Chodakowską czytamy: „BeRaw Kids stworzyliśmy z ogromnej troski o młode pokolenie oraz rodziców, którzy chcą dla swoich dzieci jak najlepiej.” W zestawieniu z wynikami testu brzmi to jak ponury żart. Bo jak pogodzić „zdrowszy wybór” z obecnością 11 pestycydów w produkcie dla dzieci?

Produkty przeznaczone dla najmłodszych powinny być szczególnie rygorystycznie kontrolowane. Tymczasem nasze wyniki wskazują, że w tym przypadku mogło zabraknąć nawet podstawowych procedur weryfikacji surowców. Wystarczyłoby wymagać od dostawców certyfikatów czystości pestycydowej, by uniknąć takich sytuacji.

Nie tylko zdrowie – także etykiety pod lupą

Podczas testu zwróciliśmy też uwagę na nieścisłości w oznakowaniu. Otóż na opakowaniu batonu Ewy Chodakowskiej BeRaw! Kids Guma balonowa brakuje informacji o gramaturze. Niełatwo też zorientować się, co to właściwie za produkt: batonik czy guma balonowa. Takie dwie nazwy widzimy na froncie opakowania. Zabawna postać z puszczająca balona z gumy nie ułatwia zadania. Gdyby na etykiecie zostało jasno zakomunikowane „baton o smaku gumy balonowej” zapewne wielu konsumentów uniknęłoby niespodzianki po otwarciu opakowania.

Z kolei opisy na froncie opakowań batonów BeRaw! Cripsy Fruit oraz BeRaw! Energy są wyłącznie w języku angielskim. To utrudnia polskiemu konsumentowi zrozumienie, co tak naprawdę kupuje.

Również zdjęcia na opakowaniach większości testowanych produktów niewiele mówią nam, co znajduje się w środku. Owszem, widnieje obok nich napis małą czcionką, że są to zdjęcia symboliczne, ale w praktyce mogą wprowadzać w błąd – przedstawiają coś innego niż to, co znajduje się w środku.

Zobacz, co przedstawia zdjęcie na etykiecie, a co znaleźliśmy w środku opakowania:

Zaufanie zobowiązuje

Ewa Chodakowska i Anna Lewandowska ruszyły z kanapy miliony Polaków, stając się symbolem zdrowego stylu życia – aktywności, motywacji i „fit” podejścia do codzienności. Trudno nie docenić ich roli w popularyzowaniu aktywności fizycznej i zdrowych nawyków. Ale wraz z tą popularnością idzie społeczna odpowiedzialność.

Jeśli ktoś buduje markę na autorytecie „zdrowia”, jego produkty powinny być nie tylko smaczne i modne, ale przede wszystkim czyste i bezpieczne. Bo konsument, sięgając po batonik sygnowany nazwiskiem znanej trenerki, ufa, że wybiera zdrowszą alternatywę.

Niestety, nasz test pokazuje coś przeciwnego: koktajl pestycydów w batonach polecanych m.in. dzieciom to nie jest „zdrowszy wybór”.

Wnioski z testu

Tylko jeden „czysty”
Spośród dziewięciu przebadanych produktów tylko jeden nie zawierał pestycydów.

11 pestycydów w jednym batoniku
W batoniku BeRaw! Kids Guma Balonowa Ewy Chodakowskiej wykryto aż 11 szkodliwych substancji.

Zakazany w uprawach malation wykryty w ciastkach
W produktach Foods by Ann Anny Lewandowskiej również obecne były pestycydy, w tym zakazany w uprawach w Polsce malation.

Pestycydy w świetle prawa
Brak precyzyjnych regulacji dla żywności złożonej pozwala producentom unikać odpowiedzialności.

TAK TESTOWALIŚMY

Laboratorium Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach przebadało akredytowanymi metodami badawczymi na zlecenie Fundacji Pro-Test 11 próbek produktów oferowanych jako „zdrowa żywność” i firmowanych nazwiskami Ewy Chodakowskiej i Anny Lewandowskiej. Laboratorium oznaczyło w nich zawartość 516 pestycydów. Produkty do testu zostały zakupione we wrześniu 2025 r. w sklepach stacjonarnych w Warszawie oraz w sklepach internetowych.

Test opon zimowych 2025: 11 modeli nie zdało!

31 OPON ZIMOWYCH W TEŚCIE: Aż 11 z 31 przebadanych opon uzyskało fatalne wyniki w teście. To znaczy, że mogą być niebezpieczne na drodze. Test opon zimowych 2025 ujawnił ogromne różnice w jakości między modelami i wskazuje, jakie opony kompletnie zawiodły na mokrej, śliskiej czy zaśnieżonej nawierzchni. Sprawdź, które zimówki zapewnią ci bezpieczeństwo, a których lepiej unikać za wszelką cenę.

Kiedy temperatura spada, a drogi zamieniają się w śliską pułapkę, to właśnie opony w znacznej mierze decydują o tym, czy samochód zatrzyma się na czas. Zimówki mają zapewniać bezpieczeństwo, ale czy rzeczywiście każda z nich spełnia swoją rolę? Najnowszy test opon zimowych 2025 pokazuje, że między poszczególnymi modelami różnice są ogromne. I choć nie zawsze droższe oznacza lepsze, to w tym roku tanie opony boleśnie zawiodły oczekiwania. Z drugiej strony – jak pokazał ten test opon – wyższa cena też nie jest gwarancją jakości.

Jak testowane są opony zimowe 2025

31 modeli opon zimowych z sezonu 2025/2026 pojechało do laboratorium i na tory testowe. Tym razem specjaliści wzięli pod lupę opony w popularnym rozmiarze 225/40 R18, montowany m.in. w samochodach klasy średniej. Każdy z testowanych produktów musiał przejść serię wymagających testów: od hamowania na śniegu i lodzie, przez aquaplaning i prowadzenie na mokrej nawierzchni, po testy zużycia, hałasu i efektywności, czyli wpływu na zużycie paliwa. Oceniano nie tylko przyczepność, ale też trwałość i wpływ opon na środowisko, czyli całość tego, co naprawdę liczy się w codziennej eksploatacji.

Tanie zimówki: duże ryzyko, mała oszczędność

Test opon zimowych 2025: Tanie modele zawiodły, ale i wyższa cena nie zawsze nie jest gwarancją jakości.

Tegoroczna edycja przyniosła sporo niespodzianek. Po raz pierwszy do testu włączono tak dużo tanich opon. Ceny testowanych modeli zaczynają się już od 231 zł za sztukę. Zaś najdroższe opony w teście kosztują 766 zł.

To w większości tanie modele zamykają ranking opon. Ale – uwaga – co ciekawe, wśród ocenionych niedostatecznie, znalazła się opona za 535 zł, a więc wcale nie tania.

Budżetowe opony miały być alternatywą dla markowych modeli, które mogą kosztować nawet ponad trzy razy więcej. Niestety, wyniki tych budżetowych produktów pokazują, że oszczędność na oponach zimowych może skończyć się niebezpiecznie.

Szokujący wynik: 11 z 31 opon wypadło źle

Okazało się, że aż 11 z 31 przetestowanych opon nie poradziło sobie z podstawowymi zadaniami, jak utrzymanie stabilności na zakrętach czy skuteczne hamowanie na mokrej drodze. To sprawiło, że w końcowej klasyfikacji wylądowały wśród opon uznanych przez ekspertów za zdecydowanie niepolecane.

Które opony zimowe 2025 warto kupić?

Na szczęście nie wszystkie opony zawiodły. Wśród testowanych znalazły się też produkty, które w każdych warunkach – zarówno na suchym, jak i na mokrym asfalcie, a także na błocie pośniegowym czy śniegu – zapewniły dobrą przyczepność i przewidywalne prowadzenie.

W dalszej części raportu dowiesz się, które konkretnie modele naprawdę zasługują na miano najlepszych opon zimowych 2025 roku i dlaczego to właśnie one zdobyły najwyższe noty. W tabeli z wynikami testu poniżej znajdziesz oceny wszystkich 31 przetestowanych opon, a więc dowiesz się też, których lepiej nie kupować, jeśli zależy ci na bezpiecznej jeździe.

CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST
 
WYNIKI TESTU. Oceny 31 opon zimowych w rozmiarze 225/40/ R18 92 H/V do samochodów klasy średniej są przedstawione w tabeli. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak Continental, Goodyear czy Michelin, ale także tańsze, mniej znane marki, takie jak: Syron, Imperial czy Nankang. Ceny testowanych opon wahają się od 321 do 766 zł za sztukę. Nasze opony musiały wykazać się bezpieczeństwem jazdy w warunkach zimowych. Badacze sprawdzili je na jezdni mokrej, suchej oraz na lodzie i śniegu. Opony zostały porównane także pod względem ich właściwości ekologicznych. Te wszystkie cechy opon zimowych zostały ocenione przez ekspertów w badaniach laboratoryjnych oraz w praktyce podczas jazdy w różnych warunkach.
 
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Które opony zimowe wybrać, żeby były jak najbezpieczniejsze i oszczędne? Jak prawidłowo przewozić opony? Na te i inne pytania odpowiadamy w teście.
 
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych opon zimowych (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.

Testowane opony: Apollo Aspire XP Winter, Bridgestone Blizzak 6, Ceat WinterDrive, Continental WinterContact TS 870 P, CST Medallion Winter WCP1, Dunlop Winter Sport 5, Evergreen EW66, Firestone Winterhawk 4, Giti GitiWinter W2, Goodride SW608,Goodyear UltraGrip Performance 3, GT Radial WinterPro 2 Sport, Fulda Kristall Control HP2, Hankook Winter i*cept evo3 W330, Imperial Snowdragon UHP, Kleber Krisalp HP3, Landsail Winter Lander, Matador MP93 Nordicca, Maxxis Premitra Snow WP6, Michelin Pilot Alpin 5, Momo W-20 North Pole, Nankang Winter Activa 4, Nokian Tyres Snowproof P, Petlas SnowMaster 2 Sport, Point S Winter S, Radar Dimax Winter, Semperit Speed-Grip 5, Star Performer Stratos UHP, Syron Everest 2, Tomket Snowroad Pro 3, Uniroyal WinterExpert

Test pralek: Znaleźliśmy tanią i dobrą

56 PRALEK W TEŚCIE: Przetestowaliśmy 56 pralek i znaleźliśmy kilka, które możemy polecić ci z czystym sumieniem. Dwie z nich są do tego tanie. Sprawdź, jaką pralkę kupić, żeby nie przepłacić i cieszyć się czystym praniem.

Nasz test pralek to nie lada wyzwanie dla tych urządzeń. W badaniach laboratoryjnych pralki musiały przejść przez restrykcyjne testy. Okazało się, że wiele modeli nie sprawdziło się w swoim podstawowym zadaniu – praniu.

Jak prały, płukały i wirowały?

Efekty prania pozostawiały niejednokrotnie wiele do życzenia. Również wirowanie i płukanie nie każdej pralce wychodziło tak, jak tego oczekiwaliśmy. Najsłabsze oceny musieliśmy jednak wystawić za czas prania. Pod tym względem tylko jedna pralka była bardzo dobra, ale… to ta, która najgorzej prała. Jak więc widać: coś za coś – jeśli chcesz mieć dobrze doprane ubrania, musisz uzbroić się w cierpliwość.

Skuteczne pranie, płukanie, wirowanie, szybkość, hałas, oszczędność… Wybór nowej pralki to nie lada wyzwanie, ale z pomocą przychodzi ten test.

Ale nasz test pralek pokazał też mocne strony niektórych urządzeń. Najlepszą informacją dla ciebie jest pewnie ta, że za dobrą jakość wcale nie trzeba dużo płacić. Wręcz przeciwnie: dwie z najtańszych pralek w teście – za mniej niż 1500 zł – uplasowały w czołówce rankingu: dobrze dopierają plamy, świetnie wirują i skutecznie wypłukują resztki detergentu.

Jeśli już mówimy o cenie, to nie tylko ona będzie miała wpływ na to, ile będzie cię kosztowała pralka. Ważne jest tu zużycie prądu i wody. Pod tym względem też porównaliśmy nasze pralki. Musisz wiedzieć, że wysoka klasa energetyczna, którą widzisz na etykiecie, wcale nie oznacza, że pralka będzie oszczędzała wodę i prąd. My sprawdziliśmy rzeczywiste koszty prania w przeliczeniu na kilogram ładunku.

Ładowana od frontu czy od góry?

Najpopularniejsza pralka to ta ładowana od frontu. Ale do testu włączyliśmy też cztery modele ładowane od góry. Takie pralki są węższe (mają ok. 40 cm szerokości), więc zmieszczą się nawet do małej łazienki.

Tylko jak wypadają pod względem jakości w porównaniu z klasycznymi pralkami? Wyniki mogą cię zaskoczyć. Sprawdź nasze porównanie w tabeli na końcu artykułu.

Ile kosztuje pranie w pralce?

Koszty eksploatacji pralki w dużej mierze zależą od pojemności jej bębna. W teorii w wyborze oszczędnej pralki ma pomóc etykieta energetyczna. Aktualnie pralki są na niej oznaczone literami od A (najbardziej oszczędna) do G (najmniej oszczędna). Musisz jednak wiedzieć, że producenci wyliczają klasę energetyczną pralki głównie na podstawie programu oszczędnego „Eco 40-60”. Tymczasem my w naszych testach sprawdzamy, ile prądu i wody pralki zużywają w realistycznym scenariuszu użytkowania – w twoim domu. A ponieważ konsumenci najczęściej włączają program podstawowy, my obliczamy wydajność pralek właśnie w tym programie.

5 RZECZY, KTÓRE WARTO WIEDZIEĆ O POJEMNOŚCI BĘBNA

1. Większy bęben nie zawsze oznacza lepszy wybór.
 
2. Kup pralkę, której bęben będziesz w stanie bez problemu zapełnić. Im więcej wolnego miejsca w pralce, tym bardziej pranie jest nieopłacalne.
 
3. Pralki działają najlepiej, kiedy bęben jest wypełniony zgodnie z limitem danego programu.
 
4. Im większa pojemność, tym zwykle wyższa cena zakupu pralki, ale też wyższe koszty jej użytkowania.
 
5. Jeśli wolisz prać często, ale małe ilości, wybierz mniejszy bęben. Jeśli wolisz prać wszystko naraz, postaw na większy.

Czego jeszcze nie wiesz o etykiecie energetycznej pralki? Sprawdź tutaj.

Nasz test pralek pokazał, że niektóre z najbardziej energooszczędnych urządzeń piorą słabo. Na szczęście w teście są też modele, które nie będą zużywały dużo wody i prądu, a jednocześnie mogą pochwalić się dobrymi efektami prania. Znajdziesz je w tabeli z wynikami testu, poniżej.

Jaka pojemność bębna pralki najlepsza dla ciebie?

Pojemność bębnów pralek w naszym teście waha się od 6 kg do 12 kg. Jaka pojemność będzie dobrym wyborem dla ciebie?

Najpopularniejsze są modele pralek o pojemności 9 kg i 10 kg, ale w większości średnich gospodarstw domowych pralka z bębnem 8 kg będzie w pełni wystarczająca.

Pojemność bębna określa liczbę kilogramów suchych ubrań, które można do niego włożyć. Jednak podana wartość dotyczy zwykle tylko głównego programu do prania bawełny. W innych programach pojemność jest mniejsza. Czasem nawet o połowę.

Jaka prędkość wirowania pralki?

Cykl wirowania usuwa wodę z ubrań po zakończeniu prania. Maksymalne prędkości wirowania wynoszą od 1000 obr./min do 1800 obr./min. W naszym teście najmniej – 1000 obrotów – mają dwie pralki: Indesit IM 760 MY TIME SPT i Candy EY4061DW4/1-S. Najwięcej pralek w teście potrafi wirować z maksymalną prędkością 1400 obr./min.

Dobra pralka powinna usuwać większość wody z ubrań, skracając czas suszenia – zarówno w suszarce, jak i na sznurku. Ale czy im więcej obrotów, tym lepiej? Niekoniecznie. Dowód? To wyniki badania skuteczności wirowania: nasz test pralek jasno pokazuje, że pralka z wyższą prędkością wirowania niekoniecznie usuwa więcej wody niż wolniejsza. O które dokładnie modele chodzi? Sprawdź w tabeli z wynikami testu, w rubryce „wirowanie”.

Zastanawiasz się, jak to możliwe, że tak się dzieje? To proste: powodem może być fakt, że niektóre szybko wirujące pralki nie utrzymują maksymalnych obrotów tak długo, jak te wolniejsze.

Co jeszcze musisz wiedzieć o liczbie obrotów pralki?

Po pierwsze wyższa prędkość wirowania może zwiększyć cenę pralki. Zatem nie zawsze warto kupować model z jak najwyższą liczba obrotów i dopłacać za te obroty. Lepiej wybrać pralkę wirującą nieco wolniej, ale za to z dobrą oceną za wirowanie i przy okazji – tańszą.

Po drugie szybsze wirowanie często wiąże się z większym hałasem. To kolejny powód, dla którego nie ma sensu za wszelką cenę poszukiwać modelu o bardzo dużej liczbie obrotów.

CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST
 
WYNIKI TESTU. Oceny 56 pralek są przedstawione w tabelach – oddzielnie dla pralek ładowanych od frontu i oddzielnie dla mniejszych modeli ładowanych od góry. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak Bosch, LG, Samsung, Beko, Whirlpool czy Candy oraz wiele innych. Ceny testowanych pralek wahają się od 1445 do 5499 zł. Pralki z testu wirują z prędkością od 1000 do 1400 obrotów na minutę i pomieszczą od 6 do 11 kg prania. Nasze pralki musiały wykazać się znakomitą skutecznością prania (co niestety nie każdej się udało), a także wirowania i płukania. Ponadto muszą być ciche i oszczędne, a ich obsługa nie może przysparzać problemów. Te wszystkie cechy pralek zostały porównane przez ekspertów w badaniach laboratoryjnych.
 
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Jaka pralka jest idealna do twojego gospodarstwa domowego? Najpierw musisz odpowiedzieć sobie na kilka pytań, żeby dobrać odpowiedni rozmiar pralki. Z testu dowiesz się też, który model wybrać, żeby nie przepłacić. Jak się bowiem okazało, jedna z najtańszych pralek wypadła w badaniach lepiej niż kilka drogich.
 
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych pralek (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.

Testowane pralki:

Ładowane od frontu: AEG LF6KIEL, AEG LFR7314O4C, AEG LR63BERLIN, Beko B5W59411AG, Beko BM3WFSU38213, Beko WTA 10712 XSWR, Bosch WAN2827FPL, Bosch WGE02400PL, Bosch WGE03201PL, Bosch WGG244Z9PL, Bosch WGG244ZEPL, Candy BR 410B8-S, Candy EY284DWM5/1-S, Candy EY4061DW4/1-S, Haier HW110-BD14397U1, Haier HW90-BP14939, Hisense WF1G7021BW, Hisense WF1Q9041BW, Hisense WF3S1043BW3, Hisense WF3S9043BB3, Hisense WF3S9043BW3, Hisense WF7S1247BW, Indesit BWA 81496X KV UK, Indesit IM 760 MY TIME SPT, LG F4A1009NWK, LG F4X1008NWH, LG F4X1009NWB, LG F4X1009NWK, LG F4X7511TBB, Miele WEA 135 WCS, Miele WEB685 WCS 125 Edition, Miele WED385 WCS, Miele WSA 123 WCS, Miele WWA120 WCS, SamsungWW11DB7B34GWU3, Samsung WW11DB7B94GB, Samsung WW11DB7B94GE, Samsung WW11DG6B25LE, Samsung WW11DG5B25ABEC, Samsung WW11DG5B25AEEU, Samsung WW90DG6U25LEU3, Samsung WW90DG6U85LBU3, Smeg LB1T02AIT, Smeg LB1T82AIT, Smeg LB1T92AIT, Teka WMK 40840 SS, Teka WMK 40940 WH, Whirlpool FFB 7469 WV EE, Whirlpool W6 88 SILENCE PL, Whirlpool W8 09AD SILENCE, Whirlpool W8 99AD SILENCE PL, Whirlpool WSB 725 K IT

Ładowane od góry: AEG LTA6G7331E, Candy TCA474TM5-S, Electrolux EW6T526B, Electrolux EW7T336A

Test: 15 najlepszych laptopów

15 LAPTOPÓW W TEŚCIE: Wśród laptopów do 5000 zł masz do wyboru sporo dobrych modeli. Generalnie za jakość trzeba płacić, ale w teście mamy dla ciebie kilka niedrogich perełek.

W tym teście zebraliśmy dla ciebie tylko najlepsze laptopy dostępne na rynku. Większość zasługuje na oceny dobre. Dwa okazały się nawet bardzo dobre. Wszystkie idealnie nadadzą się do prac biurowych: korzystania z internetu, wysyłania maili czy pracy z dokumentami. Wszystkie dobrze poradzą sobie też z obróbką zdjęć i filmów. Jedynie model z ostatniego miejsca w rankingu ma nieco słabszą wydajność, no ale ma też najniższą cenę w teście.

Niezależnie od tego, czy szukasz szybkiego komputera do domu lub biura, czy lekkiego i poręcznego laptopa z dobrą baterią, idealnego w podróży, w tym teście 15 najlepszych notebooków znajdziesz model odpowiedni dla siebie.

Porównanie laptopów: Na co zwrócić uwagę przy zakupie

Nie wiesz, od czego zacząć wybór laptopa najlepszego dla twoich potrzeb? Poniższe kryteria pomogą ci w podjęciu decyzji:

Cena

Szukasz dobrego komputera w stosunkowo niskiej cenie? W naszym teście znajdziesz kilka godnych polecenia urządzeń za mniej niż 5000 zł. Jest też jeden dobry notebook za 3864 zł.

Bateria

Urządzenia z mocną baterią potrafią wytrzymać nawet ponad 18 godzin pracy. Rekordzista pod tym względem z naszym teście wytrzymał ponad dobę korzystania z internetu i oglądania filmów! Prawie wszystkie laptopy w teście uzyskały oceny bardzo dobre za działanie akumulatora. Warto jednak zwracać uwagę nie tylko na czas pracy baterii do momentu wyładowania, ale także na jak najkrótszy czas ładowania. Ten parametr też podajemy w tabeli z wynikami testu, którą znajdziesz poniżej.

Wyświetlacz

Jaki rozmiar wyświetlacza będzie optymalna? 13, 15, czy 16 cali? Pamiętaj, że oprócz rozmiaru warto zwrócić też uwagę na rozdzielczość i jasność ekranu. A jeśli chcesz od czasu do czasu korzystać z komputera jak z tabletu, sprawdź, czy ma ekran dotykowy.

ZMIANA SYSTEMU

14 października 2025 r. Microsoft kończy wsparcie dla systemu Windows 10. Od tego momentu system nie będzie już otrzymywał aktualizacji zabezpieczeń, co sprawi, że stanie się bardziej podatny na wirusy i ataki hakerskie. Jeśli nadal korzystasz z komputera z systemem Windows 10 dla bezpieczeństwa lepiej sprawdź, czy twoje urządzenie można zaktualizować do Windows 11. Jeśli tak, aktualizacja jest najprostszym i najlepszym rozwiązaniem. Jest ona darmowa dla posiadaczy Windows 10
 
Jeśli jednak twój komputer nie spełnia wymagań Windows 11, warto rozważyć zakup nowego laptopa lub korzystać ze swojego urządzenia z alternatywnym systemem operacyjnym. Istnieje też możliwość otrzymywania od Microsoftu przez kolejny rok aktualizacji zabezpieczeń dla Windows 10, zazwyczaj jednak jest to usługa płatna.
 
Wszystkie laptopy z tego testu mają już Windows 11.

Wydajność graficzna

Wiele laptopów nie ma oddzielnego procesora graficznego. Osoby, które regularnie korzystają z programów graficznych, zajmują się montażem wideo lub grają w gry wymagające dużych zasobów graficznych, powinny wybrać urządzenie z dedykowaną kartą graficzną.

Złącza

Komputery oferują wiele różnych portów: najnowocześniejsze i najbardziej wszechstronne to USB-C oraz Thunderbolt (generacje 4 i 5). Umożliwiają one podłączenie zewnętrznych dysków twardych, a często także monitorów czy zasilaczy. USB-A jest praktyczne do podłączenia starszych urządzeń, takich jak pendrive’y, kamerki internetowe czy myszki. HDMI służy jako wyjście wideo, np. do monitorów zewnętrznych. Port LAN do kabla sieciowego bywa przydatny, gdy Wi-Fi działa niestabilnie. Przed zakupem laptopa zastanów się, jakie wejścia będą cxi potrzebne.

Ciężar

Często podróżujesz? Z pewnością docenisz kompaktowe i lekkie modele z naszego testu. Te najlżejsze ważą 1,2 kg. Najcięższy zaś – 2,2 kg.

Minimalne wyposażenie laptopa, jakiego potrzebujesz

Jeśli laptop spełnia poniższe minimalne wymagania techniczne, a przy tym wybierzesz model, który oceniliśmy dobrze lub bardzo dobrze, na pewno będziesz z niego zadowolony. Zajrzyjmy więc do środka naszych komputerów:

CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST
 
WYNIKI TESTU. Oceny 15 laptopów są przedstawione w tabeli. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak Apple, HP, Lenovo czy Dell, a także wielu innych. Ceny testowanych laptopów wahają się od 3864 do 15499 zł. W tym teście pokazujemy tylko te najlepsze wybory. Każdy z laptopów musiał wykazać się jak najwyższą wydajnością obliczeniową i graficzną. Oceniliśmy też, jak sprawdzają się w praktyce, m.in. w podczas korzystania z internetu i poczty. Porównaliśmy je też jakość wyświetlaczy i baterii. I w końcu przyjrzeliśmy się łatwości ich użycia i wszechstronności. Te wszystkie cechy laptopów, i jeszcze więcej, zostały ocenione przez ekspertów w badaniach laboratoryjnych.
 
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Na co zwracać uwagę podczas wyboru laptopa? Jak nie pogubić się w gąszczu skomplikowanych technicznych parametrów? Które z nich są naprawdę ważne dla ciebie? Wyjaśniamy te zawiłości prostym językiem, zrozumiałym dla laika. Dzięki temu testowi wybór nowego laptopa stanie się prosty. Dowiesz się też, który laptop kupić, żeby nie przepłacić.
 
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych laptopów (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.

Testowane laptopy: Acer Swift 16 AI, Apple MacBook Air 13″ M3, Apple MacBook Air 13,6″ M4, Apple MacBook Air 15” M4, Apple MacBook Pro 14” M4, Apple MacBook Pro 16” M4 Pro, Asus ProArt P16, Dell 16 Plus DB16250, Dell XPS 16 9640, HP ZBook Studio 16” G11, Huawei MateBook 14, Lenovo IdeaPad 5 Pro 16ARH7, LG gram Book, Microsoft Surface Laptop 7 13,8” Snapdragon X Plus, Samsung Galaxy Book5 Pro 16”

Test rumianku: Pestycydy w leku!

6 HERBATEK RUMIANKOWYCH W TEŚCIE: Myślisz, że rumianek z apteki to gwarancja czystości? Nasz test sześciu popularnych herbatek rumiankowych pokazał coś zupełnie odwrotnego. Sprawdź, które marki ziołowych herbat z rumianku były czyste, a które zaskoczyły pozostałościami pestycydów!

Kiedy boli brzuch, nie możemy zasnąć albo chcemy się wyciszyć, sięgamy po rumianek. Od wieków uznawany za roślinę o cudownych właściwościach, dziś wciąż gości w niemal każdej kuchennej szafce. Wielu rodziców podaje go nawet niemowlętom, a jeszcze częściej stosuje zewnętrznie – do przemywania skóry. Nic dziwnego, że rumianek jest jedną z najczęściej kupowanych herbatek ziołowych w Polsce. Słowem: to produkt, który budzi nasze zaufanie. Ale czy słusznie? Postanowiliśmy sprawdzić to w teście. Fundacja Pro-Test oddała do laboratorium sześć popularnych herbatek z rumianku: od herbat sprzedawanych w supermarketach, po produkty dostępne w aptece, w tym mające status leku. Badania na zawartość pozostałości 514 pestycydów przeprowadził na zlecenie Fundacji Pro-Test Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach. Co się okazało? Wyniki zaskakują!

Rumianek pod lupą: co naprawdę pijemy?

Do testu kupiliśmy następujące rumianki:

Zielnik Polski Herbapol Lublin

Vitax Zioła

Bifix

Zielnik DOZ – rumianek oferowany przez sieć aptek

a także dwa produkty lecznicze: Zielnik Apteczny Rumianek fix (Polpharma)

oraz Kwiat rumianku Flos

Chcieliśmy się dowiedzieć, czy rumianek sprzedawany jako lek rzeczywiście wyróżnia się większą czystością? Czy produkty apteczne są bardziej godne zaufania od tych ze zwykłego sklepu? Byliśmy też ciekawi, czy rumianek, który przecież stosujemy dla zdrowia, spełnia normy bezpieczeństwa pod względem zawartości pestycydów.

Szokujące wyniki z laboratorium

Co pokazały wyniki badań rumianków, które otrzymaliśmy z laboratorium? Cztery badane produkty zawierały pozostałości pestycydów niedozwolonych do stosowania w rumianku. Ale to jeszcze nie wszystkie szokujące wnioski, jakie płyną z naszego testu…

Najwięcej pestycydów badacze wykryli m.in. w rumianku, który jest… lekiem! Chodzi o Rumianek fix marki Zielnik Apteczny (Polpharma ze Starogardu Gdańskiego). W tym produkcie znaleźliśmy aż trzy różne substancje chemiczne niedozwolone do stosowania w rumianku. To rumianek najbardziej polecany przez farmaceutów w aptece – w kilku aptekach, które odwiedziliśmy przed testem, to właśnie rumianek Zielnik Apteczny Polpharmy nam polecano. Jako, że jest lekiem, podlega, według farmaceutów, najlepszej kontroli jakości.

Trzy pestycydy laboratorium wykryło także w rumianku marki Bifix.

Rumianek Vitax Zioła zawierał dwa pestycydy.

Kolejny przebadany produkt, Zielnik DOZ Rumianek sprzedawany w sieci aptek Dbam o Zdrowie, miał pozostałość jednego pestycydu.

Tylko dwa rumianki z testu – Herbapol Zielnik Polski i Kwiat rumianku Flos – okazały się zupełnie czyste od pozostałości pestycydów. Warto tu zaznaczyć, że Kwiat rumianku marki Flos – podobnie jak produkt Polpharmy – jest lekiem.

Skąd w rumianku zakazane substancje?

Żaden związek chemiczny z tych, które wykryliśmy w testowanych herbatkach, nie jest dopuszczony do stosowania w uprawie rumianku. To kolejny zaskakujący wniosek, który płynie z testu.

W jaki więc sposób te niedozwolone pestycydy znalazły się w rumiankach? Może to wynikać z celowego stosowania zakazanych środków w uprawach. Mogło być też tak, że niechciane pestycydy dostały się do rumianku przez przypadek. Niezależnie od przyczyny, zawsze to producent odpowiada za „czystość” produktu, jaki oferuje konsumentom.

Zaskakujące jest to, że Polpharma – jedna z największych i najnowocześniejszych fabryk farmaceutycznych w Europie – nie potrafi wyprodukować zwykłego rumianku bez pozostałości niedozwolonych pestycydów. Tymczasem mniejszy rodzinny zakład – Flos – oferuje nam rumianek bez żadnych pozostałości pestycydów.

Jak widać, nie zawsze wielkość i renoma firmy świadczą o jakości produktu.

Jakie substancje wykryliśmy w rumianku?

Protiokonazol – powszechny, ale nielegalny w rumianku

We wszystkich rumiankach, w których wykryliśmy pestycydy, znajdował się protiokonazol. Jest to fungicyd, który chroni rośliny przed chorobami grzybowymi. Jak widać, w rumianku jest powszechny, mimo że jest zakazany do stosowania w uprawie tej rośliny.

Czy protiokonazol jest bezpieczny dla naszego zdrowia? Jeśli żywność zawiera pozostałości protiokonazolu w granicach dozwolonych norm i pochodzi z upraw, w których stosowano środki ochrony roślin zgodnie z instrukcjami, to ryzyko dla zdrowia konsumentów jest – zgodnie z aktualną wiedzą – oceniane jako niskie. Niemniej jednak, zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w rumianku protiokonazol nie powinien się w ogóle znajdować. To pokazuje tylko, jak ważne jest ograniczanie pozostałości pestycydów w żywności: nawet jeśli dana substancja mieści się w normie, to dostarczamy ją do naszego organizmu z tylu różnych źródeł, nawet tych, w których teoretycznie nikt się jej nie spodziewa (np. z rumianku), że tracimy kontrolę nad tym, co i w jakich ilościach łącznie trafia do naszego ciała.

Okazuje się, że sięgając po rumianek, możesz wypić koktajl pestycydów

Druga sprawa to zjawisko tzw. „koktajlu pestycydów”, o którym pisaliśmy już wielokrotnie przy okazji naszych poprzednich testów żywności. Chodzi o to, że nie sposób zbadać efektów oddziaływania na nasze zdrowie mieszanki różnych szkodliwych substancji i ich interakcji między sobą. Co z tego, że pestycydy nie przekraczają normy w pojedynczym produkcie, skoro łącznie jest ich w nim często kilka lub nawet kilkanaście (co pokazywaliśmy wielokrotnie w naszych testach).

Dlaczego „koktajl pestycydów” budzi takie obawy naukowców? Niektóre związki mają metabolity (czyli produkty ich przemiany, powstające w organizmach żywych, np. w organizmie człowieka) o własnej aktywności. Jednoczesna obecność kilku pestycydów, a co za tym idzie, kolejnych substancji, które z nich powstają, kiedy je zjemy wraz z żywnością, wymagałaby badań nad tymi mieszaninami. A niestety nie da się zbadać wszystkich takich połączeń substancji w naszym ciele i nikt nie wie, jakie są efekty ich spożywania.

Protiokonazol wykryliśmy w rumiankach marek: Zielnik Apteczny, Bifix, Vitax i Zielnik DOZ.

Pirymifos metylowy – toksyczny środek z magazynu

Większy niepokój od protiokonazolu budzi inna wykryta przez nas substancja: pirymifos metylowy. Dlaczego? Po pierwsze związek ten ma udokumentowaną większą toksyczność, a po drugie – znajdował się w leku.

Pirymifos metylowy wykryliśmy właśnie w rumianku Zielnik Apteczny. Jest to związek stosowany nie bezpośrednio na rośliny, a jako środek do odkażania magazynów, który ma za zadanie usuwanie insektów i innych szkodników z tego typu miejsc.

Ponieważ pirymifos metylowy jest silnie toksyczny, stosując go, trzeba ściśle trzymać się procedur bezpieczeństwa – między innymi dokładnie wywietrzyć pomieszczenie, zanim umieści się w nim żywność.

Prawdopodobnie w magazynie, w którym przechowywano zebrany rumianek, substancja wciąż się znajdowała i w ten sposób przedostała się do herbatki, którą później możemy kupić w aptece.

Permetryna – zakazana w UE

Permetryna to kolejne znalezisko w naszych rumiankach, które budzi kontrowersje. Ten związek jest szkodliwy głównie dla układu nerwowego. Co więcej, jest zakazany do stosowania w Unii Europejskiej w rolnictwie jako środek ochrony roślin. Skąd więc wziął się w rumianku Bifix z naszego testu? Czy rolnik pozyskał go z czarnego rynku, skoro żaden środek ochrony roślin z permetryną nie jest dostępny w sprzedaży w Europie legalnie? To pozostaje tajemnicą poliszynela.

Pewne jest jedno: producent powinien kontrolować rumianek, który oferuje. A my, konsumenci, powinniśmy mieć pewność, że żadna niedozwolona substancja nie znajduje się w rumianku. Tym bardziej w rumianku marki, której nazwa sugeruje, że mamy do czynienia z produktem „bio”. Ale to już inna historia z tą nazwą „Bifix” odczytywaną przez większość konsumentów jako „Biofix”. O tej mogącej wprowadzać w błąd nazwie i logotypie marki pisaliśmy już wcześniej przy okazji testu dżemów truskawkowych.

Lambda-cyhalotryna – mniej groźna, lecz niedozwolona w rumianku

Lambda-cyhalotryna budzi już nieco mniej obaw co do swojej szkodliwości przy spożyciu żywności z jej pozostałościami. Jest też legalna w rolnictwie w Polsce, lecz – podobnie jak pozostałe wykryte związki – nielegalna w uprawie rumianku.

Lambda-cyhalotryna to kolejny ze związków, które wykryliśmy w rumianku Zielnik Apteczny – przypomnijmy – leku!

Chlomazon – wykryty w śladowych ilościach

Ten związek jest herbicydem, czyli stosuje się go w zwalczaniu chwastów. W ocenie badaczy spożywanie go w granicach dopuszczalnych dawek nie powinno stwarzać istotnego ryzyka dla zdrowia.

W teście chlomazon wykryliśmy w dwóch rumiankach w niewielkich ilościach: Vitax i Bifix.

Podważone zaufanie konsumentów

Pozostałości pestycydów, które w rumianku nie powinny się w ogóle znajdować, budzą niepokój. Dodatkowo największa liczba toksycznych substancji wykryta m.in. w leku, podważa zaufanie konsumentów do produktów, od których mają prawo oczekiwać najwyższej jakości i czystości.

Konsumenci mają większe zaufanie do produktów sprzedawanych w aptekach. Tymczasem to właśnie m.in. w leku znajdowało się najwięcej pestycydów. W dodatku niedozwolonych.

Rumianek – koszyczek czy kwiat? Jak to czytać na etykiecie?

Co ciekawe, na rumiankach z testu widnieją inne nazwy łacińskie produktu. I tak mamy: Chamomillae anthodium, Matricariae flos, Matricaria chamomilla czy Matricaria recutita L., flos. Czy to znaczy, że każdy produkt to inna roślina? Jak konsument ma się połapać, co tak naprawdę kupuje?

Tak naprawdę wszystkie te nazwy to synonimy. Naukowa nazwa rumianku brzmi „Chamomillae recutita”, jednak producenci często stosują jej zamienniki, szczególnie jeśli już od lat oferują rumianek pod inną nazwą.

Na etykietach możemy też przeczytać, czy mamy do czynienia z koszyczkiem rumianku czy z kwiatem. Jaka jest różnica? Otóż koszyczek to cały kwiatostan, czyli zielona szypułka wraz z żółtymi kwiatami rurkowatymi oraz otaczającymi je białymi kwiatami języczkowymi. Jeśli koszyczki znajdują się na jednej wysokości, możliwy jest zbiór mechaniczny. W przeciwnym wypadku, po zbiorze otrzymujemy formę rozdrobnioną, czyli kwiat (flos). W tej formie w rumianku nie ma zielonej łodyżki, ani drobnych zielonych listków.

Co z testu wynika dla konsumentów?

Nasz test pokazał jasno: nawet w produktach od lat goszczących w polskich domach i uchodzących za naturalne oraz bezpieczne mogą kryć się substancje, które w ogóle nie powinny się w nich znaleźć. Jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że jeden z rumianków, w których wykryliśmy najwięcej pestycydów, jest sprzedawany jako lek. A do leków konsumenci mają przecież zawsze większe zaufanie.

Co to oznacza w praktyce? Nie możemy ślepo ufać ani aptece, ani napisowi „produkt leczniczy” na opakowaniu, ani zapewnieniom farmaceuty, że zioła sprzedawane w aptece są najwyższej jakości.

To właśnie niezależne testy są dziś jedynym źródłem dla konsumentów, w którym mogą sprawdzić, co naprawdę kryje się w oferowanych nam produktach.

Każdy konsument powinien mieć świadomość, że rumianek – tak jak inne zioła – może zawierać pozostałości pestycydów, nawet jeśli teoretycznie nie są one dopuszczone w jego uprawie.

Dlatego właśnie Fundacja Pro-Test bada produkty dostępne na rynku, żebyście Wy mogli świadomie decydować, co włożyć do koszyka i podać swoim bliskim.

Wyniki naszego testu rumianków to sygnał alarmowy dla konsumentów, ale też dla producentów i instytucji kontrolnych. Klienci mają prawo oczekiwać, że rumianek kupowany w sklepie czy aptece będzie wolny od pozostałości pestycydów, szczególnie gdy mówimy o produktach podawanych dzieciom czy stosowanych jako leki.

Dlatego tak ważne jest:

  • by producenci skrupulatnie kontrolowali swoje surowce oraz produkt końcowy,
  • by instytucje państwowe regularnie sprawdzały jakość produktów na rynku,
  • i by konsumenci wybierali produkty, które w niezależnych testach udowodniły swoją czystość.

Bo jedno jest pewne: rumianek powinien kojarzyć się z bezpieczeństwem i zdrowiem, a nie z koktajlem pestycydów.

TAK TESTOWALIŚMY

Laboratorium Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach przebadało akredytowanymi metodami badawczymi na zlecenie Fundacji Pro-Test sześć próbek herbatek rumiankowych dostępnych w zwykłych sklepach oraz w aptece, w tym dwa produkty mające status leku. Laboratorium oznaczyło w nich zawartość 514 pestycydów.

Test blenderów ręcznych – który wybrać?

14 BLENDERÓW W TEŚCIE: Idealnie gładka zupa-krem, perfekcyjnie zmiksowane smoothie, a może domowy majonez w 30 sekund? Większość blenderów ręcznych obiecuje cuda. My sprawdziliśmy, który naprawdę potrafi je zdziałać. Przy okazji znaleźliśmy dobry blender za mniej niż obiad na mieście i… wygrywa z modelem za 1412 zł!

Przedstawiamy ci test blenderów ręcznych, w którym badacze w laboratorium wzięli pod lupę 14 modeli – od klasycznych prostych blenderów po zaawansowane zestawy z przeróżnymi dodatkami. Niektóre to prawdziwe kuchenne bestie, inne… lepiej omijać szerokim łukiem.

Ten test blenderów ręcznych odpowie na twoje pytania, jeśli właśnie zastanawiasz się:

  • Który blender miksuje zielony koktajl na gładko i zostawia grudek?
  • Dlaczego najdroższy model to największe rozczarowanie testu?
  • Który tani blender ręczny zaskoczył wszystkich?

Nasz test blenderów ręcznych pomoże ci oszczędzić frustracji, pieniędzy i czasu w kuchni. Zaraz dowiesz się, który blender kupić.

Klasyczny czy nowoczesny?

Dawniej blendery ręczne były do siebie bardzo podobne: każdy miał nóż z dwoma lub czterema ostrzami w półokrągłej osłonie. Boczne szczeliny w osłonie zapobiegały przyssaniu się końcówki do dna naczynia.

Wiele nowoczesnych blenderów ręcznych nadal ma ten klasyczny kształt, ale poza tym sporo się zmieniło: nowsze modele mają budowę zoptymalizowaną tak, aby blednować jeszcze skuteczniej, a do tego można je łączyć z różnymi akcesoriami, tworząc zestawy niemal tak wszechstronne, jak duże roboty kuchenne.

Od prostych blenderów po zaawansowane zestawy

Od 100 do 1412 zł – taki jest przekrój cenowy testowanych blenderów. A najlepsze jest to, że wiele niedrogich modeli uzyskało wyższe oceny od tych najdroższych!

Wśród blenderów z naszego porównania siedem to modele proste – bez dodatkowych akcesoriów. Natomiast siedem kolejnych to bardziej zaawansowane urządzenia, z którymi otrzymasz w zestawie liczne akcesoria – na przykład dodatkowe końcówki, takie jak trzepaczka czy końcówka do ziemniaków, rozdrabniacz, krajalnicę spiralną czy w końcu dodatkowy pojemnik do zabrania ze sobą zblendowanej zawartości.

Co ciekawe, te zaawansowane modele nie zawsze są droższe od prostych. A proste nie zawsze wypadają słabiej od zaawansowanych. Dlatego wybór odpowiedniego blendera ręcznego może być nie lada wyzwaniem, jeśli nie masz dostępu do wyników niezależnego testu wykonanego na podstawie wyników badań laboratoryjnych.

Test blenderów ręcznych: tylko jeden dobrze sieka

Nasz test blenderów ręcznych pokazał, że większość modeli dobrze radzi sobie z podstawowymi czynnościami: zblendowaniem zupy-krem czy nawet zupy z surowych warzyw.

Z zielonym koktajlem większość blenderów z testu też sobie poradziła, z jednym wyjątkiem – i to drogim wyjątkiem… Otóż urządzenie, które za przyrządzanie smoothie otrzymało ocenę niedostateczną, kosztuje aż 764 zł.

We wszystkich blenderach z testu bez problemu ubijesz też majonez, zaś w modelach z trzepaczką – śmietanę i białka. Gorzej jest z siekaniem cebuli. Z tym zadaniem poradził sobie dobrze tylko…

CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST
 
WYNIKI TESTU. Oceny 14 blenderów ręcznych – w tym siedmiu prostych i również siedmiu zaawansowanych z dodatkowymi akcesoriami w zestawach – są przedstawione w tabeli. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak Bosch, Philips, Braun czy Krups oraz wiele innych. Ceny testowanych blenderów wahają się od 100 do 1412 zł. Nasze blendery musiały rozdrabniać przeróżne składniki na gładką masę. Porównaliśmy w nich też takie parametry, jak łatwość obsługi, trwałość, bezpieczeństwo czy hałas. Te wszystkie cechy benderów zostały ocenione przez ekspertów w badaniach laboratoryjnych.
 
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Na co zwracać uwagę podczas wyboru nowego blendera ręcznego? Czy warto kierować się mocą urządzenia? Co o jakości powie nam cena? Na te i inne pytania odpowiadamy w dalszej części testu. Z testu dowiesz się też, który model wybrać, żeby cieszyć się zakupem przez długie lata.
 
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych blenderów (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.

Testowane blendery ręczne: AEG Deli 5 HB5-1-8SS, Bosch CleverMixx Fun MSM2410DW, Bosch ErgoMixx Style MS6CM6155, Braun Multiquick 5 Vario MQ 5200, Braun Multiquick 7 MQ 7035X, ESGE M 160 G Gourmet, Graef HB 502, Koenic KHB 3121, Krups Perfect Mix 8500 HZ6568, Philips Daily Collection ProMix HR2534/00, Philips Viva Collection ProMix HR2657/90, Proficook PC-SM 1094, Rossmann Ideenwelt P8-RM-SB, WMF Kult X

Wielki test air fryerów

91 AIR FRYERÓW W TEŚCIE: Mają przyrządzać potrawy zdrowiej, bo bez dużej ilości tłuszczu. Mają być szybkie i oszczędzać prąd. Przetestowaliśmy aż 91 air fryerów, żeby sprawdzić, czy dotrzymują tych obietnic. Oto, co wykazał test air fryerów.

Większość air fryerów z testu poradziła sobie dobrze z kurczakiem, ale frytki okazały się już problemem dla wielu z nich. Niektóre zużywają naprawdę dużo prądu, inne są wyjątkowo uciążliwe w czyszczeniu, a nawet mogą oparzyć. W dodatku ceny części air fryerów nie przekładają się na jakość. Ale co ciekawe, test air fryerów wyłonił też dobre i tanie modele. Za urządzenie o najlepszym stosunku ceny do jakości zapłacisz niewiele ponad 200 zł.

Test air fryerów wskaże ci model najlepszy dla ciebie

Jeśli właśnie zastanawiasz się, czy warto kupić air fryer, zwany też frytkownicą beztłuszczową, to koniecznie czytaj dalej. Jeżeli zaś już jesteś zdecydowany, tylko zastanawiasz się nad wyborem właściwego modelu, nasz test air fryerów go ułatwi.

Znając wyniki testu nie wyrzucisz pieniędzy w błoto na jeden z tych drogich air fryerów, który wypadł słabo w teście.

Jak działa frytkownica beztłuszczowa, czyli air fryer?

Air fryer nie smaży w klasycznym rozumieniu tego słowa. To znaczy, że zamiast kąpieli w oleju funduje naszej potrawie podgrzewanie za sprawą obiegu gorącego powietrza. Grzałka podgrzewa komorę, a wentylator rozprowadza nagrzane powietrze wokół potrawy.

Jakie są rodzaje air fryerów?

Air fryery z naszego testu mają albo dwie komory w formie wysuwanych szuflad, albo jedną komorę. Wśród modeli z jedną komorą można znaleźć urządzenia, które przypominają tradycyjne piekarniki – są, tak jak piekarnik, wyposażone w uchylane drzwiczki.

Duża pojemność komory nie oznacza jeszcze, że urządzenie poradzi sobie z przygotowaniem większej ilości frytek i upiecze je równomiernie. Wielu producentów podaje maksymalną ilość frytek, które można przygotować na raz. Co ciekawe, wartości te znacznie się różnią w poszczególnych urządzeniach. Czasem są zaskakująco niskie.

W naszym teście wyznaczyliśmy zarówno małe, jak i duże porcje frytek dla każdego modelu na podstawie objętości jego komory. Następnie zadaniem frytkownic było przyrządzenie tych porcji. Co się okazało?

Test air fryerów wskazał, które modele radziły sobie znakomicie i zawsze serwowały chrupiące frytki. Wyłonił jednak również takie, które kompletnie zawiodły. Szczegóły znajdziesz w tabeli z wynikami testu poniżej.

Trudne do wyczyszczenia

Pod względem łatwości użytkowania większość air fryerów wypadła dobrze. Łatwo je ustawić, umieścić w nich potrawę, a później ją wyjąć. Również sterowanie jest zazwyczaj intuicyjne.

Choć producenci deklarują, że ich urządzenia „łatwo się czyści”, rzeczywistość bywa inna. Nie wszystkie air fryery są łatwe do wyczyszczenia. Niektóre mają trudno dostępne zakamarki, w których gromadziły się tłuszcz i resztki jedzenia. Z kolei elementy innych nie nadawały się do mycia w zmywarce.

Porównanie piekarnika i frytkownicy beztłuszczowej – co lepsze do frytek?

Które urządzenie szybciej i oszczędniej przygotowuje mrożone frytki – piekarnik czy air fryer?

Air fryer – trzy razy szybciej i taniej

  • Potrzebuje średnio 30 minut do przygotowania 1 kg frytek.
  • Zużywa prąd za około 0,52 zł.
  • Nie wymaga długiego nagrzewania – działa natychmiast.

Werdykt: Air fryer jest szybszy i tańszy niż piekarnik!

Piekarnik – dobra opcja dla dużych ilości

  • Przygotowanie 1 kg frytek zajmuje około 90 minut.
  • Zużycie prądu wynosi około 1,27 zł.
  • Samo nagrzewanie trwa dodatkowe 11 minut.

Werdykt: Piekarnik piecze wolniej i drożej, ale ma większą pojemność.

W tym porównaniu użyto piekarnika Candy CA6N5B3EYTX (klasa energetyczna A++).

Od energooszczędnych po prądożerne

Test air fryerów wykazał też znaczne różnice w zużyciu prądu. Wiadomo: im większa moc air fryera, tym więcej prądu będzie potrzebował do pracy. Ale czy zawsze warto wybierać model o wyższej mocy? Nasz test air fryerów pokazuje jasno, że nie.

Większa moc urządzenia – owszem – przyspiesza przygotowywanie potrawy, ale już niekoniecznie poprawia jakość gotowania. Często to modele o niższej mocy dawały w teście lepsze efekty od tych o większej mocy, jeśli chodzi o walory sensoryczne dania.

Test air fryerów: Te robią najlepsze frytki

Idealnie chrupiące i równomiernie przypieczone na całej długości – takie powinny być perfekcyjne frytki. Czy wśród przetestowanych air fryerów mamy model, który takie przyrządzi? Oczywiście! Co ciekawe, wśród najlepszych pod tym względem powtarzają się dwie marki:

CO OTRZYMUJESZ KUPUJĄC TEN TEST
 
WYNIKI TESTU. Oceny 91 air fryerów są przedstawione w tabeli. Wśród nich znajdziesz takich liderów rynku, jak Philips, Tefal, Ninja, Xiaomi oraz wiele innych, w tym air fryer z Lidla. Ceny testowanych frytkownic wahają się od 149 do 1459 zł. Nasze air fryery musiały wykazać się jakością przyrządzanych potraw. Oceniliśmy też, czy są oszczędne, jeśli chodzi o zużycie prądu czy może wręcz przeciwnie. Porównaliśmy je też pod względem łatwości obsługi. Zmierzyliśmy głośność pracy testowanych urządzeń i sprawdziliśmy, czy są bezpieczne. Te wszystkie cechy frytkownic, i jeszcze więcej, zostały ocenione przez ekspertów w badaniach laboratoryjnych.
 
PORADY DOTYCZĄCE ZAKUPU. Na co zwracać uwagę podczas wyboru air fryera? Które urządzenia przyrządzą najlepsze nóżki z kurczaka, a które przypaliły frytki? Który model ma najlepszy stosunek ceny do jakości? Na te pytania odpowiadamy w dalszej części testu. Z testu dowiesz się też, który model wybrać, żeby nie przepłacić. Jak się bowiem okazało, różnice w cenach air fryerów są duże, ale w jakości między tymi drogimi a tanimi niekoniecznie.
 
TABELA DO POBRANIA. Po wykupieniu tego testu, otrzymujesz dostęp do tabeli z rankingiem porównującym wyniki wszystkich badanych air fryerów (możesz ją pobrać w pliku PDF). Ponadto otrzymujesz dostęp do pełnej wersji artykułu opisującego badania i ich wyniki.

Testowane air fryery: Ariete 4618 Fryer XXL, Ariete 4626, Ariete AIRY FRYER XXL, Beko ExpertFry Dual Zone Air Fryer FRL 5388, Braun MultiFry 3 HF3030, Braun MulitiFry 5 HF5073, Catler HG 410, Cecotec CECOFRY FULL INOX PRO 5500, Cecotec Cecofry Absolute 7600, Cecotec Cecofry Advance Double, Cecotec Cecofry Bombastik 6000, Cecotec Cecofry Pixel 2500, Cosori CAF-P583S, Cosori CAF-TF101S-AUK, Cosori CP158 AFRXB, Cosori ‎CAF-L501, DeLonghi FH1163/1 Classic, DeLonghi IdealFry FH2133.W, Domo DO530FR, Domo DO532FR, Domo DO534FR, Domo DO536FR, Domo DO537FR, Domo DO543FR, Duronic AF34, Eta Vista 0168 90000, Gorenje AF1409DB, Hisense HAF2900D, Koenic KAF 2110 B, Lauben Hot Air Fryer 4000BC, Lidl / Silvercrest SHF 1800 B1 9-in-1, Ninja AF140EU, Ninja AF160EU, Ninja AF180EUWH, Ninja AF300EU Foodi Dual Zone, Ninja AF400EU, Ninja AG301 EU, Ninja Foodi AG551EU, Ninja Foodi FlexDrawer AF500EUWH, Ninja OL750eu Ninja Foodi MAX 15-in-1 SmartLid Multi-Cooker, Ninja SL300EU Double Stack, Ninja SL400EU Double Stack XL 9,5 L, Nutribullet NBA071B, Nutribullet NBA081B, Panasonic NF-CC600AXE, Philips 3000 series XLr HD9257/80, Philips 5000 Series connected XXL HD9285/96, Philips 5000 series connected XXL HD9285/93, Philips 7000 series Combi connected XXL HD9880/90, Philips HD9200/90 Essential, Philips HD9252/90 Essential, Philips HD9255/60 Essential Connected Compact, Philips HD9270/70 Essential Airfryer XL, Philips HD9270/70 Essential XL, Philips HD9270/90 Essential XL, Philips HD9280/70 Essential XL, Philips HD9280/90, Philips HD9285/00, Philips HD9650/90 Airfryer XXL, Philips HD9650/90 Airfryer XXL Avance, Philips HD9860/90 Premium XXL Smart sensing, Philips HD9867/90 Premium Airfryer XXL Smart, Philips HD9870/20 Premium XXL, Philips HD9876/90 7000 Series, Philips NA120/00 Airfryer 1000 series 4,2, Philips NA210/00 Airfryer 2000 series 3,2, Philips NA220/00 Airfryer 2000 series 4,2, Philips NA221/00 Airfryer 2000 series 4,2, Philips NA322/00 Serie 3000 4,2L, Philips NA332/00 Serie 3000 6,2L, Philips NA342/00 Serie 3000 7,2L, Princess Double Basket Aerofryer 182068, Russell Hobbs Satisfry Air 5 liter Airfryer 26510-56, Sencor SFR 5010BK, Severin FR 2445 Airfryer XXL, Tefal Easy Fry & Grill Precision EY5058, Tefal Easy Fry Deluxe EY401D, Tefal Easy Fry Dual Air Fryer & Grill EY905D, Tefal Easy Fry & Grill XXL EY8014, Tefal Easy Fry & Grill XXL RVS EY801D, Tefal Easy Fry & Grill XXL EY8018, Tefal Easy Fry Compact black 3L EY1458, Tefal FW5018 Easy Fry & Oven Grill, Tristar FR-6956, Tristar FR-6980 Mini Crispy Fryer, Tristar FR-6999, Xiaomi Mi Smart Air Fryer, Xiaomi Mi Smart Fryer 3.5l, Xiaomi Smart Air Fryer Pro

Polskie czereśnie nafaszerowane zakazanymi pestycydami

Wyniki testu szokują: Polskie czereśnie nafaszerowane pestycydami z czarnego rynku! Za to importowane niemal pozbawione toksycznych substancji. Oto, gdzie kupiliśmy czereśnie do najnowszego testu.

Polskie czereśnie. Symbol lata, powód do dumy i… jak się okazuje – do niepokoju. Czekamy na nie przez cały rok, płacimy nawet 50 zł za kilogram, wierząc, że kupujemy coś wyjątkowego. Tymczasem najnowszy test Fundacji Pro-Test wykazał, że właśnie w czereśniach z polskich upraw znajdowała się największa liczba pestycydów – było ich aż osiem. Mało tego! Są wśród nich substancje zakazane w uprawach czereśni w Unii Europejskiej. Jeden ze związków, ometoat, już dawno został wycofany z obrotu.

Jak to możliwe, że zakazane pestycydy trafiają na nasze stoły?

Fundacja Pro-Test zleciła przebadanie trzech próbek czereśni Zakładowi Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach. Sprawdzono je pod kątem obecności 548 pestycydów.

Czereśnie do badań kupiliśmy w Warszawie sklepach: Lidl i Biedronka oraz na popularnym warszawskim bazarze na Placu Szembeka.

Do porównania wybraliśmy zarówno owoce z importu, jak i z polskiej uprawy. I tak: w Lidlu kupiliśmy czereśnie z Hiszpanii, w Biedronce – z Grecji, a na bazarku – polskie. Co więcej, sprzedawczyni z bazaru poinformowała nas, że to owoce z własnej uprawy. Na pytanie, czy były pryskane, bo będzie je jadło małe dziecko, zapewniała, że w ogóle nie są pryskane.

Czereśnie do testu kupiliśmy w Lidlu, Biedronce i na bazarze

Alarmujące wyniki

No i jak na ironię, najgorzej w teście wypadły właśnie te polskie czereśnie, kupione na bazarze. Są zanieczyszczone pozostałościami aż ośmiu pestycydów. Wśród nich największe kontrowersje budzi wspomniany ometoat. Substancji tej nie wolno stosować w żadnej uprawie, nie tylko czereśni. Co więcej, nie można jej legalnie kupić ani posiadać. Użycie jej dzisiaj oznacza jedno: została pozyskana nielegalnie, najprawdopodobniej z czarnego rynku.

Czym jest ometoat i dlaczego jest niebezpieczny?

Ometoat to pestycyd z grupy fosforoorganicznych insektycydów, uznawany za silnie toksyczny. Już w 2009 r. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) uznał go za potencjalnie rakotwórczy, neurotoksyczny i szkodliwy dla płodności. Zdolny do przenikania przez skórę, wykazuje silne działanie na układ nerwowy. Może również zakłócać gospodarkę hormonalną i wpływać na rozwój układu nerwowego u dzieci.

Krótko mówiąc: ta substancja nie ma prawa znajdować się w żywności. A jednak w polskich czereśniach ją znaleźliśmy.

Co grozi za stosowanie zakazanych pestycydów?

W związku z wykryciem niedopuszczonych do stosowania pestycydów w czereśniach dostępnych w sprzedaży Fundacja Pro-Test złożyła oficjalne zawiadomienie do Sanepidu.

Zgodnie z obowiązującym prawem, stosowanie lub wprowadzanie do obrotu środków ochrony roślin zawierających ometoat jest przestępstwem, mogącym skutkować karą grzywny, ograniczenia wolności albo nawet pozbawienia wolności do dwóch lat.

Mit o „polskiej zdrowej żywności”

Czereśnie z bazaru zawierały nie tylko ometoat, ale też między innymi: cypermetrynę, karbendazym i lambda-cyhalotrynę – kolejne substancje, które zgodnie z aktualnym rejestrem środków ochrony roślin, nie są dopuszczone do stosowania w uprawie czereśni.

Tu nie chodzi tylko o jednego rolnika, który sięgnął po zakazany środek. Chodzi o systemowy problem – brak skutecznego nadzoru nad tym, co trafia na nasze stoły.

W Polsce istnieje cała machina promowania rodzimej żywności – z rządowymi dopłatami, kampaniami wizerunkowymi i hasłami typu „Wybieram polskie”. Tylko co z jakością?

Czy za publiczne pieniądze nie powinniśmy wymagać nie tylko patriotyzmu zakupowego, ale i bezpieczeństwa konsumenta?

Greckie i hiszpańskie lepsze

Większość konsumentów wciąż wierzy, że czereśnie importowane są gorszej jakości. W końcu muszą przetrwać transport, więc wiele osób sądzi, że na pewno są pryskane na potęgę. Tymczasem test pokazał coś zgoła innego.

Czereśnie z Grecji i Hiszpanii (kupione w Biedronce i Lidlu) zawierały maksymalnie dwa pestycydy, i to w śladowych ilościach. Warto tu zaznaczyć, że są to substancje dopuszczone do stosowania, a ich poziomy znajdują się wielokrotnie poniżej dopuszczalnych limitów.

Dlaczego warto jeść czereśnie (oczywiście te bez pestycydów)

Czereśnie to nie tylko smak dzieciństwa i wakacyjnych przyjemności. Te niewielkie, błyszczące owoce są również pełne składników, które mają potwierdzone naukowo działanie prozdrowotne. I nie chodzi tylko o witaminy – chociaż witaminy C, A, E, K i z grupy B oczywiście też w nich są.

Poprawiają jakość snu
Czereśnie to jedno z nielicznych naturalnych źródeł melatoniny – hormonu, który odpowiada za regulowanie snu. Dzięki temu mogą poprawiać jakość nocnego wypoczynku.

Szybsza regeneracja po wysiłku
Badania wykazały, że spożycie czereśni obniża stężenie markerów zapalnych po wysiłku, co przyspiesza regenerację.

Niższe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych
Osoby spożywające duże ilości antocyjanów (w tym z czereśni) mają o ok. 10–40% mniejsze ryzyko zgonu z powodu chorób sercowo-naczyniowych. Dodatkowo potas zawarty w tych słodkich owocach może pomagać w regulacji ciśnienia krwi i zapobiegać skurczom serca. Warto tu zaznaczyć, że im ciemniejszy kolor czereśni, tym mają one więcej cennych antocyjanów.

Czereśnie - właściwości zdrowotne
Czereśnie – nie tylko smaczne, ale i zdrowe

Kto zdał test?

Wyniki testu można podsumować jednym zdaniem: duże sieci handlowe zdały egzamin, przynajmniej częściowo. Czereśnie z Lidla i Biedronki były względnie czyste. Inaczej niż rok temu, kiedy nasze testy warzyw i owoców z tych sieci pokazywały zupełnie inny obraz.

Generalnie rekomendujemy kupowanie warzyw i owoców w dużych sieciach handlowych, bo tam istnieje większe prawdopodobieństwo, że zostały przebadane.

A bazary? Wciąż są czarną dziurą, jeśli chodzi o kontrolę jakości. A przecież wielu z nas to właśnie tam kupuje owoce i warzywa, w przekonaniu, że tam jest lepsza jakość i zdrowsza żywność.

Tymczasem fakty są inne: Kupowanie owoców na bazarach, rynkach i targowiskach jest obarczone większym ryzykiem. Inspekcje kontrolujące skupiają się bardziej na dużych dostawcach żywności i pomijają ten drobny handel. Dodatkowo duże sieci sklepów, jak Lidl czy Biedronka, również same kontrolują swoich dostawców warzyw i owoców.

Zakupy w Polsce jak rosyjska ruletka

Smutna konkluzja płynie z tego testu: kupując polskie czereśnie, nie masz pojęcia, na co trafisz. Żadne zapewnienia sprzedawców nie mają znaczenia bez niezależnych badań.

Ale smutne w tym wszystkim jest też to, że polski rolnik kładzie na szali zdrowie polskiego konsumenta.

Dlatego Fundacja Pro-Test zapowiada kolejne testy żywności. Bo konsument ma prawo wiedzieć, co trafia do jego koszyka. I ma prawo wymagać, by „polska żywność” była nie tylko sloganem, ale gwarancją uczciwości i bezpieczeństwa.

Kupując czereśnie, wybieraj więc z głową. I nie daj się zwieść hasłom bez pokrycia. Bo okazuje się, że za mit „polskiej zdrowej żywności” możemy zapłacić zdrowiem.

TAK TESTOWALIŚMY

Laboratorium Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach przebadało akredytowanymi metodami badawczymi na zlecenie Fundacji Pro-Test trzy próbki czereśni. Laboratorium oznaczyło w nich zawartość 548 pestycydów. Czereśnie do testu zostały zakupione w czerwcu 2025 r. w Warszawie.

Test dżemów ekologicznych. Sprawdziliśmy pestycydy

4 DŻEMY BIO W TEŚCIE: Postanowiliśmy sprawdzić, czy ekologiczny dżem truskawkowy to kolejna marketingowa ściema czy może rzeczywiście lepsza alternatywa dla przetworów pełnych pestycydów.

Przeprowadzenie badań na zawartość szkodliwych substancji, a dokładniej 451 pestycydów, w czterech popularnych markach dżemów ekologicznych Fundacja Pro-Test zleciła laboratorium – Zakładowi Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach.

Postanowiliśmy przyjrzeć się dżemom truskawkom „bio”. Dlaczego właśnie tym? Bo są na czarnej liście – truskawki należą bowiem do owoców, które są najbardziej zanieczyszczone pestycydami. A truskawkowy dżem to jeden z ulubionych dodatków śniadaniowych Polaków – również tych najmłodszych.

Zbadaliśmy: Bio dżem truskawkowy z sieci drogerii dm, dżem truskawkowy ekologiczny z Ikei, dżem truskawkowy enerBio z Rossmanna i dżem z truskawek Stovit Bio.

Niepewne truskawki

Przypomnijmy: w naszym poprzednim teście dżemów konwencjonalnych żaden z badanych słoiczków nie był wolny od pestycydów. W czterech dżemach wykryliśmy toksyczny chloran, w dwóch – pestycydy zakazane w Polsce, a jeden produkt zawierał aż 13 różnych szkodliwych substancji!

Reklamy, które głosiły: „100% polskie truskawki”, „od sprawdzonych dostawców”, czy „najwyższa jakość”, brzmiały w świetle tych wyników jak kiepskie żarty. Szczególnie że producenci, zamiast przyjąć krytykę i podjąć dyskusję, najczęściej… zamilkli. Z dziesięciu firm, które poprosiliśmy o ustosunkowanie się do wyników testu dżemów konwencjonalnych odpisały tylko cztery. I niemal za każdym razem były to puste hasła przepełnione marketingową propagandą, a nie ustosunkowanie się do konkretnych wyników naszego testu.

Najciekawsze z punktu widzenia konsumentów byłoby otrzymanie wyjaśnienia, skąd w dwóch badanych dżemach (Łowicz i Pewni dobrego z Auchan), których producenci deklarują użycie tylko polskich truskawek, znalazły się pestycydy niedozwolone do stosowania w uprawach w Polsce. Na to pytanie odpowiedziała tylko firma Maspex, producent dżemu Łowicz: „pestycyd ten [karbendazym – przyp. red.] jest zabroniony do stosowania przy uprawie truskawek, ale można go używać w Polsce w uprawach innych owoców czy warzyw. Otrzymany tak niski wynik, w naszej ocenie, może wskazywać na zanieczyszczenie gleby lub użycie tego pestycydu dla innych upraw będących w pobliżu pola z truskawkami.”

Wynika z tego, że konsumenci nigdy nie mogą mieć pewności co do jakości truskawek użytych w dżemach Łowicz. Nawet jeśli to truskawki polskie, to mogą zawierać zakazane u nas substancje.

Żaden z producentów, którzy odpowiedzieli na nasze pytania, nie miał też problemów z tym, że ich dżemy konwencjonalne zawierały po kilka lub kilkanaście pestycydów i nie deklarują chęci poprawy jakości swoich produktów. Allnutrition napisał nam wprost, że unijny rejestr wskazuje na możliwą obecność 517 pozostałości pestycydów w surowcu, jakim jest truskawka. Czy więc wystarczy, że każdy z nich będzie mieścił się w normie i producent będzie uważał to wciąż za dobry wynik?

W podobnym tonie napisała Biedronka po teście rodzynek: że 27 pestycydów w rodzynkach Bakello jest ok, dopóki oddzielnie mieszczą się w normach. My jednak będziemy odradzać kupowanie takich produktów, bo na rynku jest wybór od producentów, którzy bardziej dbają o jakość.

Czy dżemy ekologiczne są lepsze?

Skoro kupując konwencjonalny dżem truskawkowy, konsument z dużym prawdopodobieństwem jest skazany na jedzenie miksu szkodliwych substancji, chcieliśmy sprawdzić, czy istnieje alternatywa: Czy napis „bio” na słoiczku to tylko kolejne hasło marketingowe czy realna gwarancja, że nie zafundujemy sobie i dzieciom chemicznego koktajlu na śniadanie?

No i okazało się, że dżem wcale nie musi być nafaszerowany pestycydami. Wyniki badań dżemów ekologicznych dowodzą, że da się wyprodukować dżem bez żadnych pestycydów. A już w szczególności bez pestycydów niedozwolonych w uprawach truskawek w Polce.

Miłe zaskoczenie

Cztery zbadane dżemy bio wypadły lepiej, niż się spodziewaliśmy. Wszystkie cztery okazały się wolne od pozostałości pestycydów. A to wcale nie jest takie oczywiste, bo co prawda w uprawach ekologicznych większość pestycydów jest niedozwolona, to jednak są od tej zasady wyjątki. Wiele pestycydów może bowiem zgodnie z prawem nadal znajdować się w żywności ekologicznej, z czego niektórzy nie zdają sobie sprawy.

Na szczęście wyniki testu stawiają sprawę jasno: Tak, istnieje alternatywa dla żywności zanieczyszczonej pestycydami. Znajdziemy ją w przetestowanych słoiczkach opatrzonych zielonym listkiem z napisem „bio”.

Po czym rozpoznać bio?

Jak poznać, czy produkt jest ekologiczny? Szukaj na etykiecie unijnego logo, tzw. euroliścia oraz numeru jednostki certyfikującej. One potwierdzają, że dany produkt spełnia unijne normy produkcji ekologicznej.

Logo euroliścia

Wyższa cena za zdrowie

Dżemy ekologiczne są droższe od większości dżemów konwencjonalnych. Średnio co najmniej dwukrotnie.

Ceny zbadanych przez nas produktów wahają się od 4 do 5,75 zł w przeliczeniu na 100 g. Dla porównania najtańszy dżem konwencjonalny z poprzedniego testu – z Biedronki – kosztuje 1,19 zł za 100 g. Tylko że z tamtym dżemem zjadamy zestaw sześciu pestycydów.

Pytanie więc brzmi: Czy warto wydać więcej, żeby mieć pewność, że kupujemy dżem bez pestycydów? Czy warto wydać więcej na własne zdrowie?…

Dobra wiadomość jest taka, że na niektóre z przetestowanych przez nas dżemów pojawiają się od czasu do czasu promocje. Na przykład Rossmann regularnie przecenia swój dżem do 9,99 zł. Warto więc polować na takie okazje.

Droga Polska

I jeszcze cenowa ciekawostka: Produkt z drogerii dm jest tańszy w Niemczech. Tam kosztuje w przeliczeniu na złotówki około 9,70 zł, podczas gdy w Polsce 12,95 zł.

Tę sytuację, w której dżem wyprodukowany w Niemczech jest tańszy w kraju pochodzenia niż w Polsce, jeszcze można zrozumieć. Ale okazuje się, że również dżem sprzedawany w Ikei w Niemczech jest tańszy niż w polskiej Ikei – w przeliczeniu kosztuje 12,86 zł, a tymczasem my kupiliśmy go w Polsce za 16 zł.

Jeszcze większą różnicę w cenie – na niekorzyść polskich konsumentów – zauważyliśmy w przypadku testowanego dżemu z Rossmanna. W Niemczech kupimy go za 8,13 zł, tymczasem u nas trzeba na niego wydać 13,49 zł.

Taka sytuacja budzi poczucie niesprawiedliwości. Przecież różnice w dochodach między Polską a Niemcami są wciąż znaczące, a mimo to polski konsument – jak widać na przykładzie dżemów – płaci w sklepie więcej.

W teorii wszyscy konsumenci Unii Europejskiej powinni być traktowani równo – niezależnie od tego, czy robią zakupy w Berlinie, czy w Białymstoku. W praktyce często okazuje się, że polski konsument płaci więcej za te same produkty, co jego zachodni sąsiad.

Trudno nie odnieść wrażenia, że konsumenci znad Wisły traktowani są przez niektórych producentów i sieci sklepów jak klienci drugiej kategorii.

Tymczasem gdyby producenci i sklepy nie windowali cen żywności ekologicznej, z pewnością polscy konsumenci chętniej sięgaliby po produkty bio – wyższej jakości. Dlatego apelujemy do producentów, aby nie stawiali cenowych barier polskim konsumentom, którym zależy na zdrowszych wyborach w sklepie, lecz dali im na nie równe szanse – takie same jak na rynkach Zachodnich.

Badamy, bo nie wiemy, co jemy

Konsument nie ma możliwości samodzielnie ocenić, ile pestycydów jest w słoiczku dżemu. Ani producent nie pisze tego na opakowaniu, ani system nie zmusza go, by to badał i ujawniał. W efekcie płacimy – często nieświadomie – za produkt, który oprócz smaku dostarcza również pozostałości środków ochrony roślin.

To jeden z powodów, dla którego Fundacja Pro-Test regularnie bada żywność na pozostałości pestycydów – żeby konsumenci wiedzieli, które marki dbają o jakość i które produkty wybierać, a których unikać.

Dlaczego walczymy z pestycydami?

Pestycydy to problem systemowy: Z jednej strony wpływają negatywnie na zdrowie konsumentów, w tym dzieci. Z drugiej strony wpływają też na środowisko: skażają wodę, glebę i powietrze, zabijają ptaki i owady zapylające, odkładają się w naszych organizmach. Niektóre z nich są podejrzewane o działanie rakotwórcze, neurotoksyczne czy zaburzające gospodarkę hormonalną. Naukowcy już od dawna alarmują, że nawet niskie, mieszczące się w normach, dawki wielu toksycznych substancji, działające razem, mogą powodować poważne skutki zdrowotne, nawet jeśli oddzielnie nie przekraczają norm. A przecież nie jemy tylko dżemu – pestycydy są niemal wszędzie: w warzywach, owocach, płatkach śniadaniowych, jogurtach, rodzynkach…

Cztery dżemy bio. Zero pestycydów

Wyniki tego testu dżemów ekologicznych to pozytywny sygnał, że można. Można produkować żywność wolną od toksycznych pozostałości. Wystarczy chcieć. Ale żeby producenci oferowali nam taką żywność wolną od pestycydów, potrzebna jest też informacja o tej jakości skierowana do konsumentów. Bo jeśli my będziemy wybierać właśnie takie produkty, firmy będą nam je oferować.

Dlatego Fundacja Pro-Test jako niezależna organizacja konsumencka będzie dalej testować żywność, zarówno ekologiczną, jak i konwencjonalną. Bo rzetelne dane są konsumentom bardziej potrzebne od sloganów z reklam.

Ranking dżemów ekologicznych

Wszystkie cztery zbadane przez nas dżemy ekologiczne wypadły bardzo dobrze – zarówno pod względem zawartości pestycydów (a raczej ich braku), jak i jakości składu. Ale nie obyło się bez różnic, które warto znać, zanim włożysz któryś z tych produktów do koszyka. Oto nasz ranking truskawkowych dżemów bio:

1 MIEJSCE

dm / Bio dżem truskawkowy

Ocena: 5,1

Cena za 100 g: 5,18 zł

Ilość owoców: aż 75%

Zawartość pestycydów: 0

Zwycięzca testu nie ma żadnych pozostałości pestycydów, ale też może pochwalić się imponującym składem. 75% owoców to wynik, który wśród testowanych przez nas dotychczas dżemów – nie tylko ekologicznych – należy do rzadkości. Do tego prawie o połowę mniej cukrów i – co za tym idzie – znacznie mniej kalorii niż konkurencja w teście (103 kcal/100g). Również informacje dotyczące przechowywania dżemu po otwarciu podane dla konsumentów są pełne i przejrzyste.

2 MIEJSCE

IKEA / Dżem truskawkowy ekologiczny

Ocena: 5,0

Cena za 100 g: 4 zł

Ilość owoców: 55%

Zawartość pestycydów: 0

Choć truskawek jest tu nieco mniej niż w produkcie dm, dżem IKEA wyróżnia się stosunkowo niską ceną, szczególnie jak na produkt bio. Ma prosty, czysty skład i co najważniejsze, żadnych pozostałości pestycydów. To bardzo dobry wybór, szczególnie dla osób, które chcą kupić ekologiczny produkt w dobrej cenie, nie rezygnując z jakości.

2 MIEJSCE

Rossmann / enerBIO dżem truskawkowy

Ocena: 5,0

Cena za 100 g: 4,50 zł

Ilość owoców: 55%

Zawartość pestycydów: 0

Dżem z Rossmanna dołącza do grona najlepszych wyborów w teście, plasując się na drugim miejscu ex aequo z dżemem z Ikei. Produkt enerBIO nie dość, że nie zawiera żadnych pestycydów, to ma przejrzysty skład i – co ważne – klarowną informację dla konsumenta o konieczności szybkiego zużycia po otwarciu.

3 MIEJSCE

Stovit Bio dżem z truskawek

Ocena: 4,9

Cena za 100 g: 5,75 zł

Ilość owoców: 50%

Zawartość pestycydów: 0

Jedyny dżem w teście, który otrzymał nieco niższą ocenę konsumencką opakowania. Wszystko przez brak informacji, w jakim czasie po otwarciu powinien być spożyty. To drobna rzecz, ale dla konsumenta istotna. Poza tym Stovit trzyma poziom – zarówno pod względem składu, jak i braku pestycydów. To wciąż bardzo dobry produkt, choć w porównaniu z konkurencją nieco droższy i mniej owocowy.

Jak na tle testowanych dżemów bio wypadają dżemy konwencjonalne?

W teście dziesięciu dżemów konwencjonalnych każdy zawierał pozostałości pestycydów, większość w składzie miała zbędne dodatki, a do tego wielu producentów było nieprzejrzystych w komunikacji i nierzetelnych w obietnicach jakości. Aktualny test dżemów ekologicznych pokazuje więc jasno, że bio to nie snobizm. To wybór, który ma sens – i pod względem zdrowotnym, i konsumenckim.

TAK TESTOWALIŚMY

Laboratorium Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach przebadało akredytowanymi metodami badawczymi na zlecenie Fundacji Pro-Test cztery dżemy truskawkowe bio. Laboratorium oznaczyło w nich zawartość 451 pestycydów. Dżemy do testu zostały zakupione w marcu i kwietniu 2025 r. O wyniku w teście decydowały: w 80% ocena szkodliwych substancji, w 10% ocena składu i w 10% ocena konsumencka opakowania.
 
SZKODLIWE SUBSTANCJE 80%
 
Badania pozostałości 451 pestycydów laboratorium przeprowadziło następującymi metodami: 410 metodą multi (gc-ma/ma i lc-ms/ms) oraz 11 metodą QuPPe. Badania przeprowadzono zgodnie z: PN-EN 15662:2018-06 – GC-MS/MS; EURL-SRM QuPPe – LC-MS/MS. Chlorek chlormekwatu – GO – 0,005 mg/kg; Chlorek mepikwatu – GO – 0,005 mg/kg; Cyromazyna – GO – 0,01, Matryna – GO – 0,01 mg/kg, Oksymatryna – GO – 0,01 mg/kg, Melamina – GO – 0,01 mg/kg oraz: EURL-SRM QuPPe-Method – LC-MS/MS. Fosetyl GO – 0,01 mg/kg, kwas fosfonowy i jego sole GO – 0,1 mg/kg, fosetyl-Al (suma fosetylu, kwasu fosfonowego i jego soli wyrażona jako fosetyl), chlorany/nadchlorany GO – 0,01 mg/kg, jon bromkowy GO – 0,2 mg/kg.
 
SKŁAD 10%
 
Produktowi z najwyższą zawartością owoców, a także z najmniejszą ilością cukru podniesiono ocenę za skład o pół stopnia.
 
OCENA KONSUMENCKA OPAKOWANIA 10%
 
W ramach testu eksperci Fundacji Pro-Test przyjrzeli się opakowaniom dżemów nie tylko pod kątem wymogów prawnych, ale też z punktu widzenia konsumenta. Ocenie poddano m.in. obecność informacji wymaganych przez prawo, a także niewymaganych, lecz przydatnych dla konsumentów, czytelność czcionki oraz sformułowania i inne elementy opakowań mogące wprowadzać konsumentów w błąd.

Czerwona fasola – skromna bohaterka zdrowej kuchni

0

W świecie żywności modne superfoods zmieniają się jak w kalejdoskopie: raz na topie jest jarmuż, raz komosa ryżowa, potem chlorella czy nasiona chia. Tymczasem czerwona fasola – od lat obecna na naszych stołach – trwa niewzruszenie, choć rzadko trafia na okładki magazynów kulinarnych. Niesłusznie. Bo pod niepozorną skórką kryje się roślinne złoto.

Czerwona fasola – co takiego w niej wyjątkowego?

Białko i błonnik – duet idealny

Czerwona fasola, a szczególnie intensywnie bordowa odmiana kidney, to jedno z najcenniejszych źródeł białka roślinnego w diecie. 100 gramów ugotowanych ziaren dostarcza blisko 9 g białka i aż 7 g błonnika, który działa jak naturalna miotła dla naszych jelit, wspomagając trawienie.

Duża ilość białka i błonnika działa też sycąco, czyniąc z fasoli idealny składnik diety dla osób, które dbają o linię lub się odchudzają.

Bogactwo witamin i minerałów

Czerwona fasola jest też bogata w witaminy (głównie z grupy B oraz C, E i K), a także związki mineralne (potas, magnez, wapń i żelazo).

Jak czerwona fasola wpływa na zdrowie?

Wspiera serce i reguluje poziom cukru

Dodatkowo czerwona fasola wspiera mikrobiotę, obniża poziom złego cholesterolu i pomaga regulować poziom cukru we krwi. Już to brzmi jak idealny produkt dla zdrowego stylu życia, prawda? Ale to nie wszystko!

Działa przeciwzapalnie, przeciwstarzeniowo i antynowotworowo

W badaniu opublikowanym przez amerykański Departament Rolnictwa (USDA), czerwona fasola znalazła się w ścisłej czołówce produktów o najwyższym potencjale antyoksydacyjnym. Wyprzedziła nawet borówki i granaty, uchodzące za antyoksydacyjną elitę. A to oznacza, że wraz z daniami z czerwonej fasoli dostarczamy sobie naturalną broń przeciwko wolnym rodnikom, procesom starzenia i przewlekłym stanom zapalnym.

Czerwona fasola w diecie diabetyków

Nieprzypadkowo czerwona fasola jest też polecana w diecie osób z cukrzycą. Ma niski indeks glikemiczny (IG na poziomie ok. 29), więc nie powoduje nagłych skoków cukru we krwi. Właśnie dlatego coraz częściej pojawia się na talerzach osób z insulinoopornością i tych, którzy szukają alternatywy dla mięsa.

Czerwona fasola zamiast mięsa? Oto dlaczego warto

Fasola w burgerze, wrapie i paście do chleba

A skoro o mięsie mowa – wegetarianie i fleksitarianie cenią czerwoną fasolę za możliwość zastąpienia nią kotleta, bez straty dla wartości odżywczych. Zresztą nawet zatwardziali mięsożercy często nie zauważają, że w ich wrapie czy burgerze zamiast mięsa znalazła się aromatyczna pasta z czerwonej fasoli, doprawiona czosnkiem, limonką i kuminem.

Czy surowa czerwona fasola może szkodzić?

Jeśli jednak planujesz zaprzyjaźnić się z czerwoną fasolą na poważnie, warto znać jedno ważne zastrzeżenie: surowa fasola może być toksyczna.

Lektyny – co to takiego i jak się ich pozbyć?

Wszystko przez lektyny – białka, które w dużych ilościach są szkodliwe dla organizmu. Dlatego surową fasolę zawsze należy dokładnie namoczyć (najlepiej przez noc), a następnie gotować co najmniej 10 minut we wrzątku. To wystarczy, by rozbroić potencjalnie niebezpieczne związki i uwolnić wszystko to, co w fasoli najlepsze.

Zjedzenie surowej lub niedogotowanej fasoli może spowodować zatrucie objawiające się nudnościami, wymiotami, biegunka i bólami brzucha.

Fasola z puszki – czy to zdrowy wybór?

A co z fasolą z puszki – czy ona też wymaga gotowania? To pytanie pojawia się regularnie i całkiem słusznie.

Czy fasolę z puszki trzeba gotować?

Dobra wiadomość brzmi: nie, nie trzeba jej już gotować. Fasola konserwowa została wcześniej dokładnie ugotowana, wysterylizowana i hermetycznie zamknięta, więc jest od razu gotowa do użycia. Wystarczy ją opłukać pod bieżącą wodą, by pozbyć się nadmiaru soli i gęstej zalewy.

Co z lektynami w fasoli konserwowej?

A lektyny w fasoli z puszki? Te również znikają w procesie przemysłowego gotowania, dlatego nie musisz się ich obawiać. Jeśli więc chcesz oszczędzić czas, a nie chcesz rezygnować z wartości odżywczych, czerwona fasola z puszki jest absolutnie w porządku.

Czy czerwona fasola z puszki jest zdrowa?

No dobrze, ale co z tymi puszkami? Przyjęło się, że jedzenie konserwowe, z puszki, nie jest zdrowym wyborem. Ile w tym prawdy?

Zacznijmy od wartości odżywczych samego produktu – w naszym wypadku fasoli. Czy ona traci na tym, że została przetworzona i zapuszkowana? Badania pokazują, że owszem, część witamin może ulec zniszczeniu w procesie produkcji żywności konserwowej. Ale dobra wiadomość jest taka, że większość witamin wciąż pozostaje obecna w warzywach z puszki.

BPA i zdrowie – jak wybierać dobre puszki?

Inny zarzut, jaki pada pod adresem żywności z puszki, to zawartość szkodliwego bisfenolu A (inaczej BPA). Ta toksyczna substancja zaburzająca działanie układu hormonalnego, rozrodczego i mogąca uszkadzać nerki i wątrobę, pochodzi z tworzywa sztucznego wyściełającego wnętrze puszki.

Świadomość szkodliwości BPA jest coraz większa. To sprawia, że wielu producentów odchodzi od stosowania puszek z tym związkiem. Zatem mamy wybór: możemy wybierać puszki bez bisfenolu A. Warto więc zwracać uwagę na oznaczenia opakowań: „BPA free” lub „bez BPA” i takie właśnie wybierać.

Czerwona fasola w kuchni – pomysły i inspiracje

Co zrobić z czerwonej fasoli?

Na co dzień czerwona fasola świetnie sprawdza się w kuchni. Można ją wrzucić do sałatki z kukurydzą i awokado, podać w aromatycznym chili sin carne, zmiksować na pastę do kanapek albo zapiec z pomidorami. Jest tania, dostępna w każdej kuchni świata i – co ważne – uniwersalna. Można z niej przyrządzić zarówno dania wytrawne, jak i…desery. Przepis na taki zdrowy deser z fasoli zdradzamy poniżej.

W czasach, kiedy szukamy „naturalnych leków” i funkcjonalnej żywności, czerwona fasola zasługuje na więcej uwagi niż dotychczas. Nie ma może efektownego opakowania, nie kosztuje fortuny, ale działa – od środka. Jedzmy ją więc dla zdrowia, smaku i z rozsądku!

Przepis na brownie z czerwonej fasoli

Jeśli chcesz spróbować, jak dobrze fasola może smakować w… deserze, to koniecznie spróbuj prostego brownie z fasoli. Jest wegańskie, nie ma dodatku mąki, ani cukru i – co najważniejsze – jest pyszne, wilgotne i mocno czekoladowe. Nikt się nie zorientuje, że zjadł właśnie fasolę.

Po dokładny przepis kliknij w w tytuł filmu powyżej, a następnie rozwiń opis pod filmem.