0,00 zł

Brak produktów w koszyku.

Strona główna Blog Strona 243

Nowości AGD

0

Zawsze pod ręką

Remington przedstawia nową suszarkę turystyczną D2315T Travel Plus o mocy 1400 W. Dzięki składanej rączce można ją wygodnie spakować i zabrać wszędzie. Podwójne napięcie pozwala na używanie suszarki w wielu regionach świata. Urządzenie jest na dwuletniej gwarancji.
Cena: ok. 80 zł

Oczyszcza i jonizuje

Przedstawiamy nowość Ardo – oczyszczacz powietrza DAP 130 z jonizatorem o mocy 185 W, idealny do pomieszczeń o kubaturze 45 m3. W ciągu godziny urządzenie przerabia 250 m3 powietrza. Oczyszczacz wyposażony jest w: filtr wstępny, filtr Hepa, filtr z węgla aktywowanego, skalę zużycia filtra i 4 szybkości z funkcją Sleep. Można zainstalować go na ścianie, ustawić na podłodze lub stole. 12-miesięczna gwarancja.
Cena ok. 600 zł

Inteligentna zmywarka

Przedstawiamy nową zmywarkę AEG Oko-Favorit 80800, która dzięki rozdzieleniu akustycznego wnętrza zmywarki od obudowy oraz dodatkowej izolacji dźwiękochłonnej z maty wełnianej zmniejsza poziom hałasu do 42 dB. Wyposażona jest w różne funkcje, ma m.in. automatyczną kontrolę zmywania, suszenie ciepłem zakumulowanym, 8 programów, w tym program +/- (intensywny/oszczędnościowy), wskaźnik czasu pozostałego do zakończenia programu i automatyczny hamulec drzwi. Twardość wody regulowana jest elektronicznie (zmywarka bada wodę i decyduje, ile środka zmiękczającego należy dodać); wewnątrz jest oświetlona. Urządzenie opatrzone jest etykietą A w trzech klasach: energetycznej, zmywania i suszenia. 24-miesięczna gwarancja.
Cena: ok. 3800 zł

Wielkie prasowanie

Philips prezentuje nową linię żelazek z nowatorskimi rozwiązaniami. Żelazka z serii Azur 4000 mają stopę typu Careza dodatkowo odporną na zarysowania, co ułatwia prasowanie. Funkcja zwiększonego wytwarzania pary pozwala na jej dodatkową produkcję w przypadku tkanin trudno prasowalnych. W ekstremalnym położeniu dozownika pary żelazko wytwarza do 80 g pary na minutę, co umożliwia zaprasowanie największych zagnieceń. Przy prasowaniu tkanin, wymagających niskiej temperatury, przydaje się blokada kapania, która zabezpiecza ubrania przed zmoczeniem wodą wydobywającą się zazwyczaj z żelazek gorszej jakości. Funkcja calc-clean umożliwia wypłukanie osadów z komory parowej, co wydatnie zwiększa żywotność żelazek. Na polskim rynku dostępne będą dwa modele żelazek z linii Azur 4000 – GC 4035 i GC 4015. Model GC 4035 automatycznie wyłącza się po 8 minutach od zaprzestania prasowania (pozycja pionowa żelazka) lub po 30 sekundach, gdy żelazko jest w pozycji poziomej.
Cena: ok. 350 zł

Dla tych, co mają mało czasu

Nowa mikrofalowa kuchenka Maximo firmy Whirlpool została zaprojektowana zgodnie z regułą: pojemność użytkowa kuchni mikrofalowej = powierzchni średnicy jej talerza obrotowego. Dlatego też konstrukcja kuchenki Maximo została zaprojektowana wokół talerza obrotowego, tak by maksymalnie zredukować przestrzeń, jaką zajmuje na blacie kuchennym, zachowując jednocześnie pojemność wewnętrzną równą pojemności kuchenek 19-litrowych. W kuchence Maximo można więc bez przeszkód umieścić naczynie o średnicy 29 cm, mimo że jej szerokość zewnętrzna wynosi zaledwie 39 cm. Funkcja Jet defrost umożliwia siedmiokrotnie szybsze rozmrażanie niż w innych kuchenkach mikrofalowych, a funkcja Jet start równie szybko podgrzewa. Dodatkowo kuchenka została wyposażona w specjalny stojak, służący do podgrzewania butelek z mlekiem dla niemowląt. Nowy panel sterujący, dotykowe przełączniki i czytelny wyświetlacz umożliwiają superłatwe programowanie i obsługę urządzenia.
Ceny: IL 10 – ok. 500 zł
IL 12 – ok. 550 zł

Sprytny robot

Rio typ 877 marki Zelmer to nowy wieloczynnościowy robot kuchenny o mocy 450 W. Pojemność zbiornika malaksera wynosi 1,5 l. Ma dwustopniową regulację mocy oraz funkcję pulse. Bezpieczeństwo użytkowania gwarantuje blokada pracy w przypadku nieprawidłowego zamocowania pokrywy oraz blokada przypadkowego włączenia. Do podstawowych funkcji tego robota należy siekanie, mieszanie, ucieranie, ubijanie kremów, wyrabianie ciast oraz rozdrabianie warzyw surowych i gotowanych na drobne i grube wiórki lub plastry. Waży 4 kg. Dwa lata gwarancji.
Cena: 230 zł

Rozbije nawet lód

Mikser MB 91100 o mocy 450 W marki Siemens to nowość z nowej serii Siemens Porsche Design. Ma 1,5 litra pojemności, bezstopniową regulację prędkości obrotów, funkcję puls i autopuls do chwilowego osiągnięcia maksymalnej prędkości 12 500 obrotów na minutę. Nowością jest również funkcja kruszenia lodu.
Cena: ok. 650 zł

Życiodajna moc witamin

Powszechnie wiadomo, że witaminy dają nam siły witalne. Zapewniają zdrowie, urodę, pogodę ducha, siłę, sprawność, a także mają wpływ na odporność organizmu. Niektórzy twierdzą, że mają też działanie profilaktyczne. Czy jednak skuteczność witamin w zapobieganiu różnym chorobom nie jest przeceniana?

Musimy wiedzieć, że niedobór witamin wprowadza istny zamęt w pracy każdego organizmu. Nasze komórki tylko czekają na witaminy, żeby wykorzystać je do ożywienia przemiany materii. Z drugiej jednak strony nie możemy przesadzać z ilością zjadanych witamin. Szczególnie niebezpieczne jest przedawkowanie witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, czyli A, D, E i K. Nadmiar witamin rozpuszczalnych w wodzie, czyli tych z grupy B i witaminy C, jest mniej groźny dla zdrowia, ponieważ są one usuwane z moczem. Ale przecież i nerki mają ograniczoną wydolność.
W powszechnym mniemaniu zażywanie dużych dawek witaminy C zapobiega przeziębieniom. Tymczasem liczne badania nie potwierdzaja tej tezy. Nie spełniły się też nadzieje naukowców co do leczniczego wpływu ogromnych dawek witaminy C na choroby nowotworowe. Czy z kolei witamina E i beta-karoten rzeczywiście chronią nałogowych palaczy przed nowotworami i chorobami układu krążenia? Zdania badaczy sa podzielone również co do tego.

Na czym polega życiodajna moc witamin?

A – warunkuje dobry wzrok, zapewnia normalny wzrost kości i zębów (znajduje się w tranie, wątrobie, jajach i niektórych warzywach)
B1 – pomaga w uzyskaniu dobrego samopoczucia, reguluje pracę układu nerwowego (wątroba, drożdze, ziarna zbóż, mięso, zielone warzywa liściowe)
B2 – warunkuje prawidłowy wzrost oraz zdrowie skóry i włosów (wątroba, sery mleko, jaja, zielone warzywa liściowe)
B3 (zwana tez witaminą PP) – warunkuje dobry sen, dobrą pamięć, zdolność kojarzenia (wątroba, sery, mleko, jaja, zielone warzywa liściowe)
B6 – wzmacnia dziąsła i zęby, reguluje działanie naczyń krwionośnych i układu nerwowego (wątroba, mięso, ziarna zbóż, rośliny strączkowe)
B12 – wpływa na prawidłowy obraz krwi, wzmacnia apetyt (wątroba, mięso, ryby)
C – zapobiega próchnicy i chorobom dziąseł, wzmacnia naczynia krwionośne (owoce cytrusowe, czarna porzeczka, truskawki, pomidory)
D – nieodzowna dla utrzymania prawidłowej struktury kości i zapewnienia normalnego wzrostu (wątroba, tran, żółtka jaj, mleko, masło, margaryna)
E – dodaje nam żywotności, witalności, energii, chęci do życia i radości, pozytywnie oddziałuje na oczy, płuca, mięśnie i krew (tłuszcze pochodzące z ziarna zbóż i nasion innych roślin, z wątroby, jaj i ryb)
K – warunkuje dobrą krzepliwość krwi (zielone warzywa liściowe; jest wytwarzana przez bakterie jelitowe)

Badania prowadzone w Stanach Zjednoczonych i w Europie (również w Polsce) wykazały, że jemy za mało witamin. Niedobory witamin C i E w naszych organizmach wynoszą aż 40-50%, a tych z grupy B – około 25%. Jeśli więc codzienna dieta nie zaspokaja naszego zapotrzebowania na witaminy, może warto sięgnąć po witaminy syntetyczne.

Dla każdego coś dobrego?

W ciągu ostatnich lat na rynku pojawiło się wiele preparatów witaminowych, które są uzupełnieniem codziennej diety. Każdy znajdzie coś dla siebie: są preparaty przeznaczone dla różnych grup wiekowych i dla różnych płci, dla osób, które chcą mieć piękne włosy i paznokcie, dla wyjątkowo aktywnych, dla sportowców, osób przemęczonych, zestresowanych itd. Zanim jednak sięgniemy po witaminy syntetyczne, zastanówmy się, czy nasz organizm rzeczywiście potrzebuje dodatkowej dawki tych związków. Należy bowiem pamiętać, że nie tylko niedobór, ale i nadmiar witamin jest szkodliwy dla zdrowia. Na przykład nadmiar witaminy C może wywołać biegunkę i wysypkę, a nadmiar witaminy B6 może uszkodzić układ nerwowy. Jeśli mamy za dużo witaminy A, pojawiają się bóle głowy i mięśni, biegunki, ostre zatrucie z wymiotami, wypadanie włosów oraz zaczerwienienie i złuszczanie się skóry. Z kolei nadmiar witaminy D sprawia, że kości łatwo się łamią, odczuwamy nudności, bóle głowy i mamy złe samopoczucie.

Zdrowie w witaminach i minerałach

Jak poznać, czy przyjmujemy wystarczającą ilość witamin? Niezawodną metodą jest pomiar koncentracji witamin we krwi. Jednak jeśli zauważymy u siebie brak apetytu, zmęczenie, trudności z koncentracją, rozdrażnienie, apatię i zaburzenia snu, może to być znak, że brakuje nam którejś z witamin.
Każda witamina współpracuje w naszym organizmie z odpowiednim pierwiastkiem. Na przykład witamina A – z cynkiem, D – z wapniem, E – z selenem, C – z żelazem, a grupa witamin B – z magnezem. Dlatego, kiedy decydujemy się na preparat witaminowy, należy wybrać taki, który zawiera dodatkowo związki mineralne.

Sprawdź, jakich witamin i minerałów może brakować Tobie:

Jeśli jesteś osobą w podeszłym wieku, możesz mieć niedobory witamin z grupy B, witaminy C, D i żelaza.
Kobiety w ciąży i matki karmiące są narażone na niedobory kwasu foliowego, witamin B6, B12 i żelaza.
Kobietom w okresie menopauzy często brakuje witamin A, D, B6 oraz wapnia i żelaza.
Dziewczęta w okresie dojrzewania są narażone na niedobory witaminy B6 i żelaza.
Osoby znajdujące się w sytuacjach stresowych wykazują zwiększone zapotrzebowanie na witaminę C, E i zespół witamin B.
Dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, jak wykazały badania, mają niedobór niemal wszystkich składników odżywczych z wyjątkiem tłuszczu. U 20% z nich stwierdza się anemię.
U osób palących występuje mniejsza przyswajalność witaminy C, więc palacze powinni dostawać jej dwa razy więcej niż osoby niepalące.
U osób nadużywających alkohol obserwuje się niedobory witamin z grupy B, witaminy C i cynku.
Jeśli przebywasz w zanieczyszczonym środowisku Twój organizm potrzebuje więcej witaminy E, C i karotenoidów.

Witaminy na polskich stołach

Ponad jedna trzecia Polaków (35%)* przyznaje, że zażywa witaminy w drażetkach, a ponad jedna czwarta (27%) – w postaci różnego rodzaju preparatów witaminowo-mineralnych i odżywczych. Co trzeci ankietowany (34%) stosuje kosmetyki zawierające witaminy, na przykład kremy, odżywki.
Trzy piąte respondentów (60%) przynajmniej czasami kupuje żywność dodatkowo wzbogaconą witaminami, w tym ponad jedna czwarta (27%) czyni to zawsze lub często. Co szósty ankietowany (16%) przy zakupie leków zawsze zwraca uwagę na to, czy zawierają one witaminy, a 17% badanych robi to często.
Okazuje się, że problematyką żywienia i zawartością witamin w żywności częściej interesują się kobiety niż mężczyźni. Temu zainteresowaniu sprzyja także młody wiek, wykształcenie co najmniej średnie i dobre warunki materialne.

Czy wiesz, że…

Nazwy witamina użył po raz pierwszy w 1912 roku polsko-amerykański biochemik Kazimierz Funk dla oznaczenia substancji, którą wyodrębnił z łusek ryżowych i która zapobiegała chorobie beri-beri. Substancja ta była witaminą B1.

Nazwa witamina pochodzi od łacińskiego połączenia słów vita (czyli życie) i amine (czyli związki zawierające azot). Dopiero później dowiedziono, że nie wszystkie witaminy zawierają azot, jednak nazwa witamina przyjęła się już wówczas na dobre.

Za początek nauki o witaminach (witaminologii) uważa się odkrycie holenderskiego lekarza Christiana Eijkmana, który w 1897 roku zauważył zależność między żywieniem polerowanym ryżem a chorobą beri-beri.

Nie wszystkie kręgowce potrzebują takich samych witamin. Na przykład witamina C niezbędna jest tylko człowiekowi, małpom i śwince morskiej.

Rozmowa z prof. Elżbietą Anuszewską, kierownikiem Zakładu Leków Witaminowych w Instytucie Leków w Warszawie:
OK: Czy opłaca się jeść witaminy w naturze, skoro mamy do wyboru tyle różnych preparatów witaminowych?
EA:
Witaminy w naturze powinny być podstawą, dlatego że oprócz nich w pożywieniu znajdują się setki innych składników, których nie ma w preparatach witaminowych, a które też mają działanie biologiczne. Tak do końca naukowcy nie wiedzą, co działa w owocach i warzywach: czy tylko te składniki, które znajdują się w preparatach farmaceutycznych, czy również współkomponenty z naturalnych źródeł witamin.

OK: Czyli nie można zastąpić warzyw i owoców witaminami w pigułkach?
EA:
Nie można, chociażby z tego względu, że warzywa i owoce są źródłem pektyn, włóknika, naturalnych karotenoidów i flawonów i wielu innych substancji biologicznie aktywnych, które są potrzebne na przykład do procesu trawienia. Oczywiście, pewne osoby mają zwiększone zapotrzebowanie na witaminy. Sprzyjają temu sytuacje stresowe, zarówno psychiczne, jak i fizyczne, na przykład u ludzi, którzy bardzo dużo pracują i u sportowców. Na niedobór witamin narażone są też kobiety w ciąży, osoby w podeszłym wieku oraz stosujące diety odchudzające, a także nadużywające alkohol i palacze. Te osoby nie są w stanie zjeść tyle, by pokryć zapotrzebowanie na witaminy bez zbyt dużego obciążenia przewodu pokarmowego. Preparaty witaminowe przydają się też przy stanach wycieńczenia, na przykład po operacjach chirurgicznych czy po chorobach infekcyjnych. W takich sytuacjach preparaty farmaceutyczne oczywiście pomagają, ale ich zażywanie nie może być regułą. Mogą być traktowane jedynie jako uzupełnienie właściwej diety.

OK: Czy jest jakaś grupa ludzi, której odradzałaby Pani zażywanie preparatów witaminowych?
EA:
Należy się zastanowić przed podaniem takiego preparatu małemu dziecku. Powinno się raczej tak skomponować jego dietę, żeby dostarczyć w niej wszystko, czego organizm potrzebuje. Zasadą powinna być porada u pediatry. Również osoby z dolegliwościami żołądkowymi, z owrzodzeniami, z chorobami nowotworowymi powinny zasięgnąć rady lekarza właściwego dla danego schorzenia w sprawie zażywania preparatów farmaceutycznych. Niektóre witaminy mogą bowiem stymulować rozwój nowotworów. Natomiast przeciętnie zdrowy człowiek może sobie w okresie jesienno-zimowo-wiosennym spokojnie łykać preparat kupowany bez recepty – najlepiej typową mieszankę witaminowo-mineralną. W takim preparacie są bardzo małe stężenia składników.

Co kto łyka?

Z badań przeprowadzonych przez SMG/KRC* wynika, że 30,9% osób zażywa preparaty witaminowe. Wśród kobiet szczególnym powodzeniem cieszy się Falvit, natomiast mężczyźni chętniej sięgają po Plusssz i Vita-C.
Wśród osób, które zadeklarowały częste spożywanie Centrum, Multi Tabs i Plusssza, jest najwięcej ludzi młodych – w wieku od 15 do 24 lat (Centrum i Multi Tabs – po 29% osób, a Plusssz – 35%). Jedynie 9% najstarszych ankietowanych, tych powyżej 54 roku życia, deklaruje kupowanie Plusssza.
Wśród osób deklarujących spożywanie Multi Tabs 23% mieszka w miastach powyżej 500 000 mieszkańców, a z kolei spośród stosujących Vita-C 38% to mieszkańcy wsi.

Jak często zażywamy preparaty witaminowe?
codziennie 31,1%**
5-6 razy w tygodniu 6,2%
3-4 razy w tygodniu 15,1%
2 razy w tygodniu 15,5%
raz w tygodniu 9,0%
2-3 razy w miesiącu 11,9%
raz w miesiącu lub rzadziej 11,0%

Jakie marki cieszą się największym powodzeniem?

Oto 10 najchętniej zażywanych preparatów witaminowych:
Plusssz 19,7%**
Centrum 14,4%
Vita-C 13,9%
Multivitaminum 13,6%
Falvit 9,9%
Vitaral 7,7%
Biovital 6,8%
Multi Tabs 5,8%
Vigor 3,0%
Geriavit 2,4%

Co kryją preparaty witaminowe?
Centrum (ok. 22 zł za 30 tabletek) i Vigor (ok. 19 zł za 30 tabletek) zawierają po 13 witamin (A, D, E, K1, B1, B2, B6, B12, PP, C, H, kwas foliowy i pantotenowy) oraz 17 soli mineralnych (w tym nawet sole cyny, niklu i wanadu). Mają taki sam skład ilościowy oraz taką samą dobrą jakość. Różnią się tylko ceną.
W skład Multi Tabs (ok. 23 zł za 100 tabletek) wchodzą witaminy: A, D, E, B1, B2, B6, B12, PP, C, kwas foliowy i pantotenowy oraz pierwiastki: Fe, Zn, Mg, Mn, J, Mo, Se, Cu. Oprócz preparatu dla dorosłych jest też specjalny Multi Tabs przeznaczony dla małych dzieci w wieku od 1 do 3 lat w postaci tabletek do ssania oraz dla dzieci starszych od 4 do 10 lat.
Geriavit (ok. 100 zł za 100 kapsułek) przeznaczony jest dla osób w podeszłym wieku. Wspomaga w dietach niskokalorycznych i rekonwalescencji oraz poprawia ogólną kondycję organizmu osób starszych. Zawiera podstawowe witaminy i sole mineralne w dawce dostosowanej do dziennego zapotrzebowania, jak również korzeń żeń-szenia, rutynę, cholinę, inozytol i nienasycone kwasy tłuszczowe.

Co to jest:

Awitaminoza – brak choćby jednej witaminy.
Hipowitaminoza – niedobory witamin; wywołują lżejsze objawy niż awitaminoza i obniżają odporność organizmu.
Hiperwitaminoza – nadmiar witamin w organizmie, który może być spowodowany nadmiernym zażywaniem preparatów witaminowych; szkodliwe są w szczególności hiperwitaminozy A, D, PP oraz B12.
Joanna Wosińska

* Badanie TGI zostało przeprowadzone przez SMG/KRC od kwietnia 2000 r. do marca 2001 r. na reprezentatywnej próbie 11 234 osób
** Procent osób stosujących preparaty witaminowe

Nie przywiązuję wagi do marki – Zakupy z Beatą Tyszkiewicz

0

Czytelnicy naszego miesięcznika mają różne przyzwyczajenia związane z robieniem zakupów. Niektórzy wybierają małe sklepy, inni uwielbiają robić zakupy w hipermarketach. Mają swoje ulubione produkty i marki. A jak wygląda konsumenckie życie gwiazd? Na to pytanie odpowiadać będą różne znane osoby ze świata kultury i polityki. W tym numerze „Świata Konsumenta” o swoich zakupach opowiada Beata Tyszkiewicz.

Świat Konsumenta: Gdzie Pani najczęściej robi zakupy? W hipermarketach, czy może w małych sklepach osiedlowych?
Beata Tyszkiewicz:
Codzienne zakupy robię w małym sklepie nieopodal domu. Jeżdżę też na bazar przy ulicy Polnej, gdzie jest bardzo duży wybór pomidorów, świeżych ryb. Od razu mogę tam do nich wybrać odpowiednie zioła. Zaobserwowałam, że w hipermarketach produkty nie są w najlepszym gatunku. Nie ma też zbyt dużego wyboru, np. jeśli chodzi o jabłka, są tam tylko dwie odmiany.

ŚK: Gdzie Pani kupuje ubrania?
BT:
Na pewno nie w hipermarketach, chociaż zdarzyło mi się nabyć tam skarpetki. Jednak na ogół tego typu zakupy robię albo gdzieś w świecie, albo w Polsce, w sklepach, które organizują przeceny. Obniżki cen pojawiają się u nas coraz częściej. To dobrze, bo markowe rzeczy są bardzo drogie.

ŚK: Czy ma Pani jakieś ulubione marki ubrań?
BT:
Wybieram je przypadkowo. Nie przywiązuję do nich dużej wagi. Moda na marki się zmienia. Myślę, że trzeba być wiernym przede wszystkim własnemu stylowi. Ja ubieram się raczej sportowo i wygodnie. Miałam taki ukochany sklep z jedwabiami w Krakowie, nie pamiętam, jak się nazywał, ale na pewno mieścił się na Rynku. Były tam piękne jedwabne bluzki w jednym kolorze, bez jakichś specjalnych haftów. Bardzo lubiłam ten sklep, ale został zlikwidowany.

ŚK: A kosmetyki?
BT:
Bardzo lubię Shiseido i Sisleya. Wiadomo, że kosmetyki się zmieniają. Wystarczy polubić jakąś pomadkę do ust, a po pewnym czasie okazuje się, że już jej nie ma na rynku, jest jakaś inna. Dostaję dużo różnych kosmetyków do wypróbowania i często ten fakt przywiązuje mnie do nich.

ŚK: Czym Pani kieruje się przy wyborze produktów żywnościowych: marką, jakością czy ceną?
BT:
Produkty żywnościowe kupuję zwykle w związku z jakimś zamierzeniem kulinarnym. Czasem kupuję gotowe dania, np. bardzo lubię risotto, najbardziej risotto włoskie. Kiedy mam na nie ochotę, idę do sklepu Mini-Europa, gdzie są wspaniałe risotta o różnych smakach z włoskiego ryżu. A więc kupuję to, na co akurat mam apetyt.

ŚK: Ostatnio mówi się o tym, że Polacy całymi rodzinami chodzą w weekendy do hipermarketów. Wiele osób bardzo to krytykuje. Co Pani sądzi na ten temat?
BT:
Co tu krytykować! Widocznie ludzie odczuwają taką potrzebę. Cały tydzień ciężko pracują, a w weekend chcą mieć przyjemność z wydawania własnych pieniędzy. Zakupy działają jak wentyl. W hipermarketach jest znacznie ciekawiej niż w małych sklepach. Atmosferę tych dużych sklepów szczególnie lubią dzieci. To jest zupełnie zrozumiałe, że niektórzy chcą spędzać swój wolny czas w ten sposób. Jednak musimy być ostrożni z wydawaniem pieniędzy. Hipermarkety mają cały system działający na psychikę klienta. Człowiek powinien mieć charakter i wiedzieć dokładnie, po co idzie do sklepu, żeby nie dać się wciągnąć w różnego rodzaju promocje, które mogą okazać się bardzo kosztowne.

ŚK: To znaczy, że nie lubi Pani promocji?
BT:
Cieszą mnie promocje, jeśli dotyczą odzieży. Chętnie kupuję ubrania, których ceny zostały zredukowane. Nie ubieram się aż tak modnie, żeby od razu było widać, że to, co mam na sobie, jest z zeszłego sezonu. Kiedy kupuję porządny sweter, to trudno powiedzieć, czy jest on modny, czy nie. Jeśli wygląda normalnie, to znaczy ma dwa rękawy, kieszonkę, jest rozpinany lub też nie, to jak można poznać, czy jest on ostatnim krzykiem mody? A skoro nie jest z najnowszej kolekcji, to jego cena jest zredukowana. To samo dotyczy dobrych butów. Myślę, że warto korzystać z redukcji cen i cieszę się, że są one coraz bardziej powszechne.

ŚK: Jaki wpływ, Pani zdaniem, na decyzje zakupowe ma reklama?
BT:
Jeżeli ukazuje się nowy produkt kosmetyczny, czy jakiś inny, to reklama zwraca na niego naszą uwagę. Ja byłam wychowana na jednym szamponie pokrzywowym (a może familijnym?). A teraz reklamy szamponów przekonują nas, że jeden szampon odżywia, drugi sprawia, że włosy są puszyste. To zachęca do ich wypróbowania. Nie ulegam ślepo reklamie, ale uważam, że ma ona sens, jeśli informuje o czymś nowym.

ŚK: Czy sprawdza Pani nowe produkty?
BT:
Nie zawsze, ale gdyby wyprodukowano ekologiczne worki na śmieci, które nie są zrobione z plastiku, rozkładającego się po 150 latach, to na pewno chciałabym je wypróbować. Kupiłabym taki worek ze świadomością, że nie zanieczyszczam środowiska. Reklamy ogląda się przy okazji, bo są emitowane w przerwach lub w trakcie różnych programów. Choć nie odbieramy ich ze specjalną uwagą, to i tak wkraczają w nasze życie.

Chipsy – produkty kultowe

0

Historia chipsów, ulubionej przekąski wielu ludzi na świecie, rozpoczyna się w 1853 r., kiedy to jeden z klientów Moon Lake House Hotel w Saratoga Springs w Stanach Zjednoczonych zarzucił szefowi kuchni, którym był niejaki George Crum, że jego frytki są za grube.

Europejski paszport dla zwierząt

0

Swobodny przepływ ludzi i towarów w Europie wkrótce obejmie również psy, koty oraz fretki.

Kto oszczędza na szatniach?

0

Zima, na szczęście już nas opuszczająca, jest szczególnie trudnym okresem dla pacjentów. Zwiększa się liczba zachorowań, częściej trzeba bywać u lekarza.

Na ratunek wodzie

0

Międzynarodowa Organizacja Konsumencka Consumers International, zrzeszająca 250 organizacji ze 115 krajów, w tym Federację Konsumentów, poświęciła Światowy Dzień Praw Konsumenta w 2004 r. wodzie, jej dostępności, jakości, konieczności ochrony, racjonalizacji zużycia, obowiązkowi ochrony środowiska naturalnego.

Koalicja na rzecz pacjentów

0

Koalicja powstała z inicjatywy Federacji Konsumentów. Jest platformą komunikacji między pacjentami (reprezentowanymi przez organizacje pacjenckie) a instytucjami zajmującymi się ochroną zdrowia w Polsce i tworzącymi prawo w tym zakresie. Głównym jej celem jest zwiększenie świadomości społecznej w zakresie praw należnych pacjentom-obywatelom-konsumentom oraz ich egzekwowanie w imieniu i na rzecz klientów systemu opieki zdrowotnej w Polsce.

Chorzy na zakupy – zakupoholizm

0

Shopoholizm, zakupomania, syndrom kompulsywnych zakupów – zwał jak zwał, chodzi o nowy nałóg XXI wieku.

Coraz częściej wychodzisz do sklepu? Nie możesz się oprzeć pokusie kupowania i choć wiesz, że groszek z marchewką wcale nie są ci potrzebne, to i tak lądują w koszyku? Kupujesz kolejne skarpetki, choć w domu masz zapas dla drużyny piłkarskiej? I znowu dziwisz się, dlaczego tak mało środków zostało na koncie? Bliscy się martwią, a ty wmawiasz im, że wszystko jest w porządku? Ale tak naprawdę coś ci dolega. Co to jest?

Co to jest?

Większość z nas lubi chodzić po sklepach i kupować. I jest to zupełnie normalne, jeśli mieści się w granicach zdrowego rozsądku. Gdy zaś nabywamy rzeczy całkowicie zbędne, bądź ilości przekraczające potrzeby normalnego człowieka, to czas powiedzieć sobie „stop”. To prosta droga do nałogu kupowania. Uzależnienie od zakupów jest w stanie wywrócić życie do góry nogami, tak samo jak hazard, alkoholizm, narkomania. – Kiedyś problem związany z kupowaniem polegał na niemożliwości uzyskania towaru, dziś zaś wiąże się z przesytem i nieumiejętnością wyboru. To z kolei wpływa na shopoholizm, zdiagnozowany jako jednostka chorobowa – wyjaśnia dr Urszula Kusio z Zakładu Socjologii Kultury i Wychowania Instytutu Socjologii UMCS w Lublinie.

W Anglii około 15% dorosłych ma problem z zakupoholizmem, w Stanach Zjednoczonych – około 6%. W Polsce jeszcze nie przeprowadzono badań systematycznych, z sondażowych zaś wynika, że problem istnieje. – Zauważamy osoby przychodzące nawet codziennie i spędzające w markecie kilka godzin. Wystarczy im choćby oglądanie. Znamy ich z widzenia, oni też nam się kłaniają jak znajomym – opowiadają kasjerki jednego z lubelskich sklepów.

Generalnie kupowanie wiąże się z przyjemnością albo koniecznością. Natomiast w przypadku maniaków zakupów jest krótki moment satysfakcji, a potem ogromne poczucie winy, bo nie wiadomo, co zrobić z nadmiarem przywleczonych do domu towarów. Zdarza się, że osoby uzależnione nawet nie otwierają kupionych rzeczy. Zakupoholizm można porównać do lepiej zbadanej choroby: bulimii. Tam chodzi o to, żeby się najeść, tu – o to, żeby nakupić. W parze ze zwiększonym kupowaniem idą inne symptomy. Uzależniony większość wolnego czasu spędza w sklepie, unika kontaktów z rodziną, nie okazuje uczuć, izoluje się. Dlaczego tak się dzieje?

Dlaczego tak się dzieje?

Przyczyny kompulsywnych zakupów są złożone i w pewnym stopniu zindywidualizowane. Duże znaczenie ma tu czynnik psychologiczny: zakupy dają nam uczucie chwilowego rozładowania napięcia, są przyjemnością. Radość daje nabycie produktu, ale także możliwość przebywania w towarzystwie ludzi, którzy zajmują się sprzedażą. Jednym nastrój poprawia zjedzenie czekolady, innym właśnie pójście do sklepu, gdzie okazane im będzie zainteresowanie ze strony obsługi i usłyszą miłe słowa typu: „specjalnie dla ciebie”. To sprawia, że czują się ważni i docenieni. – Syndrom uzależnienia od zakupów występuje zazwyczaj u ludzi, którzy mają niższą samoocenę, nie odnoszą sukcesów, nie potrafią zaspokoić swoich potrzeb: uznania, docenienia, miłości. Podatność na uzależnienia nie pojawia się z dnia na dzień, kształtuje się już w dzieciństwie. Na jej wyeliminowanie składa się wieloletni proces związany z wychowaniem, odpowiednią konfiguracją rodzinną i jej wpływem na kształtowanie się osobowości – tłumaczy dr Ireneusz Siudem z Zakładu Psychologii Społecznej Instytutu Psychologii UMCS w Lublinie. Z badań wynika, że problem uzależnienia od zakupów dotyczy dziewięć razy częściej kobiet niż mężczyzn.

Zakupoholizm powodowany jest również naszą bezbronnością na coraz bardziej wyrafinowane techniki marketingowe. Cała otoczka związana z handlem niejako nas mami, sprawia wrażenie, że kupowanie zaspokaja więcej potrzeb niż się wydaje. – Choć nasza wiedza na temat reklamy rośnie, to i tak często jej ulegamy, bo nie zawsze uruchamiają się nasze systemy kulturowego układu odpornościowego – mówi dr Kusio.

Do nadmiernego kupowania przyczynia się także czynnik społeczny, bowiem wzorce kulturowe związane z naszym funkcjonowaniem uległy zmianom. Co za tym idzie, sklep przestał być tylko sklepem. Stał się centrum rozrywki, kultury, gdzie wypada być. A jak się jest, to się kupuje. Naśladowanie Zachodu sprawiło więc, że dopadła nas ta sama choroba, jakiej doświadczają kultury zachodnie. Co na nią pomaga?

Co pomaga?

Tu pojawia się pewien paradoks na naszym rynku. – Wciąż mówi się o coraz większych różnicach społecznych między bogatymi a ubogimi, a mimo to ludzie dużo kupują. Okazuje się więc, że brak pieniędzy wcale nie wyklucza nadmiernego kupowania, ponieważ mamy rozwinięte możliwości kredytowe – mówi dr Kusio. Płacenie kartą ułatwia wydawanie pieniędzy. Gotówka, którą symbolizuje karta płatnicza, jest poza zasięgiem naszych zmysłów, dlatego nie odczuwamy ubywania pieniędzy. Jak informują pracownicy banków, karty kredytowe cieszą się dużym zainteresowaniem. Żeby nimi płacić, klient nie musi mieć pieniędzy na swoim koncie. Bank udziela kredytu, po czym oczekuje jego spłaty.

Poza kartą zakupoholikom w trwaniu w nałogu pomagają promocje i wyprzedaże. Kupując wtedy towary często tłumaczą sobie, że skorzystali z okazji, zaoszczędzili i taniej zrobili zapasy. Tym sposobem ich poczucie winy jest mniejsze, choć i tak częściej występuje u kobiet niż u mężczyzn. Dlaczego? – Jest to uwarunkowane kulturowo. Wciąż na kobiecie spoczywa obowiązek przygotowania obiadu i tego, by lodówka była zapełniona. Dlatego, gdy kobieta kupi sobie kolejną bluzkę, często ma wyrzuty sumienia, że powinna była kupić mleko czy bułki. Mężczyźni od dylematów dotyczących uszczerbku na budżecie domowym są jakby wolniejsi – wyjaśnia dr Kusio.

Jak można wygrać z manią kupowania? Podobnie jak w przypadku innych nałogów ratunkiem jest terapia pod okiem specjalisty. By jednak do niej doszło, niezbędna jest zgoda zakupoholika. – Niezmiernie trudno jest zmobilizować uzależnionego, żeby się do tego przyznał. Zakupomaniacy uważają, że mają prawo do wydawania zarobionych pieniędzy. Leczenie jest utrudnione również z tego względu, że jest to nowa forma uzależnienia. Na leczenie alkoholików jest większe przyzwolenie społeczne, bo ten problem jest znany i nagłaśniany. Przyznanie się do uzależnienia od kupowania jest trudne, bo nie wiadomo jak zostanie przyjęte – wyjaśnia dr Siudem. Sama terapia polega na znalezieniu patomechanizmu, czyli sposobu co zrobić, by było dobrze bez nadmiernego kupowania. Zakupoholik musi tak zmienić swoje relacje z otoczeniem, by dawały mu satysfakcję, by nie musiał szukać protezy, która zaspokoi jego potrzeby. Jak więc kupować, by ustrzec się przed tym nałogiem? Jaka jest recepta?

Jaka jest recepta?

Przepis jest banalny: zdrowy rozsądek. Każdy musi myśleć nad tym, co robi, świadomość jest najważniejsza. – Trzeba iść po zakupy tego, co jest niezbędne. Nie spędzać w sklepie dużo czasu, bo to nie jest drugi dom ani miejsce rozrywki. Sklep to po prostu sklep, a miejsca rozrywki to: kino, teatr, lodowisko, filharmonia – mówi dr Siudem. Pomocna może okazać się lista zakupów i niewielka ilość gotówki w portfelu. I nie idźmy do sklepu głodni, bo wtedy zapewne nakupimy cały kosz żywności.

Problem, jak widać, jest i dotyka coraz więcej osób. Nie bagatelizujmy go, ale i nie wyolbrzymiajmy. Dwu- czy trzykrotne przesadzenie z zakupami to jeszcze nie zakupoholizm. Z nadmiernymi zakupami jest tak, jak z nadmiernym spożyciem alkoholu: większości się zdarzyło, ale nie każdy jest uzależniony.

Na zakupoholizm cierpią również osoby z pierwszych stron gazet. Tyle że oni mogą sobie pozwolić na taki nałóg, podczas gdy zwykły zakupoholik popadnie w długi.

Elton John wydał ponoć w ciągu 20 miesięcy 20 mln euro, z czego 150 tys. na… same kwiaty. Na przyjęcie z okazji swoich 50 urodzin założył natomiast kostium, który kupił za 80 tys. dolarów. Oprócz nałogu kupowania piosenkarz cierpi też na manię kolekcjonowania.

Michael Jackson znany jest z tego, że kiedy odwiedza swój ulubiony sklep, wykupuje go niemal doszczętnie. 50 tys. dolarów mniej czy więcej na jego koncie to przecież dla gwiazdy bez znaczenia…

Victoria Beckham, była członkini zespołu Spice Girls i żona gwiazdy futbolu Davida Beckhama też jest uważana za zakupoholiczkę. Po transferze męża do klubu Real Madryd swoje pierwsze kroki w hiszpańskiej stolicy skierowała do butiku Christiana Diora, gdzie zostawiła pokaźną kwotę.

Mania kupowania to nie tylko problem naszych czasów. Na przypadłość tę cierpiało i wiele postaci historycznych. Na przykład pierwszy prezydent stanów Zjednoczonych, Jerzy Waszyngton kupował pasjami. W szczególności lubił nabywać ubrania. Najczęściej kupował na kredyt, w związku z czym miał wiecznie długi. Z kolei król bawarski, Ludwig II, który panował w drugiej połowie XIX w., niemal opróżnił skarbiec państwa, kiedy budował swój wymarzony zamek Neuschwanstein. Spośród znanych osobistości XX w. wśród zakupoholików wymienia się Jacqueline Kennedy Onassis i księżną Dianę.

Masz to w nosie – katar

Katar to jedna z częstszych infekcji, jakie dopadają nas szczególnie teraz, kiedy za oknem zimno. Każdy dorosły ma katar średnio trzy razy w roku, a dzieci jeszcze częściej.