Herbatę uprawia się w wielu krajach świata. To między innymi od kraju i regionu jej pochodzenia zależy, jaki smak, aromat i kolor będzie miał napar, który pijemy. Nie bez znaczenia jest też czas i rodzaj procesu fermentacji i suszenia.
Alergia zamiast dżumy
Świat Konsumenta: W dzisiejszych czasach alergia to jedna z najbardziej popularnych chorób. Słyszał o niej każdy – to kwestia nagłośnienia przez media, czy też liczba alergii rzeczywiście jest duża?
Prof. Edward Zawisza: W tej chwili na świecie (i w Polsce) cierpi na alergie około 30% populacji. W latach 30. ta choroba była jednak niezwykle rzadka. Do tego stopnia, że gdy ktoś był na przykład uczulony na jakiś kwiat, w literaturze medycznej opisywano to jako kuriozum. Gwałtowny przyrost alergii nastąpił dopiero w latach 50. i 60. Do tego stopnia, że obecnie liczba chorych podwaja się w ciągu pięciu lat. Z tym, że bardzo często ludzie w ogóle nie zdają sobie spawy, że ich choroba ma charakter alergiczny. Po prostu co jakiś czas kichają, wycierają nos w chusteczki i uważają, że złapali przeziębienie.
ŚK: Co powoduje tak duży wzrost zachorowań na alergie?
EZ: Teorii jest kilka. Pierwsza dotyczy naszej diety. Okazuje się, że w państwach, gdzie spożywa się dużo olejów roślinnych, uczuleń jest więcej, niż w krajach, gdzie tradycyjnie jada się smalec, boczek i masło. Wszystko dlatego, że oleje roślinne zawierają kwasy linolowe, które w naszym organizmie mogą nasilać reakcje alergiczne. Z kolei teoria higieniczna mówi o tym, że przed alergiami dawniej chronił nas brak antybiotyków, szczepionek i… mydła. Dopóki ludzie mieli częsty kontakt z bakteriami i wirusami, nie dostawali uczuleń. W średniowieczu miliony umierały na dżumę, ale nikt nie dusił się przez astmę. A dzisiaj alergie wyzwala sterylne życie.
ŚK: A zanieczyszczenie środowiska?
EZ: Ono również. Alergie wiążą się z dużymi aglomeracjami i drogami szybkiego ruchu. Przy czym odległość zamieszkania od autostrady jest odwrotnie proporcjonalna do liczby uczuleń. Winne temu są głównie silniki diesla – podczas spalania powstają w nich między innymi czterotlenek ołowiu oraz związki azotowe, które w naszym organizmie uszkadzają błony śluzowe i nasilają reakcje alergiczne. W dużych miastach występuje też, szczególnie w lecie, uczulenie na cząsteczki opon samochodowych. Kiedy auta hamują, koła trą o asfalt, uwalniając przy tym małe cząsteczki gumy. A te drobinki unoszą się w powietrzu i są przez nas wdychane.
ŚK: No właśnie – pyłki – one chyba uczulają nas najczęściej?
EZ: Tak, to najgorsze z antygenów wziewnych. I nie można się przed nimi ustrzec – atakują nas przez całe życie. Najbardziej dokuczliwe są pyłki drzew liściastych, traw i zbóż. Kontakt z nimi może powodować zapalenie spojówek, katar, ataki astmy i migreny, pokrzywki, a nawet biegunkę, jeśli na przykład chory wybierze się na majówkę i zje pyłki, które osiadły mu na kanapce. Natomiast drzewa iglaste są dla nas bezpieczne. Ich pyłki otacza rodzaj woskowego płaszcza. Powoduje on, że nie mamy kontaktu z zawartymi w nich białkami, na które mogłaby wystąpić alergia. Wyjątek stanowi tylko jałowiec.
ŚK: Czy to znaczy, że alergicy mieszkający w miastach, z dala od zieleni, są bezpieczni?
EZ: Niestety nie. Pyłki roślin wiatropylnych są lekkie, suche, gładkie i przenoszą się na olbrzymie odległości – nawet na setki kilometrów. W dodatku z każdego kwiatostanu dziennie wydostają się miliony pyłków. Dla chorego nie ma więc znaczenia, czy drzewa rosną pod jego oknem, czy tak daleko, że nie widać ich przez lornetkę. W mieście na początku lata może też występować tzw. deszcz pyłkowy. Gdy w ciągu dnia płyta miasta nagrzewa się, pyłki (głównie okolicznych traw i zbóż) unoszą się nad nią w masie ciepłego powietrza. A wieczorem, gdy się ochładza, zaczynają opadać. Natomiast pyłki roślin owadopylnych są lepkie – tak, by mogły się dokleić do owadów – i trzymają się kwiatu. Dlatego bardzo trudno mieć na nie uczulenie – chyba, że się zjadło miód, albo wsadziło nos prosto w kwiatek.
ŚK: Dość często zdarzają się też chyba alergie na kurz?
EZ: Tak, a dokładnie na żyjące w nim roztocza. Czasami widać je w smudze słońca – takie unoszące się w powietrzu drobinki. W przeciwieństwie do pyłków, można się z nimi rozprawić za pomocą środków owadobójczych. Alergię na pyłki i na roztocza bardzo łatwo zresztą odróżnić. Przy tej pierwszej, chory źle czuje się głównie poza domem i kiedy powietrze jest suche i gorące. Natomiast przy tej drugiej, w pomieszczeniach zamkniętych i kiedy jest wilgotno, bo roztocza lubią właśnie takie warunki.
ŚK: Dla wielu osób najgorsza jest jednak alergia na sierść zwierząt. Zwłaszcza, jeśli chodzi o ich ulubieńca…
EZ: Tak, niektórzy moi pacjenci wolą wręcz udusić się, niż pozbyć się ukochanego zwierzaka! Najgorsze są chyba astmy „kocie”. Nawet, jeśli alergik decyduje się oddać zwierzę, antygen jest obecny w jego domu jeszcze przez pół roku! Zresztą uczulenia można dostać nawet, jeśli nie ma się żadnego czworonoga. Wystarczy, że chory spotyka się na przykład ze znajomym, który nosi futrzaną czapkę.
ŚK: A jak wyglądają uczulenia na pokarmy?
EZ: Tutaj mamy generalną zasadę: im pokarm bardziej oddalony rozwojowo od człowieka, tym gorsza alergia. Dlatego najsilniejsze są uczulenia na warzywa, owoce i przyprawy. Niektórzy chorzy reagują tak gwałtownie, że mogą umrzeć po zjedzeniu nawet odrobiny sałatki. Dostają obrzęku języka i konieczna jest tracheotomia. Natomiast u dzieci często występuje też alergia na mleko, ser i czekoladę – ale z niej się wyrasta.
ŚK: Czy skłonność do uczuleń dziedziczymy w genach?
EZ: Tak. I to również jeden z powodów, dla których alergii jest tak dużo. Dzisiaj ludzie dużo podróżują, zmieniają partnerów i w ten sposób nasz genotyp ulega wymieszaniu. W społecznościach zamkniętych, na przykład u Amiszów, gdzie związki z obcymi są niedopuszczalne, uczuleń jest bardzo mało. Statystycznie, jeśli alergię ma tylko jedno z rodziców, podobne problemy będzie miało co trzecie ich dziecko. Natomiast jeśli oboje rodzice są alergikami, może zachorować aż dwoje z trojga dzieci. Z tym, że o tym, czy i kiedy alergia się uaktywni, decydują już nie same geny, tylko wpływ środowiska.
ŚK: Jaką radę w związku z alergiami może Pan dać naszym czytelnikom?
EZ: Nie warto leczyć się domowymi sposobami i czekać, aż choroba sama przejdzie. Jeżeli kogoś co roku o tej samej porze dopada przeziębienie, może być to objawem uczulenia. Ale tylko specjalista jest w stanie to rozpoznać. Dlatego przynajmniej raz trzeba odwiedzić gabinet alergologa.
TO WARTO WIEDZIEĆ
Alergia starzeje się razem z człowiekiem. Jeśli przebiega łagodnie bywa, że po latach, nawet nieleczona, sama zanika.
Z uczulenia na alergeny wziewne (pyłki) można wyleczyć się za pomocą szczepionki. Tego rodzaju odczulanie trwa od trzech do pięciu lat.
Żyjące w kurzu roztocza są niezwykle małe. Pięć roztoczy ustawionych obok siebie ma zaledwie milimetr. Dla alergików najgroźniejsze są od września do lutego, bo wtedy przypada ich okres rozrodczy i występują wyjątkowo licznie.
Nawilżacze powietrza nie zawsze pomagają alergikom. Sprawiają co prawda, że w powietrzu unosi się mniej kurzu, ale przy okazji stwarzają też idealne warunki do rozwoju roztoczy.
Osoby podatne na uczulenia powinny sypiać w specjalnej, antyalergicznej pościeli. W przeciwieństwie do poduszek i kołder wypełnionych pierzem, nie gromadzi się w niej tyle kurzu.
Osoby uczulone na pleśń powinny unikać wilgotnych, zaniedbanych budynków i piwnic, gdzie często rozwijają się grzyby. Muszą też dbać o higienę w kuchni i nie dopuszczać, by odpadki pokryły się pleśnią.
Zdarzają się też uczulenia na metale, zwłaszcza na nikiel. O tej ostatniej chorobie zrobiło się głośno po wprowadzeniu monet euro zawierających nikiel. Osoby uczulone na metale mają też problemy z noszeniem części biżuterii, zegarków, a nawet oprawek okularów.
Kraj tętniący życiem – konsument w Czechach
Jak Czechy, to oczywiście knedliki, piwo i dobra zabawa. Na co dzień nasi południowi sąsiedzi żyją podobnie jak polscy konsumenci.
Łowy mnie męczą – zakupy z Natalią Kukulską
Najpierw był „Puszek okruszek”. Potem powstawały kolejne przeboje, już i dla starszej publiczności, które przez kilkanaście lat zajmowały czołowe miejsca list przebojów. Niedawno Natalia Kukulska wydała kolejna płytę. A dziś opowiada, w co się ubiera, czym pachnie i gdzie robi zakupy.
Wycieczka na zakupy
Kto nie chciałby wyjechać do Częstochowy albo Lichenia za 19,90 zł? Powiecie Państwo, że to niemożliwe? Ależ skądże, do skrzynek pocztowych wielu konsumentów wsuwane są bezadresowe druki zachęcające do wyjazdu za taką właśnie cenę.
Alergeny w perfumach
Od marca 2005 r. producenci będą musieli wymieniać substancje uczulające w składzie perfum i kosmetyków.
Polski pacjent w Unii Europejskiej
Jak leczyć się, kiedy wyjechaliśmy za granicę w celach turystycznych, jak mają leczyć się studenci przebywający za granicą, a jak – osoby pracujące w którymś z krajów Unii Europejskiej?
Okiem konsumenta – kobiety jednego dnia
Dawno temu w lasach, górach i na nizinach 8 marca fetowano służbowo i prywatnie. Ze święta – przejawu komunistycznej tradycji – zrezygnowano. Na pocieszenie w okresie między Bożym Narodzeniem a Wielkanocą wprowadzono importowane Walentynki.
Konsumenci pytają
…czyli częste pytania konsumentów z portalu internetowego Federacji Konsumentów: www.federacja-konsumentow.org.pl
Fałszywe leki – zabójcy na światową skalę
Problem podrabianych leków, w Polsce do tej pory w ogóle nie podejmowany, na świecie jest ważkim zagadnieniem, przyciągającym uwagę mediów i najbardziej liczących się organizacji ochrony zdrowia.

