0,00 zł

Brak produktów w koszyku.

Strona głównaArtykułyTargowanie po polsku

Targowanie po polsku

Opublikowano:

spot_img

Czy możemy, czy umiemy i czy w ogóle negocjujemy ceny?

W krajach arabskich, azjatyckich, a nawet na południu Europy, targowanie się to swoisty zwyczaj. I nie chodzi tu tylko o bazary, ale i sklepy, szczególnie te należące do prywatnych przedsiębiorców. Kupienie czegoś bez prób negocjowania ceny jest postrzegane jako niegrzeczne, a sprzedawca, którego nie poproszono o rabat czuje się obrażony i zignorowany przez nabywcę. A jak jest w Polsce, czy zabieganie o obniżkę cen z etykiet jest powszechne?

Czy możemy się targować?

– W odniesieniu do cen wprowadzono ustawę, która mówi, że ceny towarów i usług uzgadniają strony zawierające umowę. Z powyższego zapisu wynika więc, że ustalanie ceny może podlegać negocjacji. Z drugiej strony jednak w tym zakresie mogą być wprowadzone pewne ograniczenia między stronami kupna-sprzedaży. Przykład to apteki, gdzie ceny większości leków są urzędowe i tutaj o negocjacji nie może być mowy. Choć polskie prawo nie zabrania targowania, to nie zawiera takiej regulacji prawnej, która zmuszałaby sprzedającego do zaakceptowania ceny zaproponowanej przez kupującego – tłumaczy Ewa Wiszniowska, dyrektor Delegatury Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Lublinie.
Widać więc, że prawo pozwala nam zabiegać o obniżkę. To, czy sprzedawca weźmie naszą propozycję pod uwagę, czy nie, zależy tylko od jego własnej woli i interesu ekonomicznego, o który musi dbać. Handlowiec może przecież trochę zejść z ceny, bo wiadomo, że jakąś marżę narzucił, ale tu też o ogromne zniżki nie możemy zabiegać, przecież sprzedawca też musi coś zarobić. – Oczywiście zejście z ceny nie może być poniżej kosztów zakupu, bo to byłoby nieopłacalne dla samego sprzedawcy. Z drugiej strony mogłoby zostać potraktowane jako dumping cenowy, który jest zabroniony – dodaje Ewa Wiszniowska.

Czy umiemy się targować?

W Egipcie, Tunezji, Turcji, Chinach i Indiach targowanie się jest jakby sportem narodowym. Rytuał zabiegania o zbicie z ceny urozmaica zwykłe zakupy i sprawia, że handlowanie staje się zabawne, choć czasami odnosi się wrażenie, że niebawem dojdzie do bójki między sprzedawcą a kupującym. Gdy już dwie strony dojdą do porozumienia w sprawie wysokości ceny, to wrażenie okazuje się złudnym, bowiem przedsiębiorca i nabywca stają się nagle najlepszymi przyjaciółmi. Dlaczego w Polsce tak się nie dzieje?
– Różne traktowanie cen jest związane z pewnym etapem rozwoju społeczeństwa. W społeczeństwie tradycyjnym (a kraje arabskie bezsprzecznie do takich należą) targowanie się jest elementem kulturowym, jest pozostałością minionej epoki. „Kłótnia” o cenę jest typową częścią sprzedaży, stanowi swoisty dialog sprzedawcy i nabywcy. Natomiast w społeczeństwach przemysłowych, czy postprzemysłowych tego typu zjawiska nie występują na tak szeroką skalę. W Polsce rytuał targowania dodatkowo osłabł w epoce realnego socjalizmu, gdy ceny były sztywne i takie same w całym kraju. Teraz, w gospodarce rynkowej, miejsce targowania zajęły rabaty i upusty – wyjaśnia prof. dr hab. Sławomir Partycki, kierownik Zakładu Socjologii Gospodarki i Organizacji Instytutu Socjologii UMCS w Lublinie.
Poza promocjami w sklepach, które cieszą się dużą popularnością, przejawy zabiegania o obniżenie cen, możemy obserwować tylko na polskich targowiskach. Tak jednak być nie musi, bo jeśli sklepowym sprzedawcom zależy na sprzedaży i są wykwalifikowani, to też powinni być elastyczni, i choć rozważyć naszą propozycję cenową.

– Rzadkie targowanie w polskich sklepach jest przyczyną nieświadomości. Konsumenci po prostu nie zdają sobie sprawy, że ceny są umowne. Absolutnie nie ma tu znaczenia jakiś czynnik psychologiczny, że my się wstydzimy. Może to kwestia bariery cech osobowych całego społeczeństwa, że nie jesteśmy przyzwyczajeni do targowania się o przysłowiową marchewkę. Jeśli bylibyśmy tego uczestnikami od dzieciństwa, tak jak to jest w krajach arabskich, czy na południu Europy, to negocjowanie weszłoby nam w krew, stałoby się naszym nawykiem. My natomiast musimy się tego po prostu uczyć i to jest cała kwintesencja tego problemu – mówi Lidia Baran-Ćwirta, miejski rzecznik konsumentów w Lublinie.

Czy się targujemy?

– Edukacja konsumencka również za pośrednictwem mediów, stopniowo się rozwija, co przyczynia się do poszerzenia samoświadomości konsumentów, a tym samym do podejmowania częstszych prób targowania się – dodaje rzecznik konsumentów Lidia Baran-Ćwirta.
Tym sposobem negocjowanie cen celem ich obniżenia zaczyna zakorzeniać się w polskiej rzeczywistości rynkowej. Pomyślny efekt targowania daje przede wszystkim satysfakcję i parę groszy więcej w portfelu. Dla wielu pań kupienie sukni wieczorowej po niższej cenie, a do tego szalu za utargowaną zniżkę, jest ogromną uciechą… Próby obniżenia sum z etykiet mogą prowadzić do bardziej rozbudowanych stosunków między sprzedawcą a nabywcą. To zapewne sprawiłoby, że zakupy nie byłyby takie bezrefleksyjne i sztywne, a przedsiębiorcy bardziej interesowaliby się potencjalnymi klientami.
Już dzisiaj negocjacja cen jest stałym elementem przy zakupach o dużej wartości. Kupując coś naprawdę drogiego nie robimy tego bezemocjonalnie, tylko zaczynamy się namyślać i kalkulować. W takich przypadkach niemal zawsze dopytujemy się o wysokość ewentualnego upustu. Jest to widoczne przede wszystkim przy zakupie materiałów budowlanych, samochodów i sprzętu rolniczego.
– W obecnej sytuacji rynkowej klienci sami dopytują się o obniżenie ceny, czy jest w ogóle taka możliwość i ewentualnie ile by to było procent. Wtedy my z klientem, który jest zdecydowany skorzystać z naszej oferty sprzedaży ciągników czy maszyn rolniczych, staramy się ustalić taką cenę, aby obie strony były zadowolone. Tym sposobem chcemy kupującemu dać do zrozumienia, że go szanujemy i traktujemy indywidualnie – tłumaczy Marek Pawelec, specjalista ds. handlu Gravit Agro-Pol S.A. w Lublinie.
Jak widać targować się możemy, musimy tylko zdać sobie sprawę z tego, że cena na metce nie jest ostateczną. Efektywne negocjowanie może dać nam nie tylko satysfakcję, zaoszczędzenie gotówki, ale i poznanie ciekawych ludzi w osobach sprzedawców. Wiem, co piszę – nieraz próbowałam, to niezwykła frajda. Przekonajcie się sami…

Najnowsze Artykuły

WIĘCEJ PODOBNYCH

Jaki ekspres kupić?

31 EKSPRESÓW DO KAWY W TEŚCIE: Ekspres automatyczny czy kapsułkowy? A może ręczny? Jaki...

Jaki odkurzacz jest dobry i tani?

65 ODKURZACZY W TEŚCIE: Czy droższy znaczy lepszy? Okazuje się, że w przypadku odkurzaczy...