0,00 zł

Brak produktów w koszyku.

Kup pan misia

Opublikowano:

spot_img

Są atrakcyjni i schludnie ubrani. Sympatyczni i wzbudzający zaufanie. Mimo to, gdy pukają do naszych drzwi, zatrzaskujemy je im przed nosem. W niektórych blokach wiszą nawet kartki z napisem „Akwizytorom dziękujemy”. Zwykle tuż obok tabliczki z przekreślonym psem. Zakaz wstępu: dla roznosicieli pcheł i nikomu niepotrzebnych towarów.

Oni sami wyrazu „akwizycja” nie lubią. Wolą mówić o „marketingu” – brzmi ambitniej, bo po angielsku. Marketing bezpośredni, czyli wciskanie ludziom kitu nie w reklamie, z ekranu telewizora czy z billboardu, ale prosto w oczy. Z uśmiechem i przekonywująco. Jeden z najstarszych zawodów świata. W średniowieczu obnośni handlarze zachwalali cudowne mikstury na kurzajki i potencję. Dzisiaj wciskają nam do rąk kosmetyki, energooszczędne żarówki i poduszki z wełny lam. Jak się przed tym bronić? Jak nie ulec pięknym słówkom marketingu bezpośredniego? Przede wszystkim poznać jego tajniki. Haczyka uniknąć najłatwiej, gdy już z daleka umie się rozpoznać przynętę.

Najnowsze Artykuły

WIĘCEJ PODOBNYCH

Jaki ekspres kupić?

31 EKSPRESÓW DO KAWY W TEŚCIE: Ekspres automatyczny czy kapsułkowy? A może ręczny? Jaki...

Jaki odkurzacz jest dobry i tani?

65 ODKURZACZY W TEŚCIE: Czy droższy znaczy lepszy? Okazuje się, że w przypadku odkurzaczy...