0,00 zł

Brak produktów w koszyku.

Strona głównaTestyTEST - Dom i ogródPoręczność to nie wszystko

Poręczność to nie wszystko

Opublikowano:

spot_img

18 akumulatorowych wiertarko-wkrętarek musiało przejść ciężką próbę. W teście sprawdzono ich trwałość, funkcje, łatwość obsługi oraz zawartość szkodliwych związków w uchwytach. Tylko jedno urządzenie okazało się bardzo dobre. Znalazło się też jedno niedostateczne.

Ciągłe przerywanie pracy ze względu na rozładowaną wiertarkę? To może być irytujące. I było – w przypadku pięciu spośród 15 przetestowanych urządzeń. To test praktyczny obnażył tę słabą stronę narzędzi badanych przez niemiecką Fundację Warentest. Energia ich akumulatorów nie wystarczała w przypadku niektórych modeli nawet na wywiercenie 40 otworów, a już trzeba było robić kolejną przerwę na ładowanie sprzętu.

Całkowitym rozczarowaniem w teście okazała się wiertarko-wkrętarka, która przerywała pracę już po wywierceniu 23 otworów lub wkręceniu 25 śrub. Jeśli chcemy sprawnie zmontować regał albo ułożyć panele na ścianie, ten sprzęt może przysporzyć nam problemów. Jego końcowa ocena brzmi: niedostateczny.  Dlaczego aż tak źle? Narzędzie to nie przeszło testu na bezpieczeństwo: podczas pracy spalił się jego akumulator. Szczęściarzami mogą się za to nazwać posiadacze innego modelu – najlepszego w teście. Nim uszła z niego energia, zdążył wywiercić 180 otworów lub wkręcić 154 śruby.

Większość testowanych wiertarko-wkrętarek była wyposażona w dodatkowy akumulator. Okazało się to bardzo przydatne, a dodatkowo korzystne cenowo, bo akumulator dokupiony oddzielnie to już wydatek w granicach od 620 do 740 zł. Jeżeli ten zapasowy akumulator czeka naładowany, wystarczy kilka ruchów ręką i można pracować. W tym czasie pierwszy akumulator ładuje się w oczekiwaniu na swoją kolej.

Czasochłonny sprzęt

Z testu wynika więc, że w przypadku niektórych wiertarko-wkrętarek lepiej zaplanować sobie czas nie tylko na samą pracę, ale warto również doliczyć czas, jaki będziemy musieli przeznaczyć na ładowanie sprzętu. Trzech godzin ładowania potrzebują oba testowane modele narzędzi Skil, czterech – Bosch PSR 1200 i aż pięciu – Einhell. Oznacza to, że najpewniej aktualnie używany akumulator się wyczerpie, a zapasowy jeszcze nie będzie naładowany.

Gorzej gdy wiertarko-wkrętarka ma wbudowany akumulator, a więc nie da się go wymieniać. Zanim akumulator się wyładuje, modele takie zdołają wkręcić odpowiednio 97 i 76 śrub o wielkości 4 x 50 mm.

Test pokazał też, które modele mają najmniejsze czasy ładowania, a które ładują się najdłużej.

O dobrym działaniu wiertarko-wkretarki decyduje także moc akumulatora. Jednak większa liczba woltów oznacza lepszą wydajność tylko wtedy, gdy pojemność akumulatorów jest taka sama. W teście okazało się, że pojemność akumulatorów – zgodnie z danymi producentów – waha się od 1,2 do 3,0 Ah.

Wysoka liczba woltów i tylko jeden bieg to często złe połączenie. Dlaczego? Otóż przełożenie mocy silnika jest wtedy zazwyczaj niekorzystne, a co za tym idzie narzędzie, choć bywa oferowane po okazyjnej cenie, jest mniej wydajne od wiertarko-wkrętarki z dwoma biegami.

Ładowarka pod lupą

Badacze odnotowali różnice nie tylko między wiertarko-wkrętarkami, ale również między ich ładowarkami. W porównaniu z technologicznie zaawansowanymi akumulatorami niklowo-kadmowymi ładowarki mają bardzo prostą budowę. Sterowane komputerowo mogą ładować różne rodzaje akumulatorów. Powinniśmy zwrócić uwagę na to, czy wybrana przez nas ładowarka wskazuje, że ładowanie trwa lub że się zakończyło. Okazuje się, że nie każda ma taki wskaźnik.

Na podstawie „”Test””, nr 2/2007

Najnowsze Artykuły

WIĘCEJ PODOBNYCH

Jaki odkurzacz jest dobry i tani?

65 ODKURZACZY W TEŚCIE: Czy droższy znaczy lepszy? Okazuje się, że w przypadku odkurzaczy...

Jaki ekspres kupić?

31 EKSPRESÓW DO KAWY W TEŚCIE: Ekspres automatyczny czy kapsułkowy? A może ręczny? Jaki...