Aby zapomnieć o codziennej nudzie, zakładają się ze sobą i robią ekstremalnie szalone rzeczy. Zadania, których się podejmują, często balansują na granicy życia i śmierci. Czy młodzi Polacy są zdolni posunąć się do wszystkiego, byle tylko poczuć solidny zastrzyk adrenaliny lub zaimponować znajomym?
Jest druga w nocy. Na jednej z podmiejskich ulic Wrocławia ruchu prawie nie ma. Dwa samochody stają obok siebie na światłach. Czerwone. Kierowca forda zerka zza przyciemnianej szyby na metalicznie lśniącego, granatowego opla. Odpowiada mu szybkie, wymowne spojrzenie, a jednocześnie silnik samochodu zaczyna warczeć głośniej. Obaj już wiedzą. Po chwili czerwone światło gaśnie. Jedynka, sprzęgło, gaz. Pisk opon i w 10 sekund do setki. Jadą równo, maksymalnie skupieni. Najważniejsze to wytrzymać uderzające do głowy ciśnienie. Po kilkunastu sekundach kilometr mają już za sobą. Nagle zakręt. Moment zawahania, ale szybko opanowują nerwy. Ostre hamowanie, redukcja biegu i dalej idą łeb w łeb. W oddali widać pasy. Droga jest dobrze oświetlona, więc gaz do dechy. Ale właśnie teraz na jezdnię wchodzi człowiek…