0,00 zł

Brak produktów w koszyku.

Strona głównaArtykułyRak z kufla piwa

Rak z kufla piwa

Opublikowano:

spot_img

Pracując na równiku, nieraz słyszałem plotki o ludziach dorosłych, którzy nie wiedzą od czego zachodzi się w ciążę. Po prostu ciąża pojawia się i już. Znany tam jako daktari Sarati (w miejscowym języku łatwo dochodziło do wymiany głoski „l” na „r” i „h” na „s”, a przyrostek „i” podkreślał nienaszość) przyjmowałem po sto osób dziennie, u których gołym okiem i za pomocą mikroskopu mogłem stwierdzić jedną z chorób z ciążą mających wiele wspólnego, jeśli chodzi o drogę powstania, a więc wenerycznych.

Bardziej ambitni pacjenci nawet potrafili wytypować źródło zakażenia. W końcu nie tylko wszystkie dzieci są nasze. Choroby też. Zwłaszcza weneryczne. Tuż aż się prosi cytat z klasyka. „Kto ma pecha, ten jest chory. Dymisja wiceministra zdrowia za list, który wywołał skandal” to tytuł, pod którym dziennik „Rzeczpospolita” upamiętnił wiekopomną myśl wiceministra zdrowia w rządzie Marka Belki. Pan Rafał Niżankowski, wysyłając 30. sierpnia 2004 r. do komisarza ds. zdrowia i ochrony konsumentów polskie stanowisko w sprawie nowej unijnej strategii zmierzającej do zapewnienia zdrowia wszystkim, napisał: „Jestem przeciwny terminowi „dobre zdrowie dla wszystkich”. Niektórzy nie chcą być zdrowi, by lepiej odgrywać swoje role społeczne. Inni nie mają odpowiednich genów albo zwyczajnie nie mają szczęścia”. Dodał, że niechęć budzi w nim już samo hasło „zdrowie dla wszystkich”, bo kojarzy mu się z epoką komunizmu. Na polski dokument zareagowała Bruksela. – Ten list był sprzeczny ze stanowiskiem rządu – zapewniał wczoraj [2. grudnia 2004 r.] minister zdrowia Marek Balicki. – Jesteśmy za równym dostępem do służby zdrowia wszystkich pacjentów. Premier zapowiedział, że Niżankowski zostanie zdymisjonowany.

Łezka w oku
Ech, łezka w oku się kręci. To były czasy! Lewica potrafiła stanąć w obronie tych, co nie chcą dobrego zdrowia, tych z bardzo złymi genami i tych, co mają pecha. Dzisiaj, po czterech latach od przystąpienia do Unii Europejskiej okazuje się, że wytykane Polakom bardzo złe geny połączone z permanentnym pechem, odbierają nam szanse na przeżycie. Dorośli, nawet dzieci, umierają z powodu braku dostępu do lekarza, ewakuacja i likwidacja oddziałów szpitalnych szokuje już tylko bezpośrednie ofiary kompletnej dezorganizacji opieki zdrowotnej, a w pierwszym podsumowaniu zakończonej fiaskiem psychoterapeutycznej sesji pod nazwą „Biały Szczyt”, pan Marek Safjan był łaskaw oznajmić, że za pieniądze wpłacane na Narodowy Fundusz Zdrowia i za podatki pomoc lekarska będzie udzielana tylko w uzasadnionych przypadkach. Należy przez to rozumieć, że kto sam nie potrafi postawić właściwej diagnozy, ten zapłaci karę za brak wiedzy medycznej. My nie gapy i już wysyłamy dzieci na medycynę, kupujemy najdroższe książki dla specjalistów i jeździmy na egzotyczne kongresy bardzo naukowe. To prędzej czy później się opłaci. Ktoś z rodziny ocaleje.

Jak właściwa diagnoza decyduje o powodzeniu terapii, tak trafna cena ryzyka zapewnia skuteczność systemów prewencji. Tu twórcy Załącznika do Uchwały Nr 90/2007 Rady Ministrów z dnia 15 maja 2007 r. pod nazwą „Narodowy Program Zdrowia na lata 2007-2015”, włącznie ze wspomnianym autorem przekonania, iż kto ma pecha, ten jest chory, za Światową Organizacją Zdrowia powtarzają, że choroby i zaburzenia związane z alkoholem stanowią 10% globalnego obciążenia chorobami. A więc przyczyną przynajmniej co dziesiątej choroby nie jest pech a pijaństwo. Od powrotu PZPR do władzy w 1993 r. głównym redaktorem Narodowego Programu Zdrowia jest niezwykle zasłużony dla oszałamiającej kariery pana Aleksandra Kwaśniewskiego dr Krzysztof Kuszewski, który w tych słowach podsumowuje dokonania towarzyszy na froncie walki z alkoholem: „W ostatnich latach konsumpcja alkoholu wysokoprocentowego w Polsce wzrosła, co było spowodowane głównie obniżeniem akcyzy na napoje spirytusowe w 2002 r. W latach 2002-2004 nastąpił piętnastoprocentowy wzrost konsumpcji rejestrowanej przez statystykę sprzedaży z około 7 do 8 l czystego alkoholu na jednego mieszkańca. Badania ankietowe zrealizowane na zlecenie PARPA pokazują, że w latach 2003-2005 konsumpcja zwiększyła się o 30%. Pociągnęło to za sobą szereg niekorzystnych zjawisk, takich jak wzrost przyjęć do izb wytrzeźwień, wzrost zanotowanych przypadków interwencji policyjnych w przypadkach przemocy domowej na tle alkoholu o 8% rocznie, wzrost liczby przypadków kierowania pojazdami pod wpływem alkoholu. Zaobserwowano również znaczący wzrost przyjęć do zakładów lecznictwa odwykowego; między 2003 a 2004 rokiem o 7,5 tys. wzrosła liczba pacjentów zakładów stacjonarnych i o 15 tys. liczba pacjentów zakładów ambulatoryjnych. (…) W referencyjnych latach 1994/95 spożycie rejestrowane wynosiło odpowiednio 6,5 i 6,3 l etanolu na jednego mieszkańca i utrzymywało się w tych granicach do roku 2002. W roku 2003, w następstwie obniżki akcyzy na napoje spirytusowe, statystyki odnotowały 40% wzrost sprzedaży wódek. Wzrosła też o ponad 5% sprzedaż piwa. W rezultacie, konsumpcja rejestrowana zwiększyła się prawie o litr i po raz pierwszy od 15 lat przekroczyła poziom 7 l etanolu na jednego mieszkańca. Spożycie rzeczywiste, uwzględniające zarówno dane rejestrowane przez statystyki sprzedaży jak i te, które wymykają się z oficjalnych rejestrów w roku 2003, zbliżyło się ponownie do pułapu z lat 1995/96 a więc do 11 l etanolu na jednego mieszkańca. (…) Z badań prowadzonych regularnie przez CBOS w najstarszych klasach szkół średnich wynika, że odsetek młodych ludzi pijących piwo przynajmniej raz w miesiącu w roku 2003 zwiększył się w porównaniu z latami referencyjnymi z 60% do 85%, pijących wino z 41% do 56%, a pijących wódkę z 47% do 71%.”

Zero tolerancji
W pijanym widzie podejmowane są błędne decyzje. Według danych AC Nielsen w samym 2007 r. spożycie piwa wzrosło o 10,6%, wina – o 6,6%, a wódki – o 15%. Można mieć obawy graniczące z pewnością, że proweniencja niektórych osób stojących obecnie u steru nawy państwowej, zwłaszcza tych, których wrzask z tuby władzy jest najbardziej ordynarny, zapewni Polakom rychły powrót do rynsztoka, z którego mozolnie wydobywali się w latach 90. ubiegłego wieku. Szczególna rola przypada tu piwu, torującemu dzieciom drogę do pijaństwa i narkomanii, a przy tym fałszywie prezentowanemu jako mało szkodliwe. To reklamowe kłamstwo łatwo zdemaskować za pomocą danych z poniższej tabeli.

Napój alkoholowy

Typowa moc
[% obj.]

Typowa
pojemność
kufla/kieliszka
[ml]

Waga alkoholu
[g]

w kuflu/kieliszku
typowej pojemności
Piwo 
3-6
500 
12-24
Mocne piwo
7-12
330 
19-32
Wino
6-22
125
6-22
Wódka
35-50
50
14-20
Likier
15-65
30
4-16

Maksymalna dzienna dawka alkoholu średnio u dorosłych mężczyzn wynosi 60 g, u kobiet – 20 g, przy czym przewlekłe zatrucie z objawami uszkodzenia wątroby i mózgu na czele u wielu osób może pojawić się przy dawkach znacznie niższych i bardzo wcześnie. Zero tolerancji dla spożycia alkoholu podczas ciąży i karmienia piersią chroni dziecko przed trwałym uszkodzeniem, czy to w formie dyskretnych zmian psychosomatycznych, czy też w postaci plejady ciężkich chorób i niepełnosprawności. Zabici i ranni w wypadkach drogowych są łatwo rozpoznawani jako ofiary zamroczenia alkoholem, co nie oznacza, że ich liczba jest większa od liczby ofiar „cichych”, w szczególności dzieci spłodzonych w upojeniu alkoholowym, bądź też ludzi zapadających na bezobjawowe zakażenia i choroby weneryczne, w tym wirusowe zapalenie wątroby typu B i C, HIV/AIDS, prowadzące do bezpłodności chlamydiozę i rzeżączkę, a do raka szyjki macicy – wirusy brodawczaka ludzkiego. Wymaga przypomnienia, zwłaszcza wśród młodzieży odurzającej się piwem, stary slogan oświaty zdrowotnej – ALKOHOL STRĘCZYCIELEM CHORóB WENERYCZNYCH.

Rakowe procenty

Autorzy Narodowego Programu Zdrowia na lata 2007-2012 tradycyjnie nie dostrzegli udziału innych niż tytoń czynników rakotwórczych w wysokiej fali epidemii raka, która zbiera obfite żniwo także wśród osób poniżej 60. roku życia (w roku 2005 nowotwór złośliwy był przyczyną zgonu 23 947 osób poniżej 60. roku życia, a udział zgonów na raka wśród wszystkich zgonów poniżej 65. roku życia osiągnął 28,2%). Na początku 2005 r. „The Lancet” opublikował artykuł pt. „Alkohol a zdrowie publiczne” zawierający ranking głównych zabójców ludzkości: nadciśnienie tętnicze – 4,4%, tytoń – 4,1%, alkohol – 4,0%. Ryzyko raka przypisane alkoholowi oszacowano zależnie od lokalizacji – od 37% w przypadku raka przełyku u mężczyzn do 7% raka piersi u kobiet. Alkohol jest też przyczyną 32% przypadków marskości wątroby. W cywilizowanym świecie artykuł wywołał poważną debatę publiczną.

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) od dawna uznaje alkohol etylowy za bezsporny czynnik rakotwórczy (monografie z roku 1988 i 2007). Opublikowany z końcem 2007 r. Drugi Raport Światowego Funduszu Badań nad Rakiem i Amerykańskiego Instytutu Badań nad Rakiem pt. „Żywność, Żywienie, Aktywność Fizyczna i Prewencja Raka w Perspektywie Globalnej” uwzględnił liczne badania epidemiologiczne dotyczące związku między spożywaniem napojów alkoholowych a rakiem o różnej lokalizacji. Siłę dowodów na ryzyko raka jamy ustnej, gardła i krtani, przełyku, jelita grubego u mężczyzn oraz raka piersi u kobiet w następstwie spożywania napojów alkoholowych, panel badaczy uznał za przekonującą. Siłę dowodów na ryzyko raka wątroby oraz jelita grubego u kobiet w następstwie spożywania napojów alkoholowych panel badaczy uznał za prawdopodobną. W oparciu o bezsporne dowody z badań epidemiologicznych zalecono ograniczyć spożycie alkoholu przez osoby pijące napoje alkoholowe do nie więcej niż dwóch porcji dziennie dla mężczyzn i jednej porcji dziennie dla kobiet. Jedna porcja zawiera około 10-15 g alkoholu etylowego. Spośród wszystkich chorób układu krążenia jedynie prawdopodobny efekt ochronny przed chorobą wieńcową serca daje medyczne postawy dopuszczenia alkoholu do spożycia w powyższych dawkach dziennych, przy czym osoby, które piją napoje alkoholowe, mogą to robić tylko podczas posiłków. Gdyby nie to, ze względu na dowiedzioną rakotwórczość alkoholu, dla populacji generalnej wyznaczony byłby taki sam próg bezpieczeństwa jak dla kobiet w ciąży i dzieci – zero tolerancji. Dla alkoholu jako prawdopodobnej przyczyny raka wątroby dawki progowej nie ustalono, rakiem zagraża nawet najmniejsza jego ilość.

Rak wątroby z reguły jest następstwem marskości wątroby wywołanej czy to wirusami, czy też substancjami chemicznymi. Już umiarkowane ilości alkoholu zwiększają ilości RNA wirusa zapalenia wątroby typu C krążącego we krwi jego nosicieli, z definicji bezobjawowych. Zakażenie wirusem wzw typu C występuje u 3% populacji świata, jest wyższe w krajach rozwiniętych, w 80% przechodzi w postać przewlekłą, z czego 15-20% przekształca się w marskość wątroby, a ta zaś u 1-4% na rok prowadzi do raka wątroby. Alkohol działa jako rozpuszczalnik ułatwiający penetrację do komórek innych kancerogenów, w szczególności pochodzących z dymu tytoniowego, żywności i napojów. Zaburza procesy syntezy, naprawy i metylacji DNA. Za czynnik rakotwórczy uznaje się aldehyd octowy powstający w wyniku metabolizmu alkoholu. Bakterie zasiedlające jelito grube charakteryzują się wysoką aktywnością dehydrogenazy, która utleniając alkohol w ścianie jelita prowadzi do pojawienia się w niej aldehydu octowego na poziomie 1 000 razy wyższym niż we krwi. Zanim będzie za późno, nie wolno przeoczyć obecności krwi w stolcu, ani zlekceważyć zmiany rytmu wypróżnień u osoby z dotychczasowym prawidłowym rytmem. Pijący alkohol muszą pamiętać, że cofanie się treści żołądkowej czterdziestokrotnie zwiększa ryzyko raka przełyku. Reszta w ręku lekarzy.

dr Zbigniew Hałat

lekarz specjalista epidemiolog, w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych,

Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów,
www.halat.pl/stowarzyszenie.html

Najnowsze Artykuły

WIĘCEJ PODOBNYCH

Jaki odkurzacz jest dobry i tani?

65 ODKURZACZY W TEŚCIE: Czy droższy znaczy lepszy? Okazuje się, że w przypadku odkurzaczy...

Jaki ekspres kupić?

31 EKSPRESÓW DO KAWY W TEŚCIE: Ekspres automatyczny czy kapsułkowy? A może ręczny? Jaki...